Imię: Łukasz
Wiek: 23 Dołączył: 31 Sie 2009 Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2009-10-17, 12:49 Zdrada za przyzwoleniem.
Ostatnio obiło mi się o uszy takie właśnie twierdzenie. Faceci pozwalają dobrowolnie korzystać z życia towarzyskiego swoim kobietom (całowanie z innymi, kuszenie, prowokujący taniec w ostateczności seks) tylko po to, aby w przyszłości nie zdradziły ich z powodu braku doświadczenia czy też braku przygód. Bardzo mnie zdziwiło takie nastawienie. Za przyzwoleniem dają sobie dorysować poroże i nie mają nic przeciwko. Jestem ciekaw co Wy o takim postępowaniu myślicie. Faceci zgodzilibyście się na takie coś? Kobiety, czy wykorzystałybyście dobrowolną zgodę Waszych partnerów na delikatny skok w bok?
never! zdrada za przyzwoleniem?! co za głupota! jak już się z kimś jest to jest się na serio i do końca a nie skoki na bok za przyzwoleniem , no proszę Was.
Weźmy pod uwagę, że jest coś takiego, gdy mężczyznę podnieca patrzenie na seks swojej kobiety z innym. Wtedy może bym się zastanowiła.
Ale gdyby wprost mi powiedział "słuchaj, możesz się wyszaleć i bzyknąć z innym"...hm, nie wiem, jak bym zareagowała.
_________________ Jak suchy liść,
Jak kapryśny wiatr,
Dokąd tak biegniesz
Uwikłana w świat?
Wiek: 35 Dołączyła: 13 Cze 2009 Skąd: raczej dokąd?
Wysłany: 2009-10-17, 15:16
Nie zgodziłabym się na taki układ. Jestem z kimś, wiec to z nim mam sie wyszaleć, jego darzyć uczuciem, a nie korzystać z wolności. Na tym polega związek. I sama nigdy nie pozwoliłabym facetowi na to żeby mnie zdradził.
_________________ Wiesz... lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak, nienaturalnie
Trochę przesadnie, pobyć sam
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
Tak zwyczajnie, tylko że
Tutaj też wiem kolejny raz
Nie mam szans być kim chcę.
Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem.
Lubie mieć w związku swobodę, nie lubie jak ktoś mnie ogranicza.. ale bez przesady, nie do takiego stopnia.. jakby mój facet zaproponował takie coś to zastanowiłabym się czy wszystko z nim dobrze.. jeśli chodzi o taką opcja w ogóle nie byłaby przeze mnie brana pod uwagę..
Po mimo tego,że w związku kieruje się przede wszystkim otwartością nie wyobrażam sobie takiej sytuacji...
Zastanowiłabym się,czy ten pomysł nie jest przypadkiem na usprawiedliwiony skok w bok.Nie jestem sobie nawet w stanie sobie tego wyobrazić i zastanawiać się co w tym przypadku oznacza związek z drugą osobą..
_________________ "Każdy nowy dzień zaczyna się głęboką nocą."
— Bob Dylan
Najbardziej niebezpieczne są emocje, ponieważ one obsesyjnie szukają jakiejkolwiek formy ekspresji, są niecierpliwe, nie mogą czekać, żeby stworzyć coś nowego, swoistego - wpadają więc z rozpędu w utarte formy.
— Olga Tokarczuk
W życiu!!! Nigdy bym nie skorzystała. Jężeli już z kimś jestem, to tylko on się liczy. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Nie potrafiłabym... Wiernośc...
No ale jeśli partner "zezwala"...To czy wciąż można tu mówić o zdradzie i niezachowaniu wierności?
Masz rację, trzeba to chyba rozgraniczyć na 2 sytuacje. Pierwsza to opisywana w temacie, kiedy jedna z osób w związku POZWALA drugiej na coś takiego, poświęcając się i odczuwając dyskomfort tylko po to, żeby druga osoba poszalała sobie i, w jego mniemaniu, zaspokoiła potrzebę szaleństw na przyszłość. Może to być po prostu zaspokojenie jej ciekawości, jak to jest z innym. Druga sytuacja związana jest z fetyszem, który polega na obserwowaniu seksu swojego partnera z kimś innym. Wtedy nie można mówić o braku lojalności, zdradzie itp. Wypadałoby w tym temacie rozróżnić te rzeczy. Dla mnie mimo wszystko pozostaje to w sferze fikcji w tym momencie.
_________________ "Człowiek dobrze się mający jest na płaszczyźnie duchowej bez szans. Głębia to wyłączny przywilej tych, którzy cierpieli."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum