o ja się okropnie boję burzy, mam zresztą na tym tle brontofobie jak słysze pierwsze grzmoty a nwet błyski to już mam gęsią skórkę a co dopiero jak burza na dobre się rozkręci!
mam tak samo i jak jestem sama to potrafie sie rozpłakać nawet
_________________ ...No one else can touch me like the way you do, nothing seems to hurt me when I am close to you...
Wiek: 21 Dołączyła: 31 Sie 2009 Skąd: dolny śląsk_^
Wysłany: 2009-09-01, 12:01
Kiedyś się jej bałam, ale strach swoj przezwyciezylam w tamtym roku, gdy byłam we włoszech w gorach, tam jak sie rozpętała burza to koniec trzy światy a czwarty lata!!! pioruny grzmoty ulewa, no mega Oo w tedy to tez stwierdzilam, że to melodia dla moich uszu, po powrocie strasznie chcialam i nadal chcialabym cos takiego uslyszec,ale polskie burze to nie to samo ehmy oO
Uwielbiam burzę!!
_________________ .wiele puzzli jeszcze nie poukładałam i ciągle niewiele rozumiem z tego co przeżyłam'
Nie boję się, zazwyczaj przesypiam jeżeli jest w nocy.
_________________ "Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda." - Albert Einstein
Zwykle nie boję się burzy,chyba,że jestem akurat sama,a jest wyjątkowo głośna.
_________________ Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania.
Helen Keller Nie chodzi o to, żeby być lepszym od innych - chodzi o to, żeby być lepszym niż wczoraj
Jigoro Kano
Burze są piękne, jednakże od pewnej nocy w wakacje, spędzonej na łonie natury w czasie wielkiej burzy, widząc jak piorun uderza 3 metry dalej, zaczęłam się bać.
Bo sama sobie wybiorę jak umrę. I jest wiele o wiele przyjemniejszych sposobów na śmierć niż przez piorun.
_________________ Wlecze za sobą morze niby zbrodnię ciemną. Cichy,
spogląda na mnie w rozpaczy. Mieszkam tutaj.
Też tak sądziłam, dopóki nie przeżyłam burzy w górach. Wracaliśmy ze szlaku, kiedy wychodziliśmy około 8 rano niebo było błękitne a słońce piekło niemiłosiernie. Nagle, około 14 zebrały się chmury. Spadł deszcz. Poczekaliśmy godzinę, wiedzieliśmy, że czas wracać, inaczej nie zdążymy do schroniska przed zmrokiem. No to poszliśmy, zaczęło grzmieć, błyskawice uderzały trzy kilometry od nas, brnęliśmy w wodzie po kostki. Płakałam i modliłam się na przemian, byleby dojść żywym. To było okropne. Byłam przerażona. Nie puszczałam ręki Narzeczonego, autentycznie chciałam umrzeć razem z nim - jeśli któregoś z nas trafi to od razu drugiego też. Nie myślałam racjonalnie, słyszałam tylko grzmoty.
Od tamtej chwili boję się burzy. W góry zgadzam się wyjść jedynie, gdy pogoda jest w pełni sprawdzona (w górach zmienia się ona jak rękawiczki, ale kiedy np. jest jakaś seria upałów i suszy). Nigdy więcej burzy.
_________________ "Ceń to, co ma wartość dla Ciebie, nie dla innych. Na tym właśnie polega życie!"
Sknerus McKwacz
Nie, nie boję się, czasami tylko podskoczę jak nagle grzmotnie porządnie. Też przeżyłam dosyć bliskie spotkanie z piorunem, ale w szoku byłam tylko przez chwilę. Ogólnie jest mało rzeczy, których się boję, a w burzy nie widzę kompletnie nic strasznego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum