MIŁOŚĆ SKOŃCZYŁA SIĘ Z DNIA NA DZIEŃ? Forum Młodzieżowe, Forum Dyskusyjne
forum młodzieżowe, forum mlodziezowe
forum młodzieżowe
forum dyskusyjne

Czat forumowy  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj


Forum Młodzieżowe, Forum Dyskusyjne » Młodzież » Wasze problemy » MIŁOŚĆ SKOŃCZYŁA SIĘ Z DNIA NA DZIEŃ?

Zamknięty przez: motyl
2009-08-11, 18:34
MIŁOŚĆ SKOŃCZYŁA SIĘ Z DNIA NA DZIEŃ?
Autor Wiadomość

rilla 
User



Dołączyła: 03 Mar 2009

Wysłany: 2009-03-03, 15:51   MIŁOŚĆ SKOŃCZYŁA SIĘ Z DNIA NA DZIEŃ?

Zdaję sobie sprawę, że to, co napiszę, będzie bardzo długie. Po prostu - dużo opowieści, dużo osobistych wynurzeń. Dlatego - nie zmuszam nikogo do czytania:)

W każdym razie... na sam początek: on (nazwijmy go Michał) ze mną zerwał... A teraz retrospekcja:

Poznaliśmy się, jak jeszcze byłam z innym facetem - nazwijmy go Krzysiek;]. Związek z Krzyśkiem opierał się głównie na zafascynowaniu, bardziej był to pewnego rodzaju pociąg fizyczny (choć nigdy nie uprawialiśmy sexu) niż unia dusz, ze tak to nazwę:> właściwie, nie rozmawialiśmy ze sobą wiele, nie mieliśmy ze sobą wielu wspólnych tematów, różniliśmy się od siebie diametralnie. Nigdy nie byłam przy nim do końca wyluzowana, zawsze musiałam perfekcyjnie wyglądać, itd. Wracając do Michała - jak już wspomniałam, poznaliśmy się, jak byłam z Krzyśkiem. Michał był kompletnie inny niż Krzysiek. Może nie tak przystojny, właściwie kompletne zaprzeczenie mojego ideału (jakim z wyglądu niewątpliwie był Krzysiek)... Ale za to z charakteru... optymista, żywiołowy, potrafił mnie rozbawić. Rozumieliśmy się doskonale, bez słów, nadawaliśmy na tych samych falach. Nigdy jednak nie przypuszczałam, że może coś z tego wyjść, traktowałam go po prostu jak przyjaciela... To dlatego właśnie przy nim byłam sobą. Nie starałam się specjalnie, żeby ładnie wyglądać, mieć zawsze umyte włosy... Nie musiałam się bać, że powiem coś nie tak... (zresztą, Krzysiek często nie rozumiał mojego poczucia humoru, jeśli chodzi o Michała - w tej kwestii też doskonale się dogadywaliśmy)... Minęło trochę czasu. Michał w pewnym momencie mi powiedział, że zaczyna mu na mnie zależeć - a skoro mam faceta, to lepiej będzie, jeśli na chwilę przestaniemy się kontaktować. Nie chciałam się na to zgodzić, nie chciałam tracić przyjaciela. W końcu, nic z tego "braku kontaktowania się" nie wyszło. Tymczasem zaczęłam go odwiedzać w jego domu. Jego mama od razu mnie polubiła, myślała, że jestem jego dziewczyną - i nie dało się jej tego wyperswadować:) W każdym razie - zaczął być między mną a Michałem pociąg fizyczny... Nie uprawiałam z nim sexu, ale całowałam się z nim, przytulałam - itd. Tak, wiem, zdradzałam w ten sposób Krzyśka. Michał coraz bardziej angażował się w związek (?!) ze mną. Ja wciąż nie czułam do niego nic, poza pożądaniem i przyjaźnią (głupio brzmi, ale widać jest jednak możliwe). Po jakiś dwóch miesiącach, wydarzyło się coś w życiu Michała, co kazało mu (jak mi to potem powiedział) dostrzec, że nie warto zwlekać z mówieniem ludziom, co się do nich czuje, bo w każdej chwili może dopaść nas lub ich śmierć... Powiedział mi, że mnie kocha. Nie wiedziałam, jak na to zareagować, z jednej strony się cieszyłam, z drugiej było mi źle, bo wiedziałam, że sprawiam mu ból - nie kocham go, mam faceta...
Mijały dni, Michał mówił mi, jak bardzo mnie kocha. Widziałam, jak cierpi, czasem, kiedy myślał, ze nie patrzę, widziałam łzy w jego oczach...
Po jakimś czasie Krzysiek ze mną zerwał. Byłam zrozpaczona, nie dlatego, że go kochałam, ale dlatego, że uważałam się za tak beznadziejną, że nie potrafię nawet rozkochać i zatrzymać przy sobie faceta... Michał mnie wtedy pocieszał, jak mógł. Pamiętam, że rzucał wszystko, by do mnie przyjść i ze mną pogadać. Kiedyś otworzyłam mu drzwi w dresie, brudna, zapłakana, z przetłuszczonymi włosami, a on popatrzył na mnie z zachwytem i powiedział: "Pięknie wyglądasz!":)
Kiedy emocje trochę ze mnie opadły, Michał poprosił mnie o to, żebyśmy mogli ze sobą być. Nie chciałam się zgodzić,w końcu go nie kochałam... Postanowiłam dać mu jednak szansę.
I faktycznie, nie żałowałam tego... po miesiącu czy dwóch, zakochałam się w nim.
Zawsze byłam osobą bardzo wrażliwą, dużo ludzi mnie w życiu zraniło. Dlatego trudno mi było mu zaufać. On się o to złościł... Ale w końcu, jak się przemogłam, pokochałam go bezgranicznie. Nigdy nikogo nie kochałam tak, jak jego. On to samo mówił o mnie. Miał przede mną kilka dziewczyn, ale żadnej nie powiedział, że ją kocha.
Mieliśmy wzloty i upadki, jak to w związkach bywa. Ja jestem złośnicą, więc bywały kłótnie. On z kolei jest leniem, więc czasem mu się nie chciało starać o nasz związek - starałam się go zmienić pod tym względem, on się też o to wściekał... Fakt, może za bardzo na niego naciskałam, może było w tym za mało luzu i spontaniczności momentami... Ale ogólnie było dobrze, byliśmy naprawdę szczęśliwi...
Aż do zeszłego tygodnia. Wszystko było wspaniale. Mówił mi, że mnie kocha, wyszliśmy gdzieś ze znajomymi. Długo rozmawialiśmy, planowaliśmy wakacje. Ale dzień później wybuchła awantura właściwie z niczego. Po prostu wiele się rozdmuchało. On się obraził, nie chciał ze mną rozmawiać, ja go znów naciskałam, prosiłam o rozmowę. On raczej w takich przypadkach woli posiedzieć sam i pomyśleć, mnie to irytuje, bo nie lubię czekać np. tydzień, aż on dojdzie do siebie. Dlatego wymogłam na nim rozmowę. I to chyba był błąd. Powiedział mi, bardzo spokojnie zresztą, wręcz z uśmiechem, że to już definitywny koniec. Że chyba mnie nie kocha, widać to nie była ta miłość. Że męczy się ze mną, starał się ratować nasz związek, ale nic nie wyszło. Że nie czuje potrzeby kontaktu ze mną, że go irytuję. Na początku byłam w szoku, nie spodziewałam się tego. Zabrzmiało tak, jakby on nad tym myślał od kilku miesięcy. Jakby niepewny był już dłuższy czas i naprawdę zrobił wszystko, żeby uczucie wróciło. Ale później, po dokładniejszym przeanalizowaniu wszystkiego i wypytaniu go o niektóre szczegóły miałam pewność że: 1. jeszcze 10 dni wcześniej mnie kochał (sam to przyznał) 2. o odświeżaniu naszego związku wspominał jakiś tydzień wcześniej 3. w dzień awantury jego kolega napisał mi (?!), że "Michał mnie naprawdę kocha i żebym się niczym nie martwiła"...
Rozmawiałam z przyjaciółką (naszą wspólną zresztą, która zna go bardzo dobrze) i ona powiedziała mi, że jak Michał zwykle miał zrywać ze swoją dziewczyną, to wszyscy jego znajomi to widzieli. To po prostu widać. Ale jeśli chodzi o mnie - to nic tego nie zapowiadało. Ja sama też nie dostrzegłam zmiany w jego zachowaniu w ciągu ostatnich kilku tygodni czy też miesięcy - a przecież na pewno odbiłoby się to na naszym życiu sexualnym na przykład. Nie mówiłby mi wtedy tak często, że mnie kocha, nie chciałby się ze mną spotykać. Owszem, czasem potrzebował odpoczynku, ale każdy potrzebuje kilku chwil dla siebie, więc tego akurat nie traktuję jako czegoś dziwnego.
W każdym razie, wyszło, jakby zerwał pod wpływem chwili. Sam zresztą użył zwrotu "Nie dałaś mi czasu, żebym pomyślał, ale z tego, co zdążyłem pomyśleć, to na dzień dzisiejszy widzę, że nic z tego nie będzie"... Z drugiej strony, jak powiedziałam - wydawał się doskonale przekonany o tym, ze dobrze postępuje. Jakby nad tym myślał naprawdę długo.
To było 3 dni temu. Od tamtego czasu jest wobec swoich znajomych radosny, na gg też ma opisy, jaki to on jest szczęśliwy (?!)...
Nie rozumiem, czy jego miłość skończyła się w ciągu tygodnia? Tak z dnia na dzień?
Za radą naszej przyjaciółki, chcę dać mu czas, żeby zaczęło mu mnie brakować. Wciąż mam nadzieję, szczerze mówiąc - w końcu, jest tyle nieścisłości w jego zachowaniu... W końcu z kimś, z kim chce się zerwać, nie planuje się przyszłości, co jeszcze całkiem niedawno robiliśmy...
Myślicie, że uda mi się go odzyskać? Że naprawdę, dałam mu za mało czasu do namysłu? Że za mną zatęskni po pierwszym zachłyśnięciu się wolnością?
Jak coś jest niejasne, piszcie, postaram się wytłumaczyć:)
   
 
 

Missy 
Pogromca postów
Gwiazdka



Wiek: 19
Dołączyła: 22 Sty 2009
Skąd: uć

Wysłany: 2009-03-03, 16:48   

Odczekaj tydzień, nie dawaj znaku życia. Nie wchodź na gg, chyba że na niewidoczny. Nie rozmawiaj z Waszymi wspólnymi przyjaciółmi. Jeśli po tygodniu nic nie zrobi to Ty zrób pierwszy krok i napisz na gadu, czy esa wyślij. Porozmawiajcie całkiem na luzie, ale bardzo krótko, zaproponuj spotkanie. Powinien się zgodzić jeśli mu naprawdę zależy. Gdy się zobaczycie oboje będziecie wiedzieli czego chcecie i czy dobrze postąpiliście. Wykorzystaj ten wolny czas dla siebie, idź na imprezę (wywołasz u niego troszeczkę zazdrości i smutku co mu o Tobie przypomni), wypłacz się RAZ A PORZĄDNIE, nie śmiej się zbyt często, raczej zamknij się we własnym świecie i wszystko powoli przemyśl, planuj cały dzień, żeby nie popaść w monotonie, rób to czego on Ci zabraniał, a czego tak bardzo pragnęłaś. Kto wie, może po tym "samotnym" dla Was tygodniu zarówno Ty jak i On stwierdzicie, że nie macie siły być ze sobą ALBO rzeczywiście oboje zatęsknicie. Bądź cierpliwa, odstaw telefon na ten czas, bo wiem jak to kusi, żeby chociaż strzałke puścić. Powodzenia i trzymam kciuki. Nie łam reguł jakie sobie postawisz przez następny tydzień.
_________________
ona umrze martwa.
   
 
 

rilla 
User



Dołączyła: 03 Mar 2009

Wysłany: 2009-03-03, 16:57   

Nie no, to logiczne, że nie mam zamiaru się do niego odzywać, myślałam nawet, żeby mu dać więcej niż tydzień, na zatęsknienie za mną... bo w sumie tydzień to nie wiele, przez ten tydzień, to on się może zachłysnąć wolnością i takie tam;]
Tylko, no cóż, zastanawiam się, czy naprawdę za mną zatęskni...
   
 
 

Pati009 
Hiper wymiatacz
samotny wojownik



Imię: Patrycja
Dołączyła: 15 Sty 2009

Wysłany: 2009-03-03, 16:59   

Działał pod impulsem chwili.Czasem warto od siebie odpocząć.Kiedy facet jest zmęczony monotonią,zawsze mówi że dziewczna go irytuje.Zabaczysz-jeszcze wróci do ciebie,a wtedy postaraj sie zmienić na lepsze.Tzn.nie naciskaj na niego,zawsze wysłuchaj co ma ci do opowiedzenia
   
 
 

Missy 
Pogromca postów
Gwiazdka



Wiek: 19
Dołączyła: 22 Sty 2009
Skąd: uć

Wysłany: 2009-03-03, 17:01   

rilla napisał/a:
żeby mu dać więcej niż tydzień, na zatęsknienie za mną... bo w sumie tydzień to nie wiele, przez ten tydzień, to on się może zachłysnąć wolnością i takie tam;]


Uważaj, żeby ten tydzień to nie był AŻ tydzień. Zrób coś co Go zaskoczy. Niespodzianka, wspólna kolacja u Ciebie w domu? Piosenka? Coś co sprawi, że znowu się w Tobie zakocha. Ile ze sobą byliście? Kochaliście się (fizycznie)? Jeśli byliście ponad rok i kochaliście się i to Wasz pierwszy bardzo poważny związek to moja rada brzmi : Daj tydzień na pewno zatęskni, nie zwlekaj dłużej, bo facet zdołowany szuka nowej dziewczyny aby zapomnieć i oderwać się od smutku.
_________________
ona umrze martwa.
   
 
 

rilla 
User



Dołączyła: 03 Mar 2009

Wysłany: 2009-03-03, 17:05   

Byliśmy ze sobą ponad rok (13 miesięcy), uprawialiśmy sex (tak jak mówię, w życiu sexualnym nie zauważyłam żadnych niepokojących zmian ostatnimi czasy)... dla mnie to był pierwszy poważny związek, on też żadnej przede mną nie mówił, że ją kocha, ze mną był najdłużej...
Mam właśnie nadzieję, że to był impuls (może trochę przemyślany - stąd ten spokój - ale jednak impuls)...
   
 
 

Pati009 
Hiper wymiatacz
samotny wojownik



Imię: Patrycja
Dołączyła: 15 Sty 2009

Wysłany: 2009-03-03, 17:11   

rilla, to swiadczy o tym ze działał pod wpływem chwili
   
 
 

rilla 
User



Dołączyła: 03 Mar 2009

Wysłany: 2009-03-03, 17:13   

tak, ale jego zachowanie przeczy temu :-D ten spokój, opanowanie, uśmiech... powiedział mi, że on już nie ma siły, że nie ma nadziei, że nie widzi w tym sensu.... że jestem dla niego za dobra i żebym sobie kogoś innego znalazła...
kompletnie się w tym wszystkim pogubiłam :-|
   
 
 

Pati009 
Hiper wymiatacz
samotny wojownik



Imię: Patrycja
Dołączyła: 15 Sty 2009

Wysłany: 2009-03-03, 17:16   

rilla, był opanowany,bo spodziewał sie znając cię,że przyjdziesz żeby to wyjaśnić.Jednak jak się spotkaliście to go ,,zirytowałaś"-taki męski kaprys.Powiedział ci na początku coś sensownie a potem zaczął sie gubic ;)
   
 
 

rilla 
User



Dołączyła: 03 Mar 2009

Wysłany: 2009-03-03, 17:26   

właśnie mam taką nadzieję...
najgorsze jest to, że niektórzy mi mówią: "nie ma szans, na pewno dużo wcześniej już miał wątpliwości, tylko nic nie mówił"...
   
 
 

Pati009 
Hiper wymiatacz
samotny wojownik



Imię: Patrycja
Dołączyła: 15 Sty 2009

Wysłany: 2009-03-03, 17:27   

rilla napisał/a:
właśnie mam taką nadzieję...
najgorsze jest to, że niektórzy mi mówią: "nie ma szans, na pewno dużo wcześniej już miał wątpliwości, tylko nic nie mówił"...


ludzie oceniają pozory.
Nie martw sie ;)
   
 
 

Missy 
Pogromca postów
Gwiazdka



Wiek: 19
Dołączyła: 22 Sty 2009
Skąd: uć

Wysłany: 2009-03-03, 18:01   

rilla, powiedz mi jeszcze. Czy byłaś pierwszą dziewczyną z którą "spał"?
_________________
ona umrze martwa.
   
 
 

rilla 
User



Dołączyła: 03 Mar 2009

Wysłany: 2009-03-03, 18:14   

nie, nie byłam pierwszą... on był moim pierwszym.
   
 
 

Missy 
Pogromca postów
Gwiazdka



Wiek: 19
Dołączyła: 22 Sty 2009
Skąd: uć

Wysłany: 2009-03-03, 18:48   

No to wybacz, ale uważam, że bardzo trudno będzie Ci go odzyskać. Bo facet do seksu aż takiej wagi nie przywiązuje, tym bardziej, że nie jesteś jego pierwszą, bo gdybyś była troszczył by się o Ciebie mocniej. Brutalna prawda.
Najlepiej zrobisz tak jak wcześniej napisałam.
Odczekaj tydzień wszystko na luzie, itd. Spróbuj, jeśli odrzuci bezczelnie olej to. Nie łaś się do Niego, bo to jeszcze bardziej pogorszy sytuacje. Faceci szukają wrażliwych i delikatnych/czułych/uczuciowych kobie, ale jak przyjdzie co do czego to chcą, żebyśmy wykazały się twardą psychiką i wszystko znosiły. Więc zrób tak, nie płacz przy nim pokaż, że stać Cie na więcej, może przez takie zachowanie zapamięta Cie i kiedyś się cofnie?
_________________
ona umrze martwa.
   
 
 

rilla 
User



Dołączyła: 03 Mar 2009

Wysłany: 2009-03-03, 18:51   

Wiesz, wbrew pozorom nie wszyscy faceci są tacy i nie wszystko zależy tylko i wyłącznie od sexu;] wg mnie wszelkie problemy - choćby nieświadomie - odbijają się w jakiś sposób na życiu sexualnym...
wiem, nie zamierzam się z nim kontaktować...
   
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Podobne Tematy
Temat Autor Forum Odpowiedzi Ostatni post
Brak nowych postów dziewczyna zmienia sie z dnia na dzien
adi22 Wasze problemy 13 2011-08-04, 10:52
Piracy
Brak nowych postów Miłego dnia, dzień dobry i hejka ^^
królewna Przedstaw się 28 2010-12-29, 22:54
VegaS
Brak nowych postów Ostatnio skończyłem/-am...
Akeyo20 Gry komputerowe 31 2011-08-16, 03:35
Akeyo20
Brak nowych postów Błagam pomocy! Skończył ze mną...:(
Lili Wasze problemy 19 2011-06-27, 21:18
Sade
Brak nowych postów Czy ktoś z was skończył szkołę policealną?
Sandraa Szkoła 0 2011-03-21, 19:05
Sandraa


Najnowsze tematy
[Wiersze] Boreas' poems (0) Swędząca skóra po prysznicu - wina wody? (0) txt (8) dobre uczenie sie a dziewczyny (12) [Muzyka] Mój pierwszy teks hh (15) Problem z płucami. (4) ave. (11)


Forum młodzieżowe

Forum dyskusyjne


O serwisie | Biuro prasowe | Mapa forum | Patronat | Kontakt | Wersja Lo-Fi

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak
Strona wygenerowana w 0,34 sekundy. Zapytań do SQL: 12