Pamiętaj tylko, żeby się nie zaprawić! księża potrafią być czarujący, wrażliwi i , w przeciwieństwie do większości
mężczyzn, wiedzą jak rozmawiać z kobietą. polegaj na zdrowym rozsądku i podchodź do tego z dystansem a na pewno
będzie ok.
Widzisz mylisz się. Zakochać się w księdzu... to jak zakochać się w księdzu. Jeśli dziewczynie zależy to niech go bierze. Jej ksiądz ostatecznie nie będzie pierwszym ani ostatnim przypadkiem, który odrzucił celibat.
_________________ Jeżeli twoja głowa jest dla ciebie przyczyną grzechu, obetnij ją sobie i wyrzuć, bowiem lepiej wejść bezgłowym do królestwa Niebieskiego niż z głową tkwić wśród ognia piekielnego.
Aż mnie przeraża poziom waszej niewiedzy. Tu aż po prostu śmierdzi pedofilią. Ja też mam w szkole takiego księdza, tylko że on to raczej do małych dziewczynek, bo są 'łatwiejsze'(jakkolwiek by to nie zabrzmiało). Z kolei ma taki zwyczaj, że jak ja czy inne dziewczyny ze starszych klas podchodzimy pogadać, to nas dźga palcem 'gdzie popadnie', czyli 'przypadkowo' trafia w brzuch, biust. Dostał ode mnie po łapach i się 'obraził' x_x jestem po prostu zbulwersowana. Albo wraca czasem z dziewczynkami z klas 2 lub 3, nie wiem gdzie je prowadzi, w każdym razie on taki zawsze chętny na przytulanki, łapie je w rejonach piersi, zawsze 'przypadkiem'. W ogóle cały ten gość jest chodzącym 'przypadkiem'. ^^
Ksiądz też facet no, też się można zakochać... Tylko według mnie wszystko zależy od niego. Powinien zastanowić się czego tak naprawdę chce, czy jego powołanie jest faktycznie prawdziwe. Masz 16 lat i całe życie przed sobą. Nie mówię, że będzie łatwo się odkochać (o ile to miłość). Ale on wiedział na co się decyduje podążając tą drogą. Powinnaś wszystko przemyśleć raz jeszcze. Pozdrawiam.
_________________ W życiu wszytko ma swój zmierzch. Tylko noc kończy się świtem. ["Zmierzch"]
To już twoja subiektywna opinia Młody Duchem. Życie byłoby jej mu ciężko bardziej zrujnować skoro już został księdzem. Ja bym to nazwał wyciągnięciem biedaka na prostą. No, ale wiesz najwyraźniej mamy odmienne opinie w tych sprawach.
_________________ Jeżeli twoja głowa jest dla ciebie przyczyną grzechu, obetnij ją sobie i wyrzuć, bowiem lepiej wejść bezgłowym do królestwa Niebieskiego niż z głową tkwić wśród ognia piekielnego.
Nie. To zdroworozsądkowe myślenie Pomyśl: jest sobie jakiś ksiądz, idzie do jakiejś parafii, zakochuje się w nim kobita, a on odwzajemnie uczucie, rezygnuje z kapłaństwa itd itp. i wszystko piękne. Tylko co zrobić, jeśli się okaże, że babka go rzuci po jakimś okresie czasu, bo nie tak to sobie wyobrażała lub jej się wydawało, że to miłość lub tego typu inne dziecinne wytłumaczenia Co z tym człowiekiem Będzie miał żal bo mu nie wyszło, a myślał że się uda, że będzie to stały związek itp, a babka mu dała kosza. A nie ma możliwości, aby odzyskać przywileje płynące z Sakramentu Święceń.
A jak Ty nie potrafisz zrozumieć celibatu - nie mój problem
_________________ “Nie mam co do tego żadnej wątpliwości, że świat istnieje tylko dzięki modlitwie chrześcijan”. (Arystydes z Aten)
Albo na starość stwierdzi, że nic nie przeżył, a jego życie było pasmem spowiedzi z masturbacji koledze po fachu. A tak Mógł się spokojnie ożenić mieć dzieci, rodzinę, kobietę i przeżyć to swoje życie tak, aby coś z niego mieć. Jak widzisz to subiektywna opinia. Zresztą podchodząc do miłości na twój sposób wiązanie się z kimś może się skończyć jedynie fatalnym rozczarowaniem. Czy też może twoim zdaniem tylko księża zawsze tak kończą... to pewnie dlatego, że Bóg tak chce, prawda?
No i fakt nie potrafię zrozumieć celibatu. I chyba nawet pewne odłamy twojej religii mają z tym problem.
_________________ Jeżeli twoja głowa jest dla ciebie przyczyną grzechu, obetnij ją sobie i wyrzuć, bowiem lepiej wejść bezgłowym do królestwa Niebieskiego niż z głową tkwić wśród ognia piekielnego.
Tylko weź pod uwagę jedną rzecz: Ty patrzysz z perspektywy ateisty, a ja z perspektywy katolika. Co do tematu "ksiądz=nieustanny masturbator" się nie wypowiadam, bo:
1. temat był poruszany w innym wątku
2. jest to tak uogólniony i śmieszny (żeby nie napisać dziecinny) pogląd, że nie zamierzam na ten temat rozmawiać, bo ani jedna, ani druga strona nie da się przekonać.
No i wracając do kwestii "przeżycia życia". My mamy taki termin jak "powołanie". Jeśli ktoś nie rozezna dobrze swojego powołania, to dzieją się takie rzeczy jak w tym temacie. Zresztą Ci bez powołania do stanu kapłańskiego prędzej czy później odpadną, bo kto by chciał się męczyć na siłę Jendak jeśli ktoś znajdzie się na właściwym miejscu i naprawde czuje, że to jest to, to nie ma szans, żeby na starość stwierdził to co piszesz.
Anioł Ciemności napisał/a:
I chyba nawet pewne odłamy twojej religii mają z tym problem.
Protestantyzm nie ma tego problemu, bo części zborów jest wprowadzona ordynacja kobiet, brak celibatu itd ale warto zauważyć, że ich kościoły jakoś nie są przepełnione, a tymczasem liczba wyznawców Kościoła Rzymskokatolickiego wciąż rośnie
Piszę o protestantyźmie, bo nie wiem co masz na myśli, pisząc "odłamy".
_________________ “Nie mam co do tego żadnej wątpliwości, że świat istnieje tylko dzięki modlitwie chrześcijan”. (Arystydes z Aten)
Tylko weź pod uwagę jedną rzecz: Ty patrzysz z perspektywy ateisty, a ja z perspektywy katolika.
Czyli jednak zgadzasz się, że to subiektywna opinia. Widzisz w ogóle byśmy nie dyskutowali gdybyś nie wyskoczył ze 'zdroworozsądkowym spojrzeniem na świat'.
Cytat:
No i wracając do kwestii "przeżycia życia". My mamy taki termin jak "powołanie". Jeśli ktoś nie rozezna dobrze swojego powołania, to dzieją się takie rzeczy jak w tym temacie.
Widzisz niespecjalnie akceptuję ten termin. Zawód można lubić lub nie. Mocniej lub bardziej. Tak samo wszystko na tym świecie. Ale... powołanie, co to właściwie twoim zdaniem jest? Moim zdaniem można być tak samo powołanym do życia w normalnym społeczeństwie jak i do życia w stanie kapłańskim. Po prostu trzeba czuć się dobrze w obu sytuacjach.
Cytat:
Protestantyzm nie ma tego problemu, bo części zborów jest wprowadzona ordynacja kobiet ale warto zauważyć, że ich kościoły jakoś nie są przepełnione, a tymczasem liczba wyznawców Kościoła Rzymskokatolickiego wciąż rośnie.
Argument jak z bajki. Zauważ, że przeciętnemu katolikowi (tzn osobie pozbawionej większej wiedzy temat własnej wiary) to nie przeszkadza. Nie mówię o tym, że nie zdają sobie sprawy z istnienia celibatu, bo to chyba nawet taki przeciętny żulek spod monopolowego, który także o dziwo często uważa się za wzorowego katolika, wie. Problem polega na tym zdecydowaną większość twoich współwyznawców nie interesuje w najmniejszym stopniu fakt istnienia, czy też praktykowania celibatu w twoim Krk, więc nie jest on raczej przyczyną zwiększania się ilości katolików...
Cytat:
ale warto zauważyć, że ich kościoły jakoś nie są przepełnione, a tymczasem liczba wyznawców Kościoła Rzymskokatolickiego wciąż rośnie.
Tak poza tym to ateistów jest mniej od protestantów... dużo mniej. Powiedz mi teraz co z tego wynika. Jestem ciekawy co jest takiego wzniosłego w samym fakcie popularności katolicyzmu. Nie znam ostatnich sondaży na temat ilości katolików, więc załóżmy, że ci ufam w sprawie ciągłego zwiększania się waszej ilości choć podchodzę do tej sprawy dość sceptycznie.
Uff, ale się rozpisałem...
_________________ Jeżeli twoja głowa jest dla ciebie przyczyną grzechu, obetnij ją sobie i wyrzuć, bowiem lepiej wejść bezgłowym do królestwa Niebieskiego niż z głową tkwić wśród ognia piekielnego.
Czyli jednak zgadzasz się, że to subiektywna opinia. Widzisz w ogóle byśmy nie dyskutowali gdybyś nie wyskoczył ze 'zdroworozsądkowym spojrzeniem na świat'.
CHodziło mi o to, że mi jest bliżej do myślenia księdza (który też jest katolikiem)
Anioł Ciemności napisał/a:
Moim zdaniem można być tak samo powołanym do życia w normalnym społeczeństwie jak i do życia w stanie kapłańskim. Po prostu trzeba czuć się dobrze w obu sytuacjach.
Oczywiście W Kościele wyróżniamy 3 główne powołania: do małżeństwa, do życia konsekrowanego i do samotności Ale nie można mieć 2 powołań na raz
Anioł Ciemności napisał/a:
Zawód można lubić lub nie. Mocniej lub bardziej.
Kapłaństwo nie jest zawodem No chyba, ze wg Ciebie małżeństwo, to też zawód
Anioł Ciemności napisał/a:
Zauważ, że przeciętnemu katolikowi (tzn osobie pozbawionej większej wiedzy temat własnej wiary)
po pierwsze: taki katolik, to nie katolik, a po drugie: jak już to przeciętny katolik w Polsce (bo gdzie indziej tak nie ma; tzn. jak są tacy ludzie to jest ich baaaardzo mało).
Anioł Ciemności napisał/a:
więc nie jest on raczej przyczyną zwiększania się ilości katolików...
Oczywiście, że celibat nie powoduje zwiększania liczby wyznawców w Kościele Powodem jest Jezus Chrystus
Anioł Ciemności napisał/a:
Nie znam ostatnich sondaży na temat ilości katolików, więc załóżmy, że ci ufam w sprawie ciągłego zwiększania się waszej ilości choć podchodzę do tej sprawy dość sceptycznie.
Annuario Pontificio
_________________ “Nie mam co do tego żadnej wątpliwości, że świat istnieje tylko dzięki modlitwie chrześcijan”. (Arystydes z Aten)
Chodziło mi o to, że mi jest bliżej do myślenia księdza (który też jest katolikiem)
Jest też zazwyczaj zdrowym człowiekiem o swoich potrzebach. A mi bliżej właśnie do takiego sposobu myślenia. I jeszcze jedno to jest subiektywna opinia. Opinia, która bazuje na zasadzie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia już jest subiektywna. No, ale może definicja subiektywizmu tylko mi się wydaje taka łatwa do zrozumienia.
Cytat:
Oczywiście W Kościele wyróżniamy 3 główne powołania: do małżeństwa, do życia konsekrowanego i do samotności Ale nie można mieć 2 powołań na raz
To też subiektywna opinia. Wy w kościele możecie sobie wyróżniać 10 różnych powołać z czego wszystkie prawdopodobnie będą dla mnie śmieszne i ogółem mówiąc komiczne. A twoje zdanie na temat braku możliwości posiadania 2 różnych powołać pozostawię bez komentarza, bo uzasadnienie jest iście wspaniałe. Nawet w ST zdarzało się, że kapłani równocześnie sprawowali swoją funkcję oraz jednocześnie żyli w związku małżeńskim. Celibat o ile się nie mylę wymyślił sam Krk... i różne już uzasadnienia słyszałem z czego ekonomicznego przytaczać nie będę, bo jeszcze się obrazisz.
Cytat:
Kapłaństwo nie jest zawodem No chyba, ze wg Ciebie małżeństwo, to też zawód
To już zależy od podejścia. Dla mnie to jest zawód. Dla takiego księdza to zawód już być nie musi ponieważ nada mu jakieś mistyczne znaczenie, którego ja osobiście nie widzę. A między małżeństwem, a kapłaństwem nie widzę nawet najmniejszego związku... przykładem może być sam fakt, że małżeństwo może sam kiedyś zawrę, a kapłaństwa w życiu bym się kijem nie tknął... oczywiście to tak półżartem.
Cytat:
po pierwsze: taki katolik, to nie katolik, a po drugie: jak już to przeciętny katolik w Polsce (bo gdzie indziej tak nie ma; tzn. jak są tacy ludzie to jest ich baaaardzo mało).
Ależ nikt w to nie wątpi. To pewnie dlatego Polska jest uważana za tak katolickie państwo... no i bez obrazy, ale właśnie odciąłeś się od całkowitej większości swoich braci w wierze, bo w Polsce wielu katolików już w takim wypadku nie znajdziesz. Ale co tam reszta świata to zdecydowana elita katolicyzmu. Polska to taki rzymskokatolicki kontener na odpadki.
Cytat:
Annuario Pontificio
Może nie zauważyłeś ale martwe języki ostatnio nie są zbyt popularne.
_________________ Jeżeli twoja głowa jest dla ciebie przyczyną grzechu, obetnij ją sobie i wyrzuć, bowiem lepiej wejść bezgłowym do królestwa Niebieskiego niż z głową tkwić wśród ognia piekielnego.
Może nie zauważyłeś ale martwe języki ostatnio nie są zbyt popularne.
Nie martwe, a wegetujace to raz A dwa, to jest nazwa "rocznika statystycznego" Kościoła Katolickiego.
Anioł Ciemności napisał/a:
Jest też zazwyczaj zdrowym człowiekiem o swoich potrzebach. A mi bliżej właśnie do takiego sposobu myślenia.
Tylko, że księża myślą przez pryzmat wiary Tzn mówię o tych z powołania
Anioł Ciemności napisał/a:
Celibat o ile się nie mylę wymyślił sam Krk... i różne już uzasadnienia słyszałem z czego ekonomicznego przytaczać nie będę, bo jeszcze się obrazisz.
Nie mam o co się obrażać Potrafię dać argumenty za słusznością celibatu w Kościele i nikt mi nie musi w tym pomagać
Anioł Ciemności napisał/a:
Dla takiego księdza to zawód już być nie musi ponieważ nada mu jakieś mistyczne znaczenie, którego ja osobiście nie widzę.
I to jest różnica między Tobą, a mną w tym temacie
Anioł Ciemności napisał/a:
A między małżeństwem, a kapłaństwem nie widzę nawet najmniejszego związku
Podobne przysięgi się składa
Anioł Ciemności napisał/a:
Ale co tam reszta świata to zdecydowana elita katolicyzmu
Rozumiem, że Ty doskonale się orientujesz o sytuacji Kościoła na świecie
Anioł Ciemności napisał/a:
bo w Polsce wielu katolików już w takim wypadku nie znajdziesz.
Nie znajdę ich taki wielu, jak w statystykach, ale znowu nie jest tak źle, żeby ich trzeba było liczyć w tysiącach
Anioł Ciemności napisał/a:
Polska to taki rzymskokatolicki kontener na odpadki.
Nie, bo do kontenera odpadki się składa. Wcześniej ich nie było i nie tworzą się w nim samoistnie. A w Polsce ludzie po prostu muszą zacząć przyznawać się do swoich poglądów (także chodzi mi o brak wiary) Do Polski nikt nie daje "złych" katolików. Oni w niej po prostu są
_________________ “Nie mam co do tego żadnej wątpliwości, że świat istnieje tylko dzięki modlitwie chrześcijan”. (Arystydes z Aten)
Nie martwe, a wegetujace to raz A dwa, to jest nazwa "rocznika statystycznego" Kościoła Katolickiego.
