Myślę, że to normalne i wiekszość osób przez to przeszło. Na szczęście platoniczne milości szybko przechodzą. Kończy się na kilku plakatach w pokoju, zdjęciach i autografach. Z czasem ląduje to w koszu albo gdzieś głęboko schowane na pamiątke.
Wiek: 21 Dołączyła: 07 Gru 2008 Skąd: City Angel :P
Wysłany: 2008-12-18, 13:49
Miałam i to nie raz :P Najpierw był Enrique Iglesias, później michał Żebrowski ,a na końcu Marcin Bosak ;P Ale moje platoniczne miłości mineły szybciej niż się zaczęły )
_________________ ,,Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy, i noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy.''
Kiedyś bardzo podobał mi się David Beckham, ale na pewno nie tak, żebym wariowała na jego punkcie. Po prostu przystojny facet i już. Zakochana nigdy nie byłam w taki sposób w żadnym z aktorów, piosenkarzy, itp.
Nie można kochać, kogoś kogo się nie zna....
Mam koleżankę, która nagminnie "kocha" się w aktorach itp.
w pewien sposób nie jest to złe, ale z 2 str, chyba lepiej zakochać się w kimś, z kim będziemy mogli być.
Hm ..czy ja wiem .. jakoś chyba ominął mnie ten etap chyba ,że liczy się to ,ze jak miałam 6 lat to kochałam Robin Hooda ?
No coż chyba jest lepiej zakochać się w kimś bardziej "realnym"
_________________ "Każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą."
— Bob Dylan
Najbardziej niebezpieczne są emocje, ponieważ one obsesyjnie szukają jakiejkolwiek formy ekspresji, są niecierpliwe, nie mogą czekać, żeby stworzyć coś nowego, swoistego - wpadają więc z rozpędu w utarte formy.
— Olga Tokarczuk
Imię: Tomasz
Wiek: 20 Dołączył: 26 Lip 2008 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-12-18, 17:10
Cranberry napisał/a:
Nie można kochać, kogoś kogo się nie zna....
Mam koleżankę, która nagminnie "kocha" się w aktorach itp.
w pewien sposób nie jest to złe, ale z 2 str, chyba lepiej zakochać się w kimś, z kim będziemy mogli być.
Droga Cranberry, to nie jest miłość, tylko ZAUROCZENIE. A to duuuża różnica. Ja nie mam nic przeciwko takiemu zjawisku, zresztą, takie zauroczenie pojawia się w gimnazjum, ale jeśli ktoś gada cały czas o swoim idolu i ma jakieś 17-19 lat, to to już jest... choroba?
_________________ Życie to pożądanie. Cała reszta to tylko szczegół.
Droga Cranberry, to nie jest miłość, tylko ZAUROCZENIE.
Stwierdziłam że nie można się zakochać, więc było wg. mnie niepotrzebne nazywać to zauroczeniem. No ale chyba, czasami trzeba dodawać rzeczy logicznie wynikających ze zdania :)
Jak mnie rok temu dziewczyna rzuciła to kilka dni później oglądałem "teraz albo nigdy" i zakochałem się w Marcie Żmudzie-Trzebiatowskie. No i fest mi wielce.
Nigdy mi się nie zdarzyło zauroczyć się w jakimś aktorze czy piosenkarzu. zdarzyło się to jednak mojej koleżance . Coś strasznego... Wycinała wszystkie jego podobizny z gazet i wieszała sobie na ścianie, oglądała wszystkie filmy w jakich grał... I cały czas mówiła jaki jest wspaniały , umięśniony jaki ma uśmiech... Na szczęście już jej przeszło i teraz się sama z siebie śmieje
_________________ ` jedziemy żółtą ciężarówką... jest droga i same możliwości `
Miewałam takie urojone 'miłości', ale nie tyczyły się one gwiazd i innych sławnych osobistości (nie licząc Huberta Urbańskiego jak miałam 7 lat xD). Raczej ich obiektem były osoby znane mi z widzenia. Zwykle takie uczucia przechodziły bardzo szybko - w końcu zauroczenie to zauroczenie - ale najdłuższa, i zarazem taka - można powiedzieć - pierwsza, trwała aż rok...
Właśnie dlatego wolę czekać na prawdziwą i szczerą miłość, niż wierzyć chwilowym zauroczeniom.
Jakoś tak...
Od zawsze wiedziałam, że to nie ma sensu, bo nie można zakochać się w kimś, kogo się nie zna
Ale fascynację miałam, owszem
Michałem Wiśniewskim - w wieku 5-6 lat
I Michałem Żebrowskim, kiedy to leciał Wiedźmin w tv w odcinkach
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum