Imię: Anna ;)
Wiek: 20 Dołączyła: 12 Lut 2009 Skąd: z pokoju 217!
Wysłany: 2009-02-18, 19:15 [opowiadanie] W podziemiu.
Zimowe popołudnie, ale ona już nie odróżniała dni, godzin. Wszystko było takie samo- autobusty, tramwaje, sklepy, osiedla. Zero kolorów, zero radości. Nic nie miało sensu. Najmocniejsza część życia? Pustka. Tak łatwo można popaść w zobojętnienie. Zdecydowanie za łatwo, zbyt szybko. Chociaż to też ma swoje dobre strony- nie czuje się bólu.
Teraz szła w stronę metra. Jeszcze tylko pół godziny i znajdzie się w ciepłym domu. Zmęczenie dawało się mocno we znaki. W podziemiu jakiś mężczyzna grał na gitarze. Śpiewał. Jego głos, zbyt piękny, nie pasował do pędzącego tłumu, lecz ona spojrzała na niego z pogardą w oczach. Nie lubiła takiej muzyki, kiepskiego, podwórkowego rocka. Na dodatek ten człowiek się do niej uśmiechał! Jak on mógł! Uniosła głowę do góry i odeszła szybkim krokiem, stukając wysokimi obcasami o betonową podłogę.
A dla niego czym było życie? Błogosławieństwem, darem. Kochał żyć, nie chciał umierać. Uwielbiał ludzi, swoją gitarę i podziemie. Grał i to liczyło się dla niego najbardziej. Czasami jakiś skręt, jakaś wódka. Koncert, dobra książka, sen. Właśnie, gdzie on spał? U przyjaciela, kumpla, znajomej. Jakoś sobie radził. Miał to, co do życia było najbradziej potrzebne: powietrze. Resztę albo się ma, albo nie.Ubrany w starą kurtkę i znoszone martensy siadał pod ścianą podziemia i grał. Zawsze jakieś pieniądze wpadły mu do kieszeni. Czasami ktoś zaczepił, zagadał. Uśmiechnął się. A dzisiaj... Kiedy ONA przechodziła obok, zapomniał o świecie. Była piękna. Jej długie, piękne włosy, sprawiały, że jaśniała. Smutne oczy i wyniosła twarz. Wyglądała niczym muza. Królowa. Próbował zapomnieć- nie mógł.
Czeerwony jak ceegła, rooozgrzany jak piec, muszęę mieć, muszę jąąą mieć. Obudziła się. Ten sen, ten chłopak, ta piosenka. Spojrzała na zegarek- 6.00. Wstała, inaczej nie zdążyłaby do szkoły. Zjadła lekkie śniadanie, pomarudziła, że pada śnieg, bo będzie musiała założyć czapkę. Po dobraniu garderoby i doprowadzeniu swojego wyglądu do porządku, wyszła z domu. Jak zwykle. Pochłonięta tymi samymi myślami, zapomniała o nowej rzeczy, o śnie.
Obudził się na kanapie, u kumpla. Uśmiechnął się do siebie. Spojrzał na zegar- 11.30. Wstał i podszedł do dużego lustra. W samych bokserkach wyglądał na prawdę pociągająco, mimo iż żadnego "torsu" nie posiadał, po prostu miał w sobie "to coś" i tyle. Zjadł z kumplem śniadanie, posłuchał muzyki, poczytał książkę. Jednak nie przestwał myśleć o królowej... O niej. Wziął gitarę i wyszedł z domu. Może spotka ją znowu? Porozmawia?
Popłudnie. To samo, ona przechodzi, a on gra. Nic szczególnego. Nie zaczepił jej, za bardzo się wstydził. A ją irytowało jego nachalne spojrzenie, przecież to było nie dopomyślenia. Obcy, a tak się patrzył! Z resztą z takim to nigdy nic nie wiadomo. Może pewnego dnia pójdzie za nią, wciągnie w krzaki i brutalnie zgwałci? Na dodatek jak on wyglądał! Te buty! Okropieństwo. W myśli obiecała sobie, że już więcej nie przejdzie tędy. Jest przecież tyle innych dróg.
On opowiedział o królowej przyjacielowi. Układał już ich świetlistą przyszłość. Po skręcie, jego wyobraźnia jeszcze bardziej zaczęła działać. Zwariował na jej punkcie. Chociaż wcale nie wiedział jaka jest, ale niestety taki już był jego charakter. Uważał, że miał rentgen w oczach. Każdy ma wady. On też.
Kolejny dzień. Nie umiała powstrzymać się przed nie przejściem przez podziemiem. Zbyt dużo ludzi tamtędy chodziło, więc nie mogła stać się jej żadna krzywda. Miała wyjątkowo zły humor. W szkole nikt jej nie rozumiał. Nikt. Uważała, że każdy jej zazdrości tego, co osiągnęła jej rodzina. Pieniędzy, sławy, pięknego domu. A ten chłopak znowu grał. Tym razem jakąś piosenkę Myslovitz. Ten jego charakterystyczny głos... Znowu na nią patrzył, tymi swoimi błyszczącymi oczyma. Przystanęła. Może on liczył na jałmużnę z jej strony? Wyciągnęła z torby skórzany portfel. Wyciągnęła pospiesznie jakiś banknot. Podeszła do niego i obojętnie rzuciła dwadzieścia złotych.
- Nie potrzebuję Twoich pieniędzy- uśmiechnął się.
- To po co tutaj jesteś? Dlaczego męczysz ludzi tym swoim bezsensownym graniem i śpiewaniem! Już lepiej kot miauczy!
- Jednym się podoba, innym nie- wzruszył tylko ramionami.
- Jesteś żałosny, okropny!- zaczęła krzyczeć.
- Być może masz rację, ale ja to kocham. Widać nie rozumiesz...
- Nie będziesz mnie pouczał- przerwała.- Mam nadzieję, że Cię już nigdy nie zobaczę i nie usłyszę!
- Nikt Cię nie zmusza do słuchania. Idź już, nie chcę Cię zatrzymywać. Życie jest zbyt piękne, żebyś traciła je na rozmowy ze mną.
- Masz rację- powiedziała bez przekonania.- Już nigdy mnie nie zobaczysz tutaj.
- A ja i tak dalej będę grać- to mówiąc wstał.
Schował gitarę w pokrowiec i odszedł śpiewając Dżem- "Whisky". A ona stała i nie miała siły, żeby się ruszyć. Spojrzała na swoje dłonie- drżały, przygryzła wargi, aby nie płakać, jednak to nic nie dało. Osunęła się na ziemię i poczuła jak po policzkach popłynęły jej łzy. Oparła głowę o ścianę, zamknęła oczy. Nie obchodziło ją, co myślą o niej inni ludzie. Nie dbała o płaszcz, który kosztował prawie tysiąc złotych. Siedziała tak ponad pół godziny. Otworzyła oczy. Otarła łzy i wstała. Teraz zaczynało się życie podziemia. Narkomani, prostytutki, bezdomni, pijacy. Do domu wróciła na piechotę. Kiedy znalazła się w swoim pokoju od razu zażyła dwie tabletki na uspokojenie.Wykąpała się, ale nie mogła usnąć. W głowie kłębiły jej się tysiące myśli.
On nie mógł uwierzyć w swoją naiwność. Miał nadzieję, że szybko o niej zapomni. A, i co najważniejsze będzie musiał zmienić miejsce grania. Niestety. Może Starówka? Chociaż jutro będzie jeszcze musiał tam pójść. Ostatni raz i nigdy więcej.
Strasznie się bała. Chciała z nim porozmawiać, przeprosić za wczoraj. Kupiła nawet prezent- nowey komplet strun. Może się ucieszy? Wiedziała, że źle go potraktowała. Zrozumiała, że była dla siebie najważniejsza. Nie umiała patrzeć na innych. To ICH oczy miały być zwrócone w jej stronę. Zeszła do podziemia. Cisza. Gdzie on był? Gdzie? Cisza. Nie było tam nikogo, kto mógłby grać naczymkolwiek. Przeszła obok podziemnego sklepu z gazetami i uszłyszała za sobą głos.
- Jednak przyszłaś? Tak myślałem.
Odwróciła się i zobaczyła tego chłopaka. Dopiero teraz zauważyła, że jest panicznie przystojny. Tylko jego wyraz twarzy, choć zawsze radosny, dzisiaj był obojętny. Zdenerwowało ją to.
- Jak widzisz przyszłam. Chciałam Cię przeprosić- na jej twarzy pojawił się wymuszony uśmiech.
- Nie masz za co przepraszać. Słyszę o sobie wiele epitetów.
- Może pójdziemy na kawę? Po co mam tu stać?
- Nie piję kawy- uciął.
To zbiło ją z tropu. Jak on mógł być taki arogancki, niemiły, zimny?! Przecież... I nagle chłopak odezwał się:
- Myślę, że nie mamy o czym rozmawiać. Kiedyś myślałem, że będzie inaczej. Myliłem się, wczoraj to zrozumiałem. Gdybym tam stał ze spuszczoną miną, Ty poczułabyś, że wygrałaś, prawda?
Nie powiedziała nic, więc ciągnął dalej:
- Na każdym kroku coś by się Tobie we mnie nie podobało, ciągle byśmy sobie coś wypominali. A ja nie chcę takiego życia. Z resztą nawet Twoje przeprosiny nic nie zmienią, bo wczoraj już powiedziałaś za dużo. Zbyt bardzo mnie to zabolało, nie oceniaj tak innych ludzi, za szybko, daj sobie czas na ocenianie. Nie chcę już z Tobą rozmawiać. Przykro mi.
- Jesteś okropny!
- Dlaczego? Bo powiedziałem Ci prawdę o Tobie i Twoim egoiźmie?
Nie powiedziała nic, odwróciła się pobiegła przed siebie. Została potraktowana okropnie! Umierała, długo nie mogła pozbierać się po tym zdarzeniu. W ogóle nie chodziła tamtym podziemiem, mimo iż on tam nie grał. Czasami śniły się jej jego oczy, ale powoli zapominała o wszystkim. Pewnego dnia, wiosną, postanowiła, że przełamie swój strach i pójdzie tam. Chłopaka, rzecz jasna nie było, ale ta ściana pod którą siedział... Zdobił ją wielki, biały napis: "I tak nigdy Cię nie zapomnę". Wiedziała, że to on. Znowu jej serce zaczęło szybciej bić.
_________________ I tylko ten stuk, ten stukot w głowie, kto tam u Ciebie jest??
Świetne! Przeczytałem jednym tchem mimo że nie przepadam za tego typu opowiadaniami. Respect , umiesz wzbudzić zainteresowanie. Szkoda tylko, że takie krótkie. Chętnie przeczytałbym więcej. Ale w końcu opowiadanie ma to do siebie, że sami wymyślamy alternatywną przyszłość. Co do historii... bardzo ogólna, ale właśnie dzięki temu tak łatwo dopasować ją do codziennych sytuacji. Punktowo oczywiście 10/10. Czekam na inne opowiadania!
_________________ noc, miasto czas dla poszukiwaczy wrażeń
światła, rytm, ulic szyk nonstop prowadzi nas razem
Podoba mi się pomysł. I po części jego wykonanie. Nie mam zastrzeżeń, co do przedstawienia Twojego pomysłu, ale razi mnie ciągłe wymienia na początku. Co za dużo to nie zdrowo. Znasz takie powiedzenie? To następnym razem się do niego dostosuj i będzie świetnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum