Trudno jest się pozbierać po takim nieszczęśliwym ''zauroczeniu''.Sama to przeżywałam i to dosyć kiepsko.Ciężko jest nagle wymazać kogoś ważnego dla Ciebie z pamięci,przestać snuć plany,a mieć tylko wspomnienia i ból.Najważniejsze to unikać tej osoby,zająć się czymś innym.Na początku jest trudno,mogą być łzy,ale z czasem to mija-trzeba to przetrwać
_________________ Nie wolno zgadzać się na pełzanie, gdy czujemy potrzebę latania.
Helen Keller Nie chodzi o to, żeby być lepszym od innych - chodzi o to, żeby być lepszym niż wczoraj
Jigoro Kano
Z tym się nie zgodzę, bo unikanie to też wysiłek poczyniony względem tej osoby. Najlepiej po prostu wewnętrznie przekonać się, że jest to już zwykła osoba, jak każda inna. I po prostu zająć się swoim zwyczajnym życiem.
hmmmmm....... Kochac nieszczesliwie ? ...Wiem cos o tym . Jestem Zakochana w chlopaku (kuba) od roku ... przez 2 miesiace zblizalismy sie do siebie coraz bardziej ... calowalismy sie bylo pieknie ... ale on powiedział ze bylo by nam ze soba źle i ze to nie mialo by najmniejszego sensu . Nie wychodzilam z domu przez miesiac . Nie dlatego że bylo mi na niego glupio spojrzec .... ,ale dlatego ,ze nie mialam ochoty wychodzic z domu przezywalam to strasznie ,bo wydawało mi sie ,ze go kocham ... Postanowilam wkoncu o nim zapomniec ... ,ale nie osiagne tego sama .Musze się poczuc z kims szczesliwa . Z zagranicy przyjechal taki Patryk i zaczelam z nim rozmawiac .... Kiedy bylam z kolezanka na osiedlu byl wlasnie Kuba i Patryk .... teraz się ze sobą kolegują . Kiedy Kuba dowiedział się o tym ze rozmawiam z Patrykiem zaczął ze mną znowu rozmawiac tak jak przez te 2 piękne miesiące. Wiem ze troche dziwna sytuacja... Chcialam zaznaczyc ze Kuba ma lat 20 , Patryk 18 , a ja 16 .... Moze to byla tylko zabawa ? Nie wiem ...
Dla osoby którą kocham jestem w stanie zrobić wszystko.. i przez to właśnie jestem sama. Bo ten na którym mi zależy nie chce się w nic angażować, lepiej mu samemu, nie chce ograniczać wolności. A ja chcę żeby dobrze było jemu.
Głupio się z tym czuję, bo zazwyczaj byłam silna, umiałam dbać o siebie.. a teraz szlag wszystko trafił. Nie powiem żebym była z tego jakoś specjalnie dumna. Nie lubię mieć słabości, a dla mnie miłość jest właśnie taką słabością.. bo zamiast o siebie, zaczynamy dbać o tą druga osobę. I jeśli nie ma w tym wzajemności, łatwo jest się w końcu wykończyć.
_________________ Zapomniałam uczuć i teraz znów się ich uczę...
A ja w przeciwieństwie do Rorschach, się z tym zgodzę. Rorschach użył również stwierdzenia "zwykła osoba"... Zwykłą osobą nigdy nie będzie dla nas ktoś, kogo kochaliśmy, tym bardziej nieszczęśliwie. Ten ktoś nigdy nie będzie liczył się mniej niż osoba siedząca obok nas w autobusie. Tego kogoś nie da się traktować jak kumpla ze szkoły. Choć tak byłoby łatwiej..
_________________ Nie ma już nic.
I już nic nie spotka nas.
Nie ma w niebie naszych gwiazd
Kolejny raz,
Świat zatoczył z nami krąg.
Wyrwał wiarę z naszych rąk,
Nie ma już nic.
Ja jestem właśnie w takim stanie, ale wiem, że nic a to nie poradzę, bo bycie z tą osobą jest wręcz niemożliwe... i muszę się z tym pogodzić:(... Często szlocham za nim w poduszkę, bo tylko to mi pozostało...
_________________ 'Szczęścia nie trzeba szukać-spotyka się je przy okazji'
Nigdy nie bylam zakochana nieszczesliwie. Sadze, ze w takiej sytuacji trzeba sie starac jak najszybciej zapomkniec. Spotykac sie ze znajomymi, zajac sie czyms. Zapelnic swoj wolny czas maksymalnie, byle tylko nie myslec o tej drugiej osobie.
Jak sobie z tym radzę?
Akurat jestem w stanie takiego oczarowania, więc pytanie w sam raz ;D
Chłopak jest rok starszy, od września będziemy chodzić do jednej szkoly, wiem, że nic więcej między nami nie będzie, a mimo to myśle o nim. Może chce mieć jakieś złudzenia, marzenia, nadzieje. Czymś trzeba żyć.
Ale nie mam depresji przez to, czy coś w tym stylu.
Najlepiej chyba zapominać...?
_________________ jak Cie odnaleźć, gdy nie wiem gdzie szukać
Ja to przezylam raz w zyciu,dosc niedawno bo troche wiecej niz rok temu.
Nie mogla zapanowac nad wlasnymi emocjami.Ale nadszedl i ten dzie,gdze powiedzialam DOSC,ja jestem warta wiecej nic to wszystko!
Nie warto,ja wogole sobie juz tak w sferze uczuciowej ustalilam ,ze nie bedesie angazowac sybko ani wogole sobie glowy zawracac facetami.Jak facet chce i kocha naprawde to pokaze to,i bedzie walzyl o swoja kobiete.Moze na pierwszy rzut oka trudno to zrozumiec,ale mnie to diala,inajlatwiej mi tak.Ja okazuj bezinteresownosc na poczatku ,a jak cos jest naprawde warte to samo wszystko przyjdzie.oczywiscie trzerba czasmai pomoc losowi,ale pomoc nie oznacz robic wszystko.bo jak druga soba nie kocha,to nawet jakby mu sie gory zanioslo i cale slonce,nie zmieni to tego.
Imię: Lena
Wiek: 18 Dołączyła: 05 Sie 2010 Skąd: POLAND
Wysłany: 2010-08-10, 21:36
u mnie tak jest oo i to od jaaak dawna, mniej więcej ponad kilka lat, cały czas ten sam facet.
I nie uwierzycie może w to co powiem, ale zamieniłam z nim może 10 słów w sumie, ale że go kocham wiedziałam od razu.
NIc między nami nigdy nie było, nic poza spojrzeniami.
Kocham go wciąż, w tym roku napisał maturę więc nigdy prawdopodobnie go nie zobaczę już. NAjdziwniejsze jest to że kocham go cały czas tak samo. To straszne ale prawdziwe. Straciłam tyle szans.
Ale wracając do meritum, kiedyś z łamiącym sercem po prostu pomodliłam się żeby był szczęśliwy nieważne z kim, po prostu aby był szczęśliwy w życiu. Skoro i tak nie będę z nim, ale kocham go tak bardzo, że chcę by był szczęśliwy.
Jak radzicie sobie, gdy jesteście zakochani bez wzajemnosci, albo mimo jakiegos iskrzenia wiecie, ze nie mozecie liczyc na zwiazek z osobą, na której wam zależy ?
Jakoś sobie radzę. Jest to bardzo trudne, ale jak trzeba to trzeba.
Cytat:
Czy staracie sie za wszelka cene zapomniec o tej osobie jak najszybciej ?
To zależy. Jeśli jest to nowo poznana osoba to tak, choć i tak przechodzi, kiedy chce. A jeśli jest to dziewczyna, którą znam długo i znam dobrze - chyba nie. Zresztą, nie da rady inaczej. Trzeba przeczekać.
Cytat:
Czy może wiecie, ze w przypadku prawdziwego uczucia, to bardzo trudne, a czasami przez nawet wiele lat niemożliwe, i poddajecie sie uczciom, nie walcząc z własnym sercem ?
Zwykle nie walczę. I tu mój błąd.
Cytat:
Czy potraficie kochac z daleka, cieszyc sie szczęściem tej drugiej osoby, zawsze o niej pamietac, jednoczesnie normalnie funkcjonujac ?
Chyba tak, chyba się nauczyłem. To cholerny masochizm!
Cytat:
Jesteście w stanie cieszyc sie tym co czujecie mimo braku wzajemnosci, cieszyc sie samą obecnością ukochanej osoby, tym ze jest... ??
Tak, oczywiście.
Cytat:
Potraficie trwac w nieszczesliwym zakochaniu, czy zawsze szybko zamykacie za sobą smutny rozdzial i idziecie dalej ???
Potrafię trwać, ale czekam, aż się skończy. Wtedy zamykam rozdział i piszę dalej.
_________________ Życie to pożądanie. Cała reszta to tylko szczegół.
W gimnazjum, jeszcze przed wakacjami (ostatnia klasa)... nie wiem czy było to zauroczenie czy już zakochanie. Trwało to około 2 lat. Chodziliśmy razem do klasy. W pewnym momencie zorientowałam się że zaczęłam inaczej na Niego patrzeć, inaczej brać do siebie wszystko co mówi. Nigdy się nie dowiedział co tak naprawdę do Niego czułam i nigdy nie dowie, nikt nie miał pojęcia... Dusiłam to w sobie, starałam ukryć, myślałam o Nim cały czas.
Rozstałam się z klasą, od 1 września czekają na mnie nowi ludzie, w nowej szkole.
I tak jest lepiej. Dobrze, że się nie dowiedział... Dobrze , że nie przyszło mu to do głowy.
Traktował mnie normalnie, nie jak kogoś wyjątkowego.. Ale zauroczył mnie jego charakter i sposób bycia.
Jestem nieśmiałą nastolatką, dość zamkniętą na ludzi i nigdy nie byłam z nikim blisko.
I raczej wątpię bym w najbliższej przyszłości z kimś była.
Przeżyłam takie zauroczenie dwa razy. Za pierwszym razem próbowałam zagłuszyć uczucia spotykając się z innymi chłopakami, ale to nic nie pomogło. A teraz jest ten drugi raz i chodzę po prostu kompletnie dobita. Próbuję się pozbierać i wydaje mi się, że jest już co raz lepiej, ale wiem, że to chwilowe i, że jeszcze będzie gorzej. Poprzednim razem trwało to 2 lata, więc teraz też raczej nie będzie krócej.
_________________ Pozwól mi nie mówić nic i tylko patrzeć.
To niezwykle trudna sytuacja. Kochać bez wzajemności to jak wbijać nóż w sam środek serca. Jeśli mówimy oczywiście o PRAWDZIWYM uczuciu, a nie kilkudniowym zauroczeniu.
Byłam w takiej sytuacji i nikomu nie życzę czegoś takiego. To z pewnością nieuniknione, ale jednak nie życzę. A jeszcze jeśli ktoś, tak jak ja, jest emocjonalnym masochistą, bo żyje pozorną szansą, której przecież nie ma i nie było, to już w ogóle.
Najlepiej odciąć się od osoby, którą kochamy, od wszystkiego, co mogłoby się z nią łączyć. Wykreślić ją ze swojego życia i zająć myśli czymś innym. To trudne, ale naprawdę działa.
Po za tym, nieoceniona jest w takiej sytuacji pomoc przyjaciela, który z pewnością da radę nas z tego wyciągnąć.
_________________ Dreaming of screaming
Someone kick me out of my mind
I hate these thoughts I can`t deny
Straszne, nie warte wspominania uczucie. Gdzieś pisałam, że ja się nie zakochuję, a zauroczam.. od czasu. Pierwsza miłość- 1kl szkoły podstawowej, 'zakochana' chodziłam po szkole, robiliśmy sobie z Nim prezenty, wysyłaliśmy liściki itp. Teoretycznie dziecięca miłość. Chodziliśmy ze sobą jak to dzieciaki, razem się bawiliśmy. O dziwo nie przeszło ani w drugiej klasie, ani w trzeciej, ani w piątej, ano w ogóle w podstawówce. Tylko tak od trzeciej klasy byliśmy już tylko przyjaciółmi, ale uczucie do Niego pozostało. Potem gimnazjum i męczarnia, bo przecież się przyjaźnimy, odwiedzamy się, razem spędzamy wolny czas, razem dorastamy na dobrą sprawę, spędzamy razem wakacje, a mi serce przy Nim bije szybciej. Powychodziły dziwne sytuacje, bo niby zaproponował mi bycie razem, ale wyszło to zaraz po rozmowie o seksie więc podziękowałam i zaproponowałam powrót do tej rozmowy następnego dnia. Rozmowa się nie odbyła. Rok temu stwierdziłam, że mam to gdzieś. Niech się dzieje co chce, powiem Mu co do niego czuję. Powiedziałam. Nic nie wyszło, ale już się nie męczę. Na szczęście bardzo się zmienił i to w takim stopniu, że absolutnie mnie już nie ciągnie do niego (albo się okłamuję). W każdym razie z Jego powodu nie byłam w stanie być w jakimkolwiek związku, bo zbyt porównywałam.
Podsumowując. Proponuję mówić jak najszybciej co się czuje do swojego wybranka, bo nie ma co się męczyć latami..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum