Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Sylwia13256  

User


Imię: Sylwia

Wiek: 29

Dołączyła: 05 Lis 2019

Skąd: Kujawsko -Pomorskie

   

Wysłany: 2019-11-13, 08:44   

Nora_D napisał/a:

Co najmniej 3 godziny dziennie? :-o
To co ty tyle robisz w jego towarzystwie? :-|


Jestem wolonatriuszką w Oratorium które on prowadzi i chodzę tam codziennie od 16 do 19 nieraz 20 pilnować dzieciaki sprzatać i takie tam
 

Hulwester  

User



Imię: Hubert Sylwester

Wiek: 17

Dołączył: 27 Paź 2019

Skąd: Człuchowszczyzna

   

Wysłany: 2019-11-13, 17:54   

Szej-Hulud napisał/a:

Nie chcę tracić czasu na szukanie dłuższych fragmentów, ale zauważyłem dwie konkretne cechy Twojego stylu:
1. archaizmy
2. czasowniki na końcu zdań
Stosujesz ponadto bardzo moralizatorski ton i często używasz silnych słów. Brzmisz przez to jak stereotypowy paladyn z Baldur's Gate czy innej gry RPG.



Nadal nie rozumiem w czym problem i co takiego moralizatorskiego jest w moich nawykach. To pewnie wynik poważnego tonu dyskusji. No cóż, uznajmy że mierny ze mnie pisarz.

Szej-Hulud napisał/a:

Piszę w liczbie pojedynczej.


Dobrze, przepraszam, przejdę zatem na „ty”

Szej-Hulud napisał/a:

Katolicyzm może sobie głosić co chce, ale fakty są takie, że hasło "Gott mit uns" ("Bóg z nami") znaleźć można na klamrze od pasa żołnierzy niemieckich z czasów II Wojny Światowej. Powoływanie się na Boga nie wystarcza, by uświęcić cokolwiek.


Tak, a Hitler powoływał się czasem na Boga w swoich wystąpieniach, co nie przeszkadzało mu gdzie indziej parać się okultyzmem albo mówić że Niemcom przydałoby się coś bardziej w stylu islamu. Kłamstwa zawsze będą tam gdzie jest nieprawość, bo Szatan jest ojcem kłamstwa.

Szej-Hulud napisał/a:

Ten sam system wartości pozwala Ci mieszać z błotem starania pokoleń Polaków, którzy walczyli o polską kulturę, tożsamość i niepodległość? Wybacz, ale zostanę przy swoim socjalizmie.


Teraz naprawdę przesadziłeś. Nigdy nie mieszałem z błotem żadnych starań o przetrwanie Polski, nieważne czy ktoś w tym celu sprzymierzał się ze Szwedami czy z Bonapartem, czy przechodził na islam lub komunizm. Co innego ocena środków lub celów. Ale starań czy walki, tak długo jak chodzi o dobry byt Polski, nigdy z błotem nie mieszałem, nie mieszam i mieszał nie będę.

Szej-Hulud napisał/a:

A jednak kryptografia, kryptoanaliza, algebra i pierwsze maszyny liczące rozwinęły się z dala od chrześcijaństwa. Rolą chrześcijaństwa było ujednolicanie, budowa wspólnej przestrzeni wymiany myśli i wspólnego języka. To wielka zasługa, ale uniwersalizm chrześcijaństwa nie jest pierwszy. Poprzedza go uniwersalizm Cesarstwa Rzymskiego. Nie wiemy, jak wyglądałby Rzym bez chrześcijaństwa, ale wiemy jak wyglądał przed swoim upadkiem.


Więc zgadzamy się chyba że gdybanie nad tak znaczącymi zmianami jest bezcelowe, a chrześcijaństwu jego zasług nie odmawiamy.

Szej-Hulud napisał/a:

Teraz takich głupot uczą w szkole, czy sam to wymyśliłeś? Ewolucja nie może przygotować populacji na przyszłość, ponieważ wynika z przekazywania genów korzystnych w pokoleniu N do pokolenia N+1, selekcji dokonując na podstawie korzystnych cech jednostek. Nie ma w tym inteligentnego mechanizmu ani zdolności przewidywania. Nie ma tu nawet - chyba, że o czymś nie wiem - sprzężenia zwrotnego.


To wizja bez wiary w Plan Boży i Boską Opatrzność. Rozumiem.

Szej-Hulud napisał/a:

U ludzi byłyby to wyrostek robaczkowy, ryzykowne umieszczenie przełyku i tchawicy czy miednica u kobiet. Na krokodylach się nie znam.


Ale żadna naturalna cecha, choćby była wynikiem rzadkiej choroby i choćby miała prowadzić do natychmiastowej śmierci, sama w sobie nie ma charakteru moralnego, nie można więc mówić jednoznacznie o wadzie konstrukcyjnej. Wadą konstrukcyjną jest to, co uniemożliwia poprawne działanie - a czy można ustalić w jaki sposób ma działać zwierzę aby uznać je za pozbawione wad konstrukcyjnych?

Szej-Hulud napisał/a:

Zastanawiałeś się, co by się stało z pasożytami, gdyby populacja żywicieli wymarła? Albo z drapieżnikami, gdyby wymarła populacja ofiar? Z ekologią, jak rozumiem, też jesteś na bakier?


Pasożyci zginą. Drapieżniki zginą. Cały ekosystem może zginąć (mało prawdopodobne, ale załóżmy że tak). I właściwie... Czy można uznać że jest w tym jakieś zło, jeśli wszystko zginęło z przyczyn naturalnych? Śmierć bakterii, śmierć źdźbła trawy, śmierć kota i śmierć całych ekosystemów pod względem moralnym niczym się od siebie nie różnią. Inne są dopiero skutki tychże wydarzeń - ale i wtedy zło czy dobro nie pochodzi z tej natury, ale z tego jak człowiek zareaguje na zawalający się świat - jako impuls do czynienia dobra póki nie będzie za późno, czy jako uśmierzenie moralności na rzecz oddania się zwierzęcym insynktom.

Szej-Hulud napisał/a:

A kto te obiektywne wady definiuje?


Pan Bóg

Szej-Hulud napisał/a:

A czy jest tam miejsce na refleksję? Masz bardzo silne opinie, ale czy jest w nich miejsce na drugiego człowieka?


Czy jest w katolicyzmie miejsce na refleksję? Spytałbym śś. Pawła, Tomasza Akwinaty, Hieronima, Grzegorza Wielkiego, Katarzyny ze Sieny czy innych doktorów Kościoła. Wydaje mi się że w ich pismach można znaleźć czasem jakąś refleksję, a nic mi o tym nie wiadomo żeby mieli być za nią ekskomunikowani.
Czy jest w nich miejsce na drugiego człowieka? W katolicyzmie na pewno. W moim myśleniu? Staram się.
 

  

Szej-Hulud  

Pogromca postów

Éminence grise



Imię: Łukasz

Wiek: 25

Dołączył: 07 Sty 2010

   

Wysłany: 2019-11-14, 18:48   

Hulwester napisał/a:

Nadal nie rozumiem w czym problem i co takiego moralizatorskiego jest w moich nawykach. To pewnie wynik poważnego tonu dyskusji. No cóż, uznajmy że mierny ze mnie pisarz.


Być może ktoś inny jest w stanie lepiej to opisać. Ja nie mam odpowiednich kompetencji :-P

Hulwester napisał/a:

Tak, a Hitler powoływał się czasem na Boga w swoich wystąpieniach, co nie przeszkadzało mu gdzie indziej parać się okultyzmem albo mówić że Niemcom przydałoby się coś bardziej w stylu islamu. Kłamstwa zawsze będą tam gdzie jest nieprawość, bo Szatan jest ojcem kłamstwa.


Czyli wracamy do początku: zewnętrznie ukazywana religijność nie świadczy absolutnie o niczym poza sobą samą.

Hulwester napisał/a:

Teraz naprawdę przesadziłeś. Nigdy nie mieszałem z błotem żadnych starań o przetrwanie Polski, nieważne czy ktoś w tym celu sprzymierzał się ze Szwedami czy z Bonapartem, czy przechodził na islam lub komunizm. Co innego ocena środków lub celów. Ale starań czy walki, tak długo jak chodzi o dobry byt Polski, nigdy z błotem nie mieszałem, nie mieszam i mieszał nie będę.


Nie uważam, abym przesadził. Myślę, że odmawiając słuszności obchodom rocznicy odzyskania niepodległości, dajesz pokaz swoich poglądów. Nie wiem, co Tobą kieruje, ale poznaję Cię po owocach.

Hulwester napisał/a:

Więc zgadzamy się chyba że gdybanie nad tak znaczącymi zmianami jest bezcelowe, a chrześcijaństwu jego zasług nie odmawiamy.


Rzecz w tym, że ujęte w ten sposób chrześcijaństwo przestaje być unikatowe, a staje się jednym z wielu czynników, które umożliwiły rozwój cywilizacji. To rewolucyjna zmiana w postrzeganiu świata.

Hulwester napisał/a:

To wizja bez wiary w Plan Boży i Boską Opatrzność. Rozumiem.


To wizja naukowa. Możesz mieć swoją, ale nie nazywaj jej, proszę, ewolucją, ponieważ wprowadzasz rozmówcę w błąd, przy okazji narażając siebie na ośmieszenie.

Hulwester napisał/a:

Ale żadna naturalna cecha, choćby była wynikiem rzadkiej choroby i choćby miała prowadzić do natychmiastowej śmierci, sama w sobie nie ma charakteru moralnego, nie można więc mówić jednoznacznie o wadzie konstrukcyjnej. Wadą konstrukcyjną jest to, co uniemożliwia poprawne działanie - a czy można ustalić w jaki sposób ma działać zwierzę aby uznać je za pozbawione wad konstrukcyjnych?


Nie mówię o rzadkich chorobach, tylko o cechach budowy organizmów, które mają negatywny wpływ na całą populację. Skoro konkretnie wiemy co i dlaczego funkcjonuje nieprawidłowo, to wiemy również, jak powinno działać - ergo sama zdolność zdefiniowania "wad konstrukcyjnych" implikuje, iż wiemy jak organizm działać powinien.

Hulwester napisał/a:

Pasożyci zginą. Drapieżniki zginą. Cały ekosystem może zginąć (mało prawdopodobne, ale załóżmy że tak). I właściwie... Czy można uznać że jest w tym jakieś zło, jeśli wszystko zginęło z przyczyn naturalnych? Śmierć bakterii, śmierć źdźbła trawy, śmierć kota i śmierć całych ekosystemów pod względem moralnym niczym się od siebie nie różnią. Inne są dopiero skutki tychże wydarzeń - ale i wtedy zło czy dobro nie pochodzi z tej natury, ale z tego jak człowiek zareaguje na zawalający się świat - jako impuls do czynienia dobra póki nie będzie za późno, czy jako uśmierzenie moralności na rzecz oddania się zwierzęcym insynktom.


Chcąc o tym rozmawiać, musiałbyś najpierw bardzo precyzyjnie zdefiniować "przyczyny naturalne", a to nie takie znów proste ;-)

Hulwester napisał/a:

Pan Bóg


Czyżby? To znaczy, że gdzieś w Piśmie Świętym albo w objawieniu znajdę coś w stylu "Wadą obiektywną jest ananas na pizzy. ~JHWH"? Czy raczej opieramy się na ciężkiej pracy umysłowej chrześcijańskich myślicieli?

Hulwester napisał/a:

Czy jest w katolicyzmie miejsce na refleksję? Spytałbym śś. Pawła, Tomasza Akwinaty, Hieronima, Grzegorza Wielkiego, Katarzyny ze Sieny czy innych doktorów Kościoła. Wydaje mi się że w ich pismach można znaleźć czasem jakąś refleksję, a nic mi o tym nie wiadomo żeby mieli być za nią ekskomunikowani.
Czy jest w nich miejsce na drugiego człowieka? W katolicyzmie na pewno. W moim myśleniu? Staram się.


Oni mieli refleksje, więc Ty już nie musisz? :mrgreen:
_________________
"Polskie życie polityczne nie może być dżunglą afrykańską, w której buszuje kilkunastu hultai klasowych. Wasz faszyzm albo zginie w Polsce, rozbije głowę o demokrację, albo Polska zapłonie wojną domową." - Ignacy Daszyński
 

Hulwester  

User



Imię: Hubert Sylwester

Wiek: 17

Dołączył: 27 Paź 2019

Skąd: Człuchowszczyzna

   

Wysłany: 2019-11-16, 16:39   

Szej-Hulud napisał/a:

Czyli wracamy do początku: zewnętrznie ukazywana religijność nie świadczy absolutnie o niczym poza sobą samą.


Właściwie zewnętrzna religijność nie musi świadczyć nawet o religijności.

Szej-Hulud napisał/a:

Nie uważam, abym przesadził. Myślę, że odmawiając słuszności obchodom rocznicy odzyskania niepodległości, dajesz pokaz swoich poglądów. Nie wiem, co Tobą kieruje, ale poznaję Cię po owocach.


Dlaczego zaprzeczam słuszności obchodów rocznicy odzyskania niepodległości:
1. Polski obecnej za niepodległą nie uważam.
2. Uważam że lata zaborów zatraciły dziedzictwo dawnej Polski i dlatego obchody rocznicy proklamowania II Rzeczypospolitej (na tymże zaprzepaszczeniu się opierającej) uważam za niegodne.
3. Nie widzę aby los Polski miał się poprawić od 1918 roku (a nawet widzę jeszcze większe pogrzebanie Polski), więc zadowolenie z obecnej Polski i obecnej polskości uważam za niegodne.

Szej-Hulud napisał/a:

Rzecz w tym, że ujęte w ten sposób chrześcijaństwo przestaje być unikatowe, a staje się jednym z wielu czynników, które umożliwiły rozwój cywilizacji. To rewolucyjna zmiana w postrzeganiu świata.


Zależy co uznamy za unikatowość. Bo że było jednym z wielu czynników - tu się zgodzę. Ale czy te czynniki można w ogóle ze sobą porównywać? Że np. Cesarstwo Rzymskie było ważniejsze od Kościoła Katolickiego? Gdyby wydarzenia historyczne działy się jednocześnie, miałoby to może sens. Ale jeśli jedno pośrednio wynika z drugiego, to nie można w ogóle mówić o tym co ma większy, a co mniejszy wpływ na teraźniejszość. Każdy z wielu czynników rozwojowych był unikatowy, także chrześcijaństwo.

Szej-Hulud napisał/a:

To wizja naukowa.


Nazwijmy ją więc precyzyjniej - wizją czysto-przyrodniczą. Bo teologia także jest nauką, cokolwiek by o niej nie sądzić.

Szej-Hulud napisał/a:

Nie mówię o rzadkich chorobach, tylko o cechach budowy organizmów, które mają negatywny wpływ na całą populację. Skoro konkretnie wiemy co i dlaczego funkcjonuje nieprawidłowo, to wiemy również, jak powinno działać - ergo sama zdolność zdefiniowania "wad konstrukcyjnych" implikuje, iż wiemy jak organizm działać powinien.


Ale w tym momencie już przyjmujesz jakieś kryterium - że prawidłowe działanie organizmu polega na podtrzymaniu funkcji życiowych, że prawidłowe działanie populacji polega na jej przetrwaniu. Ale to że organizmy i populacje do tego dążą, nie musi oznaczać że jest to ich prawidłowe działanie.

Szej-Hulud napisał/a:

Chcąc o tym rozmawiać, musiałbyś najpierw bardzo precyzyjnie zdefiniować "przyczyny naturalne", a to nie takie znów proste ;-)


Naturalne to znaczy zgodne z naturą świata stworzoną przez Pana Boga.

Szej-Hulud napisał/a:

Czyżby? To znaczy, że gdzieś w Piśmie Świętym albo w objawieniu znajdę coś w stylu "Wadą obiektywną jest ananas na pizzy. ~JHWH"? Czy raczej opieramy się na ciężkiej pracy umysłowej chrześcijańskich myślicieli?


Ananas na pizzy jest pyszny. A Pismo Święte o wadach obiektywnych wysławia się jasno, i we większości przypadków przypisuje zdefiniowanie tych wad Bogu. Wady te nazywa grzechem, obrzydliwością, nieprawością i różnymi innymi określeniami. Zawiera to zarówno Stary, jak i Nowy Testament. Dosłowne określenie co jest złe, a zatem jest wadą.

Szej-Hulud napisał/a:

Oni mieli refleksje, więc Ty już nie musisz? :mrgreen:


Myślałem że pytasz o to czy refleksje są w nauce katolickiej, a nie we mnie.
Jeśli o mnie chodzi to ja jestem prosty chłopski syn, wiejski przygłupek, nawet bez zdolności honorowej. Sam chyba widzisz jak się w zwykłej rozmowie przez internet motam, a co dopiero gdybym miał się równać z doktorami Kościoła. Każdą refleksję przepuszczam przez to, co mówi Kościół - w ten sposób wiele razy przyłapałem się na popadaniu w bluźnierstwo.
 

Szej-Hulud  

Pogromca postów

Éminence grise



Imię: Łukasz

Wiek: 25

Dołączył: 07 Sty 2010

   

Wysłany: 2019-11-17, 01:06   

Hulwester napisał/a:

Dlaczego zaprzeczam słuszności obchodów rocznicy odzyskania niepodległości:
1. Polski obecnej za niepodległą nie uważam.
2. Uważam że lata zaborów zatraciły dziedzictwo dawnej Polski i dlatego obchody rocznicy proklamowania II Rzeczypospolitej (na tymże zaprzepaszczeniu się opierającej) uważam za niegodne.
3. Nie widzę aby los Polski miał się poprawić od 1918 roku (a nawet widzę jeszcze większe pogrzebanie Polski), więc zadowolenie z obecnej Polski i obecnej polskości uważam za niegodne.


Dużo tu opinii, mało faktów.

Hulwester napisał/a:

Zależy co uznamy za unikatowość. Bo że było jednym z wielu czynników - tu się zgodzę. Ale czy te czynniki można w ogóle ze sobą porównywać? Że np. Cesarstwo Rzymskie było ważniejsze od Kościoła Katolickiego? Gdyby wydarzenia historyczne działy się jednocześnie, miałoby to może sens. Ale jeśli jedno pośrednio wynika z drugiego, to nie można w ogóle mówić o tym co ma większy, a co mniejszy wpływ na teraźniejszość. Każdy z wielu czynników rozwojowych był unikatowy, także chrześcijaństwo.


Odwracasz kota ogonem. Chrześcijaństwo nie było unikatowe ze względu na umożliwienie nauce rozwoju. Kropka.

Hulwester napisał/a:

Nazwijmy ją więc precyzyjniej - wizją czysto-przyrodniczą. Bo teologia także jest nauką, cokolwiek by o niej nie sądzić.


Jaka nauka, jeśli nie nauka przyrodnicza lub matematyczna, miałaby posłużyć do opisu procesów zachodzących w przyrodzie?

Hulwester napisał/a:

Ale w tym momencie już przyjmujesz jakieś kryterium - że prawidłowe działanie organizmu polega na podtrzymaniu funkcji życiowych, że prawidłowe działanie populacji polega na jej przetrwaniu. Ale to że organizmy i populacje do tego dążą, nie musi oznaczać że jest to ich prawidłowe działanie.


Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałeś. To absurd.

Hulwester napisał/a:

Naturalne to znaczy zgodne z naturą świata stworzoną przez Pana Boga.


Masło maślane. Definicja ta nie odpowiada na pytanie, czy i kiedy działania człowieka są naturalne.

Hulwester napisał/a:

Ananas na pizzy jest pyszny. A Pismo Święte o wadach obiektywnych wysławia się jasno, i we większości przypadków przypisuje zdefiniowanie tych wad Bogu. Wady te nazywa grzechem, obrzydliwością, nieprawością i różnymi innymi określeniami. Zawiera to zarówno Stary, jak i Nowy Testament. Dosłowne określenie co jest złe, a zatem jest wadą.


Ale czy w takim razie wady obiektywne nie powinny być stałe w czasie? To znaczy: czy wada obiektywna powinna móc przestać nią być w wyniku zmiany doktryny?

Hulwester napisał/a:

Każdą refleksję przepuszczam przez to, co mówi Kościół - w ten sposób wiele razy przyłapałem się na popadaniu w bluźnierstwo.


To znaczy, że Twoje myślenie jest skażone. Po pierwsze, możesz przyłapać naukę Kościoła na popełnianiu błędu czy wręcz okrucieństwie i przyjąć ją za słuszną. Po drugie, to odnośnie Twojej wiary, nie wykorzystujesz danego Ci przez Boga daru rozumu. Całościowo, popełniasz prawdopodobnie grzech wynikający z zaniedbania.
_________________
"Polskie życie polityczne nie może być dżunglą afrykańską, w której buszuje kilkunastu hultai klasowych. Wasz faszyzm albo zginie w Polsce, rozbije głowę o demokrację, albo Polska zapłonie wojną domową." - Ignacy Daszyński
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com