Wysłany: 2010-01-12, 00:27 Z aortą zamiast aureoli.
Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił
czemu żeś do mnie to dziewczę dopuścił
czemuś postawił na mojej drodze
smukłą jej kibić, której nie po drodze
do nieba piechotą iść prawem zwyczaju
lecz w dół się kierować ku ścieżynkom raju
upadłego złego ducha, którego podszepty
kazały mi zwiedzić tamtejsze obiekty
zatoczyć się głucho pośród zarośli
i krzyczeć, i ryczeć, bośmy niedorośli
i tulić do siebie rozpalone źrenice
dłonie gorące i śliskie jak świéce
paznokciami zdrapywać pyłek ze skóry
i ciągle by wędrować z dołu do góry
drażnić język jak psa na łańcuchu
w nieustannie przyspieszanym ruchu
ocierać się, docierać w wiecznej pogoni
zamykać ciała niczym babie lato w dłoni
odwiedzać świątynie, pozostawiać dary
odganiać włosy z czoła niczym nocne mary
drżeć jednym rytmem, ściskać, dociskać
gryźć, krzyczeć, całować i tryskać
w końcu zrezygnować z gonitwy
i paść przegranym na polu bitwy
toć szybko niewinność ulecieć z nas może
daj siłę na jeszcze, litościwy Boże
_________________ nie daj zapomnieć
chleba i wody
zapachu i smaku
nie daj zapomnieć
piękna i prawdy
leżących na progu
Dziwne masz te porównania, ogółem jeszcze nie czytałem podobnego wiersza raczej. Nie ma to co prawda według mnie większego sensu, ale podoba się.
_________________ "Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda." - Albert Einstein
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum