Imię: Krzysztof
Wiek: 17 Dołączył: 27 Paź 2008 Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-10-31, 20:23
laven napisał/a:
Jak ja lubię, gdy na poważne tematy, wypowiadają sie osoby nie mające z nimi nic wspólnego. ;/ A przynajmniej nie próbują niczego zrozumieć.
Jeśli ktoś planuje ucieczkę z domu, to ma poważne problemy z rodzicami. Na tym etapie wątpię, by dało się coś zrobić. Zrozumcie, że nie każdy ma takie idealne życie jak wy. Niektórzy mają ogromne problemy i w aktach desperacji, podejmują różne działania, pragną zwrócić na siebie uwagę itp. W takich przypadkach najskuteczniejszą będzie terapia u psychologa. A najlepsza to terapia rodzinna, lecz w praktyce to różnie wygląda.
I to jest właśnie to. Jest właśnie taki problem. Jestem na kursie tańca, nie pamiętam kto napisał żebym się zapisał do niego. A teraz nie chodzi o kłótnie tylko o to, że ani jednego ani drugiego rodzica nie ma w domu, a nie jestem z domu dziecka. Mamuśka u ojczyma a ojciec jest gdzieś tam ze swoją jakąś nową. Brak miłości od strony rodziców mi nakazuje podejmować takie kroki. Dziewczyna? Hmm... Próbowałem, ale nie udało się... Moje życie jest do bani i tyle.
Jeśli nie potrafisz odnaleźć się w życiu sam, warto skorzystać z pomocy chociażby szkolnego psychologa, może zaproponują Ci jakąś psychoterapię i odeślą Cię do odpowiedniej placówki. Taka osoba pomoże Ci zrozumieć co się z Tobą dzieje i jak poradzić sobie w trudnych sytuacjach życiowych. Wiedz, że ucieczka nie rozwiąże problemów, wręcz przysporzy nowych. Bo z czego się utrzymasz? Jak będziesz żył? Co będziesz jadł? Tak się nie da. To nie rozwiązanie.
Nie wszystkim odrazu z jakimś partnerem się udaje, zwłaszcza w takim wieku. Dlatego nie powinien to być jakiś wskaźnik. Lepiej zacząć od znajomych. By mieć kontakt z ludźmi, móc porozmawiać. Czujesz się kiepsko, nie jesteś zadowolony ze swego życia. Ale wiedz, że da się temu zaradzić. Można to zmienić. Wszystko teraz zależy od Ciebie. Możesz wybrać się do psychologa. On Cię nie potępi, a wysłucha i spróbuje pomóc. Będziesz mógł się wyżalić i uzyskać porady, co dalej ze sobą zrobić.
Ucieczka z domu to często objaw 'choroby' całej rodziny. Dziecko jest najsłabsze w tym całym układzie przez co stara się to ukazać. Niemniej np. słabe oceny w szkole, strach przed konsekwencjami swoich czynów etc mogą być dość silnym bodźcem do podjęcia czasami i tragicznej w skutkach decyzji...
_________________ "Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście, na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż, ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo..."
Pamiętam, że tylkoraz jak miałam 7 bądź 8 lat chciałam uciec z domu z jakichś tam głupich problemów(tyle, że wtedy to dla mnie były ogromne problemy xD) ale tylko zdążyłam parę razy się spakować i na szczęście nic z tego nie wyszło.
Ucieczka to nie wyjście z problemów(potem można mieć jeszcze gorsze)
Nigdy o tym nie myślałem, ale jeśli mam być już szczery to nigdy nie miałem ku temu żadnych przesłanek... hmm no miałem, ale nie brałem tego pod uwagę ponieważ odcinanie się od zaplecza jakim jest rodzina w wieku 12-14 lat wydaje mi się mało praktyczne.
_________________ Jeżeli twoja głowa jest dla ciebie przyczyną grzechu, obetnij ją sobie i wyrzuć, bowiem lepiej wejść bezgłowym do królestwa Niebieskiego niż z głową tkwić wśród ognia piekielnego.
Nie mam takich dylematów. Myślę, że uciec z domu można wtedy, gdy ma się poważne problemy rodzinne.Chociaż z drugiej strony ''wymknięcie się''w takiej sytuacji raczej nic nie pomoże. Ale bardziej rozumiem taką osobę niż dziewczynę, której rodzice nie pozwalają wyjść na dyskotekę i dlatego chce pokazać, że gdzieś ma zakazy starszych-to dla mnie dziecinada...W ogóle chyba jakaś inna jestem, bo rodzice nie mają ze mną większych problemów...
_________________ Kochaj wszystkich. Ufaj niewielu. Bądź gotów do walki, ale jej nie wszczynaj. Pielęgnuj przyjaźnie.
Imię: Hubert
Dołączył: 29 Cze 2009 Skąd: Się tu wziołem??
Wysłany: 2009-07-28, 22:59
kalina_225 napisał/a:
Myślę, że uciec z domu można wtedy, gdy ma się poważne problemy rodzinne
A ja uciekłem z domu z nudów w siedem osób pojechaliśmy na stopa i na łebka pociągirm na mazury.A że nikt nie wzioł między innymi rozumu ale i namiotu i wiącej kasy W szyscu spaliśmy na jednej kupie śpiworów żeby był cieplej i to do tego w poniemieckim bunkrze (koło Giżycka) . Jedliśmy prawie ylko marchewki i wykopane z pola ziemniaki zrobioe na ognisku siedzieliśmy tam tydzień (oczywiście do schronu tylko na noc) łazilismy po mieście chodziliśmy na dyskoteki. Za prawie całą naszą kase wyczarterowaliśmy(maleńki) jacht na 5 dni i całymi dniami słońce i wiatr
Dzisiaj ni żałuje(to było nie dawno)ale jednak ucieczka z domu(GIGANT) to nie jest nic mondrego. Nam sie nidz nie stało wszyscy wrucili cali , ale w tym samym czasie zgwałcili dwie dziewczyny (z nami były 3). No i trzeba wziąść pod uwagę jaki horror przeżywają rodzice to ju nie jest takie fajne.U mnie to nie było tak źle bo powiedzialem że przez tydziń mnie nie będzie (ojcu) .On nawet nic mi nie powiedział nie pytał gdzie jade i po co no i kiedy, poprostu kazał mi wrazie czego
ze sobą wziąść nuż.(którym otwieraliśmy konserwy). A matka wyjechała na dwa tygodnie do Łodzi i nic nawet nie wiedziała że syn w bunkrze na mazurach śpi
Ale nie mogłem jej okłamywać no i jej prawde powiedziałem no to sie lekko wnerwiła. Ale szybko jej przeszło .Ale moja koleżanka miała przesrane jej rodzice kazali jej z domu wy*****ać.Spała dwa dni u mnie i starzy ją przeproili , a ona ich i było ok . A ureszty nie było tak żle pokrzyczeli pogadali . ale kary nikt z nas nie dostał
Od tej pory to co rok gdzieś razem jedziemy
ucieczka z domu, ucieczka od problemu. Dla mnie jest to skończona głupota, bo na ulicy wcale nie czeka nas lepsze życie.
_________________ Szukaj mnie
Cierpliwie dzień po dniu
Staraj się podążać moim śladem
Szukaj mnie
Bo sama nie wiem już
Bo nie wiem kiedy sama się odnajdę...[Edyta Geppert]
Osobiście uważam że to nie zbyt dobry pomysł ale przytoczę wam kawałek z książki pt "Buszujący w zbożu". Iminę niektóre kawałki żeby nie przedłużać.
"Pomyślałem, że zobaczę się tylko z małą Phobe, pożegnam się z nią i oddam jej gwizdkową kas, a potem wyruszę autostopem na zachód. Pojadę do Holland Tunnel, tam złapię okazję, potem następną i następną, tak że na parę dni znajdę się na zachodzie w ładnym słonecznym miejscu gdzie nikt mnie nie będzie znał i gdzie znajdę sobię prace. Przyszło mi do głowy że zatrudnię się na jakiejś stacji benzynowej. Było mi zresztą wszystko jedno gdzie będe pracował. Najważniejsze żebym ja nikogo nie znał i żeby mnie nikt nie znał (...) Za zarobioną forsę zbuduję sobie małą chatę i będę w niej żył aż do śmierci. Wybiorę miesjce pod lasem ale nie w samym lesie, bo chciałem żeby w tej chacie było jasno. Sam będe gotował a gdy przyjdzie mi ochotna się ożenić, poznam śliczą dziewczynę i weźmiemy ślub... "
Scenariusz jak z bajki i nawet całkiem fajny poza ta stacją benzynową. :)
Akcja dzije sie w USA a na zachodzie mają świetne krajobrazy więc nie dziwie się mu.
Dodam tylko że nic nie wyszło mu z tych rozmyślań.
I czasem samemu fajnie pomyśleć o takim toku życia.
Jakieś dwa lata temu i tym, myślała. Ale moim problemem było gdzie pójde.....heh, Dzisiaj takich zmartwien by nie bylo, ale po co to robic. I tak cie znajdą, potem bedzie jeszcze gorzej, o tylko pokażesz ze jestś nieodpowiedzialna i nie można ci zaufać. Stracić zaufanie jest bardzo łatwo, ale żeby je odzyskać to trzeba sie na męczyć.
Imię: no moje
Dołączył: 08 Sie 2009 Skąd: mogę to wiedzieć
Wysłany: 2009-08-30, 13:29
wrzochu napisał/a:
kalina_225 napisał/a:
Myślę, że uciec z domu można wtedy, gdy ma się poważne problemy rodzinne
A ja uciekłem z domu z nudów w siedem osób pojechaliśmy na stopa i na łebka pociągirm na mazury.A że nikt nie wzioł między innymi rozumu ale i namiotu i wiącej kasy W szyscu spaliśmy na jednej kupie śpiworów żeby był cieplej i to do tego w poniemieckim bunkrze (koło Giżycka) . Jedliśmy prawie ylko marchewki i wykopane z pola ziemniaki zrobioe na ognisku siedzieliśmy tam tydzień (oczywiście do schronu tylko na noc) łazilismy po mieście chodziliśmy na dyskoteki. Za prawie całą naszą kase wyczarterowaliśmy(maleńki) jacht na 5 dni i całymi dniami słońce i wiatr
cóź...świetny pomysł na wakacje;d
ale to trzeba mieć porządną ekipę, by tak pojechać
ja osobiście z domu nigdy bym nie uciekła, ale na stopa pojeździć po polsce to świetna sprawa. zazdroszczę ci
Hm .. Ja uciekłam jak miałam z 10 lat .. ale szybko wróciłam ..
Mama strasznie się wtedy wkurzyła .. Miałam nadzieje że coś się zmieni .. Ale sie nie zmieniło ..
Dzis mam 15 lat i też ochotę nieraz wyjść i nie wrócić .. Ale mam już tą wyobraźnie .. Dom powinien byc miejscem gdzie zawsze mogę czuć się bezpieczna .. A jeżeli tak nie jest .. To próbuje wszelkich ucieczek .. Chociaż by .. szkoła, koleżanki a nawet kościół. .. Moim zdaniem takie podejście może się poświadomie zmienić w coś gorszego .. Mam wiele zainteresowań, dużo na głowie co zmusza mnie do tego by nie siedzieć w domu .. Ale mi to nie przeszkadza .. A nawet chcę to robić. Teraz gdy mam zostać w domu z powodu choroby lub kary to jest masakra .. Wyżera mnie od środka że nie moge wyjść ..
_________________ Uśmiechnij się.!
Jezus na Ciebie patrzy! )
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum