Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Przyjazny2016  

User


Imię: Paweł

Wiek: 17

Dołączył: 05 Lis 2016

Skąd: Końskie

   

Wysłany: 2017-10-14, 21:59   Kłótnia z własną matką. Zostawić ją?

Dzisiaj (14.10.2017) rano pokłóciłem się ze swoją matką. Zacznijmy po kolei. Przede wszystkim moi rodzice rozwiedli się 10 lat temu, ona mieszka we Włoszech i czasami do mnie przyjeżdża. Zwykle na tydzień, około 3-4 razy w roku. Od wielu lat jest dla mnie nadopiekuńcza (mam 17 lat), przeszkadza jej to, że lubię Lego Technic twierdząc, że jestem za duży na klocki. Nie widzę w tym nic złego. To tylko lepiej dla mojej kreatywności. Nie umie też uszanować, że mam i chcę mieć długie włosy. Jakoś ojcu to nie przeszkadza. Chciała mnie kilka razy przekupić proponując nawet 500zł za ścięcie włosów, ale za każdym razem odmawiałem. Powiedziałem jej, że nie jestem małym mamusinym synusiem co ma zmieniać swój wygląd tylko dlatego że ona ma takie zachcianki. Bardzo często niesłusznie źle mówiła o moim ojcu i jego partnerce, chociaż nawet jej nie znała. W maju 2016 trafiłem do szpitala oddalonego 50km od mojego miasteczka (atak padaczki, inna historia). Kiedy podjechał po nas (mnie i matke) ojciec z partnerką, matka natychmiast zmieniła do niej nastawienie. Podczas mojego pobytu przyjeżdzała do mnie z tą partnerką, żeby szybko mnie odwiedzić. Po wyjściu ze szpitala znowu zaczęła się niesłuszna krytyka. Nie wiem czemu ma o niej złe zdanie, skoro nie jest zła w stosunku zarówno do mnie jak i ojca, jak i do mojej matki. Partnerka jakoś nigdy mojej matki nie krytykowała. Przejdźmy dalej. W grudniu 2016 na święta przyjechała matka i babcia której bardzo nie lubię (dlaczego? - za chwilę). Przez cały czas ich pobytu nie mogłem spędzić czasu z matką bo babcia taka święta. A czemu jej nie lubię? Pytam matki czy mogę wyjść, a babcia daje swoje teksty "nie, ma siedzieć w domu, nie pozwalaj mu". Po prostu za bardzo wtrąca się w moje życie. Dzień przed wigilią chciałem iść z matką do kawiarni, zapłacić, zrobić jej taki prezent w postaci miłego wyjścia. Powiedziała że nie, bo musi babci pomóc i pójdziemy jutro (w wigilię). No trudno. Następnego dnia kiedy powiedziałem żebyśmy już poszli, to ojej babcia powiedziała żeby matka nie szła tylko znowu jej pomogła (ale mi pomoc - sama rozmowa przy kawie i papierosie). Nie wytrzymałem i powiedziałem babce wprost żeby się zamknęła, po czym matka powiedziała ostro "wyjdź stąd" wskazując na drzwi mieszkania. Odpowiedziałem tylko że ok, po czym się spakowałem i zadzwoniłem po ojca żeby po mnie przyjechał. Święta spędziłem z nim. Matka oczywiście dzwoniła żebym wrócił ale nie miałem już na to ochoty, tym bardziej że nie widziała u siebie nic złego. Czas mijał. Matka niedawno przyjechała, tym razem sama. Dzisiaj rano nie miałem czasu bo byłem już umówiony z kumplem i szybko tylko zjadłem śniadanie i chciałem wychodzić, po czym matka nie chciała mnie wypiścić bo mam się jeszcze iść umyć. Rano jak już nie mam czasu to tylko dezodorant i ide. Powiedziałem że już mi się śpieszy i żeby z tym skończyła bo jest nadopiekuńcza. Co odpowiedziała? Powiedziała że najlepiej to jak nie będzie się o mnie martwiła (ironicznym głosem). Odpowiedziałem że tak właśnie. Wkurzona znowu zaczęła krytykować ojca a najbardziej partnerkę. W końcu wyznałem matce że te wszystkie krytyki przekazywałem do partnerki i gdyby nie ona to nie przyjechałaby do mnie do szpitala, bo partnerka mogła jej odmówić transportu za tą krytykę, a zgodziła się tylko ze względu na mnie. Matka mega wkurzona uznała że partnerka to powinna koniecznie ją zabrać bez żadnego marudzenia, dalej kontynuując krytykę. Dodała jeszcze że przekonała się że nie może mu ufać bo wszystko "tamtym gadam" (w taki sposób określa moją rodzinę od strony ojca, nie wiem dlaczego tak akurat). Do tej pory nic się do mnie nie odezwała. Jedynie zapytała czy jutro (w niedzelę) jadę z ojcem do galerii, a jak grzecznie odpowiedziałem że tak, to zaczęła marudzić, że później mówię że nie spędzamy razem czasu. Po pierwsze, już 2 tygodnie przed jej przyjazdem przekazałem jej że wtedy jadę z ojcem, a po drugie ona cały czas pisze ze swoim partnerem i nie umie mnie słuchać bo za bardzo się skupia na czacie. Oczywiście jakakolwiek krytyka o nim to wielkie zło. Ja już mam dość takiego życia z nią. Każdy jej przyjazd odczuwam obojętnie a nie wielkim szczęściem jak dawniej, a teraz nawet nie obojętnie, a panicznie że znowu będą afery. Myslałem żeby ostatecznie odciąć z nią wszelkie kontakty i żyć w spokoju z ojcem. Ja wiem że to bolesne posunięcie, ale chyba tylko w taki sposób mogę zakończyć te wszystkie kłótnie. Zrobić to? Czy może jednak macie inne rozwiązania?
 

krul umiłowany  

Hiper wymiatacz



Imię: Rafał

Wiek: 26

Dołączył: 22 Lut 2014

   

Wysłany: 2017-10-15, 16:19   

dopóki nie masz własnych pieniędzy nie możesz sie odciąć ani od matki ani od ojca, potem rób jak uważasz
nadopiekuńcza matka to nie problem podejrzewam że większość jest nadopiekuńcza, w dodatku jeśli nie mieszkasz z nią na stałe to w ogóle nie ma problemu
_________________
"Chooy w dupe wszystkim modom i adminom"
~Steve Jobs

"Każdy powinien radzić sobie z problemami na tyle na ile potrafi. Mi w dzieciństwie stary wchodził do wanny, a po forach nie płakałem."
~$karbówka
 

AT4  

Wymiatacz

WTF?!



Wiek: 20

Dołączył: 29 Mar 2013

Skąd: z nico?ci

   

Wysłany: 2017-10-15, 22:52   

Typ osoby która wszystko wie najlepiej... Dziwnym trafem właśnie wiele jest rozwodów z tego powodu, że po prostu jedna strona czy nawet obydwie nie potrafią odpuścić i pójść na kompromis.
Myślę, że odcięcie się od matki to zły pomysł, jaka by nie była to mimo wszystko matka.
Co do nadopiekuńczości to każda matka taka jest zgadzam się z przedmówcą tyle, że niektóre potrafią postawić sobie granicę a inne nie.
_________________
"Faszyści w przyszłości będą sami nazywali siebie antyfaszystami" - W.Churchill
 

acoo123  

Stały User

TheGr


Imię: Kamil

Wiek: 18

Dołączył: 13 Paź 2017

Skąd: Szczecin

   

Wysłany: 2017-10-17, 14:29   

AT4 napisał/a:

UWAGA:Jeżeli nie chcesz czytać tego posta bo jest za długi czy coś innego.Zmuś się do tego może coś sobie uświadomisz ZAPRASZAM. Koledzy wyżej napisali dobrze ALE to i tak nic ci nie daje bo dali ci tylko krótkie opcje być albo nie być a problem by nie znikł. Masz dwie drogi. Albo czekać do 18 i ''uciekać''. Opcja 2:Zrozumieć matkę że w niektórych sprawach ''MOŻE'' mieć rację. Więcej rozmawiaj z mamą bo jeżeli matka ma takie zdanie czyli ci nie ufa. Rozmowa jest potrzebna i czasem na prawdę warto poświęcić matce te 30 minut na rozmowę czy na wspólne obejrzenie filmu. Nie zbawi cię to. Ja też mam 17 lat. Też miałem taki problem teraz. Też się kłóciłem. Aż spytałem o co jej chodzi i powiedziała że dla niej zawsze będę małym dzieckiem i że nie ufa mi. Udowodniłem matce że umiem o siebie zadbać mam siłę mam wiedzę dobrze się uczę itd. Teraz wiesz jak jest ? To ja przychodzę do mamy po rady. Mama mi ufa. A że czasem twoja matka powie ci nie idź brudny na miasto. Zrób jej przyjemność i sobie też.Umyj się po pierwsze higiena osobista to kultura i szacunek do drugiego człowieka z którym się spotykasz po drugie nie czuć smrodu ani ciężaru na ciele. Alternatywa której zbytnio nie pochwalam. Wejdź do łazienki opłucz twarz ciepłą wodą z mydłem i będzie git. DOSŁOWNIE 15 sekund roboty a kolega chyba poczeka 15 sekund prawda ? Chłopie masz 17 lat i multum czasu strzelam. Babcię też da się udobruchać bądź dla niej miły bądź inny a zobaczysz babcia zacznie Ci kupować prezenty dawać mamonę (kasę,kapustę itd). Długie włosy ? Klocki ? Wytłumacz jej pokaż JEJ zalety tego wszystkiego. Zaproś ją do swojego sanktuarium spokoju (pokoju). Pokaż jej czym się interesujesz, jakie zespoły lubisz, wokalistów ,wykonawców,filmy aktorów. Zobaczysz relacje się poprawią. ALE PRZEDEWSZYSTKIM nie podchodź do matki jak pies do jeża. Matka marudzi ? Możesz powiedzieć 'Tak mamuś masz całkowitą rację jestem taki taki i taki ale po kimś muszę to mieć prawa ? :)'' Wtedy ty się uśmiejesz z miny matki i ona jeżeli skuma żart. A nawet jeżeli wydrze się że coś jej nie pasuje (w co wątpię). Wyjdź uśmiechnięty nie przejmuj się bo matka zrozumie. ''Kurczę ten chłopak mi dorasta nawet mnie już przegadał''. Jak najmniej kłótni bo to nic ci nie da XD . Serio kłótnie to byle co ...to ocean słów i pretekstów do dalszej dyskusji. XD Na prawdę. Podchodź do matki i do babki z uśmiechem na ustach. No w przypadku babki może to nie wypalić bo jeżeli jest zarozumiałym demagogiem to będzie trudno CHOĆ NIE JEST WSZYSTKO STRACONE. ZAPAMIĘTAJ TE SŁOWA BO ZA 50 LAT JE WSPOMNISZ. Matka i Ojciec to twoi jedyni przyjaciele którzy NIGDY CIE NIE ZDRADZĄ. (no chyba że są jebnięci i mają wywalone) To nie wszystko to co chciałem napisać ale wiem że mi by się nie chciało tego całego czytać.
 

Przyjazny2016  

User


Imię: Paweł

Wiek: 17

Dołączył: 05 Lis 2016

Skąd: Końskie

   

Wysłany: 2017-10-22, 16:20   

No dobra, za krótko trochę to streściłem. Rozwijając dalej jak wygląda nadopiekuńczość matki do mojej padaczki: według lekarza ja faktycznie mam padaczkę, ale nie mam objawów, lek w pełni działa, choroba została "wyciszona", dalsze badania wciąż trwają, ale nie ma się o co martwić. Jak matka to zrozumiała? "Mam padaczkę (...), dalsze badania wciąż trwają (...)" i tylko tyle. Raz się gdzieś spojrzę przez dwie sekundy, naturalny ludzki odruch, a matka już panikuje czy dobrze się czuję. Dosłownie co dwie minuty pyta się czy wszystko dobrze. Powtarzam jej że jest ok, nie ma się o co martwić, ale wciąż panikuje.
Pisząc o zerwaniu kontaktu z matką chodziło mi o zerwanie kontaktu z matką, nie matką i ojcem. Z ojcem mieszkam, matka sporadycznie przyjedzie, tylko wtedy u niej jestem, tak to zawsze u ojca.
Z higieną to wiadomo że dbam o siebię, ale jak mam być w szkole na styk albo spóźniony to ja nie mam czasu i szybko spadam. Cóż, ja również nie jestem ideał bezbłędny, oczywiście postaram się tak zorganizować żebym miał tą chwilę, ale wątpie żeby to coś zmieniło w naszych relacjach.
W kwestiach że matka może mieć rację to jednak nie do końca. Mówiłem to nawet już do ojca. Ona niesłusznie krytykuje ojca partnerkę i całą rodzinę od strony ojca. Dlaczego? Tak bez powodu. Jak mam z nią spędzić czas? Jak mam jej cokolwiek luźno powiedzieć? Jak mam z nią porozmawiać? Każdy swój wolny czas który niby spędza ze mną to pisze ze swoim partnerem i w ten sposób nie ma dla mnie czasu. Jak ją proszę żeby chociaż na chwilę przestała pisać to tylko odpowiada że zaraz, a i tak wciąż pisze. Jedynie jak ma iść do babci na kawę i papierosa to przestaje z nim pisać i nagle w magiczny sposób znajduje wolną chwilę.
Jeśli chodzi o to żebym pokazał pozytywne strony tego że mam długie włosy i lubię klocki to już wielokrotnie próbowałem. Przy włosach to właściwie nie ma żadnego uzasadnienia czemu tak chcę, bo najzwyczajniej w świecie tak mi się podoba, na nikim się nie wzorowałem. Jeśli chodzi o zainteresowanie klockami to pokazywałem jej moje własne wymyślone kreacje i mówiłem że to tylko lepiej dla mojej kreatywności i nie ma w tym nic złego oprócz tego że są drogie, ale ja sam sobie na to zbieram. Ona tego nie rozumie i cały czas jej argument to "jesteś za stary".
Dla babci nieważne czy jestem miły czy nie, jej zachowanie jest identyczne, czyli za bardzo wchodzi w moje życie i utrudnia spędzanie czasu z matką.
A jeszcze o panikę matki - "to ty nie masz żadnych kolegów?" Nie rozumie że należę do osób samotnych bo wyróżniam się od innych. Jedynie mam jednego prawdziwego przyjaciela z którym staram się spędzać jak najwięcej czasu.
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com