Wysłany: 2010-09-09, 18:05 czy to zdrada i czy mam mu powiedziec???
Jestem z moim chłopakiem ponad rok. Jednak na początku naszej znajomości zrobiłam coś co powoduje że czuję się jakbym go zdradziła. Po rozstaniu jeszcze z moim byłym, czasem się z nim widywałam, gadaliśmy itd. I sytuacja wyglądała tak: w niedzielę poznałam mojego obecnego, byliśmy na randce, jednak nie wiedziałam jeszcze jak ta znajomość się potoczy. W środę zobaczyłam się z byłym i niestety pocałował mnie.... Po tym wszystkim , zerwałam kontakty z byłym. Odtąd spotykałam się tylko z obecnym, który wkrótce zapytał się mnie czy zostaniemy parą. Ale tamto zdarzenie nie daje mi spokoju. Czy ja go zdradziłam? Znaliśmy się już w końcu( widzieliśmy się raz), ale nie byliśmy ze sobą? Czy to zdrada? czy powinnam się mu przyznać?
Imię: Daria
Wiek: 17 Dołączyła: 10 Sie 2009 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2010-09-09, 18:07
mirelka napisał/a:
Po tym wszystkim , zerwałam kontakty z byłym. Odtąd spotykałam się tylko z obecnym, który wkrótce zapytał się mnie czy zostaniemy parą. Ale tamto zdarzenie nie daje mi spokoju. Czy ja go zdradziłam? Znaliśmy się już w końcu( widzieliśmy się raz), ale nie byliśmy ze sobą? Czy to zdrada? czy powinnam się mu przyznać?
Nie, to nic złego, oficjalnie nie miałaś wtedy partnera, więc nikt zdradzony nie został. Jeżeli chcesz, czujesz, że tak będzie lepiej, powiedz o wszystkim obecnemu, ale po co?
_________________ 28.05.1992r. - 21.02.2008r. [*]
09.12.1978r. - 12.02.2010r. [*]
Zawsze w moim sercu...
Imię: Emil
Wiek: 20 Dołączył: 13 Sty 2009 Skąd: wiesz
Wysłany: 2010-09-09, 18:27
Cytat:
nie przyznawaj mu się. kto mniej wie, ten lepiej śpi.
ja uwazam ze nie powinno nic sie stac jakbys powiedziala bo to nic zlego, nie byliscie razem powinien to zrozumiec, i to chyba bedzei konieczne bys poczuła sie lepiej. a wogole to
ja uwazam ze nie powinno nic sie stac jakbys powiedziala bo to nic zlego, nie byliscie razem powinien to zrozumiec, i to chyba bedzei konieczne bys poczuła sie lepiej. a wogole to
a przepraszam bardzo, do czego mu ta wiedza? co go to obchodzi? po co w ogóle poruszać coś co działo się zanim się poznali?
jeśli autorka ma poczuć się lepiej, to niech rozliczy się sama z własnym sumieniem, a nie wylewa gorzkich żali na biednego chłopaka. to ma być miłość? egoistyczna chęć uwolnienia się od własnych "grzechów" (teraz wyolbrzymiam) kosztem ukochanej osoby? po co ma być zazdrosny?
przecież to okropne usłyszeć od ukochanej, która jest tylko jego, że ktoś inny miał jakąkolwiek jej część. czasem najlepiej po prostu o tym nie wspominać.
jeśli autorka chce wzbudzić w nim zazdrość, to droga wolna, ale takie akcje prędzej, czy później odbiją się na jej obecnym związku.
_________________ - Chyba się w panu zakochała, bo przeklinała pana całymi tygodniami.
No cóż. Ja na Twoim miejscu bym powiedziała, co więcej, miałam podobną sytuację i mój facet o wszystkim wie. Ale to zależy przede wszystkim od chłopaka i od tego jakie macie między sobą stosunki.
Ale tak jak napisały moje przedmówczynie, to na pewno nie jest zdrada, ponieważ nie byłaś z nim w tym czasie, poza tym to nie Ty się rzuciłaś na swojego byłego Także albo uspokój sumienie, bo nie ma co Cię gryźć, albo obadaj jak Twoj luby może zareagować i ew. wyrzuć to z siebie.
_________________ Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi. T.Pratchett
Mój chłopak jest trochę zazdrosny i obawiam się,że mógłby tego nie zrozumieć i robić mi wyrzuty. Ale na pewno zrobiłoby się mu przykro. Teraz na pewno nie dałabym się żadnemu tknąć.Bardzo go kocham i chcę być wobec niego w porządku. Nieznośne wyrzuty sumienia pojawiły się u mnie niedawno, gdy z spojrzałam na to z perspektywy tego jak potoczył się nasz związek. Próbuję sobie tłumaczyć ,że ledwo się poznaliśmy, nie byliśmy jeszcze wtedy razem, nie wiedziałam nawet czy nasza znajomość się rozwinie. Mijał czas, zaangażowałam się i przyszły wyrzuty sumienia....
Próbuję sobie tłumaczyć ,że ledwo się poznaliśmy, nie byliśmy jeszcze wtedy razem, nie wiedziałam nawet czy nasza znajomość się rozwinie.
bo to prawda.
wasz związek nie zaczął się od dnia spotkania (tym samym byłaś wtedy wolna), ale od chwili kiedy poprosił cię byś z nim była.
powinnaś mieć podobne myślenie do tego, że przed nim również miałaś chłopaków, również się umawiałaś. czy i przez to powinno gryźć cię sumienie? nie. bo to było "zanim".
odpuść. myślenie i wpędzanie się w poczucie winy jest tu nie potrzebne. ciesz się że jesteście ze sobą, że wam dobrze, tym bardziej jeśli on jest zazdrosny.
nie chcesz przecież zniszczyć zaufania, którym cie darzy?
_________________ - Chyba się w panu zakochała, bo przeklinała pana całymi tygodniami.
Tak jak poprzednicy sie wypowiadali - najlepiej nie mowic o tym incydencie nic, ale jesli masz sie meczyc z tymi wyrzutami sumienia to przy jakiejs okazji mozesz tak pokierowac rozmowa, zeby sie do tego ,,przyznac" bez jakichs zbednych szczegolow, ale po prostu to z siebie wyrzucic. Powiedz swojemu chlopakowi to samo co sobie tlumaczysz, ze to bylo na poczatku znajomosci, ze jeszcze nie wiedzialas jak sie wasza znajomosc potoczy, czy bedziecie w ogole razem i powinien to zrozumiec, a Ty bedziesz miala spokojne sumienie. To chyba najlepsze wyjscie.
Mój chłopak jest trochę zazdrosny i obawiam się,że mógłby tego nie zrozumieć i robić mi wyrzuty. Ale na pewno zrobiłoby się mu przykro.
no to w takim razie nie mów i już się tym nie przejmuj.
_________________ Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi. T.Pratchett
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum