Mam szacunek do swojej mamy. Wiadomo czasami zacznę jej pyskować, kłócić się z Nią no ale to chyba jest nieuniknione i każdy ma czasami kłotnie w domu.
hehe. ; ) moi rodzice doprowadzają mnie coraz częściej do szału. ; p białej gorączki dostaje z mamą, a z tatą palpitacji serca. ; p
czepiają się o wszystko. tyle dobrego, że już o oceny się nie plują.. bo nie mają o co. ; p
mówią, że takiego wrednego dziecka nie mieli. ; p że jestem najgorsza. ; p
puszczę oczywiście. ; p
Ja swoim dosyć często pyskuje i ubliżam, ale nigdy bez powodu.
Gdybyście ich poznali to byście mnie zrozumieli
Niby z każdej sytuacji jest wyjście. Jeżeli Ty w stosunku do nich byś się inaczej zachowywał, to najprawdopodobniej i oni dla Ciebie byliby inni! A wystarczyłoby trochę serdeczności z Twojej strony, jakieś miłe słowa i przede wszystkim szczera rozmowa i nie oszukiwanie swoich podopiecznych. Nie zwalaj wszystkiego na starych, bo część winy można odkryć w sobie samym. Często trudno jest zaakceptować ich zachowania, ale wystarczy chcieć coś zrobić w tym kierunku. Chociażby powiedzieć im wprost, co Ci się nie podoba. Choć nie zawsze widać jakieś skutki.
Panna.Cullen. napisał/a:
że jestem najgorsza
I właśnie rodzice nie powinni tak mówić do swoich dzieci. Niestety znam taki ciężki przypadek. A tym bardziej, że poprawiłaś się w ocenach, a to nie jest argument żeby tak do Ciebie mówić. W żadnym wypadku nie powinno się mówić do własnego dziecka że jest najgorsze i nic nie potrafi. A rodzice myślą, że to zadziała i nagle zacznie coś ze sobą robić. A to ma często odwrotny skutek- dziecko jeszcze bardziej się dołuje że jest do niczego. Zapamiętajcie na przyszłość!
Imię: Kuba
Wiek: 17 Dołączył: 29 Sty 2009 Skąd: Lublin
Wysłany: 2009-05-17, 12:02
Irma, nie znasz sytuacji... staram się być miły jak tylko mogę, a ci zawsze sie wydrą... zawsze mi powiedzą, że jestem nieukiem... zawsze się przypier**lą, że czegoś nie zrobiłem... że źle się ubieram...
Jak byłbym miły dla nich to by mi nie wyszło na zdrowie, bo bym tłumił w sobie złość, a to wszystko jedno jak ja się do nich odnoszę. Kuba jest zły 4ever...
do mamy spoooko, da się nawet pogadać z nią. do taty ciężej, każdym swoim zdaniem mnie wkurza, a ja nie potrafie milczeć więc odrazu się zaczynają krzyki. ;> ale jakiś szacunek na pewno mam. tekstów typu 'moja stara/stary' nie używam i uważam to za szczyt głupoty.
McLarenLbn, niestety z rodzicami często trudno jest wytrzymać. Pewnym rozwiązaniem jest wyjście z domu. Gdzieś za miasto, np. wykrzyczeć się w lesie. No nie wiem, sama nie próbowałam z tym krzyczeniem, ale po prostu wyszłam na spacer gdzieś daleko, gdzie nie ma nikogo. Położyłam się na trawie, zaczął padać deszcz. Właśnie wczoraj wróciłam przemoknięta. Wysiłek fizyczny na świeżym powietrzu dobrze robi organizmowi. Świeże powietrze, łono natury i po prostu nie myślenie o tym
do mamy spoooko, da się nawet pogadać z nią. do taty ciężej, każdym swoim zdaniem mnie wkurza, a ja nie potrafie milczeć więc odrazu się zaczynają krzyki. ;> ale jakiś szacunek na pewno mam. tekstów typu 'moja stara/stary' nie używam i uważam to za szczyt głupoty.
kurde ... w moim przypadku jest identycznie xD
chociaż nie do końca bo z tata tez czasem pogadam na luzie xD
_________________ brak jakiejkolwiek pomocy
brak sensownej kolejności
nie ma nic !
chwytając za gardziel mówisz szeptem
'jesteś twardziel' !
Imię: anka.
Wiek: 19 Dołączyła: 15 Maj 2009 Skąd: lublin.
Wysłany: 2009-05-17, 12:46
czasem doprowadzają mnie do szału, bo tata jest strasznie nerwowy, a mama konserwatywna.
ale mam do nich szacunek.
wiadomo jak u każdego dojdzie do jakiejś ostrzejszej wymiany zdań.
Ale po kimś to odziedziczyłam, a po kim jak nie po rodzicach ;p
Gadanie tylko. A tak szczerze to wiem, ze zwykle ja zaczynam awantury w domu No cóz, taka juz jestem, ale szacunek do rodziców mam i popieram zdanie:
Infira napisał/a:
tekstów typu 'moja stara/stary' nie używam i uważam to za szczyt głupoty.
_________________ „Przyjaźń to jedna dusza w dwóch ciałach” – powiedział przed wiekami grecki filozof, bez wątpienia gej.
heh trudno jest czasami szanować rodziców jeżeli oni często naprawdę nie są tacy jak być powinni.
-jak nie wychowują, tylko utrzymują, dają jeść, ubiorą i więcej ich nic nie obchodzi....
nigdy nie wspierają, nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, nie interesują się.
jak już to zapytają o szkołę...
tacy rodzice nie zasługują na szacunek, a nich właśnie jest najwięcej....
[ Dodano: 2009-05-17, 14:08 ]
jeszcze dodam że tacy którzy kochają swoje dzieci tylko wtedy jak jest dobrze, jak nie ma z dzieckiem problemów, i można się nim pochwalić przed znajomymi, to też nie są prawdziwi rodzice i nie nalezy się im szacunek.....
_________________ # Miłość nigdy nie będzie wymagać od Ciebie zrobienia czegoś, co nie jest dla Ciebie dobre.
:-*
Inni dzielą życie na etapy, ja dzielę życie na chwile.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum