Ja również nigdy nie miałem takich przejść z księżmi ... i nie bardzo wierze w niektóre opowieści, jacy to oni są źli ..
hmm jakiś super traumatycznych to nie ale takie że ksiądz chciał sie z parafianinem bić za to że parafianin zwrócił uwagę że kogoś ksiądz uśmiercił(na mszy miał mówić o 70 rocznicy urodzin, mówił o śmierci...), albo że ksiądz mówi "dajcie na kościół, dach się wali", a za 5 min jedzie mercem za 500tys owszem:]
Imię: Julia
Wiek: 20 Dołączyła: 20 Gru 2008 Skąd: Zabrze
Wysłany: 2008-12-21, 00:33
hmm zawsze mialam problem ze spowiedzią;d
w sumie traktowałam koscioł jakoś przymus, chodzilam tam bo rodzice kazali. Ze spowiedzia tak samo. Aż pojechałam na rekolekcje do Krakowa, gdzie ksiądz wyszedł na mszy do kazania i zaczął opowiadać dlaczego został ksiedzem, jak się nawrócił i wogóle. Coś się wtedy we mnie zmieniło. Moje spojrzenie na to wszystko. wiara, koscioł, spowiedź...
Od tego czasu chodzę bo CHE.
_________________ -Co znaczy być szalonym?
-Tym razem odpowiem ci wprost: szlaństwo to niemożność przekazywania swoich mysli.
- Każdy z nas czuł to kiedyś.
- Bo wszyscy, w taki czy inny sposób, jesteśmy szaleni.
_________________ "Każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą."
— Bob Dylan
Najbardziej niebezpieczne są emocje, ponieważ one obsesyjnie szukają jakiejkolwiek formy ekspresji, są niecierpliwe, nie mogą czekać, żeby stworzyć coś nowego, swoistego - wpadają więc z rozpędu w utarte formy.
— Olga Tokarczuk
ja jakichś traumatycznych przeżyć też ne miałam.
do kościoła chodze,, bo chce ale i bo muszę..
nie przeszkadza mi to, że w niedziele musze wstać i iść..
jest ok.
co do spowiedzi..
kidyś tego baaardzo nie lubiłam, nie pytajcie czemu, bo smaa ne wiem..
ściskało mnie w żołądku jak podchodziłam..
ale jakoś dwa miesiące temu do mojej parafii przystąpił ksiądz..
od razu jakoś mi do gustu przypadł.. poszłam do Niego do spowiedzi.
i powiedziałam mu to co mi leżało na sercu..
następnym razem gdy u Niego byłam.. [głupio mi] wypłakałam mu wszystko, łzy mi leciały jak szaloone, gdy odeszłam czułam że mi naprawde lepieej.
a co do podejścia niektórych księży do młodzieży, to ja tego doświadczam codzień. : ) otórz od urodzenia otaczali mnie Salezjanie. : )
aktualnie chodzę do półprywatnego gimnazjum, prowadzonego przez Księży Salezjanów. możecie to uznać za jakieś Bóg wie co, że jestem nadęta czy coś takiego, ale a realnym patrzeniu lepszej szkoły pod względem atmosfery nie idzie wybrać. : )
dziękuje, skończyłam. : )
_________________ 'zdaje się, że dzisiaj, Bycie Sobą, wymaga Wielkiej odwagi'
Imię: Julia
Wiek: 20 Dołączyła: 20 Gru 2008 Skąd: Zabrze
Wysłany: 2008-12-21, 21:28
JakbyNikt napisał/a:
otórz od urodzenia otaczali mnie Salezjanie.
JakbyNikt napisał/a:
lepszej szkoły pod względem atmosfery nie idzie wybrać.
zgadzam się z tym w stu procentach, gdyż sama w takiej szkole spedziłam 3 lata gimnazjum;)
najbardziej umujący jest ten klimat, niespotykany w innych, regionalych itp placówkach.
[ Dodano: 2008-12-21, 21:29 ]
do JakbyNikt :
jeździsz może czasem do krakowa na jakieś wyjazdy salezjańskie?
_________________ -Co znaczy być szalonym?
-Tym razem odpowiem ci wprost: szlaństwo to niemożność przekazywania swoich mysli.
- Każdy z nas czuł to kiedyś.
- Bo wszyscy, w taki czy inny sposób, jesteśmy szaleni.
Imię: Sebastian
Wiek: 20 Dołączył: 01 Lis 2008 Skąd: Elbląg
Wysłany: 2008-12-21, 21:35
Nie wiem jak człowiek może odpuścić grzechy. Z tego co wiem to Jezus oddając za nas życia, dał nam nadzieję na życie wieczne.
Rzymian 14:12 "Tak więc każdy z nas sam za siebie zda sprawę Bogu"
_________________ "Nie myśl jak wiele już zrobiłeś ale ile Ci jeszcze zostało"
Wiek: 19 Dołączyła: 29 Kwi 2008 Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: 2008-12-23, 21:48
Tak jak każdego chyba , od małego rodzice uczyli mnie modlitw prowadzili za rączkę do kościoła. Nie wierzyłam z własnej woli , czyli ..poprostu nie wierzyłam. Chodziłam do kościoła na przymus , do spowiedzi , do komunii. Wszystko było dla mnie sztuczne miłość do Boga , te pieśni. Nie lubiłam się modlić i tego nie praktykowałam. Aż do czasu kiedy sama na sobie doświadczyłam Bożej pomocy. Kiedyś śmiałąbym się z takiej wypowiedzi jak ta moja. Nie wierzyłabym że cos takiego mogło się zdarzyć. Ale myślę że każdy z nas będzie miał taki moment w życiu kiedy uwierzy. Ja miałam w życiu 3 takie chwile , które można nazwać ,,cudem''. Jednej z nich nie pamiętam , byłam wtedy mała. A , że znalałm ją tylk oz opowieści rodziców nie wierzyłam w to że miała miejsce. Dwie następne przeżyłam sama , było mi ciężko ale coś zrozumiałam. Wtedy własnie uciekałam się do modlitw , za 3 razem udałam się do kościoła . Bóg potrzebował tylko jednej nocy aby odmienić moje zycie i pokazać jak ogromnie kocha wszystkich ludzi. Wierze chociaż czasem zapominam. Ale wiem że zawsze nade mną czuwa i że mi pomoże , o ile go o to z całego serca poproszę. Każdemu więc życzę aby uwierzył , bo to jest coś naprawde pięknego i niezwykłego.
Jezus sam mówi: "Powiedz duszom gdzie mają szukać pociech, to jest w trybunale miłosierdzia; tam są największe cuda, które się nieustannie powtarzają. Aby uzyskać ten cud, nie trzeba odprawiać dalekiej pielgrzymki ani też składać jakichś zewnętrznych obrzędów, ale wystarczy przystąpić do stóp zastępcy mojego z wiarą i powiedzieć mu nędzę swoją, a cud miłosierdzia Bożego okaże się w całej pełni."
_________________ Nie próbuj mi wmawiać, że natura nie jest cudem.
Nie opowiadaj mi, że świat nie jest baśnią.
mówiąc o swoim zastępcy nie miał na myśli tylko tamtych wieków, tylko wszystkie wieki, aż do Dnia Sądu Ostatecznego. aby uzyskać rozgrzeszenie człowiek MUSI iść do spowiedzi do księdza, który jest zastępcą Jezusa, tyle, że nie spowiadamy się księdzu, tylko Bogu. i to Bóg przez księdza udziela nam rozgrzeszenia.
_________________ Nie próbuj mi wmawiać, że natura nie jest cudem.
Nie opowiadaj mi, że świat nie jest baśnią.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum