Jest to napewno smutne. I nie zazdroszczę nikomu takiej sytuacji.
Oczywiście niektórzy potrafią wyolbrzymiać cechę "zakochania" i mylić z zauroczeniem.
Zdarzyło mi się? nie sądzę. Zazwyczaj starałam się traktować pewien dziwny stan jako coś niepotrzebnego, czego muszę się jak najszybciej wyzbyć. Nie było to siedzenie, płakanie i użalanie się nad sobą.
Porcelana. napisał/a:
bardzo nie lubię patrzeć na taką zamianę ról, kiedy to dziewczyna ugania się za facetem i za wszelką cenę chce go zdobyć.
Ojej. Spotkałam się z takimi nastawieniami. Nie lubię ich bardzo. Według mnie role są podzielone, a kobieta będąca bierna w stosunku do swoich uczuć wygląda mi na taką typową "damę", której wszystko trzeba, przynieść - zanieść.
A ona ma w propozycjach przebierać...
Kobieta jeśli może - niech walczy. Główną stratą szacunku w moich oczach jest rozwalanie czyichś związków na rzecz swojego szczęścia.
_________________ (...)
"Wyszedł w samą porę. A jednak on jest za inteligentny, aby być czymś dzisiaj: żeby dziś czegoś dokonać, trzeba być trochę durniem jednak."
'Szewcy' S.I Witkiewicz
Ja byłem wdziewczynie zakochany 7lat ale nie widząc efektów moich starań.i widzą c jak wiele jest innych ziewczyn jakoś się odkochałem.A z tamta dziewczyną może mógł bym byc tylko boje sie odrzucenia i nie moge się żadnej zapytac o chodzenie choc z wieloma flirtuję z dobtymi skutkami ale nie moge zrobic najważniejszego kroku...
_________________ "okłamali mnie z nadzieją,że uwierzyłem i przestane chciec"
Jestem obecnie w takiej sytuacji i czuje sie z tym bardzo zle oczywiscie sa lepsze i gorsze dni ale zawsze o niej pamietam mysle o niej codziennie a najgorsze jes to ze Ona o tym wie ale powiedziala mi cytuje: "przepraszam ale narazie nie jestem gotowa na zwiazek i nie chce cie ranic" poniewaz ona dalej "niby" nie moze sie pozbierac po poprzednim chlopaku z ktorym zerwala pol roku temu w sumie to moze i ja troche rozumie ale nie jest to latwe ale nadal utrzymujemy ze soba mozna powiedziec bardzo dobry kontakt no i ja dalej mam nadzieje ze wkocnu i ona cos do mnie poczuje
Imię: Aleksandra
Dołączyła: 14 Sty 2009 Skąd: Sanok
Wysłany: 2009-11-21, 15:04
ja obecnie jestem zakochana ale raczej bez wzajemności. ;<
nie radzę sobie. stąd głupie rozkojarzenia, najgorzej jest jak widzę w szkole jak z innymi flirtuję. staram sobie nie brać tego do serca ale jakośto we mnie tkwi.
_________________ każda miłość może być ślepa. ważne żeby się nie poddawać. ;<
Nie da rady zrobić "pysytyryk" i koniec.(przynajmniej nie w moim przypadku )
Od ładnych paru lat kocham bez wzajemności, chyba od 3 klasy podstawówki (jeśli taki smark może wiedzieć co to miłość). Zapomnienie może i jest możliwe, ale nie dla mnie ten luksus. Mieszkamy 100 m od siebie i 10 rok już chodzimy do jednej klasy... no i jesteśmy "przyjaciółmi" jak ona to określa
_________________ Najlepszym sposobem na pozbycie się pokusy jest uleganie jej
Jestem beznadziejna....
Wiem, ze nic z tego, ale dalej w to brnę i nie chcę zaakceptować tej myśli. Nie mówię o swoich uczuciach, żeby wszystkiego nie zepsuc (tj przyjaźni) i przez to nie raz płaczę i cierpię...ale zdarza się, że jestem szczęśliwa i zapominam o tym...i dla tego 'czasami' tak się męczę. Ale nie potrafię inaczej...taka moja recepta na szczęście.
Nie ma miłości bez bólu
_________________ Siała baba mak
Yeee
Nie wiedziała jak
Yeee
A chłop wiedział, nie powiedział, a to było tak :
Siała baba mak, nie wiedziała jak, a chłop wiedział jak, nie powiedział jej
Ja to sobie raczej nie radzę... jak sie do kogos cos czuje i bylo miedzy wami cos... to chociaz tego juz teraz nie ma to trudno zapomniec.. .cholernie trudno... ciagle wracaja mysli jak to bylo pieknie i moze jeszcze cos bedzie moze zwroci na Ciebie uwage... Chociaz wiadomo ze tak nie bedzie... Coz trzeba wreszcie zamknac ten rozdzial tak bedzie lepiej! Ale ile razy juz sobie to obiecalam???!!!
_________________ "Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi"
JPII
Ja kocham kogoś, z kim nigdy nie będę mogła być. Po prostu nie da się pokonać tych barier, które nas dzielą. A jednocześnie tyle rzeczy nas łączy. Ech. ; /
Jeszce niedawno starałam się o nim zapomnieć. Teraz wiem, że po prostu się nie da. My nigdy nie byliśmy parą, nigdy nie wyznawaliśmy sobie, co czujemy do siebie, ale wiem, że nie jestem dla Niego obojętną osobą. Teraz staram się Go nie spotykać. Mamy wspólne zainteresowania, należeliśmy do pewnej organizacji. A ja ze wszystkiego zrezygnowałam. Czemu On tego nie zrobił? Bo to Jego praca, a moje tylko zainteresowanie. Choć wydaje się, iż pogodziłam się z całą tą sytuacją, ja nadal mam nadzieję, że może to wszystko się ułoży. Tylko, że ta nadzieja przygasa. Co do Jego szczęścia, chciałabym, żeby On znalazł sobie kogoś. Kogoś kto pokochałby Go tak jak ja. Chcę Jego szczęścia, które może mogłabym Mu dać, ale przy tych przeszkodach nie do pokonania, na chwilę dzisiejszą nie mogę.
Wiem, że nie mogę być taka sentymentalna. W dzisiejszych czasach nie można tak rozczulać się nad sobą.
Kasias skad ja to znam... Ale trzeba sobie poradzic...! Nowy rok.. nowe cele i marzenia... Trzeba wziasc sie w garsc!
_________________ "Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi"
JPII
Raz byłem zakochany naprawdę. Posypało się, cóż ciężko było. Teraz hmmm raczej popadam z zauroczenia w zauroczenie. Podrywam modelki na sesjach i takie tam, ale raczej się wypaliłem. Czasem nawet nachodzi mnie wrażenie że związek nie jest dla mnie, że zapomniałem jak to jest i jak się zachowywać.
_________________ Żyjemy w czasach gdy kurewstwo wzbudza zachwyt, a cnota śmieszność
Kiedyś miałam z tym problem.
Na przykład przez niecały miesiąc prawie dzień w dzień będąc sama w domu włączałam dołującą muzykę i płakałam bo ja go kocham a on mnie nie. Miałam wrażenie, że łez to mi nigdy nie zabraknie. Ale w końcu zabrakło mi ochoty by dalej rozpaczać. Po tym wszystkim nie ma już śladu. Śmiać mi sie chce, gdy wspominam te dwa przypadki, w którym wpadłam po uszy w uczucia bez przyszłości. Jak już się z tego wykaraskasz, to patrzysz na to całkiem inaczej i nagle odkrywasz, że jeszcze wszystko przed tobą a tamto to było nic.
W sumie najgorsze w zapominaniu jest to, że nigdy nie starasz się na 100%, by zapomnieć. Niby chcesz z tym skończyć, bo tylko kretyn nie chciałby wyjść z takiego bagna jak niespełniona miłość, ale jakaś część ciebie nie chce. I kusi cię wciąż, żeby powspominać, a tym sposobem wciąż nie widać żadnych perspektyw. To tak jakby postawić przed sobą tą osobę co sprawia, że przesłania ona cały świat.
Ostatnio złapało mnie zauroczenie. Nie wypaliło. Przez dwa dni byłam kompletnie rozstrojona i zdołowana, ale potem.. jak ręką odjąć. Bo przestałam od razu wiązać z nim jakiekolwiek plany, wbijałam sobie przez 3 dni sobie do głowy, że nic już nie będzie i postanowiłam iść dalej. Wcale tak łatwo nie było, bo to było troche tak, jakbym zmuszała siebie do niemyślenia. Ale jakoś poszło. Tym bardziej, że nie on jeden wpadł mi nieco w oko, więc z nudów będę szukać szczęścia dalej. Trochę wysiłku i jakie efekty. Nigdy nie byłam z siebie taka dumna.
_________________ Pielęgnuj swoje marzenia.
Trzymaj się swoich ideałów.
Maszeruj śmiało według muzyki, którą tylko ty słyszysz.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum