Trudno jest się pozbierać po takim nieszczęśliwym ''zauroczeniu''.Sama to przeżywałam i to dosyć kiepsko.Ciężko jest nagle wymazać kogoś ważnego dla Ciebie z pamięci,przestać snuć plany,a mieć tylko wspomnienia i ból.Najważniejsze to unikać tej osoby,zająć się czymś innym.Na początku jest trudno,mogą być łzy,ale z czasem to mija-trzeba to przetrwać
_________________ raczej nigdy nie będziemy tym
kim raczej chcielibyśmy być
raczej siedzimy na dachach
bawimy się powietrzem
Z tym się nie zgodzę, bo unikanie to też wysiłek poczyniony względem tej osoby. Najlepiej po prostu wewnętrznie przekonać się, że jest to już zwykła osoba, jak każda inna. I po prostu zająć się swoim zwyczajnym życiem.
hmmmmm....... Kochac nieszczesliwie ? ...Wiem cos o tym . Jestem Zakochana w chlopaku (kuba) od roku ... przez 2 miesiace zblizalismy sie do siebie coraz bardziej ... calowalismy sie bylo pieknie ... ale on powiedział ze bylo by nam ze soba źle i ze to nie mialo by najmniejszego sensu . Nie wychodzilam z domu przez miesiac . Nie dlatego że bylo mi na niego glupio spojrzec .... ,ale dlatego ,ze nie mialam ochoty wychodzic z domu przezywalam to strasznie ,bo wydawało mi sie ,ze go kocham ... Postanowilam wkoncu o nim zapomniec ... ,ale nie osiagne tego sama .Musze się poczuc z kims szczesliwa . Z zagranicy przyjechal taki Patryk i zaczelam z nim rozmawiac .... Kiedy bylam z kolezanka na osiedlu byl wlasnie Kuba i Patryk .... teraz się ze sobą kolegują . Kiedy Kuba dowiedział się o tym ze rozmawiam z Patrykiem zaczął ze mną znowu rozmawiac tak jak przez te 2 piękne miesiące. Wiem ze troche dziwna sytuacja... Chcialam zaznaczyc ze Kuba ma lat 20 , Patryk 18 , a ja 16 .... Moze to byla tylko zabawa ? Nie wiem ...
Dla osoby którą kocham jestem w stanie zrobić wszystko.. i przez to właśnie jestem sama. Bo ten na którym mi zależy nie chce się w nic angażować, lepiej mu samemu, nie chce ograniczać wolności. A ja chcę żeby dobrze było jemu.
Głupio się z tym czuję, bo zazwyczaj byłam silna, umiałam dbać o siebie.. a teraz szlag wszystko trafił. Nie powiem żebym była z tego jakoś specjalnie dumna. Nie lubię mieć słabości, a dla mnie miłość jest właśnie taką słabością.. bo zamiast o siebie, zaczynamy dbać o tą druga osobę. I jeśli nie ma w tym wzajemności, łatwo jest się w końcu wykończyć.
_________________ Zapomniałam uczuć i teraz znów się ich uczę...
A ja w przeciwieństwie do Rorschach, się z tym zgodzę. Rorschach użył również stwierdzenia "zwykła osoba"... Zwykłą osobą nigdy nie będzie dla nas ktoś, kogo kochaliśmy, tym bardziej nieszczęśliwie. Ten ktoś nigdy nie będzie liczył się mniej niż osoba siedząca obok nas w autobusie. Tego kogoś nie da się traktować jak kumpla ze szkoły. Choć tak byłoby łatwiej..
_________________ Ona nie ma końca, zrozumiesz to kiedy wzmocni ją rozłąka.
Czasami bywa niebezpieczna, tak jak granat u stóp, w którym zgubiła się zawleczka.
Jest nieprzewidywalna, jak rozlana pod nogami substancja łatwopalna.
Ja jestem właśnie w takim stanie, ale wiem, że nic a to nie poradzę, bo bycie z tą osobą jest wręcz niemożliwe... i muszę się z tym pogodzić:(... Często szlocham za nim w poduszkę, bo tylko to mi pozostało...
_________________ Trzeba coś stracić, by coś docenić, żeby odzyskać trzeba się zmienić...
Nigdy nie bylam zakochana nieszczesliwie. Sadze, ze w takiej sytuacji trzeba sie starac jak najszybciej zapomkniec. Spotykac sie ze znajomymi, zajac sie czyms. Zapelnic swoj wolny czas maksymalnie, byle tylko nie myslec o tej drugiej osobie.
_________________ "Miłość to jest takie coś, czego nie ma. Miłość to jest słuchanie pod drzwiami, czy to jej buty tak skrzypią po schodach, miłość jest wtedy, jak do czterdziestoletniej kobiety wciąż mówisz Moja Maleńka"
Jak sobie z tym radzę?
Akurat jestem w stanie takiego oczarowania, więc pytanie w sam raz ;D
Chłopak jest rok starszy, od września będziemy chodzić do jednej szkoly, wiem, że nic więcej między nami nie będzie, a mimo to myśle o nim. Może chce mieć jakieś złudzenia, marzenia, nadzieje. Czymś trzeba żyć.
Ale nie mam depresji przez to, czy coś w tym stylu.
Najlepiej chyba zapominać...?
_________________ Szukam ósmego koloru tęczy.
I szczęścia.
I miejsca w świecie.
^^
'Znamy się na tyle, na ile nas sprawdzono. Mówię to Wam, z mojego nieznanego serca' Wisława Szymborska
Ja to przezylam raz w zyciu,dosc niedawno bo troche wiecej niz rok temu.
Nie mogla zapanowac nad wlasnymi emocjami.Ale nadszedl i ten dzie,gdze powiedzialam DOSC,ja jestem warta wiecej nic to wszystko!
Nie warto,ja wogole sobie juz tak w sferze uczuciowej ustalilam ,ze nie bedesie angazowac sybko ani wogole sobie glowy zawracac facetami.Jak facet chce i kocha naprawde to pokaze to,i bedzie walzyl o swoja kobiete.Moze na pierwszy rzut oka trudno to zrozumiec,ale mnie to diala,inajlatwiej mi tak.Ja okazuj bezinteresownosc na poczatku ,a jak cos jest naprawde warte to samo wszystko przyjdzie.oczywiscie trzerba czasmai pomoc losowi,ale pomoc nie oznacz robic wszystko.bo jak druga soba nie kocha,to nawet jakby mu sie gory zanioslo i cale slonce,nie zmieni to tego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum