Wiek: 35 Dołączyła: 13 Cze 2009 Skąd: raczej dokąd?
Wysłany: 2009-09-01, 09:59
Ta moda na bycie wolnym od nałogów to dopiero w szkole średniej się zaczyna. Przynajmniej u mnie tak było. W okresie gimnazjum to i owszem, wychodzili 'na fajkę' głosząc to wszem i wobec by pokazać, ze są fajni. Chociaż najbardziej podobały mi się licytacje kto i gdzie więcej wypił i czego to nie zrobił po pijaku.
_________________ Wiesz... lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak, nienaturalnie
Trochę przesadnie, pobyć sam
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
Tak zwyczajnie, tylko że
Tutaj też wiem kolejny raz
Nie mam szans być kim chcę.
Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem.
Ostatnio zmieniony przez motyl 2010-02-04, 21:02, w całości zmieniany 1 raz
Macie tak (albo czy już to przeszliście), że zaczynacie palić albo pić albo co innego żeby zaistnieć w tej "popularnej" grupie w szkole Jak można od tego uciec
Nie, nie mam tak, i nie przechodziłem tego. Jakoś mało mnie to interesowało by pić albo palić by stać się "popularniejszy", "fajniejszy", "zajebisciejszy".
Osoby, który szły palić to szły palić gdzieś, osoby, które szły pić gdzieś to sobie szły np. za garaże a mnie ? a mnie to mało interesowało.
Zresztą tak było, jest i będzie. Jak szedłem to tech. to mi to obojętne czy jestem fajny przez palenie i picie, czy jestem nudny bo tego nie robię.
Oni sobie szli do kibla a ja sobie siedziałem i np. hm czytałem o szkodliwości palenia
Może jestem staromodny, ale nie pojmuje jak można stać się lepszy, popularniejszym przez to, że się pali i pije dla ? no właśnie dla szpanu ?
A najlepsze są później bajki jakie opowiadają, co oni nie robili w tym klubie, ile oni pili lubi ile łatwych lasek poderwał, tak jak by mnie to akurat interesowało najbardziej.
Ostatnio jak była u mnie rodzina, kuzyn lat 16, kuzynka lat 14 bodajże. A najbardziej co mnie rozśmieszyło a za razem przeraziło to, że ich rodzice pozwalają im popalić by byli tacy jak koledzy, by czuli się, że nie są gorsi. Czyli jeśli koledzy zaczną sobie w żyłę walić to rodzice przyzwolą im również by nie czuli się odrzucenie ? idiotyczne podejście rodziców.
Imię: Jakub
Wiek: 12 Dołączył: 27 Cze 2009 Skąd: Tatry
Wysłany: 2009-09-04, 14:34
Wiecie co? Mnie jakoś nigdy nie kręciło palenie. Picie owszem, ale dla przyjemności I też raczej nie tyle żeby się za przeproszeniem naje***. W ogóle jeśli ktoś robi takie rzeczy żeby się popisać, to znaczy że jest głupi, i chce zaimponować innym w jakiś sposób, ale niestety tylko to mu przychodzi do jakże pustej głowy.
_________________ Nikt broni nie wymierzy i nie podniesie pałki
Po dzikich, wolnych wilkach zostały tylko sny
Nie krzykną już "obława", nie będzie żadnej walki
Bo nie ma więcej wilków, zostały tylko psy
Dla mnie picie i palenie dla szpanu jest po prostu głupie! Co z tego że najpierw wypiję to jedno piwko by być fajnym? Po nim przyjdą kolejne i następne i tak dalej aż w końcu się uzależniasz i na dźwięk 600 zł mówisz : "Ja Cię!! Ile to picia!!" dla mnie to żałosne
Po za tym nie musisz tego robić by być fajnym Mam w klasie paru takich "cwaniaczków" i potrafię się z nimi dogadać, za kumplować mimo że nie piję i nie palę. Kwestia dobrej rozmowy
_________________ "Jedyną drogą rozwoju jest ciągłe podnoszenie poprzeczki, jedyną miarą sukcesu jest wysiłek jaki włożyliśmy aby go osiągnąć"
Ja tam nigdy nie miałem takiej potrzeby zaszpanowania przed nikim ze szkoły bo z mało kim się trzymam z niej (tzn. ze szkoły). Kumpluje się z chłopakami z osiedla, niektórzy palą, prawie wszyscy lubimy wypić po 2 piwka raz na jakiś czas ale to normalna granica, większość się tym nie upije. I nie ma u nas takiego czegoś że jak ktoś nie chce to reszta go namawia do fajek czy alko, kto chce to zapali/wypije a kto nie chce to nie ma problemu.
Nigdy nie odczuwałam potrzeby zaimponowania komukolwiek przez palenie czy picie.Czysta głupota.Rozumiem,gdy ktoś sięga po papierosy przez jakieś problemy na przykład,ale nie dla towarzystwa,a potem z nałogu wyjść nie może.Ileż to razy widziałam jak 12 czy 13latki palą razem ze starszymi-by zaistnieć i stać się akceptowanym(?).Z alkoholem to samo-nie ma dnia żeby na swoich fotoblogach ludzie nie wypisywali jak to było procentowo.Ok,można się napić,ale dla siebie,dla zabawy,a nie żeby komuś udowodnić jaką to mocną ''banię'' się ma czy też co się po pijaku wyprawia.To smutne do czego może doprowadzić głupota ludzka.Wszyscy pragną akceptacji,ale nie wszyscy rozumieją,że nie trzeba się zniżać do takiego poziomu by ją uzyskać.
_________________ Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania.
Helen Keller Nie chodzi o to, żeby być lepszym od innych - chodzi o to, żeby być lepszym niż wczoraj
Jigoro Kano
motyl, tak samo u mnie, w gimnazjum wszyscy wychodzili na fajkę, chodzili po całej szkole i pytali się "kto ma papierosa" głosząc to wszem i wobec. Nawet układali sobie plan, kto w jaki dzień kupuje, albo szła jakaś dziewczyna i "przypadkiem" wyciągała zapalniczke żeby wszyscy wiedzieli że pali i jest fajna.. No cóż, ja w w 3 gimnazjum zaczęłam palić, ale z zupełnie innych przyczyn niż chęć bycia fajnym (bo i tak jestem fajna ) Teraz w szkole to ludzie są troche bardziej dojrzali i nie chwalą się między sobą kto więcej fajek wypali.
Imię: Patrycja
Dołączyła: 15 Wrz 2009 Skąd: wziąć na wino?
Wysłany: 2010-02-05, 11:09
Uwielbiam po prostu te rozmowy 'kto ile wypił i jak potem rzygał", "kto z kim uprawiał seks i w jakiej pozycji" albo "Kto ile wziół i jaką miał jazdę".
Potrafią mnie rozśmieszyć nawet na najchmurniejszy dzień.
_________________ ...I ślubuję Ci uśmiech przy porannej kawie, parasol w deszczu i stokrotki na wiosnę.
u mnie w szkole, ba! nawet w klasie to normalne zachowanie. jeśli chcą wyjść na fajkę na długiej przerwie, po 4 lekcji to już przed pierwszą organizują sobie 'drużynę'. nie praktykowałem/nie praktykuje zwyczaju bycia fajniejszym przez tego typu zabawy. bawią mnie również teksty o tym kto ile wypił. kiedyś fajne słowa kumpel powiedział 'gdyby wierzyć we wszystkie opowieści o piciu w sylwestra to w sklepach nie byłoby tyle alkoholu'
nadal się zastanawiam jak można komuś zaimponowac tym, że wypiło się więcej niż ktoś inny bądź np. paląc w kiblu z ryzykiem, że można wylecieć ze szkoły. takie podejście ludzi, nic się zrobić nie da.
Ja osobiście ani nie palę, ani nie piję. Alkohol mnie odpycha, a papierosy - nie ma mowy. Zobaczymy co będzie po 10 latach, ale nie zwykłam w takich sprawach zmieniać zdania.
Owszem, bywa, że ludzie chcą się popisywać. Niekoniecznie żeby sie przypodobać, dla samego 'lansu' .
_________________ jak Cie odnaleźć, gdy nie wiem gdzie szukać
Wysłany: 2010-02-06, 21:36 Ja się w to nie wciągnę
Mnie nie obchodzi co myślą sobie inny, dlatego nie bd nigdy palić, pić, ani nic takiego żeby zaimponować komuś. jak z tego wyjść? Prosto olać tych co cię w to wciągnęli.
Nie pale.. Nie piję.. (może okazyjnie).. Ale na pewno nie żeby się popisać.. bo to przecież nic fajnego jak od kogoś wali szlugami na kilometry.. "Zabłysnąć" można biegnąc 20km bez przerwy, albo coś co jest zdrowe dla ciebie i przyrody.. ale nie szlugi ;/
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum