A co w przypadku, w którym ludzie muszą zamieszkać razem, bo nie mają wyboru? Na przykład jedną osobę ze związku wyrzucono z domu (dla mnie to akurat nie jest rzadki przypadek, bo kilku moich znajomych znalazło się już w takiej sytuacji) i druga chciałaby ją przygarnąć (rzecz oczywista moim zdaniem)? Czy wtedy mieszkanie ze sobą też jest grzechem?
_________________ nie daj zapomnieć
chleba i wody
zapachu i smaku
nie daj zapomnieć
piękna i prawdy
leżących na progu
Ale czy ogólnie mieszkanie ze sobą jest grzechem, jeśli się nie uprawia seksu?
Pewnie nie, ja szanuję zdanie każdego jednak mam też swoje na ten temat.
Dla mnie uprawianie seksu to nie jest nic złego. Jeśli coś nie jest dla mnie złe tzn. że nie jest jakimś grzechem. Może nie jestem do końca wierzący ale taka postawa- uprawianie seksu przed ślubem to grzech jest dla mnie dziwna. Szanuję katolików jeśli tak robią. Ale ile osób uważa się za katolików a robi i tak po swojemu? I wcale się im nie dziwię. Zresztą jak wy sobie mieszkanie razem bez zbliżeń wyobrażacie to też nie wiem. Co spanie w innych pokojach? Ile tak można? Miesiąc, dwa i co potem. Jeśli ktoś ma tyle silnej woli to naprawdę podziwiam. Tylko jaki jest tego sens? Nie mogę tego zrozumieć. Czy nie lepiej przed ślubem poznać się bardzo dobrze, również od tej intymnej strony? Czy nie lepiej przed ślubem poznać swoje ciała, reakcję etc? A jak się okaże jakaś niespodzianka, że para po prostu nie zrozumie się w łóżku? Ja wiem, że powiecie, że przecież się kochają no to nieważne jest to bo i tak będzie im dobrze i po części macie rację. Ale jednak różne są temperament ludzi. Kolejny argument przeciwko takiemu mniemaniu, że jest to coś złego to sprawy biologiczne. Jest się z osobą blisko, czasem nawet bardzo blisko. Ludzie biorą ślub mając ok. 24-25 lat. A między powiedzmy 18-19, a 25 rokiem życia mają dobrą sprawność seksualną. Kiedyś ok. ludzie byli młodsi i brali śluby, dziś się jednak czeka, bo studia, bo kariera, bo inne rzeczy. Jak człowiek ma trzymać naturalne zresztą napięcie seksualne przez tyle lat to jest to chyba sprzeczne poniekąd z naszą biologiczną naturą. Ale to moje zdanie i podkreślam, że szanuję osoby, które jednak ufają Kościołowi i wierzą, że uprawianie seksu przed ślubem to jakiś ciężki grzech i potrafią żyć do ślubu w czystości.
_________________ "I know what I want, I say what I want and no one can take it away"
Każdy wie co ten sport dla nas znaczy, w naszym mieście- my dzielni Krzyżacy.
Wiesław Jaguś - legenda na zawsze
No ja jednak nie potrafiłabym spać w jednym łóżku z chłopakiem, który mi się podoba. Jednak napięcie seksualne byłoby zbyt duże i po prostu bym się męczyła. Jeśli miałabym mieszkać z chłopakiem, to tylko i wyłącznie w osobnych łóżkach.
_________________ nie daj zapomnieć
chleba i wody
zapachu i smaku
nie daj zapomnieć
piękna i prawdy
leżących na progu
I co nie męczyliście się z tym jakoś z takiego czysto biologicznego punktu widzenia?
Hmmm... mam swoje powody dla których nie chciałam seksu zbyt szybko i ja sie zdecydowanie nie meczylam. A on? Nie wiem. Narzekal czasem, ale ostatecznie to uszanowal.
Hmmm... mam swoje powody dla których nie chciałam seksu zbyt szybko i ja sie zdecydowanie nie meczylam. A on? Nie wiem. Narzekal czasem, ale ostatecznie to uszanowal.
No ok. On pewnie się trochę męczył ale z miłości jakoś wytrzymał. Uważam, że jest to ok ale chodzi mi o to, że takie męczenie się jest trochę bezsensu. I nie widzę w przedmałżeńskim seksie nic złego za co powinno się iść do piekła. Zresztą jak sama piszesz miałaś jakieś powody więc wnioskuję, że była to jakaś sytuacja co nie co wyjątkowa.
_________________ "I know what I want, I say what I want and no one can take it away"
Każdy wie co ten sport dla nas znaczy, w naszym mieście- my dzielni Krzyżacy.
Wiesław Jaguś - legenda na zawsze
Imię: Daria
Wiek: 17 Dołączyła: 10 Sie 2009 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2010-05-07, 17:10
Cytat:
I nie widzę w przedmałżeńskim seksie nic złego za co powinno się iść do piekła.
Podbijam, słyszałam nawet, że (ale jednocześnie podkreślam, że nie wiem, czy jest to prawda) NIE JEST grzechem uprawianie seksu przedmałżeńskiego, o ile uprawia się go z osobą, z którą planuje się w przyszłości założyć rodzinę...
_________________ 28.05.1992r. - 21.02.2008r. [*]
09.12.1978r. - 12.02.2010r. [*]
Zawsze w moim sercu...
Uważam, że jest to ok ale chodzi mi o to, że takie męczenie się jest trochę bezsensu. I nie widzę w przedmałżeńskim seksie nic złego za co powinno się iść do piekła. Zresztą jak sama piszesz miałaś jakieś powody więc wnioskuję, że była to jakaś sytuacja co nie co wyjątkowa.
Ja tez uwazam, ze seks przedmalzenski nie jest zly. Jestem jak najbardziej za nim. To, ze zwlekalam tak dlugo nie ma nic wspolnego z wiara, bo nie jestem katoliczka. Miałam swoje powodu zupelnie z czyms innym zwiazane.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum