Tak to przykre , ja mam przez ojca niską samocene bo już się przyzwyczaiłem do niemiłych snów, przez tyle lat zakodowałem to sobie w głowie i czasem uważam sam, że jestem nikim , Rozumiem Cię Fresz 1993. Pamiętam jak tata mnie lał paskiem bo byłem niemiły, to było pierwsze lanie przez tydzień nie mogłem siedzieć, płakałem ale nikt tego nie słyszał, nikt mi nie pomógł, nie miałem siły się uczyć, na nic nie miałem siły.Pragnąłem tylko by się zmienił, by nie przychodził do domu pijany, by mama nie cierpiała.Jeszcze pokarzemy rodzicom, że stać nas na wiele.Jak ja mam teraz wierzyć w siebie?
Zawsze im dopowiadam i dogryzam,może dlatego że są dość młodzi i jakoś nie wzbudzają we mnie respektu na sam widok..Poza tym atmosfera w domu jest bardzo na luuuuuzie Ale oczywiscie ich szanuje za to co robią i kim są ^^
_________________ " Być zagadką, której nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas... "
a mam przez ojca niską samocene bo już się przyzwyczaiłem do niemiłych snów, przez tyle lat zakodowałem to sobie w głowie i czasem uważam sam, że jestem nikim
to musisz przezwyciężyć bo niska samoocena to utrudnia osiaganie czekokolwiek w szkole czy w sporcie, mój ojciec ciagle mi podnisił poprzeczke tzn jak miałem problemy w szkole z czymś to mnie pilnował do skutku ale mi też pomagał np w matmie bo z nia miałem ciagle problemy. Z jednej strony pomoc z drugiej duże wymagania i tez ciagle chciał żebym był w czyms lepszy a jak nie zrobiłem czegoś np bo mi sie nie chciało to miałem kare czyli lanie pasem bo on nie cierpiał i do tej pory nie cierpii lenistwa albo braku dyscypliny... może twój podobnie chciał ci poprzeczke podnosić i staraj sie sam ją sobie podnosic...
autor nieznany napisał/a:
Pamiętam jak tata mnie lał paskiem bo byłem niemiły, to było pierwsze lanie przez tydzień nie mogłem siedzieć, płakałem ale nikt tego nie słyszał, nikt mi nie pomógł, nie miałem siły się uczyć, na nic nie miałem siły.Pragnąłem tylko by się zmienił, by nie przychodził do domu pijany, by mama nie cierpiała.
Nie ty jeden pasy dostawałeś, ja często obrywałem bo innych kar ojciec nie stosował ale nigdy mnie nie bił po pijaku tylko jak zasłuzyłem czymś
przez tyle lat zakodowałem to sobie w głowie i czasem uważam sam, że jestem nikim
nie wolno Ci tak myśleć. Rodzice czasem tak mówią dla mobilizacji.
` co z ciebie wyrośnie .! `
i tym podobne wyrażenia . Twój tata pewnie wcale tak nie uważa i nie raz na pewno był z ciebie dumny . mój czasem też tak mówi , ale nie przejmuje się tym , bo jak poprełnia się naprawdę głupi błąd , chociaż to nic poważnego , można się zdenerwować.
Rafi napisał/a:
ja często obrywałem bo innych kar ojciec nie stosował
ja na odwrót. Uważam że jak rodzic bije dziecko jest to oznaka jego słabości i bezsilności wobec dziecka. Nie wie co zrobić to bije
_________________ ` jedziemy żółtą ciężarówką... jest droga i same możliwości `
Tez nie raz im pyskuje,z ojcem dość często nie mogę sie dogadać i często rozmowy kończą sie kłótnią. Z mamą inaczej jest, tyle że co ja mam jakiś pomysł to oni powiedza po co ci to,za nauke sie bierz lepiej.Ciągle o nauce gadają.Na chłodno patrząc mają rację, bo nie raz siedze przy kompie zamiast sie troche poduczyc z przedmiotu co zaprocentuje mi w przyszłości. Tym pokazują że sie troszcza o mnie i chcą żebym wyrósł na mądrego człowieka i miał dobra prace. nie raz tak mysle cemu jestem dla nich niemiły, jak proszę o cos dla mnie jestem bardzo miły,ale gdy oni mnie proszą o zrobienie czegos mam to gdzies i nie chce mi sie.
Imię: Michał
Wiek: 20 Dołączył: 28 Wrz 2009 Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-09-30, 17:56
Generalnie ja mam problem z rodzicami... Z tatą mam "dobre" układy, gdy nie mam mamy w pobliżu :/ Z matką kłócę się ostatnio (przez ostatnie pare dni) codziennie... I to mnie najbardziej martwi. Powodem są moje powroty do domu i to że nie ma mnie na obiedzie... czy to jest normalne? Nie mogę się z Nią dogadać, chociaż ostatnio było lepiej. Mam 18 lat i pare dni temu dostałem szlaban... -.- Możecie mi doradzić, co mam zrobić?
Imię: Patrycja
Dołączyła: 15 Wrz 2009 Skąd: wziąć na wino?
Wysłany: 2009-09-30, 18:40
Moi rodzice są bardziej wyluzowani od moich znajomych, więc nie mam z nimi "problemu" czasem trochę trują (jak to rodzice: czemu nie chodzisz do kościoła, co ty robisz w tej szkole tak długo, mogłabyś założyć coś innego...), ale zazwyczaj są spoko. Fakt faktem kłócimy się, ale te kłótnie polegają raczej na tym, że oni mówią co im leży na sercu a ja odpowiadam, że oczywiście mają rację i... dalej robię swoje a moje szlabany (nawet te miesięczne) kończą się po dwóch dniach
_________________ ...I ślubuję Ci uśmiech przy porannej kawie, parasol w deszczu i stokrotki na wiosnę.
Mój starszy jest bardzo wyluzowany więc dobrze się dogadujemy. I nie jest wyluzowany dla tego żeby złapać ze mną kontakt czy coś (sztuczne wyluzowanie) tylko po prostu tak sam z siebie. Słucha hip-hopu i r&b tak jak ja , chodzi w bluzach z kapturem i w ogóle takie tam. Jedynie do pracy ubiera się inaczej , dziwne by było gdyby dyrektor szkoły nagle pojawił się w szerokiej bluzie z kapturem i zwisach .
Tak ogólnie to ja go szanuje i on o tym dobrze wie , więc mam prawo sobie z niego żartować , on ze mnie też i w ogóle.
Czasami to my się nawet przezywać trochę potrafimy w żartach , ale tak na poważnie to ja bym na niego złego słowa nie powiedział. Jest świetnym ojcem kumplem. Poza tym został mi już tylko on , matki nie mam już od trzeciego roku życia.
Imię: Jakub
Wiek: 12 Dołączył: 27 Cze 2009 Skąd: Tatry
Wysłany: 2009-10-03, 16:38
:P Ja tam mam szacunek, ale i tak na nich mówię 'starzy'.
_________________ Nikt broni nie wymierzy i nie podniesie pałki
Po dzikich, wolnych wilkach zostały tylko sny
Nie krzykną już "obława", nie będzie żadnej walki
Bo nie ma więcej wilków, zostały tylko psy
Moja Mama jest moja najlepszą przyjaciółką mówię jej prawie o wszystkim... Zawsze mi pomaga. Co do mojego Taty... Niestety mamy niemalże identyczne charaktery przez co żadne z nas nie potrafi drugiemu zaufać. Czasem go nienawidzę a czasem kocham. To głównie przez niego chcę jak najszybciej sie wyprowadzić. Ale jeżeli mam spojrzeć na wszystko z perspektywy czasu to dzięki moim rodzicom wiele sie nauczyłam. Nigdy nie zostawiali mnie samą z kłopotami i mimo że nie zawsze z Tata sie dogaduję to i tak go szanuje jak również i Mamę. Co do wyrazów stary i stara... Do nich to w ogóle nie pasuje... Zresztą nie chcę ich tak nazywać.
_________________ I queta ar umë lastaina, ómalóra ná.
"Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim" - S. King
Ja tam z domu uciekłem na pół roku(bo się wk****** na starych), nocowałem u ziomka, z tydzień u dziewczyny.
Generalnie :głodny byłem więc wróciłem (no i mi się nie chciało pracować)
język//motyl
_________________ Złamane poglądy nie dają nam żyć, a przecież nasz honor to trwać tu i być.
Też kiedyś uciekałam, bo mnie mocno DENERWOWALI starzy (potem kończyło się to, że mnie ojciec z różnych miejsc w kraju odbierał) XD
Tak w ogóle to traktuje starych jak bankomat i kogoś, kto mi usprawiedliwia ucieczki w budzie
Też kiedyś uciekałam, bo mnie mocno DENERWOWALI starzy (potem kończyło się to, że mnie ojciec z różnych miejsc w kraju odbierał) XD
Tak w ogóle to traktuje starych jak bankomat i kogoś, kto mi usprawiedliwia ucieczki w budzie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum