Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

szary227  

User



Dołączył: 18 Kwi 2017

   

Wysłany: 2017-04-18, 16:21   Co się ze mną stało i dlaczego?

Cześć, jestem Kacper, mam 19 lat. Borykam się z pewnym problemem i nie potrafię temu zaradzić, być może będziecie w stanie mnie nakierować i/lub wskazać ewentualne rozwiązanie.
Większość życia przeszedłem samotnie, mimo to nie miałem żadnych problemów z kontaktami towarzyskimi, wprawdzie doskonale czułem się w pojedynkę, jednak brakowało mi czegoś w życiu. Należę do tej grupy ludzi, dla których rodzina oraz stabilny związek coś znaczą, zatem coraz częściej, również zapewne z racji wieku, zaprzątało mi to głowę. Po czasie znalazłem swój obiekt westchnień. Nigdy wcześniej nie miałem dziewczyny, a jednak wiedziałem, co należy robić. Byliśmy razem przez prawie rok. Ta relacja miała dla mnie ogromne znaczenie, toteż po jej zakończeniu długo dochodziłem do siebie. Było ze mną słabo, zamknąłem się na kontakty z ludźmi, dużo osób mi to wypominało. Czas mijał, a ja stopniowo leczyłem się z mojej miłości.
Wspomniana niewiasta stała mi się zupełnie obojętna, ale pojawił się nowy problem. Polega on na tym, że mój charakter uległ zmianie, stałem się dość osobliwy. Nie mam już tego poczucia humoru, które kiedyś rozbawiało moich znajomych. Moje żarty są ponoć niesmaczne. Takt? Nie posiadam, ale nie umiem nad tym zapanować. Dość mocno zawężyła się moja wrażliwość na to, co myślą inni. Do niedawna ludzie radzili się mnie jak dyplomatycznie załatwić daną sprawę, dziś sam mam kłopoty ze stosowną argumentacją. Całość odbija się drastycznie na moim wizerunku. Odbieram to tak: Kumple zniesmaczeni toczącym się ze mnie kwasem niekiedy unikają spotkań, kontakty z kobietami uległy całkowitej minimalizacji.
Poznałem miesiąc temu z pozoru fajną dziewczynę, na pierwszym spotkaniu rozmawiało nam się wybornie, potem trochę pisaliśmy i jakoś skończyły się tematy, szybko wydała mi się nudna i całkiem bezpłciowa, obdarta z takich wartości jak chociażby jakiekolwiek zainteresowania, hobby czy najzwyklejsze poglądy na pewne sprawy. Jak nietrudno się domyślić, do drugiego spotkania nie doszło, obecnie spotyka się z moim dobrym kumplem i wszystko jest w najlepszym porządku, on nie widzi problemu. Znajomi zdają się nie reagować na moje propozycje i pomysły. Powiem szczerze, że ja nie czuję personalnie wielkiej zmiany, wciąż istnieje wąskie grono osób, z którymi potrafię dobrze się dogadać, ale to raczej nie wystarczy, by ożywić moje życie towarzyskie, na czym zależy mi najbardziej. :-/
Czy ktoś z Was znalazł się kiedyś w podobnym stanie, np. po rozstaniu i jest w stanie mi coś doradzić? Czy to minie, czy powinienem zacząć ostro nad tym pracować? Może to tylko zła passa, nie wiem już sam :-/
 

DeVaneio  

Hiper wymiatacz



Dołączył: 27 Lip 2014

   

Wysłany: 2017-04-18, 17:44   

A co byś zrobił gdyby ktoś ci powiedział że został ci tydzień życia ?
Co byś wtedy zrobił ?
_________________
Człowiek, który coś znaczy, żyje w taki sposób, że jego życie jest poświęceniem dla jego idei.

O. Spengler
 

Damn  

Pogromca postów

Queen Dude



Wiek: 21

Dołączyła: 10 Kwi 2010

Ostrzeżeń:
 1/3/6
   

Wysłany: 2017-04-18, 18:16   

Cytat:

Należę do tej grupy ludzi, dla których rodzina oraz stabilny związek coś znaczą, zatem coraz częściej, również zapewne z racji wieku,



Serio? :/ miałeś 18 lat i już się martwiłeś o kobietę i rodzinę?
Przede wszystkim wyjmij kij z dupy. ciężko się czyta Twojego posta bo jest napisany tak wysublimowanym, że aż nieprawdopodobnym słownictwem. Co to znaczy że "nie masz taktu"? Wyzywasz ludzi od tak? Jesteś zbyt szczery? Masz niesmaczne poczucie humoru i nie znasz granic? Daj przykład swojego zachowania.
Rozstanie nie jest temu winne tylko Ty, panowanie nad sobą jest naprawdę bardzo proste. Przy najlepszych znajomych dużo przeklinam a gdy wiem, ze ktoś nie toleruje tego, to po prostu tego nie robię. Śmieszą mnie zboczone obrzydliwe kawały, ale nie opowiadam ich każdemu. Naprawdę wystarczy chcieć a poza tym nawet mając osobliwy humor czy sposób bycia, nadal można być dla ludzi miłym i sprawić, że zaakceptują tę osobliwość. Ty nie masz przyjaciół nie dlatego, że nie masz taktu, tylko dlatego, że jesteś dla ludzi nieuprzejmy i nie umiesz być niczyim powiernikiem, bo nie odróżniasz kawału od poważnych spraw. Tak sobie to wyobrażam. Po prostu otwórz się na innych i naucz się słuchać. Teraz to już może być mleko rozlane ale za chwilę skończysz szkołę, pójdziesz na studia/do pracy i zyskasz nowych znajomych, i postaraj się na nich zrobić dobre wrażenie.
Oczywiście zaakceptuj też fakt że nie każdemu podejdziesz i nie będziesz się lubił z każdym. Ale z kimś na pewno.
_________________

If you don't wanna see that sunset,
stop looking in a demon's eye

Temporarily online
 

szary227  

User



Dołączył: 18 Kwi 2017

   

Wysłany: 2017-04-18, 19:07   

Cytat:

A co byś zrobił gdyby ktoś ci powiedział że został ci tydzień życia ?
Co byś wtedy zrobił ?



Nie bardzo rozumiem skąd to pytanie :-D pewnie pożegnałbym się z najbliższymi, pozamykał ważniejsze sprawy i położył na pachnącej łące :mrgreen:

Cytat:

Serio? :/ miałeś 18 lat i już się martwiłeś o kobietę i rodzinę?



Tak, serio.

Cytat:

Co to znaczy że "nie masz taktu"? Wyzywasz ludzi od tak? Jesteś zbyt szczery? Masz niesmaczne poczucie humoru i nie znasz granic? Daj przykład swojego zachowania.



Staram się być kulturalny, jednak nie jestem z tych słodko pierdzących. Mówię jak jest i nie oszczędzam faktów, mydlenie oczu jest dla mnie koszmarem :-D Więc może problem leży w mojej szczerości, choć do bezczelności, uważam, że daleko :-)

Cytat:

Ty nie masz przyjaciół nie dlatego, że nie masz taktu, tylko dlatego, że jesteś dla ludzi nieuprzejmy i nie umiesz być niczyim powiernikiem, bo nie odróżniasz kawału od poważnych spraw.



Nieuprzejmy z pewnością bywam w chwili, gdy ktoś zdrowo przegina. Być może wina leży w moim tonie - wymuszona hiperpogoda ducha nie jest czymś, co szczególnie mi wychodzi :-D Co do drugiej części tego cytatu, możesz mieć sporo racji. Ciężko odróżnić mi rzeczy śmieszne od tych, które dla innych są ważne. To głównie dlatego, że żeby dojść do ładu, musiałem nauczyć się śmiać z własnej krzywdy :-P Będę nad tym pracować

Cytat:

Teraz to już może być mleko rozlane ale za chwilę skończysz szkołę, pójdziesz na studia/do pracy i zyskasz nowych znajomych, i postaraj się na nich zrobić dobre wrażenie.



Tak zrobię :-)

Dzięki :-)
 

Kate04  

User


Dołączyła: 15 Kwi 2017

Skąd: Wrocław.

   

Wysłany: 2017-04-19, 09:05   

Don't worry be happy

Co Nas nie zabije to wzmocni. Każdy ma swoje priorytety, zasady, mentalność. Każdy jakoś zmienia się pod wpływem zdarzeń ale to dobrze bo gdy się zaczyna dostrzegać ten syf to zwyczajnie nie można inaczej
_________________
Kto pyta - ten błądzi =)
 

Niels

Stały User



Dołączył: 07 Maj 2016

   

Wysłany: 2017-04-19, 17:00   

Zgadzam się z kolegą wyżej. Ja po rozstaniu z dziewczyną stałem się innym człowiekiem. Przestałem się przejmować wieloma sprawami i zacząłem żyć pełnią życia. Po czasie, pojawili się obok mnie nowi ludzie, nowe znajomości a i nowy obiekt westchnień też. Zmieniłem swój pogląd na świat, chociaż w pierwszych dniach/tygodniach też było mi ciężko. Życie jest za krótkie żeby się przejmować. Pamiętajcie, zmarnujecie dzisiejszy dzień, narzekając na to co było wczoraj a to wcale nie sprawi, że jutro będzie lepsze. :)
_________________

 

Kate04  

User


Dołączyła: 15 Kwi 2017

Skąd: Wrocław.

   

Wysłany: 2017-04-19, 17:09   

Niels napisał/a:

Zgadzam się z kolegą wyżej. Ja po rozstaniu z dziewczyną stałem się innym człowiekiem. Przestałem się przejmować wieloma sprawami i zacząłem żyć pełnią życia. Po czasie, pojawili się obok mnie nowi ludzie, nowe znajomości a i nowy obiekt westchnień też. Zmieniłem swój pogląd na świat, chociaż w pierwszych dniach/tygodniach też było mi ciężko. Życie jest za krótkie żeby się przejmować. Pamiętajcie, zmarnujecie dzisiejszy dzień, narzekając na to co było wczoraj a to wcale nie sprawi, że jutro będzie lepsze. :)



To prawda ale w chwili gdy ktoś przeżywa osobiste piekło tracąc osobę którą kocha takie pieprzenie zdaję się być na marne.
Racja jest w tych słowach ale dopiero po czasie bo czas leczy rany i to żadne bzdury choć niektórzy tak twierdzą, joł
_________________
Kto pyta - ten błądzi =)
 

Niels

Stały User



Dołączył: 07 Maj 2016

   

Wysłany: 2017-04-20, 16:03   

Kate04, Tak, tak. Przecież napisałem że w pierwszych tygodniach też bardzo cierpiałem. "Takie właśnie jest życie, ma własne zasady. Każdy musi przejść coś takiego, jeśli nie przejdziemy przez złamane serce, jeśli nie przeżyjemy rozczarowań, jeśli nie napotkamy przeciwności losu, jesteśmy niczym"-Mike Tyson
_________________

 

moniska97  

Stały User



Imię: Monika

Dołączyła: 21 Sie 2011

   

Wysłany: 2017-04-21, 11:21   

Według mnie jest tak dlatego, że jesteś zdesperowany. Weź na luz, zdystansuj się. Zacznij dbać o siebie, będziesz miał wyższą samoocenę i większe powodzenie.
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com