mhm,jak miałam 8 czy 10 lat to pisałam już list pożegnalny.
bo kuzyn nie chciał sie ze mną bawić.
no ale dobra.
ogólnie to nie,łóżka mojego by mi było szoda.
dupa by mi zmarzła,tułać się nie lubie, za kotem też bym tęskniła.
no ale w sumie bezsenne noce i piekne niebo też mają się fajnie.
ale nie nie,nie uciekłam ,póki co nie ucieknę,nie mam powodu,nie mam po co,nie moja droga,nie moje rozwiązanie i tyle : )
_________________ Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się.
nie. spieprzyłabym sobie życie do reszty, z psem nie miałby kto wychodzić.
_________________ ...każdy element po setce to początek kolejnej setki. Taka nierówność pierwszej setki. Nierówność równa się beznadziejności, beznadziejność - upadkowi.
I koło się zamyka.
Witam Was, pomimo tak późnej godziny postanowiłem się zarejestrować i odpowiedzieć w tym temacie.Na chwilę obecną mam skończone 17 lat, od jakiegoś roku myśle o 'ucieczce' z miejsca zamieszkania.Wcześniej brakowało mi troche 'jaj' no i sposobności.Chciałem na początku zaznaczyć, że nie uciekam z racji, że mam problemy - owszem jak każdy chyba borykam się z większymi, lub mniejszymi - jak szkoła, czy rodzina, jeśli chodzi o to drugie, to moje dzieciństwo sprawiło , że zawsze byłem - no i jestem - dojrzały ponad wiek.
Powód moich chęci opuszczenia domu to moja psychika, oraz podejście do życia, jestem całkowicie inaczej nastawiony psychicznie niż wszyscy moi rówieśnicy.Moje odczucia na temat społeczeństwa są całkiem inne niż większośći, brzydzi mnie ludzka mentalność, gardze systemem i morałami.Nie przeżyje swojego życia jak inni - tzw. ' szaraki '.Nie mam perspektyw (pod względem finansowym [rodzina] ) na wybicie się w tym społeczeństwie, więc jest to jednoznaczne, z tym, ze wg. systemu - jako szarak się urodziłem i jako szarak zdechne, no ale, ze ja się systemowi nie poddaje - uciekne.
I może waszym zdaniem jest to - nie odpowiedzialne, nie dorosłe, bez przyszłości , bla bla bla... Ja to zrobie, bo po 1. chcę zaznać życia - takiego jakie mi się podoba, chce zobaczyć kawałek świata, nawet kosztem szybkiego kopnięcia w kalendarz.
Przeżyje swoje życie tak jak sobie marze!
Powiem tak - wsiąde w autobus, albo w pociąg, ale pojade na stopa, lecz pojade jak najdalej, postaram się jak najwięcej pięknych chwil przeżyć, będę wówczas szczęśliwy , że jestem wolny, nikomu nie podlegam, wtdy spokojnie odejde z tego świata.
Mógłbym pisać książki o tym, mam mnóstwo myśli , argumentów, pomysłów i pragnien.
Jedno co mnie boli, chciałbym w tej podróży życia kogoś ze sobą, ale nie znajde kogoś takiego przez internet, bo tutaj znajdują się same zdesperowane nastolatki...
Natomiast jeśli ktoś jest zdecydowany i zdeterminowany - proszę pisać do mnie na PW, w najbliższych dniach powinienem tutaj jeszcze zaglądnąć, więc zobacze wiadomość.
ja czasem też zastanawiam się nad zminimalizowaniem swojego dobytku do jednego małego plecaka i objechaniem kraju stopem, pociągami, butelką wody i kromką chleba, przygodą. bez mieszkania, bez pracy, sypiać pod gołym niebem albo na dworcach...
jednak nie na dłuższą metę. miesiąc, dwa. późną wiosną lub latem.
to nie sposób na życie.
_________________ potrafię już tylko pełzać po ścianach własnych struktur. teraz ich nie ma. moje myśli są bezdomne.
Moim priorytetem nie jest szukanie 'sposobu na życie'.
Gdybym tego chciał - został bym w tej szkole co jestem (Technikum Ekonomiczne) no i je szkończył, głupi nie jestem, więc problemu bym nie miał, ale takie życie to nie dla mnie.
Tym bardziej, że mam kolorową przeszłość(ironia) , mam zdruzgotaną psychike przez dzieciństwo, nie znaczy to , że jestem jakiś nie normalny, po prostu bardzo wrażliwy, nie ufny...
Moją wypowiedzią chciałem podkreślić to jak bardzo 80% osób wypowiadających się tutaj jest w błędzie...
Wiek: 35 Dołączyła: 13 Cze 2009 Skąd: raczej dokąd?
Wysłany: 2009-12-20, 14:32
Z domu uciec nie próbowałam, chociaż kilka razy przez głowę przeszła mi taka myśl gdy byłam bardzo wkurzona na rodziców. Ale zaraz mi to przechodziło, bo wiedziałam, że jeśli mnie znajdą to będę mieć bardziej przechlapane, no i że będę tęsknić za braćmi i babcią.
Co innego ze szpitala, oj stąd to uciekałam kilka razy;p. Niestety żadna nie była 'idealna'.
_________________ Wiesz... lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak, nienaturalnie
Trochę przesadnie, pobyć sam
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
Tak zwyczajnie, tylko że
Tutaj też wiem kolejny raz
Nie mam szans być kim chcę.
Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem.
Imię: Ania
Wiek: 19 Dołączyła: 10 Sie 2009 Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-12-20, 14:35
Hmm... Nigdy nie uciekłam z domu, ale owszem - taka myśl chodziła mi po głowie. Nie miałam jednak gdzie uciec, więc moje 'plany" zawsze były beznadziejne i nawet nie miały szans powodzenia. Może to i dobrze...
_________________ -What is that thing?
-This is Appa, my flying bison.
-Right, and this is Katara, my flying sister.
Ja chyba jak większość też miałam ochotę uciec z domu i to nie raz... ale po 'analizie zysków i strat' za każdym razem dochodziłam do wniosku, że potem będę miała bardziej przewalone i jeszcze ciężej będzie odzyskać zaufanie rodziców.
Raz po jakiejś awanturze wyszlam trzaskając drzwiami i stwierdziłam, że do domu już nie wrócę. Wróciłam po 2 godzinach, bo zorientowałam się, że mam 5 zł w kieszeni tylko i robiło mi się zimno.
Bardzo często miałam myśli żeby uciec, planowałam nawet ucieczki kilka razy, ale nigdy nie doszło to do skutku - całe szczęście.
_________________ "Być może mężczyzna wymyślił ogień, lecz kobieta wymyśliła, jak z ogniem igrać."
Huh...
Pierwszą ucieczkę zaliczyłam w tym roku, w styczniu, zaraz po Sylwestrze.
I nie, nie dlatego, że jestem/byłam głupią małolatą.
Borykam się z większymi problemami niż 'o boże pryszcz!', 'bo mama nakrzyczała'.
Nie było mnie trzy dni - wyszłam w poniedziałek rano, wróciłam w środę po 22.
Później... Uciekłam na tydzień. Ale zostawiłam kartkę, że wrócę , bla bla bla.
Czasami mam ochotę znowu uciec, ale... Nie chcę nikomu problemów zrobić, że niby mnie przetrzymują czy coś. Ani przy okazji sobie, bo szkoła...
nigdy nie uciekałam.
czasem, owszem, były takie myśli, ale wiem, że takie akcje tylko pogorszyłyby sytuację.
poza tym, jak dla mnie bez sensu. nie bardzo miałabym potem gdzie iść, gdzie spać. a innym nie chcę się zwalać na głowę.
poza tym nigdy nie miałam jakichś poważnych utarczek z rodzicami.
_________________ I want a perfect body, I want a perfect soul
I want you to notice when I'm not around
You're so fucking special
I wish I was special
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum