Hmmm... Zamieszczam tutaj moje opowiadanie, ponieważ jestem ciekawa opinii innych osób. Jest to opowiadanie z 2 kl. gimnazjum. Szczerze mówiąc, było to zadanie domowe na język polski (trzeba było napisać opowiadanie na temat "Jak człowiekowi potrzebny jest drugi człowiek").
***
W czwartkowy wieczór znowu padało. Marcel leżał w łóżku, wsłuchując
się w cichy szum deszczu za oknem i w spokojne dźwięki rozbijających
się o szybę kropli. Chłopiec zamknął oczy, odchodząc do własnego świata.
Tego lepszego świata, przepełnionego nadzieją, miłością. Tej nocy śniło
mu się małe dziecko, z błyskiem smutku w oczach. Mały murzynek
podchodził do dużego źródła, próbując się napić, jednak gdy już podnosił
dłonie do ust, woda powoli wypływała mu z rąk nie pozwalając mu ugasić
pragnienia. Rozczarowane dziecko spojrzało w taflę gładkiego źródła i zobaczyło
w nim ludzi, mijających go bez zainteresowania, bez uśmiechu.
Nagle budzik wyrwał Marcela ze snu, i chłopiec musiał wstać by
przygotować się do wyjścia do szkoły. Kiedy szedł ulicą znów zaczęło padać.
Niebo grzmiało.
- Burza - pomyślał chłopiec - lubię burzę...
Jednak ludzie mieli inne zdanie na ten temat i wkrótce na ulicy nie było
żywej duszy. Marcel przysiadł pod drzewem, rozkoszując się chwilami
samotności. Zamknął oczy, zapominając o świecie, o szkole,
o obowiązkach... Zobaczył przed sobą małego murzynka, uśmiechającego
się smutno do niego. Mały wskazał na źródło, a Marcel wstał i podał
mu dłoń. Chłopczyk chwycił ją mocno, z ufnością i razem podeszli do pięknego stawu. Marcel pochylił się i delikatnie nabrał krystalicznie czystej i chłodnej wody, a murzynek równie delikatnie zaczął powoli pić, zamykając oczy. Po chwili spojrzał na większego
chłopca i powiedział:
- Dziękuję...
Po czym uśmiechnął się i odszedł, zostawiając go samego.
Nagle Marcel ocknął się, powracając do realnego świata. Wstał, i ruszył
przed siebie. Nagle pomyślał sobie, że taki murzynek jest w każdym z nas,
ponieważ każdy z nas potrzebuje odrobiny miłości i wsparcia...
Od tamtej pory chłopiec uśmiecha się do każdego człowieka szczerze, prawdziwie, ze zrozumieniem, a mały murzynek wracał do niego każdej nocy, by,spoglądając na niego z iskierką radości i dumy w oczach, mówić cichym, podobnym do szumu deszczu głosem
"Dziękuję..."
Proszę o szczere opinie : )
Ps. Przepraszam, za taki zapis tego opowiadania ale jestem już zmęczona (mam kilka nieprzespanych nocy) i nie jestem w stanie (a raczej nie chce mi się xD) Poprawiać formy zapisu. Przepraszam.
_________________ "Oh well whatever, never mind."
Ostatnio zmieniony przez Peacee 2010-01-23, 23:56, w całości zmieniany 2 razy
Nagle budzik wyrwał Marcela ze snu, który musiał wstać by
przygotować się do wyjścia do szkoły.
Tutaj zrozumiałam, że sen musi wstawać do szkoły
Ładnie napisane, ale w opinii trzeba być szczerym - trochę dla mnie nudne. I przewidywalne, temat znany, trochę oklepany. I jakby na siłę wepchnięty murzynek, tak to odczułam. Ta pointa jakby narzucona, na siłę, o. Ale styl ładny.
_________________ "Ceń to, co ma wartość dla Ciebie, nie dla innych. Na tym właśnie polega życie!"
Sknerus McKwacz
Hmm... Nie wybierałam tematu. Był narzucony. Dziękuję za opinie, nawet niepochlebne.
Mogę jeszcze dodać, że nie pisałam tego ani na siłę, ani nic.
Jeszcze raz dziękuję.
[ Dodano: 2010-01-23, 23:34 ]
A, i imię Marcel nie dlatego, że mi się np. podoba, ale było to imię mojego znajomego, który umarł na AIDS, jakiś czas temu. Dla jego pamięci. Chociaż nikt o tym nie wie.
[ Dodano: 2010-01-23, 23:38 ]
W sumie każdy obiera to opowiadanie inaczej. Niektórym się podoba, niektórym nie. Szczerze mówiąc, też nie jestem z niego zadowolona. Ale jak już wyżej napisałam, była to praca domowa. A narzucony temat, i przymus, że trzeba coś napisać, raczej nie wypływają korzystnie. Ale przed kim ja się tłumaczę? Hahaha.
Błysk smutku? Nie pasuje...
Określenie nieba- "zdenerwowane" wcisnęłaś na siłę.
Określenie, iż chłopak "odpłynął", też lepiej zmień.
_________________ Nie ma już nic.
I już nic nie spotka nas.
Nie ma w niebie naszych gwiazd
Kolejny raz,
Świat zatoczył z nami krąg.
Wyrwał wiarę z naszych rąk,
Nie ma już nic.
Każdy odbiera to, co czyta, inaczej.
Mam napisać "zasnął"? Chyba nie.
Dlaczego uważasz, że "zdenerwowane" wcisnęłam na siłę?
Osobiście uważam, że pisanie na siłę nigdy nie daje nic dobrego, więc tego nie robię.
Dzięki.
[ Dodano: 2010-01-23, 23:45 ]
Constantine napisał/a:
Marcel
Cytat:
- Burza - pomyślał chłopiec - lubię burzę...
To jak z sceny J.Bravo "Lubie Placki" i właśnie od tego momentu staje to się nudne jak flaki z olejem i za przeproszeniem głupie..
Może "odpłynął" też wyrzucić? Wystarczyłoby jedynie stwierdzenie, że "w jednej chwili zapomniał o szkole..."
A niebo niepotrzebnie zanimizowałaś.
_________________ Nie ma już nic.
I już nic nie spotka nas.
Nie ma w niebie naszych gwiazd
Kolejny raz,
Świat zatoczył z nami krąg.
Wyrwał wiarę z naszych rąk,
Nie ma już nic.
Chociaż będziesz zmieniać setki razy, nigdy nikomu nie dogodzisz.
_________________ Nie ma już nic.
I już nic nie spotka nas.
Nie ma w niebie naszych gwiazd
Kolejny raz,
Świat zatoczył z nami krąg.
Wyrwał wiarę z naszych rąk,
Nie ma już nic.
pomysł ciekawy, wykonanie niezbyt. kilka niezbyt wprawnie złożonych zdań, trochę za krótkie.
_________________ "(...)Godny jest przecież, bym go dzisiaj chwalił
I wielbił pieśnią za to, że przez chwilę
Istniał zmierzch, ranek i ziemia, i morze,
By Luthien mogła wśród nich się pojawić (...)"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum