Właśnie w pokoju obok mój brat skałda sie z kolegami na bake a ja mam dyszke. Ale powstrzymuje sie jak moge. Nie jest tak źle. W ogóle wczoraj jak zakaładałem ten temat to byłem pijany. Ale dziś tego nie żałuje. Czyli można powiedzieć że pierwsza próba zaliczona.
Nie chwal dnia przed zachodem słońca... Sory ale to jakaś patologia jest dla mnie, palisz codziennie i nikt jeszcze tego nie zauważył w szkole, w domu itd?
_________________ "Urodziłem się w rodzinie żydowskiej, ale z czasem przeszedłem na narcyzm."
Lolek148, akurat mam nadmiar czasu więc nie widzę przeszkód, byśmy mogli przysiąść nad problemem i stopniowo go rozwiązywać.
Przede wszystkim przejrzałeś na oczy, a to pierwszy krok. Człowiek to szczwana bestia, był tyle razy powalony, ale nie pokonany. Ja wierzę że ci się uda.
jeśli masz ochotę - napisz na pw, tam dam ci na siebie namiary.
_________________ - Chyba się w panu zakochała, bo przeklinała pana całymi tygodniami.
Mam specyficzne podejście do bakania,ale skupmy się na tym co opisałeś.
Najważniejsze,żebyś uświadomił sobie,że bez tego też może być fajnie . zgadzam się z poprzednikami,że w towarzystwie z którym się trzymasz trudno będzie nie jarać . zdałeś sobie i tak dość szybko sprawę,że `cudowne ziółko` może uzależnić,w co wielu niestety wątpi. motywująca dla Ciebie może stać się zaoszczędzona kasa. postaraj się nie podchodzić do rzucania w sposób zakładający,że `najpierw ograniczysz`... to się rzadko udaje. to najtrudniejsze ale naprawde powinienes ustalic sobie,że NIC nie zbakasz.
_________________ `w Twoich oczach widzę dusze wszystkich ludzi,których odesłałaś`
People always leave . But sometimes they come back ...
Imię: Adrian
Wiek: 61 Dołączył: 08 Lip 2010 Skąd: Bełchatów
Wysłany: 2010-07-23, 21:20
tak, radzcie mu zeby zmienil znajomych i poszedl do specjalisty. Wy byscie tak zrobili? W wieku PRZYPUSCMY 15-17 lat chcielibyscie zamartwiac rodzicow (jednoczesnie zdajac sie na ich zlosc) informujac ich, ze palicie? Inny temat - zmiana znajomych. Jezeli sa to jego przyjaciele, nie wiem czy jest to proste. Samo zerwanie sprawiloby bol, a powiedzmy sobie szczerze, chlopak nie mialby problemow chcac zapalic, z dawnymi kumplami czy tez bez nich.
Moja rada (raczej nikla, jestem prawie zielony w tym temacie) to ograniczenie palenia. Nie da zapewne rady rzucic tego "od tak", lepiej sprobowac raz, dwa razy na tydzien. Ewentualnie przestaw sie na jakis lzejszy drag (o ile taki istenieje, nie wiem.)
@down
mowilem, ze sie nie znam! :P
_________________
Ostatnio zmieniony przez Anon 2010-07-23, 21:47, w całości zmieniany 1 raz
Natomiast zgodzę się co do zmiany przyjaciół,że raczej truno byłoby się na to zdobyć.
skoro są przyjaciółmi to zapewnę łączy ich więcej niż jaranie i nawet jeśli nie uznają problemu,to zaakceptują deczyję o rzuceniu.
_________________ `w Twoich oczach widzę dusze wszystkich ludzi,których odesłałaś`
People always leave . But sometimes they come back ...
Znów mi sie nie udało. ;( Najpierw napiłem sie wódki za zdrowie kolegi który ma urodziny. Kiedy byłem już troche nie trzeźwy zapaliłem papieorosa. Potem po paru piwach zapaliłem z kumplami zielone.
Teraz może mnie zrozumiecie. Jak strasznie jest słaba moja wola. Wiedziałem ze bede musiał wam napisać dzisiaj że bakałem a i tak to zrobiłem. I znowu sam sobie chce dać ostatnią szansę. ;(
Co o tym myslicie? Tym razem na pewno zastosuje sie do każdej, NAJDRASTYCZNIEJSZEJ metody, co mam zrobić?
Co o tym myslicie? Tym razem na pewno zastosuje sie do każdej, NAJDRASTYCZNIEJSZEJ metody, co mam zrobić?
Nie da się tego od tak rzucić. Myślisz że przeczytasz kilka postów na forum na którym opisałeś Swój problem i uzyskałeś kilka odpowiedzi. To Ci dużo nie pomoże. Musisz zmienić znajomych na innych, nie chodzić na żadne imprezy tylko siedzieć w domu i zastąpić Sobie szluga paluszkami. Powiedź Sobie nie.
Wiem,że nie chcesz martwić rodziców, ale moim zdaniem najlepszym wyjściem, będzie pójście do ośrodka uzależnień. Poznasz tam ludzi, którzy borykają się z podobnymi problemami. Pomogą Ci terapeuci, którzy są super ludźmi, z którymi będziesz mógł o wszystkim pogadać. Mój brat miał ten sam problem co Ty. Był słaby, nie umiał sobie z tym poradzić, nie umiał odmówić kumplom. W końcu nastąpił krytyczny moment: pożyczka, której nie miał za co spłacać, rozbity samochód kumpla i faceci kręcący się pod domem, żeby przypilnować, aby nie wsypał ich policji ;] Był w ośrodku 3 miesiące, aż doszedł do wniosku,że już sobie poradzi. Wrócił do domu, nie utrzymuje kontaktu z kolegami, którzy go do tego namawiali. Jest czysty, jest super bratem Dawno tak dobrze się nie dogadywaliśmy. Więc chyba lepiej teraz wyznać prawdę rodzicom i jak najszybciej wyjść z tego bagna. Trzymam za Ciebie kciuki
_________________ "Betonowe lasy mokną, wiatr wieje w okno. Siedzę w oknie i wdycham samotność.
Lubię noc, gdyby nie ona, nigdy nie widzielibyśmy gwiazd.
Ha jak patrze co tu kiedyś pisałem to musiałem być maks załamany :D ale udało się troche później niż myślałem ale od początku tego roku szkolnego nie pale. Jeszcze tylko szlugi rzucić :D Dzięki za pomoc
Imię: Kamila
Dołączyła: 13 Lut 2009 Skąd: no skąd?
Wysłany: 2010-11-02, 21:17
Po pierwsze zmień otoczenie, będzie łatwiej rzucić Ci zielone jak wokół Ciebie znajomi nie będą palić.
Postanowienie to tylko połowa sukcesu, musisz pozbyć się co do grama i nie myśleć o paleniu, zajmij się czymś. Jak będzie chciało Ci się zapalić to żuj gumy, lub zapal papierosa (chociaż fajki bardziej szkodzą niż zielone, ale okej)
Silna wola może zdziałać cuda, więc życzę powodzenia w rzucaniu
_________________ Jesteś i zawsze będziesz częścią mojego życia. ;*
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum