Wysłany: 2009-06-26, 12:10 śmierć ukochanego zwierzątka :(
Tak jak w temacie. Mamy razem z ja z chłopakiem ślicznego, madrego, wesołego, pieska, jest to rasowy cocker spaniel. Nigdy nie przepuszczałam że ze zwierzątkiem można tak mocno sie zżyć. Ona ma dopiero roczek, ale jak sobie na samą myśl pomyśle jak ona kiedyś tak umrze nam to ja nie wiem co zrobie. Napewno będe płakać, rozpaczać, zwierzątko jest w pewnym stopniu domownikiem, członkiem rodziny. Jak wy macie, może wam umarło jakieś wasze zwierzątko ?
PS: Jeśli okazuje zbyt dużo uczuć pieskowi to czy ja tym samym ja krzywdze. Mój chłopak mi mówi że on widział psy obdażone całą masą miłości, ciepłem ale były przez to skrzywdzone. Tak samo wydaje mi się że jet z dziećmi. W pewnym stopniu mam odczucie że ma racje.
2,5 roku temu umarł mi pies Killer, miał 7 lat, zagryzł go duzy pies sąsiadki. To był zwykły kundelek czarny, na łapkach, uszkach i pyszczku rudy. Był taki przyjazny, wesoły, posłuszny, prawdziwy przyjaciel człowieka, kiedy umarł to była dla mnie tragedia, płakalam, bo byłam do niego bardzo przywiazana.
Teraz mam owczarka niemieckiego wabi się Demon, mimo, ze jest fajny to nie lubie go tak jak Killera, poprostu on jest niezastapiony, nigdy nie bede miała takiego super psa.
Mój kot został rozszarpany przez psa głupiego sąsiada który nie uwiązł psa. Pies ten juz zabił parę kotów i małych psów w okolicy. I którejś nocy wbiegł na moje podwórko i dorwał mojego kota. Właściciel psa, to kumpel mojego wujka ale tak sie wsyzscy wsciekli, wujek grozil tamtemu kretynowi policją, a ja chciałam zabic go i zjeśc.
W końcu wsyzstko ucichło. Ale do tej pory jak widze tego goscia to udaje, że go nie znam. I sprawia mi to satysfakcje, gdy on patrzy sie na mnie tak dziwnie. Kota mi to nie zwróci, ale zawsze jakaś zemsta ( choc na początku miałam plan żeby wziaśc kamień i w nocy wybic mu okno ).
_________________ Pielęgnuj swoje marzenia.
Trzymaj się swoich ideałów.
Maszeruj śmiało według muzyki, którą tylko ty słyszysz.
Kiedyś w dzieciństwie straciłam psa,małego starego już kundelka ,pociechę całej dzielnicy. Potrącił ją samochód na moich oczach , było to dla mnie dotkliwe zwłaszcza ,że miałam go praktycznie od zawsze.
Rok temu dostałam w prezencie od rodziców małego wilczurka i fak faktem nie wyobrażam sobie,aby mogłoby mu się cokolwiek stać , hm..poniekąd już samo bolesne jest to ,że na studia zabrać go ze sobą nie będę mogła.
_________________ "Każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą."
— Bob Dylan
Najbardziej niebezpieczne są emocje, ponieważ one obsesyjnie szukają jakiejkolwiek formy ekspresji, są niecierpliwe, nie mogą czekać, żeby stworzyć coś nowego, swoistego - wpadają więc z rozpędu w utarte formy.
— Olga Tokarczuk
Ja miałam jamnika miał 9 lat dostał paraliżu tylnich łap, po prostu nogi za sobą toczył i chodził tylko przednimi. miał zastrzyki tabletki nie podziałało a było coraz gorzej. Poszedł do uśpienia. najukochańszy pies.
Na pewno przez jakiś czas możesz odczuywać stratę tego pieska jak umrze/ No ale niestety nic nie trwa i nikt nie żyje wiecznie. Ciężko jest ale trzeba się z tym pogodzić.Pieska zawsze możesz mieć nowego.
Imię: Direct
Wiek: 18 Dołączył: 02 Sie 2009 Skąd: Lublin
Wysłany: 2009-08-05, 20:05
Ja mam kotkę. Lat już chyba z 10. I gdyby jakiś pies ją zagryzł, to nie ruszałbym psa, bo taka jest jego natura że nie lubi kotów, choć pewnie miałbym ochotę wrzucić go do studzienki w trakcie deszczu. Jednak właściciel miałby profilaktycznie co kilka dni obsikane i pomazane drzwi, wybite szyby w oknach, no i oczywiście obowiązkowo solidnie połamany nos, szczęke i wszystko inne co się da.
I żądałbym odszkodowania w okolicy kilku tysięcy złotych, na kupno jakiegoś rasowego zwierzaka.
_________________ Zostań Królem ! Direct Style - ponadprzeciętny styl życia..
Wiek: 35 Dołączyła: 13 Cze 2009 Skąd: raczej dokąd?
Wysłany: 2009-08-09, 20:52
Najbardziej przeżyłam śmierć mojego Kitusia, ech ;<. Później tato załatwił mi identycznego kota, czarnego, z białą końcówką ogonka, z białym krawtaem i łapkami, nie pomogło. Byłam do niego bradzo przywiązana.
_________________ Wiesz... lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak, nienaturalnie
Trochę przesadnie, pobyć sam
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
Tak zwyczajnie, tylko że
Tutaj też wiem kolejny raz
Nie mam szans być kim chcę.
Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum