Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

79neemfwale  

User


Imię: Andrew

Wiek: 34

Dołączyła: 14 Cze 2017

Skąd: Overland Park

   

Wysłany: 2017-06-14, 14:13   Na jakiej lekcji najbardziej się stresujecie?

Jakoś za bardzo nie odczuwam stresu na lekcjach, bo średnio zależy mi na ocenach i w mojej szkole poziom nauczania nie jest nie wiadomo jak wysoki. Czasem tylko na chemii, bo nauczycielka jest wyjątkowo bardzo wymagająca, a ja z tego przedmiotu orłem nie jestem. Ewentualnie czasem na fizyce jak jest ten moment, w którym nauczyciel rozważa, czy przesunąć kartkówkę.
 

DeVaneio  

Hiper wymiatacz



Dołączył: 27 Lip 2014

Ostrzeżeń:
 1/3/6
   

Wysłany: 2017-06-14, 14:54   

Matma.Mój nauczyciel jest nienormalny :-P
_________________
Człowiek, który coś znaczy, żyje w taki sposób, że jego życie jest poświęceniem dla jego idei.

O. Spengler
 

Egoistka  

Mega wymiatacz



Imię: Agnieszka

Wiek: 23

Dołączyła: 01 Lis 2014

   

Wysłany: 2017-06-14, 16:53   

U mnie to zawsze była matma. Zawsze. Przez wymagających nauczycieli i przez to, że nigdy matmy nie rozumiałam i opornie mi szło zdawanie na jakąś pozytywną ocenę na koniec. ^_^ Ciągle był stres bo facet od matmy na każdej lekcji wstawiał pały jak brakło komuś któregoś z przyborów (ekierka, linijka, ołówki itp.)
 

Hella  

Pogromca postów



Dołączyła: 03 Sie 2014

Skąd: Warszawa

   

Wysłany: 2017-06-14, 20:15   

W gimnazjum taką lekcją był polski. Polonistka często mnie upokarzała i wygłaszała publicznie uwagi na mój temat. Dużo rzadziej negatywne komentarze tyczyły się stanu wiedzy niż mojej osoby. Fizyka też mnie stresowała, fizyczka na każdej lekcji brała kogoś do tablicy i często stawiała jedynki. W liceum powodem do stresu była biologia, na której dla sprawiedliwości była pytana jedna dziewczyna i jeden chłopak. Byłam jedyną dziewczyną w swojej grupie (klasa była podzielona na pół), więc sprawiedliwie byłam pytana co lekcję :') Po roku na szczęście biologia odpadła i koszmar się skończył. Na studiach natomiast zmorą była grafika inżynierska (jakie szczęście, że to już koniec tego przedmiotu!), prowadzący bardzo niesympatyczny. Wytykał błędy, ale na prośbę o pomoc czy chociażby drobną wskazówkę w ogóle nie reagował. Natomiast pobił rekord, kiedy przy oddawaniu projektu, pierwsze co powiedział, to dlaczego on mi w ogóle postawił 3= z wykładu i jakim cudem ja będę mieć zaliczony przedmiot, że przy takich błędach, jakie popełniam, to nie powinnam była zaliczyć. Stwierdził, że nie zasłużyłam na zaliczenie i że bardzo żałuje, że w geście dobrej woli postawił mi wtedy tę naciąganą tróję.
 

sunseadream  

Stały User



Imię: Weronika

Wiek: 17

Dołączyła: 09 Lut 2017

   

Wysłany: 2017-06-16, 16:52   

Całe gimnazjum się stresowałam. Nawet w nocy (budziłam się spocona). Czasem wychodziłam z domu totalnie głodna, ewentualnie wypiłam jedynie kakao (to niestety zostało do dnia dzisiejszego), ponieważ ze stresu nie mogłam nic przełknąć, a jeśli już, to robiło mi się lekko niedobrze. Każdy sprawdzian, kartkówka, odpowiedź - niewyobrażalny stres i co bym sobie nie powiedziała, on nie chciał zniknąć. A przecież słowa "napisz to, co potrafisz" są całkiem uspokajające. No ale nic z tego. Teraz kończę 1 klasę liceum i jeśli już, to stresuję się na matematyce, ale sporadycznie, np. kiedy przychodzi kolej na mnie, by rozwiązać przy tablicy zadanie. Nie stresuję się nawet zagrożeniem z matematyki, dosłownie tak, jakbym wcale nie wierzyła, że ono naprawdę jest. Skąd ta zmiana? A no dobre pytanie.
_________________
"Jeden dzień i nic ponad to. Nie oglądaj się za siebie i nie rozpaczaj nad przeszłością, bo już jej nie ma. I nie kłopocz się o jutro, bo jeszcze nie nadeszło. Żyj w teraźniejszości i uczyń ją tak piękną, żeby była warta zapamiętania." J. Scott Taylor
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com