Napisałem, że dobry Bóg nie może kogoż posłać do piekła tylko za to, że w niego nie wierzył. Ty napisałem, że przez takie myślenie trafia się do piekła. Innymi słowy:
Nie wierzysz = idziesz do piekła
Tylko albo aż Czy jeślibyś dostał jakąś pracę, ale ją olewał zupełnie (frekwencja 1%), to czy oczekiwałbyś podwyżki po miesiącu takiej pracy (zakładając, że Cię wcześniej z niej nie wyrzucili)
A owo równanie można równie dobrze zapisać w postaci:
Wierzysz = idziesz do Nieba
I to raczej nie wzbudza strachu
_________________ “Nie mam co do tego żadnej wątpliwości, że świat istnieje tylko dzięki modlitwie chrześcijan”. (Arystydes z Aten)
Imię: Marcin
Wiek: 23 Dołączył: 09 Lip 2009 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-07-12, 23:36
MłodyDuchem napisał/a:
Tylko albo aż Czy jeślibyś dostał jakąś pracę, ale ją olewał zupełnie (frekwencja 1%), to czy oczekiwałbyś podwyżki po miesiącu takiej pracy (zakładając, że Cię wcześniej z niej nie wyrzucili)
Nie pracowałbym nigdzie nie wiedząc czy mój pracodawca w ogóle żyje, więc to zły przykład :)
MłodyDuchem napisał/a:
A owo równanie można równie dobrze zapisać w postaci:
Wierzysz = idziesz do Nieba
I to raczej nie wzbudza strachu
Owszem, to nie. Tyle, że wcześniej mówiliśmy o odwrotnej implikacji.
Chciałbym poznać Twoje zdanie. Jak sądzisz: Osoba, która odeszła (odeszła, czyli wcześniej wierzyła) od wiary katolickiej, ale była całe życie dobrą osobą, zostanie strącona do piekła?
_________________ "Mówią, że niepełna wiedza jest rzeczą niebezpieczną, ale jednak nie tak złą, jak całkowita ignorancja."
T. Pratchett
Osoba, która odeszła (odeszła, czyli wcześniej wierzyła) od wiary katolickiej, ale była całe życie dobrą osobą, zostanie strącona do piekła?
Ani ja, ani Kościół nie odpowie Ci na to pytanie Zależy co wg Ciebie znaczy dobry i przede wszystkim od tego co owa osoba myślała tuż przed śmiercią. Często o tym czy jest grzech czy go nie ma decyduje wyłącznie nastawienie wewnętrzne. Tu m.in. jest też ukryte Miłosierdzie Boże, bo nawet taki Hitler, jeśliby westchnął do Boga tuż przed samobójstwem, to owa myśl mogłaby mu pomóc uniknąć piekła.
_________________ “Nie mam co do tego żadnej wątpliwości, że świat istnieje tylko dzięki modlitwie chrześcijan”. (Arystydes z Aten)
Imię: Marcin
Wiek: 23 Dołączył: 09 Lip 2009 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-07-13, 00:10
Dobra w sensie: życzliwa, założyła normalną rodzinę, miała legalną pracę, od czas udo czasu coś wrzuciła biednemu do kubeczka, zrodziła dwójkę dzieci, itp.
Normalna, prosta, dobra osoba. Tyle, że odeszła od swojej rodzimej wiary i przy śmierci również nic się na ten temat nie zmieniło.
Pytam tylko co czujesz. Nie oczekuję odpowiedzi którą uzgodniła rada "mędrców", tylko Twoje własne przemyślenia.
_________________ "Mówią, że niepełna wiedza jest rzeczą niebezpieczną, ale jednak nie tak złą, jak całkowita ignorancja."
T. Pratchett
Imię: Marcin
Wiek: 23 Dołączył: 09 Lip 2009 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-07-13, 11:24
MłodyDuchem napisał/a:
Moje przemyślenia są takie: nie pójdzie do Nieba osoba, która Nieba nie chce
Ok. Jeżeli tak, to według mnie taka istota byłaby strasznym... skurczybykiem, żeby nikogo nie urazić :)
Ukrywa się bawiąc w kotka i myszkę ze swoimi "stworzonkami". Tych co zawierzą mu na słowo pisane posyła do siebie, a resztę nie. W tym całą gamę osób lepszych (pod względem uczynków), niż nie jeden wierzący, który na końcu poszedł tylko do spowiedzi i ma z dupy.
Trochę to mało sprawiedliwe, prawda?
_________________ "Mówią, że niepełna wiedza jest rzeczą niebezpieczną, ale jednak nie tak złą, jak całkowita ignorancja."
T. Pratchett
Ukrywa się bawiąc w kotka i myszkę ze swoimi "stworzonkami".
Jakby się nie ukrywał, to by nie było czegoś takiego jak wiara. I uwierz, jakby się nie ukrywał, to miałbyś do Niego tyle samo pretensji, co teraz
dobry_dziekan napisał/a:
Tych co zawierzą mu na słowo pisane posyła do siebie, a resztę nie. W tym całą gamę osób lepszych (pod względem uczynków), niż nie jeden wierzący, który na końcu poszedł tylko do spowiedzi i ma z dupy.
Tylko pytanie: czy te lepsze osoby zasługują na Niebo, skoro się wypięły na Boga Jeśli ktoś nie zna Chrystusa (w sensie: nie miał okazji poznać), ale żyje dobrze wg swojej religii lub jej braku (mam na myśli ateizm), to w myśl nauczania soborowego, może pójść do Nieba.
Co do tej sprawiedliwości:
Cytat:
1 Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. 2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. 3 Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, 4 i rzekł do nich: "Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam". 5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. 6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: "Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?" 7 Odpowiedzieli mu: "Bo nas nikt nie najął". Rzekł im: "Idźcie i wy do winnicy!" 8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: "Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!" 9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. 10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. 11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, 12 mówiąc: "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty". 13 Na to odrzekł jednemu z nich: "Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? 14 Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. 15 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?" 16 Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».
(Mt 20, 1-16)
Identyczna sytuacja
_________________ “Nie mam co do tego żadnej wątpliwości, że świat istnieje tylko dzięki modlitwie chrześcijan”. (Arystydes z Aten)
Imię: Marcin
Wiek: 23 Dołączył: 09 Lip 2009 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-07-13, 14:06
MłodyDuchem napisał/a:
Jakby się nie ukrywał, to by nie było czegoś takiego jak wiara. I uwierz, jakby się nie ukrywał, to miałbyś do Niego tyle samo pretensji, co teraz
Według mnie takie "wierzenie" jest właśnie zabawą w kotka i myszkę, więc wiesz :)
Aha i dla uściślenia. Nie mogę mieć pretensji do czegoś co nie istnieje :) Staram się pokazać, że taka forma wiary (w tym cuda) jest dziwna.
MłodyDuchem napisał/a:
Tylko pytanie: czy te lepsze osoby zasługują na Niebo, skoro się wypięły na Boga Jeśli ktoś nie zna Chrystusa (w sensie: nie miał okazji poznać), ale żyje dobrze wg swojej religii lub jej braku (mam na myśli ateizm), to w myśl nauczania soborowego, może pójść do Nieba.
Wypiąć się mogę na szefa w pracy lub kogoś kogo po prostu widzę. To jest zupełnie inna sytuacja, bo wiem że szefa nie ma.
Co do "nauczania soborowego", to powtórzę po raz kolejny. Ich nauki są według mnie nietrafione. Rozmawiam teraz z Tobą a nie soborem watykańskim :)
MłodyDuchem napisał/a:
Co do tej sprawiedliwości:
(historyjka wyżej)
Identyczna sytuacja
Ta historyjka ma się ni jak do tego co powiedziałem. Nie ma w niej osoby, która przychodzi sama z siebie (nie zostaje zawołana), robi coś dobrego i odchodzi.
_________________ "Mówią, że niepełna wiedza jest rzeczą niebezpieczną, ale jednak nie tak złą, jak całkowita ignorancja."
T. Pratchett
To jest zupełnie inna sytuacja, bo wiem że szefa nie ma.
Wiesz To daj 100% dowód na nieistnienie
dobry_dziekan napisał/a:
Co do "nauczania soborowego", to powtórzę po raz kolejny. Ich nauki są według mnie nietrafione.
To wolisz "Extra Ecclesiam nulla salus" (poza Kościołem nie ma zbawienia)
Wiem, ze nie rozmawiasz z soborem, tylko ze mną Ja mam po prostu podobny pogląd Wg mnie, jeśli ktoś nie mógł poznać Boga, ale żył godnie wg swojej religii lub światopoglądu może iść do Nieba, gdyż w każdej religii jest jakiś odblask, mniejszy lub większy, prawdziwego Boga
dobry_dziekan napisał/a:
Ta historyjka ma się ni jak do tego co powiedziałem. Nie ma w niej osoby, która przychodzi sama z siebie (nie zostaje zawołana), robi coś dobrego i odchodzi.
W tej przypowieści zostaje postawione to samo pytanie Dlaczego Ci co przyszli późno (nawróceni bardzo późno np. tuż przed śmiercią) otrzymali to samo (Królestwo), co Ci którzy przyszli z samego rana (wierzyli np. od dziecka) A nie ma takiej osoby, która przychodzi sama z siebie, gdyż Bóg woła każdego Ciebie też woła, tylko trudno żebyś Go usłyszał, skoro negujesz Jego istnienie
_________________ “Nie mam co do tego żadnej wątpliwości, że świat istnieje tylko dzięki modlitwie chrześcijan”. (Arystydes z Aten)
Imię: Marcin
Wiek: 23 Dołączył: 09 Lip 2009 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-07-13, 15:08
MłodyDuchem napisał/a:
Wiesz To daj 100% dowód na nieistnienie
Jestem pewny w takim stopniu, w jakim nie istnieje niewidzialny, różowy jednorożec :)
Dowodzi się istnienie, a mnie po prostu żadna wiara nie przekonała nawet w małym stopniu.
MłodyDuchem napisał/a:
To wolisz "Extra Ecclesiam nulla salus" (poza Kościołem nie ma zbawienia)
Wiem, ze nie rozmawiasz z soborem, tylko ze mną Ja mam po prostu podobny pogląd Wg mnie, jeśli ktoś nie mógł poznać Boga, ale żył godnie wg swojej religii lub światopoglądu może iść do Nieba, gdyż w każdej religii jest jakiś odblask, mniejszy lub większy, prawdziwego Boga
No ok, skoro się z nimi zgadzasz to spoko. Ja nie. To tyle :)
MłodyDuchem napisał/a:
W tej przypowieści zostaje postawione to samo pytanie Dlaczego Ci co przyszli późno (nawróceni bardzo późno np. tuż przed śmiercią) otrzymali to samo (Królestwo), co Ci którzy przyszli z samego rana (wierzyli np. od dziecka) A nie ma takiej osoby, która przychodzi sama z siebie, gdyż Bóg woła każdego Ciebie też woła, tylko trudno żebyś Go usłyszał, skoro negujesz Jego istnienie
Są ludzie którz przychodzą sami z siebie. Religia nie jest źródłem moralności. Przychodzę sam, bez żadnego bata nad głową w postaci piekła, lub wielkiej nagrody jako niebo, czynię to co uważam za słuszne.
_________________ "Mówią, że niepełna wiedza jest rzeczą niebezpieczną, ale jednak nie tak złą, jak całkowita ignorancja."
T. Pratchett
ja w Boga wierze, ale widzę ze ostatnio nad światem władze przejmuje szatan... bo coraz więcej ludzi go wyznaje, sam nie wiem co o tym sadzić... ostatnio sam zastanawiałem się nad tym... no bo kurcze... czy mi się wydaje czy ostatnio krzywda dzieje się tylko tym dobrym ludziom???
_________________ Nie mówię o brylantach, choć dałbym jej koronę...
Boga nie ma, jak chcesz być wolnym to nie musisz wierzyć.
Oj, widac, ze niewiele masz do powiedzenia w tej sprawie.
Osobiście doświadczyłem potężnej Bozej miłości, otwieram się na nią i widzę potężne błogosławieństwo w moim życiu. I wielu się zdziwil, ale tak naprawde im bardziej się oddasz Bogu, tym bardziej będziesz czuł się wolny. Taka dziwna zależność, którą potwierdza mnóstwo osob, które idą za Bogiem.
achmed007 napisał/a:
ale widzę ze ostatnio nad światem władze przejmuje szatan
Owszem, ludzie mu służą. I żeby było śmieszniej, to wszystko było przepowiedziane ileśtam set, tysięcy lat temu, że będą czasy, iż ludzie przestaną patrzeć na Boga, zaczną żyć namiętnościami, spełniać własne pożądania, zaczną być pyszni i ich bożkiem będzie pieniądz. Takich proroctw jest sporo :) I widać jak pięknie się wypełniają.
Aczkolwiek to, że ludzie za Bogiem nie idą i służą Złemu to nie znaczy, że szatan zaczyna rządzić światem. Własnie na tym polega ukrzyżowanie Jezusa - dzięki Niemu każdy może zyskać odpuszczenie grzechów, każdy może doświadczać wielu błogosławieństw i każdy może być zbawiony. Dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, szatan został totalnie pokonany. Pisać można na ten temat duzo, jak coś to PW :)
Cytat:
bo zbyt mało dobra jest na tym świecie.
Fakt, dobra jest coraz mniej. Warto mieć jednak na uwadze, że dobro jest ciche, a zło jest głośne.
Polecam klik
Fascynujące w życiu z Bogiem i nie-z Bogiem jest to, że gdy żyjesz z Bogiem wszystko może Ci sie walić, możesz mieć mase problemów, mogą Cie prześladować a i tak będziesz mieć pokój i radość w sercu. O ile pamietam przykładem może być Sw Szczepan. Zreszta takich przykładów jest mnóstwo - praktycznie każdy męczennik, mimo, że byli prześladowani, umierali za wiarę z wielkim pokojem i radością w sercu.
Przykładem jest tez słynny Freddy Mercury, znany z zespołu Queen. Z Bogiem za bardzo nie żył, mimo, że miał teoretycznie wszystko (kase, dziewczyny, samochody, czyli coś, co tygryski lubią najbardziej ) to popełnił samobójstwo. Inny przykład - Marlin Monroe. Zreszta.. takich przykładów jest MNÓSTWO.
_________________ Dead in the world. Alive in Christ!
Ja osobiście wierze w Boga, pochodzę z katolickiej rodziny ale jak już widziałem w postać też rodzice mi karzą do kościoła iść( czasami idę z własnej woli), ale tak się zastanawiam czasem czy niektórzy księża po prostu robią to dla kasy? Czy widzieliście księdza w jakieś byle jakiej furze? Ja nie. Pieniądze z tacy które ludzie wrzucają podczas mszy są również przeznaczane na Caritas, ale zdaje mi się i tak że księża biorą więcej dla siebie. Wierze w Boga i będę wierzyć, miałem okres kiedy wątpiłem.
_________________ "Nie jeździj szybciej niż potrafisz myśleć..."
To niestety prawda...
czy niektórzy księża po prostu robią to dla kasy? Czy widzieliście księdza w jakieś byle jakiej furze? Ja nie.
Kiedyś nam to katechetka wytłumaczyła, w sumie to logiczne i raczej prawdziwe. Fakt, księża mają kasę. Pytanie - skąd ją biorą?
1. Z parafii dostają kilaset zł (katechetka mowiła cos o 700, głowy sobie nie dam uciąć).
2. Wielu pracuje jako katechetów, czyli ze szkoły dostają coś koło 1400 (mogę się mylić, ale kwota będzie oscylować w tych granicach)
3. Księży obowiązuje celibat, czyli nie mają rodzin, nie mają tez na kogo kasy wydawać. Parafia gwarantuje im wyżywienie i inne środki do życia, czyli tak naprawde większość pieniędzy które zarobią idzie do ich kieszeni. Pozbieraj rok, dwa, trzy to masz fajne autko.
Tak jak napisałem w innym poście - kapłaństwo to powołanie. Jeśli idziesz na kapłana, mimo że wiesz, że nim nie powinieneś być, to halo - coś jest nie tak - gwarantuje, że nie będzie z tego żadnych dobrych owoców.
Tak gwoli ścisłości , niedawno u mnie w domu był kapłan i nieco opowiadał o swoim życiu. Naprawde - to jest solidna posługa. Może i masz zarobki, ale także niedosypiasz, musisz byc przygotowany, że w środku nocy będziesz się musiał zbierać i przy minus 20 stopniach iść dwa kilometry do umierającego z sakramentem namaszczenia chorych. Nie dosypiasz - musisz być przeciez na poranne nabożeństwa lub msze (u mnie msza poranna jest o 7, czyli wstać trza minimum o 5:30). Ksiądz opowiadał jak miał akcje, że w okresie przedświatecznym spowiadał siedem godzin, bez przerwy. Bywa i tak, że kapłani chodzą z sakramentami do chorych przez cały dzień i przez cały dzień nie jedzą, bo nie mają kiedy, to się zdarza. Ew zjedzą to, co im ludzie dadzą. To jest POSŁUGA, a nie przyjemna praca.
_________________ Dead in the world. Alive in Christ!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum