Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

ka21

User


Dołączył: 20 Kwi 2017

   

Wysłany: 2017-04-20, 16:49   Samotność

Witam
Piszę ponieważ musze to wyrzucić z siebie oraz może ktoś tez się z takim kłopotem zmagał i mi coś poradzi.
Obecnie mam 21 lat i studiuje, codziennie czuje się bardzo samotnie, nie mam za bardzo z kim porozmawiać i boję się, że przez to zawale studia bo nie mam chęci do nauki jak było to na pierwszym roku. Gdy chodziłem do technikum oddaliłem się od grupy, ponieważ nie imprezowałem jak oni i jestem abstynentem co było dla nich czymś bardzo dziwnym. Po 1 imprezie odechciało mi się juz iśc na kolejne gdyż nikt nie mogł zrozumieć, że nie piję. Miałem w tym czasie 2 kolegów z ktorymi się przyjaźniłem. Oni też byli abstynentami. Po skonczonej szkole jeden znalazł sobie dziewczyne i jakoś konkats się urwał a drugi poszedł równiez na studia lecz do innego miasta. Obecnie nie mam z kim porozmawiać o swoich problemach i coraz bardziej dokuczającej samotności. Rodzice od zawsze tylko mówią "ucz się", nigdy nie rozmawiali ze mną o moich kłopotach. Co dziennie nie wiem co z sobą mam zrobić, w tygodniu siedzę w akademiku gdzie znów wszyscy imprezują i się dziwią jak mogę nie pić. Weekendy w domu i również nie wiem co mam zrobić z swoją samotnością i smutkiem.
Boję się ze ciagle będę samotny a do tego nie skończe studiów. Chciał bym poznać dziewczyne, z którą mogł bym porozmawiać spędzać czas , lecz boję się, że mnie zostawi.Nie wiem co mam robić. Jeśli ktoś miał podobną sytuacje prosze aby napisał co mam zrobić.
 

DeVaneio  

Hiper wymiatacz



Dołączył: 27 Lip 2014

   

Wysłany: 2017-04-20, 16:54   

ka21, A miej wszystko w d*pie i rób to co ci sprawia przyjemność ;) .
_________________
Człowiek, który coś znaczy, żyje w taki sposób, że jego życie jest poświęceniem dla jego idei.

O. Spengler
 

Niels

Stały User



Dołączył: 07 Maj 2016

   

Wysłany: 2017-04-20, 17:17   

To że nie pijesz to żadna wymówka. Tu bym problemu nie szukał. Znam mnóstwo osób które na imprezie nie piją a są duszami towarzystwa, na których skupia się cała impreza.

ka21 napisał/a:

hciał bym poznać dziewczyne, z którą mogł bym porozmawiać spędzać czas , lecz boję się, że mnie zostawi.


Chyba sam tego nie przeczytałeś albo masz rozum sześciolatka. :niepewny: Przepraszam
_________________

 

sunseadream  

User



Imię: Weronika

Wiek: 16

Dołączyła: 09 Lut 2017

Skąd: Kraków

   

Wysłany: 2017-04-20, 17:17   

Może spróbuj gdzie indziej nawiązać jakieś kontakty, może się gdzieś zapiszesz? Może masz jakieś hobby i akurat znajdzie się kółko o takiej tematyce? Będzie przyjemne z pożytecznym - robisz to, co kochasz, a jednocześnie możesz trafić na wartościowe osoby.
A może u Ciebie, w rodzinnym mieście ktoś się ciekawy znajdzie? Czasem trzeba się lepiej rozejrzeć, bo ci ludzie mogą być naprawdę blisko :D
Hmm... gdybyście się naprawdę przyjaźnili, to to, że on studiuje w innym mieście nie popsułoby Waszej relacji. Fakt, lepiej się spotkać i porozmawiać, ale jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma. Sa telefony, kontakt mozna utrzymywać i mieć w nim wsparcie.
_________________
"Jeden dzień i nic ponad to. Nie oglądaj się za siebie i nie rozpaczaj nad przeszłością, bo już jej nie ma. I nie kłopocz się o jutro, bo jeszcze nie nadeszło. Żyj w teraźniejszości i uczyń ją tak piękną, żeby była warta zapamiętania." J. Scott Taylor
 

Kate04  

User


Dołączyła: 15 Kwi 2017

Skąd: Wrocław.

   

Wysłany: 2017-04-20, 17:42   

ka21, Głowa do góry. Też codziennie walczę z poczuciem samotności ale mam łatwiej bo już się tego nauczyłam. Nawet dochodzę do wniosku, że lepiej jest mi samej bez żadnych ograniczeń. Znam dokładnie to uczucie gdy się siedzi i nie wie co ze sobą zrobić. Ale spróbuj znaleźć sobie jakąś rozrywkę, może jakiś sport, słuchaj dużo muzyki która poprawia nastrój. Może postaraj się robić coś poza studiami jakiś rozwój osobisty. Może spróbuj gdzieś w internecie poznać jakąś bratnia duszę bo może będzie Ci łatwiej w taki sposób.
Nie przejmuj się szkoda życia na smutki
_________________
Kto pyta - ten błądzi =)
 

czapla

User


Dołączył: 16 Cze 2016

   

Wysłany: 2017-04-20, 18:06   

czasem nawet w związku ludzie czują się samotnie i szczerze to powiem że nie wiem co jest gorsze. Ja z samotnością już nie walczę, staram się żyć normalnie, ale powiem Wam że nie które reklamy, piosenki ranią mi serce, bo są tworzone bez myśli o singlach. Znacie może jakaś reklame która promuje bycie samemu, rozwój własny?Nawet zaczęłam szukać po sieci, znalazłam kilka fajnych artykułów które moje spostrzeżenia potwierdzają http://innpoland.pl/13348...-pseudoprodukty także stałam się bardziej obiektywna z tego wniosek :hyhy:
 

Niels

Stały User



Dołączył: 07 Maj 2016

   

Wysłany: 2017-04-20, 18:28   

Samotność jest przereklamowana. Człowiek to zwierzę stadne. Jeśli ktoś się pogodził z samotnością, pogodził się z porażką.
_________________

 

rainy day  

Wymiatacz

kotoholiczka



Imię: Julia

Wiek: 17

Dołączyła: 29 Maj 2016

   

Wysłany: 2017-04-20, 20:51   

DeVaneio napisał/a:

ka21, A miej wszystko w d*pie i rób to co ci sprawia przyjemność .


DeVaneio, tą jakże prostą i dosadną wypowiedzią poprawiłeś mi humor. Dziękuję:D


Co do pytania - dlaczego masz taki wielki ból doopy o alkohol? Nie chcesz, to nie pij - w czym problem...

ka21 napisał/a:

Boję się ze ciagle będę samotny a do tego nie skończe studiów. Chciał bym poznać dziewczyne, z którą mogł bym porozmawiać spędzać czas , lecz boję się, że mnie zostawi.


Zacznij robić, a nie się nad sobą użalać. Wtedy przynajmniej obawa o studia zniknie. A dziewczyny nikt Ci tu nie wyczaruje znikąd.
_________________
"Sometimes it takes nine lives to save one."
 

moniska97  

Stały User



Imię: Monika

Dołączyła: 21 Sie 2011

   

Wysłany: 2017-04-21, 10:55   

Jak nie masz z kim porozmawiać to możesz do mnie napisać. Możemy pogadać po przyjacielsku, rozumiem Ciebie sama mam mało znajomych.
Jeśli chodzi o Ciebie to może popraw pewność siebie, zmień styl ubierania, zacznij chodzić na siłownię? Dzięki temu będziesz miał wyższa samoocenę i większą odwagę by rozmawiać z innymi bo będziesz się czuł atrakcyjniejszy.
 

Damn  

Pogromca postów

Queen Dude



Wiek: 21

Dołączyła: 10 Kwi 2010

Ostrzeżeń:
 1/3/6
   

Wysłany: 2017-04-21, 15:05   

Hmmm... na początek parę uwag do niektórych komentujących (niels, rainy day).
Widać że nie wiecie dosłownie nic o tym jak to jest się czuć samotnym, i w ogóle o życiu. Nic nie widzicie ponad czubek swojego nosa. "Przestań się użalać" to jest na tym forum takie zdanie-wytrych, wszyscy zawsze tak piszą w takich tematach tak jakby to naprawdę miało w czymkolwiek pomóc komukolwiek. Otóż jeśli ktoś jest prawdziwie załamany swoją sytuacją to jemu to nie pomoże. Nie ma grama prawdy w stwierdzeniu że czasem trzeba dać kopa w dupę żeby kogoś zmobilizować. Nie trzeba. Jeśli przez całe życie ma przeje.bane wśród rówieśników - to przez was się czuje bardziej gównianie. Naprawdę, jeżeli nie umiecie się wczuć w sytuację drugiej osoby to najlepiej milczcie w takich tematach, wasza inteligencja emocjonalna wynosi duże okrąglutkie ZERO. Chyba że was to cieszy, że sprawicie przykrość komuś, kto na to nie zasługuje. Ogarnijcie się bo macie najpewniej naście lat a jest w was już tyle negatywnej energii. Cieszcie się póki jesteście szczęśliwi, ale kiedyś dostaniecie w końcu po dupie i zobaczymy, czy będziecie tacy mądrzy. :oczami:

Ja w sumie nigdy nie miałam aż tak przesrane żeby nie mieć znajomych w ogóle. Ale zawsze byłam na tyle specyficzna, że miałam ich niewielki krąg. Przez to, że byłam dosyć skryta też raczej niewiele osób dopuszczałam do siebie. I muszę zdecydowanie potwierdzić, że nie jest to wcale tak proste:

Cytat:

Nie chcesz, to nie pij - w czym problem...


Bycie abstynentem może być sporym problemem w niektórych kręgach. Ze znajomymi, którzy rozumieją moją sytuacje i nie wpierdalają mi się w życie nie mam problemów, rozkręcam imprezę. Ale często jestem osądzana z góry dlatego, że nie piję - jako dziwna, "grzeczna", nudna itp. Mimo że sama nikomu do kielicha nie zaglądam.
Moim zdaniem głównie problem leży w Twojej psychice, bo gdybyś postarał się być wesoły, wyluzowany, wyrozumiały dla innych (nie ma nic gorszego niż rzucanie osądami na prawo i lewo) to na pewno miałbyś swoich przyjaciół. Nie liczy się ilość, ale jakość, dlatego nie powinieneś mieć kompleksów. Wnioskuję że jesteś na 2 roku więc masz trochę przerąbane bo pierwsze wrażenie na uczelni już zrobiłeś i skoro ludzie nie zagadują do Ciebie to znaczy, że było kiepskie. Ale możesz próbować naprawić sytuację np. jak spotykasz kogoś pod salą przed ćwiczeniami/wykładem - zagadaj. Rozmawiajcie o sprawach uczelnianych, to co profesorowie nieraz odpierdalają to dobry materiał do wspólnego narzekania i wyśmiewania, co scala ludzi. Rozwijaj siebie i swoje hobby, a jak jeszcze nie masz to znajdź. Zapisz się do jakiegoś koła czy coś. Po prostu musisz się zawziąć i przykleić uśmiech do twarzy i nawet z udawaną odwagą poznawać ludzi. Taka gra w końcu wejdzie Ci w krew. A dziewczyna sama się znajdzie, im mniej pragniesz tym większe prawdopodobieństwo że znajdziesz, więc najlepiej zapomnij o tym że istnieje coś takiego jak związek.
Poza tym życie towarzyskie tylko będzie cię odciągało od nauki, więc póki go nie wiedziesz - nie martw się o zdanie studiów.
_________________

If you don't wanna see that sunset,
stop looking in a demon's eye

Temporarily online
 

  

krul umiłowany  

Hiper wymiatacz



Imię: Rafał

Wiek: 25

Dołączył: 22 Lut 2014

   

Wysłany: 2017-04-21, 17:39   

na pocieszenie powiem że z roku na rok będzie już tylko gorzej
_________________
"Chooy w dupe wszystkim modom i adminom"
~Steve Jobs

"Każdy powinien radzić sobie z problemami na tyle na ile potrafi. Mi w dzieciństwie stary wchodził do wanny, a po forach nie płakałem."
~$karbówka
 

Kate04  

User


Dołączyła: 15 Kwi 2017

Skąd: Wrocław.

   

Wysłany: 2017-04-21, 19:34   

Lepiej komuś powiedzieć "nie użalaj" niż spróbować porozmawiać, doradzić, podsunąć pomysł.. Ale to już pomijam.
Odbiegając od tematu w tych czasach człowiek smutny narzekający na samotność nie jest nikim wyjątkowym. Coraz więcej jest ludzi smutnych bo trochę musi minąć czasu aż ktoś uświadomi sobie, że tylko my mamy wpływ na swoje życie i siedzeniem i użalaniem się nic nie zdziałamy.
_________________
Kto pyta - ten błądzi =)
 

AT4  

Stały User

WTF?!



Wiek: 20

Dołączył: 29 Mar 2013

Skąd: z nico?ci

   

Wysłany: 2017-04-22, 11:00   

Niels napisał/a:

Samotność jest przereklamowana. Człowiek to zwierzę stadne. Jeśli ktoś się pogodził z samotnością, pogodził się z porażką.



Mam nadzieję, że nigdy nie doświadczysz stanu depresji - bezsilności, obojętności, braku celu życia dla kogoś kto nigdy tego nie przeszedł to fakt może to być żałosne póki samo go to nie spotka.

Kiedyś nie mogłem zrozumieć jak samobójcy mogli się pozbawić życia, dlaczego. Uważałem, że to po prostu tchórze. Wpadłem w taki stan a jedyną pozytywną myślą było dla mnie to, że może wpadnę pod samochód i się wszystko skończy.

Myślcie sobie co chcecie to zabawne na pewno nie jest, selekcja naturalna? - kto wie może i tak.
_________________
Iksde
 

Dżoana93

User


Dołączył: 22 Kwi 2017

Skąd: Bydgoszcz

   

Wysłany: 2017-04-22, 13:37   

A ja mam dla Ciebie propozycję, a może nawet kilka :)
Skoro urwał Ci się kontakt z kolegami, co stoi na przeszkodzie, aby go ponowić? Napisz do nich :) Sms, Face, mejl - jest tyle możliwości :) Miło jest wrócić do starych czasów, porozmawiać o nich, pośmiać się i pogadać z kimś kto Cię dobrze zna i rozumie:) Kto wie, może znajdą chwilę na spotkanie kiedyś:)
To po pierwsze, a po drugie... Jesteś studentem. Na pewno na uczelni są jakieś koła zainteresowań, które łączą młodzież o podobnych zainteresowaniach i spojrzeniu na życie. Kto wie? Może tam czeka Cię przyjaźń lub miłość życia :)
Po trzecie :) Myślałeś o wolontariacie? Jakimkolwiek? Daje mnóstwo radości, poczucia byciem potrzebnym dla innych, daje uczucie, że pomagam, że sprawiam innym radość... ale przede wszystkim jest to SKUPISKO dobrych i przyjaźnie nastawionych ludzi i to przeważnie w twoim wieku :)
Usiądź chwilę w spokoju i pomyśl, co by Ci sprawiło najwięcej przyjemności? Co lubisz najbardziej robić? I spróbuj coś zrobić w tym kierunku :)
Nie siedź w domu/akademiku - PROSZĘ :) Wyjdź chociażby na spacer. Siedzenie w domu nic nie da na samotność :)
 

rainy day  

Wymiatacz

kotoholiczka



Imię: Julia

Wiek: 17

Dołączyła: 29 Maj 2016

   

Wysłany: 2017-04-24, 19:46   

AT4 napisał/a:

Mam nadzieję, że nigdy nie doświadczysz stanu depresji - bezsilności, obojętności, braku celu życia dla kogoś kto nigdy tego nie przeszedł to fakt może to być żałosne póki samo go to nie spotka.


Z perspektywy kogoś w takim właśnie stanie powiem Ci, że tak - to nadal jest żałosne.;)

Damn napisał/a:

Widać że nie wiecie dosłownie nic o tym jak to jest się czuć samotnym, i w ogóle o życiu


A wnioskujesz to skąd?
Wszystkie te cud miód rady z internetu pokroju "wyjdź na spacer", "idź do ludzi", "znajdź hobby", bla bla bla - one nic nie dają. "Dziewczyna sama się znajdzie" i w ogóle to brakuje jeszcze "wszystko magicznie poukłada się samo".
Jak wspomniałaś w swoim poście - nie byłaś nigdy w takiej sytuacji, bo zawsze miałaś choć garstkę znajomych. Zapewniam Cię, że nawet jak autor wyjdzie na spacer, choćby i z dziesięć razy, to nie zmieni jego życia. Nikt magicznie do niego nie zagada, nikt magicznie niczego nie naprawi. Tylko i wyłącznie on musi w sobie znaleźć garść sił żeby zacząć mieć w głębokim poważaniu opinie innych, krzywe spojrzenia ludzi etc i zwyczajnie iść dalej przez życie. Bo nikt nigdy go nie będzie prowadził za rękę. A jeśli nie potrafi i już naprawdę nie ma siły, to zamiast grzebać w internetowych forach z tego typu cudownymi poradami, powinien się udać do psychologa.

Co do samego alkoholu - sama nie piję. I jakoś jeszcze nigdy nie miałam problemu z towarzystwem. Oni chleją, bawią się, ja nie piję, też się bawię. Nikt do nikogo niczego nie ma. Średnio mnie interesuje, czy ktoś mnie ocenia per grzeczna, bo równie dobrze ja mogę ocenić ich negatywnie i będziemy kwita. Nie rozumiem jak z takiej pierdoły można sobie aż tak robić pod górkę? Skoro, jak to powiedziałaś, nastolatki naszego pokroju potrafią jakoś sobie dawać radę, to czemu 4lata starsi od nich dorośli praktycznie sami rzucają sobie kłody pod nogi?
_________________
"Sometimes it takes nine lives to save one."
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com