Imię: nomen nescio
Dołączyła: 02 Wrz 2009 Skąd: małopolska
Wysłany: 2009-11-12, 15:45
Zapal sama, to zrozumiesz.
Jeśli zaczynając z Tobą związek palił, to nie powinnaś mieć teraz pretensji. Chyba, ze zaczął później. Zrozum, ze nie da się rzucić od razu. Jego organizm domaga się tytoniu i jemu trudniej jest rzucić, niż tobie to znieść.
Ale jeśli robi sobie przerwy jeśli go o to poproszę, 2 tygodniowe czasami więcej to chyba nie jest taki uzależniony?
_________________ "Kto nigdy nie żył, nigdy nie umiera, nic nie utraci ten, co nie miał nic.... ten, kto nie kochał, nie wie co tęsknota...."
"... lecz poza nimi, trwoga i cierpienie, a tam gdzie miłość, tam podąża śmierć"
Jeśli zaczynając z Tobą związek palił, to nie powinnaś mieć teraz pretensji.
dokladnie! jak to sie mowi: "widzialy galy co braly".
nie zachowuj sie jak dziewczyny, ktore biora sobie jakiegos faceta z zamiarem zmienienia go w kogos zupelnie innego/zachowujacego sie inaczej/posiadajacego inne nawyki, a potem majace pretensje do calego swiata, ze sie jednak nie udalo.
wyobraz sobie, ze od lat codziennie wcinalas batoniki i on ci nagle mowi, ze masz przestac dla niego (bo jest np. dentysta, z obsesja na punkcie prochnicy;))... zrobisz to? moze i sprobujesz, az 3dnia poczujesz taki niedobor cukru w organizmie, wlaczy sie wizja batona i prawdopodobnie po niego siegniesz. chcialabys miec awanture o wcinanie slodyczy, grozenie, ze jak zjesz kolejna porcje to sie rozstaniecie?
albo wyobraz sobie, ze jest wegetrianinem i kaze ci zaprzestac jedzenia miesa itd.
niby podobna sytuacja, a brzmi jakos tak glupio
a co do tego, ze wytrzymuje z 2 tyg bez, to wcale nie znaczy, ze nie jest uzalezniony. moze to jakis taki krytyczny okres, ktorego nie potrafi juz przebrnac bez papierosa. to, ze nie pali przez jakis czas, nie znaczy wcale, ze przestal o tym non stop myslec.
Potrafię to zaakceptować.. akceptuje do dziś dnia, lecz nie mogę patrzeć jak się truje. Jak mojego ukochanego trzyma coś tak mocno, że nie potrafi tego zostawić.
Mimo
Placebowa napisał/a:
Jeśli zaczynając z Tobą związek palił, to nie powinnaś mieć teraz pretensji.
będę raczej próbowała mu pomoc. Poruszyłam ten temat, ponieważ traktuje go na poważnie.
I nie wyobrażam sobie sytuacji, że kiedyś moje dzieci będą pytały: TATUSIU dlaczego Ty palisz a my nie możemy? Nie chcę, aby to, że pali narażało w jakimkolwiek stopniu zdrowie jego i moich dzieci.
_________________ "Kto nigdy nie żył, nigdy nie umiera, nic nie utraci ten, co nie miał nic.... ten, kto nie kochał, nie wie co tęsknota...."
"... lecz poza nimi, trwoga i cierpienie, a tam gdzie miłość, tam podąża śmierć"
Cóż, są gorsze/dziwniejsze rzeczy, które druga osoba akceptuje u partnera/rki, na które przymyka oko - ba, są to często...hm..."poważniejsze" rzeczy niż palenie papierosów.
_________________ Jak suchy liść,
Jak kapryśny wiatr,
Dokąd tak biegniesz
Uwikłana w świat?
Imię: Kamila
Dołączyła: 13 Lut 2009 Skąd: no skąd?
Wysłany: 2009-11-13, 18:02
wiesz, palenie jest dla wielu osób czymś innym, niektórych odpręża, niektórzy palą bo po protu lubią, niektórzy czują się jakoś 'lepiej'
jeśli Twój chłopak pali dość długo, to uzależnił się i jeśli zdecydował się rzucić, to okej.
tylko, że to nie jest takie proste jak się wydaje, upływa trochę czasu, aż człowiek całkiem rzuci palenie.
daj mu trochę czasu, bo narazie może nie widzisz efektów, ale za jakiś czas na pewno
_________________ Jesteś i zawsze będziesz częścią mojego życia. ;*
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum