W Europie Zachodniej rodzice coraz częściej padają ofiarą przemocy ze strony dzieci. W Polsce przyznał się do tego w ubiegłym roku co 100. rodzic
W Belgii liczba przypadków brutalnego pobicia rodziców przez dzieci w ostatnich trzech latach wzrosła o ponad 25 procent. W 2005 roku zarejestrowano 824 przypadków, w tym roku – 1058. Podobnie jest we Francji, gdzie ofiarą przemocy ze strony dzieci pada 3 – 4 procent rodziców. W większości przypadków agresorzy mają 12 – 17 lat, ale zdarza się, że gryzą, kopią i biją rodziców trzylatki. Do psychologów zgłaszają się dorośli, którzy tak boją się swoich pociech, że nie podejmują żadnych decyzji bez ich zgody.
W Niemczech eksperci szacują, że jedno na dziesięcioro dzieci bije rodziców. W 90 procentach przypadków ofiarą jest matka, a sprawcą syn. – Najczęstszymi ofiarami przemocy ze strony dzieci są w Niemczech samotne matki. Nastoletni chłopcy wykorzystują ich brak autorytetu i słabość fizyczną. Na każdy wysiłek wychowawczy reagują gwałtownie. Samotna kobieta nie ma się do kogo zwrócić o pomoc – mówi „Rz” niemiecki psychiatra prof. Reinmar du Bois z Uniwersytetu w Tybindze. Jego zdaniem winne jest zbyt liberalne wychowanie oraz utrata autorytetu rodzicielskiego. Wiele osób zamiast wyznaczać granice i nakazywać, pyta dzieci o zdanie – nawet dwulatki.
W Austrii powstały już grupy wsparcia dla rodziców bitych przez dzieci. W Szwajcarii zaostrzono prawo. Nieletni, którzy pobili matkę lub ojca, mogą trafić na siedem dni do aresztu. W Niemczech rodzice mogą zaskarżyć dziecko do sądu. To zdarza się jednak niesłychanie rzadko. Tym bardziej że zamiast kary sąd na ogół nakazuje wizytę u psychiatry. W Polsce rodzica bitego przez własne dzieci w ogóle nie broni prawo, nie ma nawet klasyfikacji prawnej tego zjawiska.
Także hiszpańscy prokuratorzy alarmują, że coraz częściej matki zgłaszają się na policję i z płaczem wyznają, że zostały pobite przez nastoletnich synów. Przypadki zgłaszane na policję to wierzchołek góry lodowej. Tu także ofiarą dzieci padają przeważnie matki, które ukrywają ten fakt nawet przed mężami, nie mówiąc o wymiarze sprawiedliwości.
Według cytowanego przez hiszpański dziennik „El Pais” psychologa nieletnich Javiera Urry zadenuncjowanie dziecka jest dla rodziców niemal równie dramatycznym przeżyciem jak jego śmierć. Ich poczuciu totalnej klęski wychowawczej towarzyszy wstyd. Milczą, bo nie chcą, by dowiedzieli się o tym krewni i znajomi. Ale boją się też, że po wyjściu z ośrodka dla nieletnich dziecko zgotuje im piekło.
Hiszpan wyładowujący złość na rodzicach czy dziadkach ma 14 – 17 lat i często jest jedynakiem lub najmłodszym dzieckiem, którego rodzeństwo już opuściło dom. Chłopcy (na ogół ci sami, którzy w szkole terroryzują kolegów) stosują przemoc fizyczną. Dziewczynki zaś dręczą bliskich w bardziej wyrafinowany sposób.
Rzeczpospolita
A Waszym zdaniem w czym tkwi problem? Dlaczego tak się dzieje? Spotkaliście się z podobnymi przypadkami? Jak z tym walczyć? Kto popełnia (popełnił) błędy?
Osobiście po obejrzeniu kilku odcinków 'Super niani' (czy jakoś tak...), a nastepnie przeczytaniu powyższego tekstu, nie byłem tym wiele zaskoczony...
_________________ "Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście, na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo..."
Rodzice czasem przeginają pałe i młodym puszczają nerwy...
Proste
Co ty w tym widzisz prostego? Podnosić rękę na osobę, dzięki której jest się na świecie?
Dla mnie powodem jest rozpieszczenie bachora i ułatwianie mu wszystkiego; przy najmniejszych komplikacjach, którym samodzielnie musi stawić czoła dostaje szału. Jest w tym wina rodziców, owszem - nie mniej uderzenie matki/ojca jest - przepraszam za wyrażenie - zwykłym skur*******wem. Ręce poucinać i tyle.
ale takich co wyskakują z łapami do rodzicieli to nawet nie mam pomysłu gdzie wysyłać
Ja bym chyba oddała; tyle, że 10 razy mocniej.
Za przeproszeniem; nie pozwolę, żeby mojemu dziecku tak palma odwaliła, żeby podniosło na mnie rękę. Prawdę napisano w artykule - zbyt liberalne wychowanie zbiera żniwa.
A szkolnictwo. Czy jest temu w jakimś stopniu winne?
_________________ "Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście, na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo..."
A szkolnictwo. Czy jest temu w jakimś stopniu winne?
Ta, karanie nauczyciela za jakiekolwiek dotknięcie ucznia, które zaraz jest traktowane jako przemoc. Przy czym zakładanie kosza na głowę owego nauczyciela jest praktycznie niczym nie karane...Nauczyciele nie mają co robić z agresywnymi uczniami, bo koniec końców (przynajmniej na poziomie gimnazjum) i tak do ich szkół wracają...
Niestety, ale rodzina upada. Może nie pamiętacie, ale ileś lat temu ze zdaniem ojca/ matki należało się liczyć. A o podniesieniu ręki nie było mowy. Przykład- mój znajomy. Po śmierci ojca, którego się bał i do którego miał respekt (ale nie była to żadna patologia) zaczął poprostu nękać matkę. Kobietę słabą fizycznie... Wymuszenia pieniędzy, przywileje etc... Szkoda, że polskie prawo niewiele reprezentuje w tym kierunku.
_________________ "Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście, na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo..."
Tu tego tak nie widać, ale na takiej stronce, co się epuls nazywa można pięknie zobaczyć, jak rodzice hodują sobie przyszłych oprawców - banda 12-15 letnich dzieciaków, które nie znają szacunku do pieniędzy, do ludzi starszych od siebie - ba, do siebie samych też nie. Setki 14latek, dla których szczytem marzeń jest zamieszczenie "seksownych" fotek i dostanie komentarzy typu "ale bym ci wjechał"...Rozpuszczone towarzystwo, które nie poradzi sobie za parę lat z samodzielnością.
Problem w tym, że się żałuje, a jak uderzysz takiego, to zaraz wszystko jest rozdmuchane. Ale w pewnych wypadkach rodzice sami sobie ciężko zapracowują na pasożyty.
to pewnie przez to, ze rodzice nie określają tym dzieciom granic. wtedy, ja też bym tak zrobiła, przyznaję, próbowałabym gdzie ona się znajduje, gdzie się kończy.
_________________ Przypominasz mi zwłoki mojej żony.
Wydaje mi się, że problem tkwi w braku zainteresowania tym co dzieci robią. Rodzice pozwalają na wszystko i nie przejmują się tym co dzieciaki wyczyniają. Dziecko się wydziera, beczy i histeryzuje - w końcu dostaje to czego chce, bo rodzice nie mają silnej woli. Z czasem zacznie taki rozbójnik bić i groźbami wymuszać, jeśli nie wystarczy płacz i krzyki. Ludzie idą na łatwiznę. Zamiast douczyć się, dowiedzieć się o wychowywaniu, posłuchać doświadczenia innych, poczytać książki, zwyczajnie olewają dziecko. Gdyby się nim zainteresowali, wątpię by byli szczęśliwy z "sexi foci" 13-latek. Ostatnio widziałam w internecie umieszczone zdjęcie 12-latki. Wypinała goły tyłek, w samych stringach. No ludzie. ;/ Przecież to jakaś paranoja. Praca, kariera, pieniądze, potrzeby, a dopiero potem dobro dzieciaka. I nie mam na myśli rozpieszczania i dawania wszystkiego co zapragnie. A zainteresowanie się nim. Przekazanie jakiś wartości. Ale to zbyt męczące. Po pracy trzeba odpocząć i zapomnieć o świecie. Po co ludzie decydują się na dziecko, jeśli nie potrafią go wychować lub nie mają na nie czasu?
_________________ Obie rzeczy - zarówno to, przed czym uciekasz, jak i to, za czym wzdychasz - są w tobie.
Rodzice pozwalają na wszystko i nie przejmują się tym co dzieciaki wyczyniają. Dziecko się wydziera, beczy i histeryzuje - w końcu dostaje to czego chce, bo rodzice nie mają silnej woli. Z czasem zacznie taki rozbójnik bić i groźbami wymuszać, jeśli nie wystarczy płacz i krzyki
Niestety... Typowy terror...
Byłem świadkiem nieciekawej sceny w sklepie. Kobieta w wieku około 35-40 lat wraz z synem w wieku około 12-13 lat. Ten się upiera, by kupić jakiejś tam marki spodnie. Matka odpowiada, że nie ma pieniędzy, ponieważ są zbyt drogie. Efekt? " Ty ku*wo" Powiedziane głośno i wyraźnie przy niemałej ilości ludzi i brak większej reakcji ze strony rodzicielki... Zestawiając to z tematem dopiszę: od czegoś się zaczyna...
_________________ "Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście, na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum