kot mojej siostry zabił, zamordował z zimną krwią mojego królika...
Wspomnę, że to dość duży i masywny kot, więc najpierw zwyczajnie bawił się nim...trochę go kalecząc, potem nieszczęśnik wpadł do zapełnionej wanny. W domu nikogo nie było, gdy wróciłam wyciągnęłam go z wody..jeszcze żył, owinęłam w ręcznik położyłam w koc. Ale umarł...
A kota poprzysięgłam sobie dopaść
_________________ (...)
"Wyszedł w samą porę. A jednak on jest za inteligentny, aby być czymś dzisiaj: żeby dziś czegoś dokonać, trzeba być trochę durniem jednak."
'Szewcy' S.I Witkiewicz
Śmierć mojego kochanego psa był rok temu :( 10 lat miał i chory na serce, umarł w ostatnim dniu ferii [*]. Płakałam, ale potem stwierdziłam że nie można długo płakać więc przestałam, ale jak mi przypomni pies to czasami mi łzy lecą ale wiem że dobrze mu jest w niebie i przynajmniej nie cierpi. Mam masę jego zdjęć na komputerze nawet jak był młodszy.
Obecnie nie posiadam żadnego psa. Chciałabym mieć, bo kocham psa. Ale na razie nie biorę bo po pierwsze kto wyprowadzi na spacer( mnie nie ma w domu 7-8h w szkole, a rodzice pracują) za bardzo by się zamęczył pies, co zrobić z nim na wakacjach? Więc na razie żyję bez psa i spoko. Jak będę dorosła i dzieci to wezmę psa i zaopiekuję i na emeryturze też :)
Mi 3 lata temu rybka wyskoczyła z akwarium Nie przeżywałem tego jakoś specjalnie, tylko kupiłem nową
Mi też wyskoczył z akwarium Bocja i tata wziął i ryba ugryzła go w palec Nie raz wyskoczyła ta ryba. Niegrzeczny był i ganiał i gryzł strasznie innych rybek i zjadał małe rybki to oddaliśmy do sklepu i kupiliśmy inne mniejsze rybki i spokojnie :) urodziły kilka dzieci i żyją i rosną po malutku...
Kiedyś też taki niby glonojad niechcący wyskoczył z małego akwarium i na podłodze i my nie zauważyliśmy ( w sklepie byliśmy) i zdechł , wtedy sprzątaliśmy cały akwarium, otwarta pokrywka i dlatego.
Imię: Paweł
Wiek: 21 Dołączył: 13 Sie 2009 Skąd: Elbląg
Wysłany: 2009-08-28, 10:21
Ja plakalem jak mi kot uciekl ; o jak umrze to wale samobuja :D
_________________ Błąkają się w ciemnościach, nie wiedzą co i jak,
Ja mam przy sobie lampę, lecz zdmuchnę ją i tak.
Wyciągam zatem rękę. I liczę, że ty też.
Chcę pobyć z tobą razem, gdy ciemność wokół jest.
Miałam kiedyś psa, dużego, pięknego psa, też byłam z nim zżyta , miałam go od dziecka. Był wytresowany, bardzo mądry. Rok temu wracałam z tatą od babci i go przejechał tuż przed domem, bo była noc. Pies zdechł na miejscu, ale za nim płakałam, to był mój ulubiony pies, teraz nie chcę mieć żadnych zwierząt.
_________________ Jęczeć nad minionym nieszczęściem to najlepszy sposób, by przyciągnąć inne.
Mam psa, który jest ze mną kupę czasu a około 14 lat, znalazłem go w rowie zimą i przygarnąłem - od tego czasu razem jesteśmy cały czas. Pies ten już zdycha, ma dni policzone, nie męczy się, ma cukrzycę stracił węch, wzrok i słuch jest "skazany" na moją łaskę bo dzięki mnie normalnie egzystuje. Weterynarz proponował uspać ją, ale powiedziałem nie. Pies się nie męczy więc będzie przy mnie do końca swoich dni.
Ciężko mi było, ale przygotowałem się już na to psychicznie.
_________________ żeby pójść do łóżka z dziewczyną to wystarczy, że pobzdryngolę coś na gitarze i powiem, że rocka słucham.
http://na-kacu.blogspot.com/
Rok temu zdechł mój piesek rasy Golden Retriever. Byłam z nim bardzo zżyta. Wychowywałam się z nim. Dostałam go na swoje pierwsze urodziny. Mimo że pod koniec nie mieszkałam z nim, bo nie mogłam to i tak strasznie przeżyłam jego stratę. Miał już 14lat więc można się było tego spodziewać
Teraz od nie dawna mam nowego pieska tej samej rasy. Luna się nazywa. A oto ona:
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum