Nie straciłam, ale nie chcę stracić, bardzo boję się tego, że tego nie wytrzymam..
_________________ któregoś dnia może mnie nie być po prostu załóż
przypomnisz mnie sobie
ale nie czuj żalu,
życie się będzie toczyć i tak pomału,
wytrzesz z łez oczy MNIE NIE ŻAŁUJ!
5 godzin temu zabiło właśnie mojego bardzo dobrego znajomego, kolegę śmiem stwierdzić.
Straciłem wiele osób bliskich mi, znajomych tez i tych, których dane znać mi było pobieżnie.
Bólu w sobie nie mam, za twardą psychikę mam, czuję jedynie pewien niedosyt. Ludzie mówią, że jestem bez serca, ale ch... w to wbijam.
_________________ żeby pójść do łóżka z dziewczyną to wystarczy, że pobzdryngolę coś na gitarze i powiem, że rocka słucham.
http://na-kacu.blogspot.com/
Imię: Patrycja
Wiek: 20 Dołączyła: 17 Mar 2009 Skąd: z nibylandii
Wysłany: 2010-07-29, 20:31
Tak straciłam kiedyś kogoś bliskiego i pomimo, że nie ma go przy mnie sądzę, że [regulamin] jest mylne. Póki pamiętam o moim kuzynie on żyje. Co prawda w moim sercu i sercach moich najbliższych:) Żyją wspomnienia.
Samochód potrącił mojego kolegę jakieś dwa tygodnie temu, niedawno zmarł, dzisiaj był pogrzeb.
Miał dopiero 18 lat, było przed nim tyle życia, tak mi go strasznie szkoda.
Był bardzo miły, i zabawny...
Nawet nie myślę, co musi czuć jego rodzina, jego bracia, to takie straszne.
Raczej mało mi bliskich osób zmarło. Dziadek i dwóch kolegów.
_________________ Jęczeć nad minionym nieszczęściem to najlepszy sposób, by przyciągnąć inne.
Imię: Kam.
Wiek: 16 Dołączyła: 08 Sty 2011 Skąd: NY
Wysłany: 2011-01-08, 00:23
Straciłam rodziców 7 lat temu. Teraz próbuje z tym żyć , ale to jak udawanie kogoś kim się nie jest. Na zewnątrz jestem twarda i bezuczuciowa a w środku cały czas cierpię , cóż bywa..
w wieku 5 lat - babcia
w wieku 9 lat - ojciec
w wieku 11 lat - dziadek
w wieku 11 lat - wujek
w wieku 12 lat - babcia
w wieku 13 lat - bliska kolezanka
w wieku 13 lat - ojciec chrzestny
w wieku 15 lat - najblizszy wujek
Nie wiem jak to nazwac, nie wiem czy w ogole tak to mozna nazwac, ale jestem przyzwyczajony do tego ze ktos umiera. Po prostu godze sie w przeciagu tygodnia, ze osoba odchodzi, nie wroci, przyjdzie czas na nastepna. Tak sie kolo kreci. Wierzcie mi, ze to wcale nie zalezy czy ktos jest wrazliwy, po prostu taka jest kolej rzeczy, trzeba to zaakceptowac i tyle. Latwiej mi w to wszystko uwierzyc gdy jestem ateista, bo wtedy wine zrzucam na nature, jako naturalna smierc, ew. na 2 czlowieka jezeli wypadek spowodowal, a nie na boga.
_________________ Psychic spies from China try to steal your mind's elation
Little girls from Sweden dream of silver screen quotations
And if you want these kind of dreams it's Californication
http://img207.imageshack....honsideway1.gif
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum