Co myślicie o uciekaniu z domu? A może ktoś już tego próbował
Wypowiedzcie się.
Moim zdaniem ucieczka jak sama nazwa wskazuje nie jest to rozwiązanie problemu. Jest to właśnie ucieczka od niego. I to nie na długo. Bo po powrocie ma się ich 2 razy więcej.
Każdy tak czasem ma, są dni gorsze i lepsze.. takie jest już życie.
_________________ Piszę poprawnie po polsku
„Póki jesteśmy, nie ma śmierci, gdy jest śmierć, nie ma nas” - więc czego tu się bać ?
Ja próbowałam. Udało mi się wytrzymać przez dwa dni... ale nawet nie było tak źle
_________________ Niech nikt nie mówi jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze!
Nigdy nie dyskutuj z idiotami, bo ściągną Cię do swojego poziomu i pobiją doświadczeniem.
Imię: Kasia
Dołączyła: 13 Paź 2007 Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: 2008-05-04, 16:36
Ja nigdy nie próbowałam i próbować nie mam zamiaru
Dla mnie to głupota. Przeważnie nastolatki uciekają z domu pod wpływem chwili. Bo czują się lekceważeniu lub niechciani. Moim zadaniem ucieczka nie jest wyjściem.
Nie łatwiej by było usiąść na spokojnie i porozmawiać o tym z rodzicami ?? Ucieczka tylko pogorszy wasze relacje. Czy po ewentualnym powrocie ktoś z was potrafiłby spojrzeć rodzicom w oczy ? Bo ja nie. Rozpętają się kolejne awantury. Nic nie będzie tak jak dawniej. Trzeba wziąć pod uwagę, że rodzice jacy by nie byli bardzo kochają swoje dziecko, choć może nie wszyscy potrafią to okazywać. Osoba która ucieka na pewno jak Vialink stwierdził może zostać nazwana tchórzem ale i egoistą. Ucieczka przysporzy rodzicom i otoczeniu wiele zmartwień. A poza tym nastolatki które uciekają najczęściej lądują .. na dworcach i dworze. Uciekając nie masz dalszych perspektyw, zachowujesz się jak masochista ;P Hmm uważam również że ucieczka z domu jest wołaniem o pomoc. Prośbą na zwrócenie na siebie uwagi ;P Jeśli rodzina na prawdę ma problemy powinniśmy się zgłosić do no szkolnego pedagoga czy zadzwonić na specjalną linię ;P
Może ktoś znów napisze że nie znam życia itp :) Może i to co u góry napisałam nie odnosi się do niektórych przypadków. Lecz moim zdaniem przed ucieczką z domu powinniśmy rozważyć co chcemy tym osiągnąć, dlaczego to robimy i czy nie łatwiej pogadać o tym z kimś dorosłym ;P
Imię: Michał
Wiek: 16 Dołączył: 11 Paź 2007 Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: 2008-05-05, 12:59
Ucieczka to nie sposób. Nie próbowałem tego bo nie miałem podstaw ale i tak wiem że po powrocie problemy same nie znikają. Najlepszym lekarstwem nie jest cięcie się po kontach lub uciekanie. Najlepsza jest byłą i będzie rozmowa z drugim człowiekiem :roll:
Wiek: 16 Dołączyła: 29 Kwi 2008 Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: 2008-05-05, 14:05
Ucieczka z domu nie jest rozwiązaniem oczywiście. Rozmowa ? To chyba zalezy od rodziców , bo nie każdy potrafi zrozumieć potrzeby i problemy nastolatka. Tak już jest , musimy się z tym pogodzić. Czasem w wielkiej złości popełnia się duże błędy , jednym z nich jest właśnie ucieczka. Ale zrozpaczonej osobie trudno cokolwiek wytłumaczyć. A teraz tak łatwo doprowadzić do złości :roll:
To chyba zalezy od rodziców , bo nie każdy potrafi zrozumieć potrzeby i problemy nastolatka
Racja, nie każdy ma rodziców z którymi może porozmawiać na każdy temat.
Ja z rodzicami nie potrafił bym porozmawiać o moich problemach ...
I kasiaaa dobrze zwróciła uwagę na to, że sama ucieczka to nie wszystko.
Trzeba jeszcze umieć sobie poradzić poza domem, samemu.
Zorganizować dach nad głową, nocleg, jedzenie ....
_________________ Piszę poprawnie po polsku
„Póki jesteśmy, nie ma śmierci, gdy jest śmierć, nie ma nas” - więc czego tu się bać ?
Ja kiedy byłam trochę mniejsza nawiałam z kolonii. Zmuszali mnie do jedzenia masła, którego nie znoszę. Cały dzień szwendałam się po okolicy i jadłam batoniki, które sobie kupiłam. Na noc wróciłam do ośrodka i zajęła się mną tam jego dyrektorka. Kiedy się obudziłam, ukradłam dyrektorce żarcie z lodówki i poszłam na przystanek. Chciałam wracać do domu, ale sie rozpadało więc wróciłam do dyrektorki, która zaprowadziła mnie do wychowawczyń. Najlepsze, że moi rodzice nic o tym nie wiedzieli. A masła mi już więcej nie dali
Miałam wtedy może osiem lat. Nie jest to typowa ucieczka, ale jakaś tam zawsze była
Cytat:
<< Administrator też człowiek... każdy się czasem myli ... już poprawiłem.
To dobrze. Nie wiedziałam jak zareagujesz, na poprzednim forum, kiedy poprawiłam chociażby moderatora zaraz dostawałam w skórę. Dlatego w sumie... to uciekłam od nich
Ucieczki czasami coś dają. Ja chyba jednak nie odważyłabym się uciec tak na serio... ale przyznam że zastanawiałam się nad tym wiele razy.
_________________ Niech nikt nie mówi jak mam żyć, bo nikt za mnie nie umrze!
Nigdy nie dyskutuj z idiotami, bo ściągną Cię do swojego poziomu i pobiją doświadczeniem.
Może nie tyle, że go nie znasz, ale usilnie próbujesz pokazać jak bardzo znasz.
_________________ Tylko o sprawach, które nas zupełnie nie interesują, możemy wydać rzeczywiście bezstronną opinię, co niewątpliwie jest dowodem, że opinia bezstronna jest zawsze absolutnie bezwartościowa.
Wiek: 16 Dołączyła: 29 Kwi 2008 Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: 2008-05-05, 19:50
No to vialink chyba mamy ten sam ,,problem" ...co do rodziców oczywiście
Aj dziewczyny ...prędzej czy póżniej każda z was przekona się czy naprawde zna życie a to że ktoś dużo mówi nie znaczy że je naprawde zna ! Spokojnie bez kłótni
wszyscy mówicie, że ucieczka to nie sposób na rozwiązanie problemu i że lepiej jest z kimś porozmawiać. Ale prawda jest taka, że ostatnią myślą jaka przyjdzie do głowy uciekinierowi jest właśnie ta rozmowa. W desperacji nie myśli się o tym, czy po powrocie problemów będzie 2 razy więcej czy będzie jeszcze gorzej niż jest- uciekam, bo właśnie teraz jest tak źle, że już gorzej być nie może i co mnie obchodzi to, że później wcale nie będzie lepiej Chodzi o chwilowe odcięcie się od całej reszty, bo w takim stanie nikt przecież nie oczekuje litości, tylko zrozumienia.
Imię: Krzysztof
Wiek: 16 Dołączył: 27 Paź 2008 Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-10-27, 20:21
Tak piszecie, że najlepiej porozmawiać z rodzicami... Gadałem, raz i mi wystarczy. Tak mi powiedzieli, że wyszło na to, że przeze mnie są te problemy więc nie mam zamiaru z nimi gadać na ten temat, czego mi brakuje, co mi w sercu siedzi, jaki mam problem. Najlepszym wyjściem jest ucieczka... Tak, ktoś ucieka bo jest słaby, a ja w tym momencie jestem słaby... Nie mogę sobie poradzić z tym co się dzieje...
Najlepszym wyjściem jest ucieczka... Tak, ktoś ucieka bo jest słaby, a ja w tym momencie jestem słaby... Nie mogę sobie poradzić z tym co się dzieje...
Zero myślenia przyszłościowo, uciec i koniec problemów.. Tylko co dalej><
Moim zdaniem jest to chęć wzbudzenia w rodzicach emocji i współczucia... I tyle normalna młodzież by sie do tego jakoś przygotowała, A ludzie na gigancie właściwie jeśli nie wrócą to skończą na dworcu i tyle
_________________ "Moja jest tylko racja, i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Że właśnie moja racja jest racja najmojsza!"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum