Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Intrex

User


Dołączył: 10 Sty 2017

   

Wysłany: 2017-06-12, 15:20   Problemy w szkole

Cześć!
Mam 14 lat,jestem chłopakiem i aktualnie chodzę do II klasy gimnazjum.Mam problem.Polega on na tym,że zawsze i od kiedy chodzę do tego gimazjum nie rozmawiam z nikim poza jedym kolegą.Cały czas siedzę samemu.W dodatku na wf-ie niektórzy się ze mnie śmieją(za dobrym sportowcem nie jestem).Podczas wf-u mówią głupie komentarze na mój temat i drwią sobie ze mnie.Wykańcza mnie już ta sytuacja i mam już tego dosyć.Poza szkołą mam 3 kolegów,z którymi się bardzo dobrze dogaduję.Jako,że przede mną jeszcze 3 klasa ma ktoś może z Was pomysł jako mogę zaradzić tej sytuacji?Co mogę zrobić,żeby było mi lepiej?
 

DeVaneio  

Hiper wymiatacz



Dołączył: 27 Lip 2014

Ostrzeżeń:
 1/3/6
   

Wysłany: 2017-06-12, 16:02   

Możesz zmienić szkołę ;)
_________________
Człowiek, który coś znaczy, żyje w taki sposób, że jego życie jest poświęceniem dla jego idei.

O. Spengler
 

Hella  

Pogromca postów



Dołączyła: 03 Sie 2014

Skąd: Warszawa

   

Wysłany: 2017-06-12, 16:41   

Zmiana szkoły nic nie da. Wejście do zgranej już grupy nie jest łatwe, szczególnie dla osoby o niewielkiej sile przebicia. Radziłabym Ci przecierpieć gimnazjum. To tylko rok. W liceum zaczniesz wszystko od nowa, ludzie będą też odrobinę dojrzalsi. Nie słuchaj śmiechów, im bardziej się nimi przejmujesz, tym bardziej się śmieją. Trzymaj się ze znajomymi, których masz. Koncentruj się na pielęgnowaniu relacji z nimi, a nie na głupich docinkach ludzi, którzy nic dla Ciebie nie znaczą. A jeśli koniecznie chcesz dogryźć kolegom, to może przez wakacje popracuj trochę nad kondycją i sprawnością fizyczną, niech im we wrześniu szczęka opadnie.
 

Szej-Hulud  

Pogromca postów

Éminence grise



Imię: Łukasz

Wiek: 23

Dołączył: 07 Sty 2010

   

Wysłany: 2017-06-13, 16:50   

Hella napisał/a:

A jeśli koniecznie chcesz dogryźć kolegom, to może przez wakacje popracuj trochę nad kondycją i sprawnością fizyczną, niech im we wrześniu szczęka opadnie.


To plan z góry skazany na niepowodzenie. Nie da się nadrobić strat w 2 miesiące, wiem z własnego doświadczenia. Sprawność i kondycja to jedno, a umiejętności w grach zespołowych (a to tutaj z reguły pojawiają się napięcia) to zupełnie inna sprawa. Poza tym chłopak jest już w ich oczach ciamajdą, tego nie da się wymazać. Będą robić co mogli, żeby go upokorzyć, jeśli tylko przyjdzie im na to ochota.

Przy czym to w ogóle problem tych lekcji. Gdyby na matematyce ktoś wyzywał kogoś od debili albo wyśmiewał na każdej lekcji, to w końcu nauczyciel ruszyłby tyłek. Podobnie z lekcjami fizyki, chemii, polskiego czy języków obcych, gdzie wieloletnich zaległości nie da się nadrobić w miesiąc nawet na podstawowym poziomie. Tymczasem podobne sytuacje na lekcjach wuefu są codziennością wielu osób. Sam jeszcze od podstawówki byłem typem osoby, która świetnie radzi sobie z przedmiotami wymagającymi myślenia lub zapamiętywania, gorzej z tymi wymagającymi zdolności manualnych, a przy sporcie zwyczajnie odpada.
_________________
"Polskie życie polityczne nie może być dżunglą afrykańską, w której buszuje kilkunastu hultai klasowych. Wasz faszyzm albo zginie w Polsce, rozbije głowę o demokrację, albo Polska zapłonie wojną domową." - Ignacy Daszyński
 

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

   

Wysłany: 2017-06-13, 17:08   

Szej-Hulud napisał/a:

Sam jeszcze od podstawówki byłem typem osoby, która świetnie radzi sobie z przedmiotami wymagającymi myślenia lub zapamiętywania, gorzej z tymi wymagającymi zdolności manualnych, a przy sporcie zwyczajnie odpada.


Ja też. Chociaż był to wynik raczej tego, że nie lubię zabaw zespołowych, ani pracy w grupach także intelektualnych, więc gra w siatkówkę albo piłkę nożną niezbyt mi pasowała, aczkolwiek miałam takiego nauczyciela, że mi pozwalał ćwiczyć wówczas rzuty do kosza, i nie musiałam w tym uczestniczyć.
Albo, kiedy się wybierało grupy, to ja mogłam wybierać swoją, i wtedy brałam tych najlepszych, a sama się ociągałam.
Podobnie było z tym staniem na rękach, jak nie mogłam tego początkowo uczynić, to mnie przerzucił (że nie wiedziałam nawet, co się stało) i stawiał 5.
W zasadzie więc wina takiego stanu rzeczy, leży głownie w prowadzącym zajęcia, gdyż większość, to niezbyt jest rozgarnięta.

Intrex napisał/a:

z Was pomysł jako mogę zaradzić tej sytuacji?Co mogę zrobić,żeby było mi lepiej?


Pogadać z prowadzącym.
_________________
W miękkim futrze kota
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com