Hmmm.
Moim zdaniem to nie ma przyszłość.
Chyba że co jakiś czas te osoby się spotykają.
Moja koleżanka chodzi już ze swoim chłopakiem ok. 3 lata.
Ona mieszka w Anglii, on w Polsce.
Spotykają się bodajże przez 2 tygodnie we wakacje.
I jakoś dają radę.
Ja bym się obawiała że druga połówka może mnie zdradzać..
_________________ Nie odzywaj się chyba, że możesz ulepszyć ciszę.
Ja bym się obawiała że druga połówka może mnie zdradzać..
Tak samo owa druga połówka mogłaby żywić takie obawy w stosunku do ciebie, ale chyba w wypadku związku na odległość dobrze o tym za mocno nie myśleć.
Co do samej sprawy: mam wrażenie, że nastolatki chętniej wikłają się w taką och-ach wielką miłość na odległość, ale z utrzymaniem tego gorzej. Osoby starsze - co do początków znajomości podchodzą sceptycznie, ale może łatwiej im to utrzymać?
Sama byłam w takim związku, odległość 500 km. Naturalnie, rozpadło się - jednak rozmowy przez telefon nie zastąpią kontaktu fizycznego.
_________________ Jak suchy liść,
Jak kapryśny wiatr,
Dokąd tak biegniesz
Uwikłana w świat?
Nigdy bym się na takie coś nie odważyła. Chyba za bardzo zależy mi na cielesności, takich pierdołach jak trzymanie za rękę, zadzwonienie po kogoś o 3 w nocy, żeby po mnie przyszedł, hehe. Tak, jakby jeszcze do tego zazdrość doszła to obydwie strony życia by nie miały.
_________________
Z rynsztoków cicho gra przyciasna muzyka
Stoją czarty na czatach i mogą ci kark połamać
Znikąd ratunku coraz więcej zdrady
Każdy stróż to szpicel
Szpicla trzeba zabić
Oczywiście, że jest mozliwy taki zwiazek na odległośc, ale partnerzy muszą sobie niemalże bezgranicznie ufać, sama jestem w takim związku i nie narzekam
_________________ Nowy styl forum!Zapraszam do oceny, adres w profilu! Szukamy moderatora na forum!
Oczywiście, że jest mozliwy taki zwiazek na odległośc, ale partnerzy muszą sobie niemalże bezgranicznie ufać, sama jestem w takim związku i nie narzekam
jak długo? tydzien? dwa?
zaufanie to naprawdę nie wszystko. w grę wchodzi jeszcze olbrzymia tęsknota, potrzeba bliskości... gdy się z kimś jest, to potrzebuje się go na co dzień, nie od święta.
to wszystko w pewnej chwili wybucha.
_________________ I want a perfect body, I want a perfect soul
I want you to notice when I'm not around
You're so fucking special
I wish I was special
zależy jaka ilość km.. zależy czy osoba wyprowadziła się nagle z tego samego miasta czy od zawsze tam mieszkała. zależy ile czasu jesteśmy razem..
Za 2 lata wybieram się na studia. i ogólnie możliwe że przez kolejne 5 lat będę w takim związku lecz zapewne widywac będziemy się w każdy weekend być może co drugi.
_________________ Czy kochałeś kiedyś kogoś tak bardzo, że ledwo mogłeś oddychać?
Ktoś kiedyś powiedział : " W życiu piękne są tylko chwile. " A ja dopowiem że : jeśli jesteś z tą 'drugą połówką' te chwile następują jedna po drugiej. " :)
Związek na odległość to ciężka sprawa. Telefon, smsy i inne komunikacje werbalne pisane to nie wszystko. Brak bliskości zabija. To są negatywne strony.
Są też oczywiście pozytywy: tęsknota w pewnym sensie, brak monotonii, nauka zaufania i ograniczeń.
Niewielu wytrzymuje, aż do końca.
I tak byle do 3 września
A ja wcale nie uważam, żeby takie związki były trudne, jeżeli oczywiście para ma możliwość regularnego spotykania się. Mój brat wziął w czerwcu ślub (po trwającym bodaj 3 lata związku) z dziewczyną z Poznania, sam mieszkał cały ten czas w Warszawie. Oboje są dorośli, gdyby chcieli, pewnie jedno przeniosłoby się do drugiego, ale że mieli dobrą pracę, postanowili zrezygnować z takiego poświęcenia, no i udało się. Jak mówią - dla chcącego nic trudnego.
Ja, ze swoim chłopakiem, który pochodzi ze śląska, spędzałam w związku na odległość więcej czasu, niż z byłym, który mieszkał w tym samym mieście! Plusem tego, była jego praca - jest dziennikarzem, i nie ma normowanego czasu pracy, także zdarzało się i tak, że zamykał tygodnik, i był u mnie już w czwartek wieczorem, zostawał po poniedziałku rano, i wyjeżdżał ode mnie bladym świtem, prosto do pracy. Fakt, wymaga to niemałego poświęcenia, ale udało się, spędzamy ze sobą teraz każdą wolną chwilkę, i bardzo się cieszę, że tak jest.
Także nie poddawać się!
_________________ Później luki w pamięci, zapatrzenia w okno -
tam mała dziewczynka w bloku naprzeciwko
uśmiecha się z żyletką pomiędzy zębami.
Myślę o jej chłodnych pocałunkach.
Uczucie powinno się budowac na wspólnym zaufaniu, a tego chyba nie można robic na odległośc
co to za pierdoły opowiadasz?
to właśnie odległość kształtuje w nas cechy drzemiące od dawna, a o których nie mieliśmy pojęcia.
to właśnie dzięki odległości odkrywamy w sobie, jak bardzo potrafimy poświęcić się dla partnera. ile wyrzeczeń, ile cierpliwości i ciepła jesteśmy w stanie mu dać.
myślę, że to 'najwyższa' forma miłości, brak cielesności, porozumienie między duszami. możliwość czystości, rozmów i głębi.
jestem za, takie cierpienie.. smakuje.
_________________ - Chyba się w panu zakochała, bo przeklinała pana całymi tygodniami.
Dobra, ale nie rób z miłości męczeństwa, gdzie wychwala się brak kontaktu fizycznego, a tylko cierpienie ku chwale duchowej strony związku.
Jest ona ważna, ok, ale nie gloryfikujmy związków na odległość i pamiętajmy, że owszem, rozbudza cechy drzemiące w nas od dawna - ale i pokazuje nasze słabości.
Ot, równowaga między duchowością, a fizycznością. Nie można przeginać w żadną ze stron.
_________________ Jak suchy liść,
Jak kapryśny wiatr,
Dokąd tak biegniesz
Uwikłana w świat?
dzięki odległości odkrywamy w sobie, jak bardzo potrafimy poświęcić się dla partnera.
Niekoniecznie potrzebna jest do tego odległość, ale rzeczywiście, coś w tym jest. Wiele razy musiałam rezygnować z własnych spraw, spotkań z przyjaciółkami, wspólnych wypadów itp., właśnie dlatego, że cały weekend byłam z facetem. On zresztą podobnie - praca-ja-praca-ja. No cóż, coś za coś. Pamiętam, jak kiedyś w grudniu, czy styczniu, generalnie w czasie tych gigantycznych mrozów, jechał do mnie pociągiem w dniu, kiedy sparaliżowane było całe PKP. Podróż, która trwa średnio 3 godziny zajęła mu wtedy 12 (!), wiele razy mówiłam, żeby przesiadł się w coś powrotnego do domu, ale chciał przyjechać i koniec. To było bardzo miłe, chociaż dotarł późno w nocy, cały zziębnięty. To dopiero było poświęcenie, ja bym się w takiej sytuacji pewnie popłakała i po kilku godzinach wróciła do domu, albo kazała mu po siebie przyjechać.
_________________ Później luki w pamięci, zapatrzenia w okno -
tam mała dziewczynka w bloku naprzeciwko
uśmiecha się z żyletką pomiędzy zębami.
Myślę o jej chłodnych pocałunkach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum