Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Pokusa07

User


Dołączył: 22 Kwi 2019

   

Wysłany: 2019-04-22, 00:14   Dziewczyna-problem i problemy z przyjaciółmi

Byłem z dziewczyną przez 3 lata. Pozanismy sie na pierwszym roku studiów dziennikarskich. Byliśmy udaną parą. Dawałem jej wszystko. Spędzałem z nią każdy wolny czas. Jako jej dobry facet wychodziłem nawet z nią na jej spotkania z przyjaciółkami. Kurde byliśmy nie rozłaczni. Jak była sama to zawsze pisałem do niej sms owszem musiałem nie raz wysłać 30 w ciągu godziny żeby odpisała bo po prostu sie martwiłem o nią. Mialem plany o ślubie wspólnym życiu i w ogóle Aż w tamtym tygodniu. Powiedziała mi że odchodzi. Tak nagle nie rozumiem tego. Czy ja zrobilem coś źle?


A drugi problem to przyjaciele. Teraz nawet nie chcą ze mną gadadać ani mnie pocieszać. Jest mi smutno bo zawiodłem sie na nich. Spędziłem z nimi 10 lat. Pomagaliśmy sobie na wzajem. Spedzaliśmy duźo czasu. I ufałem im. Oni mają do mnie pretensjie że sie do nich nie odzywałem 3 lata. Ale miałem dziewczyne i byłem zajety. Wiec powinni nyć wyrozumiali. Zresztą wyznaje zasade że jak mam dziewczyne to tylko i wyłącznie ona sie liczy i dla innych nie mam czasu dla innych. Czy to tak ciężko zrozumieć?
 

Matt19  

User

Skandalista ;)



Imię: Mateusz

Wiek: 19

Dołączył: 05 Sie 2016

Skąd: Olsztyn

   

Wysłany: 2019-04-22, 00:30   

No szac dla dziewczyny że wytrzymała z Tobą 3 lata. Chłopie Ty jesteść typowym bluszczem. No nie dziwie sie że od Ciebie odeszła. Kurde Ty jej nawet oddychać nie dałeś. Do WC też z nią chodziłeś? Bo przecież podobno w sedesie też sie można utopić. Nie no serio 30 sms w ciągu godziny? Łaziłeś z nią na jej spotkania z przyjaciółkami? Ty chyba swojego życia prywatnego nie miałeś?
Wiesz jakie to jest upierdliwe? Ty jej nawet 5 minut wolnego od siebie nie dales. Chłopie wybierz sie na terapie jak chcesz zbudować trwały związek. Bo na dłuszą meta takie bluszczowanie jest po prostu mega upierdliwe i męczące. Bycie w związku nie polega na byciu ze sobą 24h na dobe. Bo to prostu wykańcza. Mała przerwa od siebie dobrze robi. No bluszczowanie i zaborczość jest jedną z najczęstszych przyczyn rozwodów. Bo to jest mega irytujące.


Wracjąc do drugiego problemu. Czy Ty masz po koleji w głowie czy brakuje Ci piątej klepki? Serio? Masz żal do przyjaciól że nie ratują Twojego biednego serduszka? Wiesz kto tu był nie fair? Ty kolego.
No kurde wystwiłeś ich na 3 lata no bo związek najważniejszy a teraz masz pretensje do nich że mają nowego a Ciebie nie chcą znac.? No przepraszam bardzo ale co mieli czekać aż jaśnie Pan pojawi i zrobić Ci komitet powitalny bo stary ziomek wrócił? Denerwują mnie tacy ludzie osobiście.

Związek związek związek a jak ten super związek sie skończy to lament. Jestem sam/a boże moi przyjaciele to judasze. Powinni na mnie poczekać. Albo to wina mojego ex bo to przez niego/nią straciłam/łem przyjaciół. Jestem sam. Ok tylko że na własne życzenie. No co by sie stało jakbyś pogadał spotkał sie z nimi 2 razy w tygodniu czy 3. Co związek by Ci sie zawalił? Kurde śmieszą mnie tacy ludzie. Ok związek jest najważnieszy ale nie na tyle by zamiedbywać rodzine czy przyjaciół bo potem jest lamemt.

Kurde jeszcze bym zrozumiał jakby byli fałszywi. Ale kurde 10 lat spedziliście zawsze Ci pomagali. No ze świecą szukać takich przyjaciół. Na przyszłość o tym pamietaj a i nie odbieraj to jako ataku. Owszem możesz sobie wyznawać zasade jak mam dziewczyne to wszystkich mam w dupie. Ale potem żeby nie było płaczu że jestem sam. Bo pamietaj że nigdy nie powinno sie uzależniać swojego szcześcia od związku bo to sie zawsze zemści. Tak ja mówie dla wszystkich bliskich trzeba mieć czas.
Bo prawda jest taka że dzisiaj związek jest a jutro go nie ma.

Tylko jako dobrą rade bombelku ;)
 

  

samerpiszesiesummer  

User


Imię: Mateusz

Wiek: 20

Dołączył: 18 Mar 2019

   

Wysłany: 2019-04-22, 13:46   Re: Dziewczyna-problem i problemy z przyjaciółmi

Pokusa07 napisał/a:


A drugi problem to przyjaciele. Teraz nawet nie chcą ze mną gadadać ani mnie pocieszać. Jest mi smutno bo zawiodłem sie na nich. Spędziłem z nimi 10 lat. Pomagaliśmy sobie na wzajem. Spedzaliśmy duźo czasu. I ufałem im. Oni mają do mnie pretensjie że sie do nich nie odzywałem 3 lata. Ale miałem dziewczyne i byłem zajety. Wiec powinni nyć wyrozumiali. Zresztą wyznaje zasade że jak mam dziewczyne to tylko i wyłącznie ona sie liczy i dla innych nie mam czasu dla innych. Czy to tak ciężko zrozumieć?


Wcale mi Cię nie żal. Najgorsze gówno to zapomnieć o kolegach, bo masz dziewczynę.
 

Matt19  

User

Skandalista ;)



Imię: Mateusz

Wiek: 19

Dołączył: 05 Sie 2016

Skąd: Olsztyn

   

Wysłany: 2019-04-22, 13:58   

O jest jedyny który mysli jak ja ;) a.właśnie wieksza wiekszość tego nie kuma. Że takie zachowanie jak Pana autora postu. To nic innego jak zdrada i nóż w plecy
_________________
Naiwność mam pod sercem,
bo czasami sam już nie wiem kto jest moim przyjacielem.Najgorsza prawda jest lepsza niż słodkie kłamstwo co z tego, że w kontakcie mi nie pasuje przyjaźń, po co coś zaczynać, skoro jutro chcesz z tym skończyć
 

samerpiszesiesummer  

User


Imię: Mateusz

Wiek: 20

Dołączył: 18 Mar 2019

   

Wysłany: 2019-04-22, 20:00   

Matt19 napisał/a:

O jest jedyny który mysli jak ja ;) a.właśnie wieksza wiekszość tego nie kuma. Że takie zachowanie jak Pana autora postu. To nic innego jak zdrada i nóż w plecy


Kurde, no to jest totalnie nie fair. Nawet ludzie po ślubie znajdują czas żeby wyjść ze dwa razy na miesiąc wypić piwko przy weekendzie z kumplami. A przecież związek to nie jest małżeństwo... no i z tego powodu nie spędza się czasu większość doby, owszem, ale nie można też się zamykać tylko na relacje w związku. Jeśli byłbym w związku z jakąś dziewczyną to nie wyobrażam sobie postąpić w taki - nie przesadzę używając tego słowa - zdradziecki sposób.
 

kasia_demańska  

Stały User



Dołączyła: 22 Lut 2019

   

Wysłany: 2019-04-22, 20:58   

Panowie - spokojnie :-)

Fakt, macie rację w tym, co piszecie. Nie wolno tak osaczać drugiego człowieka, trzeba mu zostawić trochę swobody, a samemu też podtrzymywać dotychczasowe kontakty z przyjaciółmi. 3 lata takiego zaślepienia musiało się zemścić. Sama też bym długo nie wytrzymała z takim "nadopiekuńczym" facetem, a co do przyjaciół... obawiam się, że sprawa zawalona, jeśli nie na zawsze, to na bardzo długo.

Jednak zauważcie, że on napisał w desperze, chciał usłyszeć słówko wsparcia... Na pewno czuje się strasznie, bo zainwestował w związek całego siebie i wydawało mu się, że robi dobrze. Miłość zaślepia, a tu to zadziałało wyjątkowo boleśnie... Mam nadzieję, że wyciągnie wnioski i jego kolejny związek oraz dalsze relacje z przyjaciółmi będą wyglądać zupełnie inaczej - czego mu serdecznie życzę. Każdy zasługuje na drugą szansę, a takie nauczki są w życiu po to, żeby nie popełniać w przyszłości tych samych błędów. Trzymam za to kciuki.
_________________
Mądrość nie zawsze przychodzi z wiekiem. Czasami wiek przychodzi sam
 

Damn  

Pogromca postów

Queen Dude



Wiek: 23

Dołączyła: 10 Kwi 2010

   

Wysłany: 2019-04-24, 22:34   

Twoje zachowanie to recepta na cierpienie. Związek to element życia, oprócz tego potrzebne jest własne środowisko, pasja. Też uważam że w związku należy angażować się na 100% i druga połówka musi być tą najważniejszą, numerem jeden. Ale każdy potrzebuje odskoczni. Potrzebuje własnych przyjaciół. Także właśnie na taką okoliczność - kiedy coś nie wypali i potrzebne jest wsparcie. Na własne życzenie niestety pozbawiłeś się tego wsparcia. Przyjaźń jest taką samą relacją jak miłość pod tym względem, że trzeba ją pielęgnować, zostawiona sama sobie przemija i tak właśnie tutaj się stało. Szkoda mi cię, ale ponosisz pełną odpowiedzialność za to jak Twoje życie wygląda. Daj sobie czas na rozpacz a potem podnieś się i nie popełniaj starych błędów.
_________________

If you don't wanna see that sunset,
stop looking in a demon's eye

Temporarily online
 

Lonely Butterfly  

Moderator

Lonely Butterfly


Wiek: 21

Dołączyła: 07 Sie 2014

   

Wysłany: 2019-04-25, 15:21   

Podpisuję się pod słowami osób wypowiadających się powyżej.
Chociaż znam przypadki par, które mają tylko siebie wzajemnie i im to pyka, bo innych znajomych nie mają, ale co w przypadku rozstania? Cierpienie jest tysiąc razy silniejsze, bo wtedy tracą dosłownie WSZYSTKO.
 

samerpiszesiesummer  

User


Imię: Mateusz

Wiek: 20

Dołączył: 18 Mar 2019

   

Wysłany: 2019-04-26, 21:48   

Lonely Butterfly napisał/a:

co w przypadku rozstania? Cierpienie jest tysiąc razy silniejsze, bo wtedy tracą dosłownie WSZYSTKO.


Nigdy nie pozwól, by ktoś był dla Ciebie wszystkim, bo gdy odejdzie - zostaniesz z niczym :).
 

Jarek_Władca_Zmywarek  

User

Władca Zmywarek


Imię: Jarek

Dołączył: 28 Kwi 2019

Skąd: Ziemia

   

Wysłany: 2019-04-28, 17:25   

No cóż stary... Twój ból jest moim bólem i bardzo Ci współczuję. Na pewno bardzo cierpisz i nie wiesz jak będziesz potrafił bez niej żyć. Ale nie przejmuj się - to minie.

Chemia mózgu się wyrówna, wspomnienia zatrą i będziesz jak nowo narodzony.

Tymczasem proponuję zrobić sobie pół roku przerwy (serio) od bab, żeby nie wpakować się znowu w jakąś dziwną sytuację tylko dlatego, że potrzebujesz się do kogokolwiek przytulić.

W międzyczasie możesz ten czas wykorzystać, aby znaleźć sobie nowe relacje z nowymi kolegami i być może nowe kółka zainteresowań, gdzie nie będzie kwasu po tym, że ich zostawiłeś na 3 lata. Opcjonalnie zawsze zostaje terapia - żaden wstyd. Trzeba się czasem poratować - lepiej tak niż blantami czy wódką (zaufaj mi).

Właściwie to powiem Ci, że to nawet dobrze, bo masz dzięki temu możliwość obmyślić się na nowo i jak za parę lat spojrzysz na ten moment w życiu (o ile go dobrze wykorzystasz), to będziesz go widział jak punkt przełomowy w którym zacząłeś się stawać tym kim zawsze chciałeś być! Do dzieła!
_________________
Tylko się nie denerwuj, że się z Tobą nie zgadzam. To mój naturalny stan. Robię to niejako dla sportu. ;)

Poza tym jestem typowym Heretykiem...
 

Lonely Butterfly  

Moderator

Lonely Butterfly


Wiek: 21

Dołączyła: 07 Sie 2014

   

Wysłany: 2019-04-29, 13:50   

samerpiszesiesummer napisał/a:

Lonely Butterfly napisał/a:

co w przypadku rozstania? Cierpienie jest tysiąc razy silniejsze, bo wtedy tracą dosłownie WSZYSTKO.


Nigdy nie pozwól, by ktoś był dla Ciebie wszystkim, bo gdy odejdzie - zostaniesz z niczym :).


Mi to nie grozi, spokojnie. :) Nie pisałam o sobie.
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com