Wybacz, ale nie bardzo mam ochotę dyskutować na temat katolickiego rocznika statystycznego. I ile się nie mylę leży on poza poza kręgiem moich zainteresowań zaś w sondaże prowadzone przez instytucje religijne nie bardzo chce mi się wierzyć. A tobie na przyszłość radziłbym się odnosić do bardziej obiektywnych źródeł informacji jeśli zamierzasz kogoś przekonać. Zaś łacina to jest praktycznie język martwy... zresztą martwy, czy wegetujący. Większej różnicy nie widzę, tyle, że ty chyba zakładasz jeszcze jakąś możliwość odrodzenia się tego języka w jakiejś kulturze, czy coś w tym rodzaju. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie. Jeśli nie to nie wiem, czy jest sens nazywać ten język wegetującym.
Cytat:
Tylko, że księża myślą przez pryzmat wiary Tzn mówię o tych z powołania
Możliwe, że jednak nie wszyscy to robią. A przynajmniej nie tylko i wyłącznie, może część z nich zna jeszcze jakiś inny sposób patrzenia na świat... zawsze jakaś nadzieja pozostaje. Zresztą jeśli koleś wyskakuje z tekstem 'cholerny celibat' to myślę, że jednak zna i drugi sposób patrzenia na świat. No, ale widzę, że cię nie przekonam. Czarno biały świat, w którym posiadać można maksymalnie jedno 'powołanie' to świat, w którym żyjesz i ja na to już nic nie poradzę. Choć właściwie nie spodziewałem się, że dojdziemy do jakiegoś porozumienia w tej sprawie. Ja jestem relatywistą moralnym i ateistą, a ty wzorowym katolikiem o ile się nie mylę, a to raczej z góry wyklucza porozumienie.
Cytat:
Nie mam o co się obrażać Potrafię dać argumenty za słusznością celibatu w Kościele i nikt mi nie musi w tym pomagać
Możliwe, ale to nie ten temat. poza tym ilu bym argumentów nie podał zawsze zbijesz to jakiegoś typu metafizyką, więc dam sobie spokój...
Cytat:
I to jest różnica między Tobą, a mną w tym temacie
To po prostu odmienna opinia. Subiektywna bynajmniej zapamiętaj sobie to na przyszłość. Zanim wyskoczysz do kogoś z uniwersalną zdroworozsądkową alternatywą zastanów się, czy nie istnieje już taka alternatywa tylko, że w innej postaci.
Cytat:
Podobne przysięgi się składa
I kiedy zostaje się lekarzem też składa się przysięgę Hipokratesa. Nie jest wcale taka odmienna. Ba i kiedy idziesz do wojska. Faktycznie kapłaństwo ma wiele wspólnego z innymi profesjami. Co prawda nigdy nie przyrównałbym księdza do żołnierza, ale idąc tym tokiem myślenia...
Cytat:
Rozumiem, że Ty doskonale się orientujesz o sytuacji Kościoła na świecie
Ależ skąd. Ty na pewno robisz to lepiej.
Cytat:
Nie, bo do kontenera odpadki się składa. Wcześniej ich nie było i nie tworzą się w nim samoistnie. A w Polsce ludzie po prostu muszą zacząć przyznawać się do swoich poglądów (także chodzi mi o brak wiary) Do Polski nikt nie daje "złych" katolików. Oni w niej po prostu są
Widzę, że wierzysz, że poza Polską kościół to kwitnący przystanek miłości... no, cóż dobrze, że to tylko wiara.
_________________ Jeżeli twoja głowa jest dla ciebie przyczyną grzechu, obetnij ją sobie i wyrzuć, bowiem lepiej wejść bezgłowym do królestwa Niebieskiego niż z głową tkwić wśród ognia piekielnego.
Ostatnio zmieniony przez Anioł Ciemności 2009-06-08, 15:29, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum