Hej. Czy macie problem z kasą mimo, że wasi rodzice dobrze zarabiają ale po prostu myślą że młodym pieniądze niepotrzebne? Albo może rodzice nie zarabiają i nie macie na fajne ubrania... Jak sobie radzicie? Macie jakieś sposoby na zarobienie pare groszy??
Otóż takich problemów nie mam.
Udzielam lekcji tańca, prowadzę warsztaty teatralne, fire show.
Ja kase mam zawsze, do tego rodzice jak poproszę sypną groszme, ale raczej ich nie proszę. Wolę sama zdobyć.
_________________ Ja tylko walczę o siebie, ja tylko nie chcę umierać, ja tylko pragnę pokochać. Wynaturzona z natury.
Imię: Katarzyna
Wiek: 21 Dołączyła: 31 Sie 2010 Skąd: Gliwice
Wysłany: 2010-08-31, 15:35
mi prawie zawsze kasy brakuje. Studiuję dziennie teraz chyba 2 kierunek wezmę więc nie ma kiedy pracować. Dostaję 50 zł na miesiąc od mamy co mi starcza na tydzień max. biorąc pod uwagę że codziennie wypalam pół paczki fajek conajmniej to jest to bardzo mało. Dlatego teraz w wakacje sobie pracuję dorabiam, jak nie miałam kasy wcześniej to sprzedałam moje złote łańcuszki z komunii któreych w ogóle nie nosiłam :P ale już nie mam co sprzedać więc nie wiem co bedzie później będę musiała chyba rzucic palenie
Prawie nigdy nie znajduję się w sytuacji, w której brakuje mi pieniędzy. Do rozporządzenia mam 950 zł miesięcznie, z czego niecałe 300 idzie mi na czesne, 375 za stancję, 100 za rachunki. Pozostaje mi około 150 zł, które wydaję na jedzenie (i tak skromne), kserówki, dojazdy do swojego rodzinnego miasta i ewentualne drobne wydatki (znaczki, lekarstwa, zeszyty). Czasami udaje mi się odłożyć jakiś grosz, więc kupuję sobie T-shirt lub książkę, ale o żadnych wielkich wypadach na zakupy nie może być mowy.
_________________ nie daj zapomnieć
chleba i wody
zapachu i smaku
nie daj zapomnieć
piękna i prawdy
leżących na progu
taniej kupie drozej sprzedam.. tzw handel
niekoniecznie musi byc legalny... na dilce sie najlepiej wychodzi ale trzeba ostroznie i wiedziec co i jak
natomiast czesto sa ludzie w potrzebie finansowej ktorzy za np jak mi sie zdarzylo osttanio:
przyzedl gosc z nokia N95 za 300zl :D
wzialem i sprzedalem za 750, tydzien pozniej :)
Prawie nigdy nie znajduję się w sytuacji, w której brakuje mi pieniędzy. Do rozporządzenia mam 950 zł miesięcznie, z czego niecałe 300 idzie mi na czesne, 375 za stancję, 100 za rachunki. Pozostaje mi około 150 zł, które wydaję na jedzenie (i tak skromne), kserówki, dojazdy do swojego rodzinnego miasta i ewentualne drobne wydatki (znaczki, lekarstwa, zeszyty). Czasami udaje mi się odłożyć jakiś grosz, więc kupuję sobie T-shirt lub książkę, ale o żadnych wielkich wypadach na zakupy nie może być mowy.
Gdy czytam lub slysze takie opowiesci to normalnie boje sie isc na wlasny kont bo za 950zl miesiecznie zyc sie nie da ;|
Ja mam kasę chyba zawsze. Na konto rodzice co miesiąc 200 zł przeleją w ramach "tygodniówki", opłacą to i tamto, większe zakupy też na ich koszt (jak to dobrze mieć dobre relacje z nimi, dzięki Ci Panie Boże). A tak to dorabiam, pracując u mamy. Handel, dobrze na tym wychodzę.
Co do pomysłów na zarobek - pytaj u znajomych, może oni mają coś do zaoferowania albo po prostu popytają. A tak to może jakieś restauracje czy centra handlowe. Trzeba sprawdzić czy kogoś nie potrzebują.
Gdy czytam lub slysze takie opowiesci to normalnie boje sie isc na wlasny kont bo za 950zl miesiecznie zyc sie nie da ;|
Da się, da, ale skromnie. A mi żaden luksus wcale nie jest potrzebny do szczęścia. Na stancji nie mam Internetu (teraz jestem u rodziców) ani telewizji, chodzę piechotą zamiast jeździć autobusem, piję kawę w mieszkaniu, zamierzam zainwestować w kubek termiczny, żeby nie musieć kupować codziennie kawy w automacie, kiedy jestem na uczelni. Jedną rzeczą, na której nie mogę oszczędzać, są kosmetyki, bo mam suchą, podrażnioną skórę i zwykłe mazidła robią z niej Bangladesz. Myślę jednak, że mała ilość pieniędzy na przyjemności uczy pewnego rodzaju pokory, gospodarowania pieniędzmi i rozsądniejszego zarządzania własnym budżetem.
_________________ nie daj zapomnieć
chleba i wody
zapachu i smaku
nie daj zapomnieć
piękna i prawdy
leżących na progu
Ja zastanawiam się co robić ponieważ jestem w szkole muzycznej na kierunku rytnika jeśli to coś komuś mówi. Do tej pory wstawałam o 5:00 (bo o 6 autobus do szkoły) wracałam 18-19, we wtorki 21.30. (tak, to jest liceum, nie żadne studia). Teraz bedzie druga liceum i same lekcje do 18:30 minimum. Nie wyobrażam sobie marnować czasu na dojazd 3-4 godziny dziennie. Będę wstawać o 5 wracać do domu po 20.30 i jak sobie poradzę? 1/3 mojej klasy mieszka w bursie ale mnie raczej na to nie stać. Bursa nie jest droga (100zł miesięcznie) ale samo przeżycie w mieście to koszt 400 - 500 zł. Czyli trzeba policzyć że potrzebuję około 550zł. Mam trójkę rodzeństwa a zarabia tylko tata. Dochód na pewnie nie przekracza 351 zł na osobe. Nie miałabym jak opłacić tej bursy. Szukałam po necie jakiegoś stupendium, naweet wysłałam kilka listów do prywatnych osób z prośbą o dofinansowanie ale jak na razie nie ma odpowiedzi... Nie spodziewam się... żeby w przyszłym roku otrzymac jakies stypendium muszę mieć świetne oceny (jestem gotowa ciężko pracować) ale przydało by się mieć jakieś osiągnięcia w konkursach a jak mam wyrabiać choćby z nauką wracając do domu o 21... Czy ktoś ma może jakiś pomysł jak mogę zdobyć pieniądze na bursę? Może jest ktoś z krakowa i ma miejsce w mieszkaniu... Nie wiem... Jestem totalnie zrezygnowana.........................
\\Jeżeli masz problem załóż osobny temat w dziale Wasze Problemy.
umbrelka16, że niby koszt życia w mieście wynosi 400-500 zł? To chyba koszt naprawdę luksusowego życia. Jeśli odejmiesz od tego kino, wypady na pizzę, zakupy i niepotrzebne dojazdy (typu dwa przystanki), to utrzymanie wyniesie Cię góra 200 zł. Z własnego doświadczenia wiem, że za 20 zł da się przeżyć tydzień (czasami życie tego ode mnie wymagało, ponieważ również pochodzę z raczej biednej rodziny). Poza tym zawsze przywiezie się coś do jedzenia z domu, znajomi gdzieś zaproszą. Mogłabyś też rozejrzeć się za jakąś pracą na weekendy, np. w sklepie czy jako kelnerka w barze.
_________________ nie daj zapomnieć
chleba i wody
zapachu i smaku
nie daj zapomnieć
piękna i prawdy
leżących na progu
masakra jak czytam te wasze wypowiedzi... wspolczuje, mnaprade :|
1800zl na reke to jest minimum, azebym sie wyprowadzil z domu...
rozumiem ze wschod polski jest 100 razy biedniejszy i zarobki slabsze i wogole,
ale za 20zl to ja ciezko mam do przezycia 1 dzien :)
Gdy czytam lub slysze takie opowiesci to normalnie boje sie isc na wlasny kont bo za 950zl miesiecznie zyc sie nie da ;|
Jakbyś miał nawet 800zł na miesiąc to rozłożyłbyś to tak żeby Ci wystarczyło.
Ja tam oszczędzam i kupuje Sobie jakieś ciuchy, czasem coś do kompa itp. Zbieram długo bo na nowe buty z Nike za 200zł zbierałem ok. 6 tygodni. Nie narzekam bo wiem że niektórzy ludzie mają gorzej niż Ja.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum