Imię: Arek
Wiek: 20 Dołączył: 18 Sie 2010 Skąd: WLKP
Wysłany: 2010-09-02, 14:31
Sam rok temu poważnie rozważałem wstąpienie do seminarium, ale zdałem sobie sprawę, że nie mam powołania, po prostu chciałem uciec od wszystkiego pójść inną drogą, zapomnieć. Zakładam, że są księża, którzy niekoniecznie czuli się wybrani przez Boga, tylko właśnie w kapłaństwie znaleźli jedyną drogę ucieczki. Wydaje mi się, że nawet takie osoby mogą dobrze wypełniać posługę kapłańską, chociaż zapewne jest im dużo trudniej jeżeli wiedzą, że to nie była ich ścieżka.
_________________ "Jak to jest, że nieoczekiwanie, centralne ogrzewanie tak splata mi się z przemijaniem?"
Zakładam, że są księża, którzy niekoniecznie czuli się wybrani przez Boga, tylko właśnie w kapłaństwie znaleźli jedyną drogę ucieczki.
Zakładam, że większość z nich nie czuła się wybrana przez Boga. Chyba, że było to uczucie urojone.
Grabarz91 napisał/a:
Wydaje mi się, że nawet takie osoby mogą dobrze wypełniać posługę kapłańską, chociaż zapewne jest im dużo trudniej jeżeli wiedzą, że to nie była ich ścieżka.
Ścieżka.. jeszcze zdjąć celibat i będzie to jedna z lepszych prac. Nie wymaga wysiłku, duże zarobki, aż chce się żyć.
_________________ "Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda." - Albert Einstein
Pochwal się kumplom którzy Cię wyśmieją jakim autem jeździsz. To nie będzie siara.
_________________ "Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda." - Albert Einstein
Z tym wszystkim to chodziło mi, że już jako księża mają lajt.
A ja mimo wszystko wolę się tłuc na uczelnię miejskim autobusem, niż Mercedesem, ale za to w koloratce. Jako ksiądz jest się stale w jakiś sposób kontrolowanym i jeśli ma się ochotę na mały skok w bok (choćby np. związek bez zobowiązań), to trzeba się czasami nieźle nagimnastykować, aby proboszcz się nie dowiedział. Poza tym niemalże cały dzień wypełniony obowiązkami, a to odprawianie Mszy, a to praca w kancelarii, a to posługa szpitalna, a to zajęcia z dziećmi/młodzieżą, a to prowadzenie kursów, a to modlitwa (codziennie Koronka, różaniec, jakieś nabożeństwo), a to jeżdżenie z Najświętszym Sakramentem do chorych, a to wydawanie darów, a to jeżdżenie do wiernych z ostatnim namaszczeniem (i nie ma wytłumaczenia: Ja jestem po godzinach). Dorzućmy jeszcze do tego narzucony odgórnie celibat i pracę przez 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. Rzeczywiście, idealna recepta na dostatnie życie. To ja już wolę zarabiać 1000 zł mniej i jeździć gorszym samochodem, ale mieć stałe godziny pracy, możliwość samodzielnego decydowania o wypoczynku i brak kontroli z zewnątrz.
_________________ nie daj zapomnieć
chleba i wody
zapachu i smaku
nie daj zapomnieć
piękna i prawdy
leżących na progu
Imię: Mateusz
Wiek: 23 Dołączył: 29 Mar 2010 Skąd: Wadowice
Wysłany: 2010-09-12, 20:53 Re: Powołanie czy ucieczka?
jula007 napisał/a:
Czy uważacie, że wstąpienie do seminarium lub zakonu jest ucieczka przed życiem ??
(...), wstępują do zakonu lub seminarium, bo boją się przyszłości lub czegoś.Mieliście może kiedyś takie plany ??
Na pewno nie, bo życie w seminarium czy zakonie, przypomina raczej płynięcie pod prąd. Ktoś kto chce tam znaleźć po prostu lepszą alternatywę, szybko zreflektuje się że to nie dla niego. Nie wytrzyma dwóch miesięcy. Jest to raczej nie, trwałym wstąpieniem, co krótkotrwałą wizytą;-)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum