Witam Wszystkich, stwierdziłem, ze opinia innych osób pomoże mi rozwiązać mój problem.
Obecnie uczęszczam do liceum, w miasteczku (15-17tyś ludzi). Mieszkam z rodzicami i siostrą. Wszystko bajera, prócz tego, że z ojcem układa mi się strasznie. Ogólnie to sprawa polega na tym, iż chcę się wyprowadzić ale dzielą mnie jeszcze miesiące do 18'nastki. Czy ktoś miał kiedyś podobne plany by wyprowadzić się z domu przed 18 rokiem życia dostać pracę i wynajmować pokój czy kawalerkę? Mam propozycje wynajęcia pokoju od starszej Pani która ma dom jednorodzinny z wnuczką. Zniechęca ją to do mnie, że jestem jeszcze pełnoletni i obawia się, że gdy będę pod jej dachem wynajmować pokój to ona będzie musiał ponosić za mnie odpowiedzialność. Jak to wygląda? Jak mogę załatwić coś takiego?
Czy gdy będę wynajmować pokój, będę pracować to czy policja albo jakieś inne władze się doczepią do mnie lub do moich prawnych opiekunów (rodziców) o to, że nieletni i że sam mieszka itp. Jak to wygląda? Jestem zielony jeśli chodzi o takie sprawy "prawne".
Chciałem Ci życzyć powodzenia, znajdziesz pracę wynajmiesz pokój, będziesz harował w warsztacie bo wątpię ,że w wieku 18 lat coś więcej dostaniesz, starczy Ci na jedzenie , zapomnisz co to dziewczyna, imprezy, życie nastolatka, bo oh miałeś chętke być dorosłym. Będziesz tak do końca życia bo raczej domu na kredyt nawet nie kupisz, a nie lepiej szukać problemu u podstaw czyli porozmawiać z ojcem? Wielu już było taki co się porywają na wiatr.
Musisz ukończyć 18 lat, lub mieszkać z osobą pełnoletnią która będzie twoim opiekunem. Ja wyprowadzałem się w wieku 18 lat i od razu Ci mówię mieszkanie samotnie bez rodzinny na początku wydaje się wolnością, lecz czasami dobija fakt że nie ma się do kogo odezwać nawet dokuczyć czy pokłócić. Poczekaj miesiąc będziesz mieć 18 znajdziesz pracę, i wszystko będzie ok. Ja już mieszkam bez rodziny prawie 5 lat i już się przyzwyczaiłem do samotności pod względem osób bardzo bliskich. Życzę powodzenia.
W moim przypadku to dziewczyny nie ma a na imprezy nie chodzę. Czasami wyjdę z kumplami i nic więcej. Większość czasu dorabiam sobie jako serwisant komputerowy. Chętkę być dorosłym? Ogólnie to to mi chodziło po głowie od dłuższego czasu, niedługo ukończę prawko i gdzieś już tą pracę dostane. No i szkoła zaoczna. Nie wiem czy to takie porywanie się na wiatr jak jakieś prerspektywy są. Jeśli chodzi o "rozmowę z ojcem" to mi na tym nie zależy bo wiem, że nasze stosunki syn - ojczym się nie poprawią bo już kiedyś próbowałem z nim rozmawiać ale jakoś zaraz po ślubie mnie nie zaakceptował i tak zostało po dziś a są po 10 latach małżeństwa a wiem, że mu nie zależy na tym co robię.
No a jeśli chodzi o to prawo, to wiesz/wiecie jak to wygląda? Jest coś - przepis, paragraf, że nie mogę się wyprowadzić przed 18?
Gdy wyprowadziłeś się z domu jak to wyglądało? Miałeś już na mieszkanie czy wynajmowałeś?
Jak tylko skończę technikum to też spier**** z domu...
Pójdę na studia informatyczne i będą mi płacić za mieszkanie.
Mam zamiar mieszkać tam razem z siostrą i dziewczyną.
Z nimi dogaduje się najlepiej.
Wiesz, to jest poważna decyzja..
W razie utraty pracy zostajesz bez niczego, a co powiesz jeśli za pół roku pojawisz się w domu rodzinnym ze spuszczoną głową, kiedy coś Ci się nie powiedzie?
Jeśli nie jesteś zmuszony do ostateczności to nie rób tego, chyba że czujesz że naprawdę nie masz już wyjścia, wtedy pakuj manatki i w drogę.
(PS. sam przerabiam coś podobnego więc wiem że to nie jest łatwe)
Teoretycznie jest prawo ze musisz mieszkac do 18 roku zycia z osoba ktora jest za Ciebie odpowiedzialna. W praktyce wyglada to troche inaczej, bo pod warunkiem ze bedziesz nadal zameldowany u rodzicow i nie masz problemow z prawem i nie bedziesz ich mial do 18r zycia to nikogo nie bedzie interesowalo gdzie Ty tak naprawde mieszkasz.
Jednak powiem Ci ze wyprowadzka z domu nie jest wcale taka fanstastyczna jak Ci sie teraz wydaje. Wyproadzilam sie z domu zaraz po gimnazjum czyli majac 16 lat poniewaz nie ukladalo mi sie z rodzicami. Zamieszkalam na stancji z fajnymi mlodymi ludzmi, znalazlam dorywcza prace, od czasu do czasu jakies pieniadze wplywaly od babci wydawalo mi sie ze jakos sobie poradze. Po miesiacu kiedy okazalo sie ze kasy brakuje, ze tak naprawde nie ma do kogo geby otworzyc, kiedfy zaczelam zawalac szkole bo zamiast do niej szlam do pracy zeby miec z czego zaplacic za prad zrozumialam jak wielki popelnilam blad. Jednak juz bylo za pozno zeby sie wycofac i wrocic do rodzicow. Co prawda jakos wytrwalam i sobie poradzilam ale kosztem wlasciwie wszystkiego.
Dlatego zastanow sie dobrze zanim wyprowadzisz sie z domu. Na dorosle zycie przyjdzie jeszcze czas. Docen to co masz.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum