Wysłany: 2008-12-19, 00:37 [wiersze] - Wiersze by Sagad
"Świat"
Jezioro
Jezioro snów, pragnień, marzeń
Na tym wszystkim łajba
Zwana Światem
Na niej My łowiący
Szczęście w sieci przeznaczeń
Żagle dusz smagane wiatrem
Który pcha i pcha
Gdy cichnie
Słychać szept fal
Na szklistej tafli lustrzanej
Na której liść pieśń snuje
Lili białej niczym puch
W słońcu skąpanej
Ach... ta łajba zwana Światem
"Nadzieja"
Chmur czerń
Bieli mara
Jaskrawa otchłań pożegnania
Deszcz cienisty
Krew mrożący
Szepcący mroczne słowa
Grający na sercach upadłych
Pieśń umarłych...
Kukiełki biegnące
W drzewa bijące
Patyki na wietrze
Popieliste powietrze
Parę kropel, parę westchnień
Cichych, prostych, mało istotnych
W tym wszystkim tęsknota
Smutek, nadzieja...
By znów wstało słońce
Nocnego nieba by znów rozbłysła
Gwiazda ta jedna, jedyna...
"Ty"
Ktoś otworzył me oczy...
Ktoś dał mi sen...
Ktoś rozłożył me skrzydła...
I dał dar lotu by zabrać
Tą tam gdzie nikogo!
Teraz spadam...
Już nikt nie niesie
Skrzydeł w powietrzu a ono
Dziwnie ciężkie się stało
Przybiło mnie do ziemi
Niczym gwoździ cała garść
Gdybyś była...
Gwoździe usunęła
Skrzydła zranione uleczyła
Bym mógł Cię nieść
Tam gdzie dla nas tylko
Płynie czas...
Właśnie tam
Swe skrzydła byś rozpostarła
W tańcu pośród chmur
Puchu byśmy się znowu...
Złączyli...
W chwili która wiecznie
Trwać powinna!
"Moja droga"
Ciemno i głucho...
Siedzę na przystanku
Na ulicy "Samotność"
Na ziemi
Pęknięta strzykawka
Tępa żyletka i
Za krótki sznur...
Miasto "Obłęd"
Ciepło mnie witało
Każdy był niby miły
Malutkie światełko...
Ach to moja taryfa
Autobus "Zapomnienie"
Kierowca jak zwykle
Wygląda trupio
Deszcz...
Kropla odmętu spływa po policzku
Uderzając o drogę w stronę pustki...
Moja nowa droga
Którą mi obrano...
Dokładnie 2 lata temu...
"Gwiazdko"
Moje serce poszarpane
Moje serce podrapane
Moje serce popękane
Moje biedne serce...
Ma się już lepiej
Bo znalazłem Ciebie
Teraz moje serce bije,bije,bije...
Dla Ciebie
Moja Gwiazdko piękna...
Gwiazd tysiące
Na srebrzystym niebie
Ja tęsknię,wołam
Do Ciebie bo...
Z tych tysięcy na niebie
Ja wybrałem właśnie Ciebie...
Teraz taki bardziej filozoficzny wiersz.
"Znak"
Tak!
Tam znak
Na polu stoi
Drzewo krwią żłobione
Anioły tu padały
A Śmierć się szczyciła
Znaki stoją
Pole krzyży
To rodzi matka Ziemia
Krzyż, krzyż, krzyż
Krew, pot, łzy
Wylane...
Za śmiałą piękną walkę
Krzyże na nich pismo
"Tu leży..."
Reszta zamazana
Reszta zapomniana
Tylko krzyże
Tylko KRZYŻE!
A teraz rozmyślania na temat śmierci i życia:
Na szczycie góry gdzie zawsze były chmury
Stała postać w czarnym płaszczu
Kościste dłonie, twarz trupia
W rękach ponacinana kosa
To Żniwiarz Ponury na sługach Śmierci
Był tam gdzie plagi
Był tam gdzie wojny
Był tam gdzie mordy
Był tam gdzie kochanka Śmierć go słała
Broń niepowstrzymana
Wtedy gdy na górze stał
Dusze z listy skreślając
Pojawiła się ona, młoda
Była pogodna, kwiaty we włosach, skóra niczym ziemia
Nie przeszkadzał jej mróz jak szpile
Ni skał ostre noże
Podskoczyła radośnie do Kosiarza
Radośnie krzyknęła
-Kim jesteś?!
-Jam Żniwiarz siewca i zbieracz cierpienia
-Pobawisz się ze mną? - spytała
-Nie w głowie mi gry i zabawy, ma miłość Śmierć ma dla mnie rozkazy
-Pobawisz się ze mną? - odparła
-Me szaty straszne i ponure, kosa ostrzem straszy, a łańcuch dusze chwyta
-Pobawisz się ze mną? - odparła
-Kim żeś że nie straszna Ci kosa ni szaty Żniwiarza?
-Ja? - zachichotała - Ja ta z kim walczysz, na imię mi Życie, pobawisz się ze mną?
-Przepadnij Życie!
-Hihihihi, Na imię mi Życie, a gdy Śmierć się zjawia ja też tam jestem, to w postaci starca, to w postaci ptaszka, na imię mi Życie gdy Śmierć mnie zabiera ja znowu się pojawiam w innej postaci, ciągle maski zakładam, pobawisz się ze mną?
- Nigdy!
-Więc bądź kukiełką patrz tak jak Śmierć chce, nie szukaj sensu w sobie idz i zbieraj swe żniwo... Przyjacielu...
_________________ Żyjemy w czasach gdy kurewstwo wzbudza zachwyt, a cnota śmieszność
Zachwyciłam się , szczególnie efektem rozmyślania na temat życia i śmierci.Porównanie nezwykłe i trafione, "Nadzieja" tak samo , mało ludzi tak dobrze ujęło nadzieje :)
_________________ "Każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą."
— Bob Dylan
Najbardziej niebezpieczne są emocje, ponieważ one obsesyjnie szukają jakiejkolwiek formy ekspresji, są niecierpliwe, nie mogą czekać, żeby stworzyć coś nowego, swoistego - wpadają więc z rozpędu w utarte formy.
— Olga Tokarczuk
Mędrcu stary
Spójrz ja głupi i mały
Aktorze lśniący
Spójrz ja przygaszony
Modelu boski
Spójrz ja brzydki i śmiertelny
Dla was śmietanka
Dla mnie cukier i fusy
Wy jecie nożem i widelcem
Ja rękami
Was trzyma etykieta
Ja wolny jak ptak
Boicie się każdego kroku
Każdy gest
Horror zmysłów
Jęk pękającego szkła
Szepty wśród ścian
Bo "ę" przeszło w "o"
Boicie się własnych cieni
Żyjecie choć nie żyjecie
By żyć trzeba mieć życie
Ale nie czyjeś
Lecz swoje własne
_________________ Żyjemy w czasach gdy kurewstwo wzbudza zachwyt, a cnota śmieszność
O boże, nigdy tak się zdołowałem, co to ma być? Mi to nie pasuje w ogóle, sam lepsze pisałem w wieku 3 lat
_________________ żeby pójść do łóżka z dziewczyną to wystarczy, że pobzdryngolę coś na gitarze i powiem, że rocka słucham.
http://na-kacu.blogspot.com/
Ratunku! przecież te twoje rymy a`la 18L są straszne...
To ciekawe, jak tymi rymami wygrywam każdą bitwę osiedlową
_________________ żeby pójść do łóżka z dziewczyną to wystarczy, że pobzdryngolę coś na gitarze i powiem, że rocka słucham.
http://na-kacu.blogspot.com/
Kto założył ten temat? Sagad. Kogo są wiersze? Jego. Więc dlaczego dyskusja zaczęła się toczyć na temat wierszy Straha? Chcecie podyskutować na temat jego wierszy? To zapraszam do innego tematu. Koniec dyskusji na tematy nie związane z wierszami Sagada, bo znając życie skończy się ona na trzecich warnach.
_________________ If I could, maybe I'd give you my world
How can I, when you won't take it from me?
Doszedłem do wniosku że ten poprzedni wiersz powinien wyglądać tak:
Mędrcu stary
Spójrz ja głupi i mały
Aktorze lśniący
Spójrz ja przygaszony
Modelu boski
Spójrz ja brzydki i śmiertelny
Dla was śmietanka
Dla mnie cukier i fusy
Wy jecie nożem i widelcem
Ja rękami
Was trzyma etykieta
Ja wolny jak ptak
Boicie się każdego kroku
Każdy gest
Horror zmysłów
Jęk pękającego szkła
Szepty wśród ścian
Bo "ę" przeszło w "o"
Bez całej reszty.
Teraz coś nowego zanim mi ucieknie z głowy.
* * *
Trzask
Mlask
Rozprute szkło
Takie jakieś
Połamane
Poskręcane
Chlast
Prast
Rozcięta stopa
Jakaś takaś
Blada
Szara
A podłoga
Taka czerwonawa
Finish nie przesadzam z dłużyzną ^^ ale może nawet wrócę do pisania? Hmmm kto wie ^^
_________________ Żyjemy w czasach gdy kurewstwo wzbudza zachwyt, a cnota śmieszność
...? Nie wiem czy do końca przemyślałeś tego stwora, podejrzewam, że to tzw. spontan. W każdym razie, w całej przedziwności potrafię sobie wyobrazić epicko prute szkło, jednak nijak mlaskanie po trzaskaniu (^^), zwłaszcza w towarzystwie tłuczonego szkła, nie spodziewam się raczej nawiązania do wyszukanych fantazji erotycznych.
Forma podmiotów gdzieś zanika w całej tej brawilokwencji i tu znowu uderzę do szkła, które prujesz tylko po to, aby je połamać i poskręcać, co nie ukazuje wbrew pozorom charakteru w jakimś stopniu oskymoronicznego, lecz czysty absurd i brak obycia ze słowem.
Znowuż rozpoczęte mlaskiem nawiązanie do konkretnego zmysłu już się nie powtarza, wyparte przez suche chlast i prast, co pozwala stwierdzić, że jechałeś bardziej przez skojarzenie, bez wysiłku i rozumnego dopasowania. I tę modę widać dalej, na wzór "takie jakieś", rzucasz "jakaś takaś", nie zwracając nawet uwagi na gramatyczną niepoprawność wyrazu "takaś" w świetle kontekstu (takaś to pierwszoosobowe odniesienie do podmiotu rodzaju żeńskiego; a tego trybu w całym ykhm.. wierszu ani razu nie zastosowałeś). Zbyt widoczna wpadka, jak na anakolut.
No i wreszcie finisz, także odmienny od całej reszty prostych, zimnych i suchych określeń (a jakże!); wszystko blade, szare, pojedyncze, tylko podłoga zalała się "kaprysem czerwonawości".
Wniosek: gniot ...
_________________ We are Satan's generation and we don't give a fuck(...)
Infernal blood runs in our veins
Alcohol and drugs is what we need and take
We need no stupid fucking conscience
Go get fucked if you are not one of the bestial ones
ostatnie są dobre, i "Moja droga". poza tym bez zachwytu, trochę za dużo przesady, za to kilka trafnych porównań, rymów i dobrze użytych słów. ogólnie- pochwalić.
_________________ "(...)Godny jest przecież, bym go dzisiaj chwalił
I wielbił pieśnią za to, że przez chwilę
Istniał zmierzch, ranek i ziemia, i morze,
By Luthien mogła wśród nich się pojawić (...)"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum