Eh,sama się sobie dziwię ,że piszę ten problem na forum publicznym. Otóż.. mam dość kontrowersyjny (?) charakter. Lubię mieć SWOJE zdanie i głośno je wypowiadam , nie lubię kłamstwa i pajacowania. Słucham rocka/r&b i jestem ateistką.
Mam 16 lat i chodzę do 3 kl. gimn które liczy ok. 400 osób. W klasie mam jedną przyjaciółkę która mnie rozumie , reszta - DNO.. kompletne. One nie potrafią zrozumieć dlaczego dla mnie nie ma Boga i dlaczego przychodzę pod koniec mszy po podpis obecności. Nie znoszą jak wypowiadam swoje zdanie ,bo chcą bym się podporządkowała ich regułom. Ogólnie- kaszana.
Nikt mnie żeby to tak ująć.. "nie lubi". Może nie liczni co piszą komentarze na nk (wkur.wiające? nader. => zmusza do natychmiastowej kasacji konta) są słodcy ,bo chcą komentarza , żal?
Matka ciągle się mnie pyta czemu nikt do mnie nie przychodzi... że jak będę wyrażała swoje zdanie to mnie nikt nie będzie lubił. CO TO KOMUNA no i oczywiście "CZEMU DO KOŚCIOŁA NIE CHODZISZ , BÓG JEST I WŁAŚNIE MA CIE W DUPIE"
Także.. w szkole nikt mnie nie lubi (oprócz Jej ) a w domu czuje się jakby mnie z litości chowali.
Nie wiem , czy naprawdę musze się zmienić aby środowisko mnie zaakceptowało?
Czy naprawdę muszę być taka jak inni?
Twoją sytuację można nazwać ZBUNTOWANIEM, byłem kiedyś w 3 klasie gim. i przechodzi się różne głupawki, człowiek się buntuje przeciwko wszystkim, poprostu musisz to przetrwać, rób co uważasz za mądre, człowiek też się z czasem sam zmienia, może i Ty się zmienisz
Fabri, Sęk w tym ,że oni tego nie robią i to mi najbardziej działa na nerwy. Bo już sama nie wiem co mam w niektórych sytuacjach robić , powiedzieć to co myślę czy wymyślić coś innego.
Imię: nomen nescio
Dołączyła: 02 Wrz 2009 Skąd: małopolska
Wysłany: 2010-03-08, 20:08
Znany jest mi taki scenariusz ; )
Młodzież gimnazjalna to... banda idiotów, za przeproszeniem.
Pójdziesz do liceum, wkręcisz się w nowe towarzystwo i będzie okey. Znajdziesz ludzi, którzy Cie zrozumieją.
Ja w klasie żyję tylko i wyłącznie w zawężonym gronie. Tolerujemy homoseksualistów, dwie dziewczyny są bi, dwie są ateistkami- myślisz, ze klasa nas akceptuje? Przeciwnie, nie rozumieją tego. Więc z doświadczenia wiem, że takimi rzeczami nie należy się przejmować- nie ma do tego powodów. Wszyscy są równi, ale taka sytuacja uprawnia Cie do tego, by powiedzieć "Jestem lepsza" i pi*rdolić resztę.
Nie wiem , czy naprawdę musze się zmienić aby środowisko mnie zaakceptowało?
Tak. Jeśli posiadasz odmienne poglądy od reszty grupy, musisz liczyć się z tym, że grupa może Cię odrzucić. Więc jeśli zależy Ci na akceptacji w konkretnej grupie, musisz podporządkować się jej zasadom. Jeśli wpadniesz między wrony, musisz krakać tak, jak one.
Cytat:
Czy naprawdę muszę być taka jak inni?
Jesteś taka, jak inni, ale "innych" Twojego pokroju nie ma akurat w Twoim najbliższym otoczeniu.
_________________ nie daj zapomnieć
chleba i wody
zapachu i smaku
nie daj zapomnieć
piękna i prawdy
leżących na progu
Imię: Adrian
Wiek: 24 Dołączył: 03 Mar 2010 Skąd: getto rekordz!
Wysłany: 2010-03-08, 20:33
CocoMain. napisał/a:
a w domu czuje się jakby mnie z litości chowali.
haha dobre, dobre !
Nataniel napisał/a:
Jesteś taka, jak inni, ale "innych" Twojego pokroju nie ma akurat w Twoim najbliższym otoczeniu.
.. i wszystko na temat
_________________ 'Gdy wspaniale uformowana sieć kłamstw jest stopniowo wciskana masom przez pokolenia, to wtedy Prawda wydaje się zupełną niedorzecznością, a piewcy Prawdy uważani są za majaczących szaleńców.'
Zaraz zaraz. Jestes ateistka tak? To po cholere idziesz po ten podpis? Domyslam sie, ze jest Ci on potrzebny do bierzmowania tylko po co Ci bierzmowanie skoro jestes ateistka?
Co do klasy to ich olej. Nie akceptuja Cie to ich problem. Nie zmieniaj sie na sile bo nic z tego dobrego nie wyjdzie.
Cóż nie dziwie się im,że tak reagują.Po czym oceniasz ,że jak to nazwałaś stanowią "dno kompletne" ?
CocoMain. napisał/a:
. One nie potrafią zrozumieć dlaczego dla mnie nie ma Boga i dlaczego przychodzę pod koniec mszy po podpis obecności.
Także nie rozumiem dlaczego po mimo tego,że Twoim zdaniem jesteś ateistką i bóg nie istnieje to stawiasz się na mszy świętej.Ponad to to,że jesteś ateistką nie oznacza,że masz wszystkich przekonywać co do tego,że bóg nie istnieje,ponieważ ty tak sądzisz.
CocoMain. napisał/a:
Także.. w szkole nikt mnie nie lubi (oprócz Jej ) a w domu czuje się jakby mnie z litości chowali.
Nie wiem , czy naprawdę musze się zmienić aby środowisko mnie zaakceptowało?
Czy naprawdę muszę być taka jak inni?
Nie nie musisz się zmieniać.Tylko zrozumieć,że jeśli chcesz zasłużyć na szacunek zacznij szanować innych.Jeśli Twoja postawa jest zbliżona do tej,którą nam tutaj przedstawiłaś to nie dziw się,że masz takie problemy.
_________________ "Każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą."
— Bob Dylan
Najbardziej niebezpieczne są emocje, ponieważ one obsesyjnie szukają jakiejkolwiek formy ekspresji, są niecierpliwe, nie mogą czekać, żeby stworzyć coś nowego, swoistego - wpadają więc z rozpędu w utarte formy.
— Olga Tokarczuk
Jeśli nie akceptują ciebie takim jakim jesteś to już ich problem, poczekaj zmiana otoczenia ( oczywiście na lepsze ) ludzie im starsi tym mądrzejsi ( zazwyczaj lecz nie we wszystkich wypadkach ) , i nie staraj się im przypodobać ( staniesz się taki jak i oni )
_________________ Zresztą, Miłość w naszych czasach nie Istnieje
Trzeba robić Melanż
I się nie Przyzwyczajać
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum