Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Naspokojnie  

User


Dołączył: 10 Maj 2019

   

Wysłany: 2019-05-10, 22:09   kogoś mądrego poproszę

Na początku chciałbym serdecznie powitać wszystkich i przedstawić problem, z którym sam sobie nie radzę i wątpię, żebym otrzymał jakąkolwiek pomoc od kogokolwiek, ponieważ próbowałem już rozmowy z psychoterapeutą, księdzem x2, psychiatrą.

Problem jest Bardzo złożony, i prosiłbym z góry, że jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia to odejdź i nie komentuj bo dla mnie jest to problem bardzo trudny jak nie najtrudniejszy z jakim dotychczas się mierzyłem.

Zaczynajmy zatem..

Coś o mnie, mam coś koło 25 lat (chciałbym zostać jak najbardziej anonimowy (Jeśli to możliwe)), skończyłem studia i aktualnie moje życie to tylko praca. Piszę ten post z ogromnym wysiłkiem, ciężko opowiadać coś x razy i czuć, że nikt nie może nam pomóc. Tyle tego wszystkie, że nawet nie wiem od czego zacząć, co poruszyć, postaram się w jak największym skrócę to pisać.

Problem polega na tym, że nie potrafię się odkochać, zapomnieć o dziewczynie, którą kocham.

Byliśmy 2 lata razem ale znaliśmy się długo wcześniej, rozstanie było prawie rok temu a ja dalej nie mogę się z tym pogodzić, cierpię, po prostu mnie boli że to tak się potoczyło ponieważ nic złego w sumie nie zrobiłem a jej powód było to że to nie to ...

Nie mogę znaleźć sensu bez niej, nic mnie nie cieszy, mimo spotkanych kilku dziewczyn, z żadną nie chciałem wchodzić w coś więcej, tylko z moją miłością byłem szcześliwy i czułem, że to ona. wciąż czuje coś do byłej i proszę nie mówcie, ze zapomnij bo nie mogę , prochy, alkohol.. pomaga na chwile, wtedy nie zadaje pytań ale jak to mija wtedy znów nie mogę znaleźć odpowiedzi.

Już nie wiem co mam robić, ciągle ,myślę o jednym, by to się jakoś skończyło. Może ktoś był w podobnej sytuacji i jakoś z tego wyszedł ?

Z góry dziękuje za pomoc, i za wyrozumiałość jeśli taka będzie.
_________________
To nie ma znaczenia.
 

4 8 15 16 23 42  

Wymiatacz


Dołączył: 05 Lis 2013

   

Wysłany: 2019-05-10, 22:26   

Myślę że tylko czas tobie może pomóc oraz skupienie się na swoim życiu i czerpaniu z niego przyjemności. Też kiedyś kochałem, potrzebowałem 2 lata prawie żeby się po tym otrząsnąć i znowu zacząć żyć.
 

Naspokojnie  

User


Dołączył: 10 Maj 2019

   

Wysłany: 2019-05-10, 22:30   

4 8 15 16 23 42 napisał/a:

Myślę że tylko czas tobie może pomóc oraz skupienie się na swoim życiu i czerpaniu z niego przyjemności. Też kiedyś kochałem, potrzebowałem 2 lata prawie żeby się po tym otrząsnąć i znowu zacząć żyć.



Dziękuję za odpowiedz, JA naprawdę nie umiem, ryczę jak mijam miejsce gdzie z nią byłem, jak słysze piosenkę, jak robie coś co było z nią związane. Nie potrafię jej zastąpić. Ale miło szyszeć, że ktoś też tyle czasu potrzebował a nie z dnia na dzień już wszystko ok. Bo moja była, po 2 tygodniach już o mnie zapomniała.
_________________
To nie ma znaczenia.
 

Matt19  

User

Skandalista ;)



Imię: Mateusz

Wiek: 19

Dołączył: 05 Sie 2016

Skąd: Olsztyn

   

Wysłany: 2019-05-11, 00:19   

Znam to doskonale :( jak chesz to zapraszam do siebie na priva. Tam moge z Tobą pogadać intymnie :)
_________________
Naiwność mam pod sercem,
bo czasami sam już nie wiem kto jest moim przyjacielem.Najgorsza prawda jest lepsza niż słodkie kłamstwo co z tego, że w kontakcie mi nie pasuje przyjaźń, po co coś zaczynać, skoro jutro chcesz z tym skończyć
 

DeVaneio  

Moderator



Dołączył: 27 Lip 2014

   

Wysłany: 2019-05-11, 01:46   

Cytat:

Problem jest Bardzo złożony, i prosiłbym z góry, że jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia to odejdź i nie komentuj bo dla mnie jest to problem bardzo trudny jak nie najtrudniejszy z jakim dotychczas się mierzyłem.


*Co jest w nim złożonego? Podaj dane tutaj albo wyślij mi na priva
*A co według ciebie jest mądre?
*To jest forum to znaczy że mamy zostawić twój post pusty bo nie życzysz sobie jakiegokolwiek komentarza? To po co ten temat w ogóle :-D ?

Cytat:

Problem polega na tym, że nie potrafię się odkochać, zapomnieć o dziewczynie, którą kocham.


Raczej twój organizm przyzwyczaił się do tak zwanego "hormonu szczęścia" który obecny podczas tak zwanego "zakochania" i teraz twój organizm nie chce zmienić tego stanu gdyż już się przyzwyczaił.

Naspokojnie napisał/a:

w sumie nie zrobiłem a jej powód było to że to nie to ...


To znaczy co to jest to nie to bo nie rozumiem?

Cytat:

Nie mogę znaleźć sensu bez niej, nic mnie nie cieszy, mimo spotkanych kilku dziewczyn, z żadną nie chciałem wchodzić w coś więcej, tylko z moją miłością byłem szcześliwy i czułem, że to ona.


Wmawiaj to sobie dalej że tak byłotak kolorowo to będzie cię bardziej bolało, wmawaij sobie to dalej że ten problem jest bardzo trudny i złożony to napewno taki będzie.
Nie marnuje czasu.

Cytat:

wciąż czuje coś do byłej i proszę nie mówcie, ze zapomnij bo nie mogę , prochy, alkohol.. pomaga na chwile, wtedy nie zadaje pytań ale jak to mija wtedy znów nie mogę znaleźć odpowiedzi.


Moim zdaniem ci się nudzi albo nie masz prawdziwych problemów.

Cytat:

Już nie wiem co mam robić, ciągle ,myślę o jednym, by to się jakoś skończyło. Może ktoś był w podobnej sytuacji i jakoś z tego wyszedł ?


Ale co ma się skończyć?

Cytat:

Też kiedyś kochałem, potrzebowałem 2 lata prawie żeby się po tym otrząsnąć i znowu zacząć żyć.


Nie kochałes tylko byłeś w stanie komfortowym dla twojego umysłu, potem dostałeś szoku bo wróciłeś na ziemię. To jak być bezdomnym, zostać milionerem i znowu stać się bezdomnym.

Cytat:

JA naprawdę nie umiem, ryczę jak mijam miejsce gdzie z nią byłem, jak słysze piosenkę, jak robie coś co było z nią związane. Nie potrafię jej zastąpić.


*zmień miejsce zamieszkania
*słuchaj dotąd aż Ci obrzydnie
*rób to samo z kimkolwiek aż do skutku

Cytat:

Ale miło szyszeć, że ktoś też tyle czasu potrzebował a nie z dnia na dzień już wszystko ok. Bo moja była, po 2 tygodniach już o mnie zapomniała.


Gościu, zrozum, to nie jest jej wina, ona jest tylko człowiekiem. To twoja wina bo twój umysł stworzył sobie hedonistyczny raj, azyl mentlany na podstawie jej osoby. Stworzył szkodliwa karykature dla twojej psychiki. Tak długo jak będziesz o tym myślał tak długo to będzie z tobą.
_________________
Człowiek, który coś znaczy, żyje w taki sposób, że jego życie jest poświęceniem dla jego idei.

O. Spengler
 

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

   

Wysłany: 2019-05-11, 09:57   

Naspokojnie napisał/a:

Nie mogę znaleźć sensu bez niej, nic mnie nie cieszy, mimo spotkanych kilku dziewczyn, z żadną nie chciałem wchodzić w coś więcej, tylko z moją miłością byłem szcześliwy i czułem, że to ona. wciąż czuje coś do byłej i proszę nie mówcie, ze zapomnij bo nie mogę , prochy, alkohol.. pomaga na chwile, wtedy nie zadaje pytań ale jak to mija wtedy znów nie mogę znaleźć odpowiedzi



Marnujesz tylko swój cenny czas NA COŚ, co nawet nie jest miłością.
Autentycznie mi Ciebie żal.

Naspokojnie napisał/a:

Może ktoś był w podobnej sytuacji i jakoś z tego wyszedł ?



Tak. Przestań sobie idealizować tamtą.Zajmij się sportem: basen, joga. Czytaniem ubogacających książek.
Sporo rzeczy można robić wyobraź sobie bez tej drugiej "połówki"...
_________________
W miękkim futrze kota
 

sky816  

User

Girl Made Of Stars



Imię: Klaudia

Dołączyła: 29 Sty 2019

   

Wysłany: 2019-05-11, 11:16   

Daj sobie czas. Uwierz, jeszcze trochę i na pewno uda Ci się chociaż trochę o niej zapomnieć. Jeszcze wszystko będzie dobrze. Czasami tak jest, że kochamy kogoś bardzo mocno i nie potrafimy przestać, mimo że ta osoba już nas nie chce. Trzymam za Ciebie mocno kciuki!
_________________
Come in close and take my hand
Let's float across the sky like there's no floor and there's no ceiling
Dance with me like we are made of stars
We are made of stars

Is it too late to tell you that everything means nothing if I can't have you?
 

Lady Virgin  

Hiper wymiatacz



Wiek: 23

Dołączyła: 19 Cze 2012

   

Wysłany: 2019-05-11, 12:08   

Ach ta nieszczęśliwa miłość, któż przez to nie przechodził. Dobrze będzie, daj sobie tylko czas.
_________________
There are no unlockable doors
There are no unwinnable wars
There are no unrightable wrongs
Or unsingable songs
 

Naspokojnie  

User


Dołączył: 10 Maj 2019

   

Wysłany: 2019-05-11, 23:37   

Matt19 napisał/a:

Znam to doskonale :( jak chesz to zapraszam do siebie na priva. Tam moge z Tobą pogadać intymnie :)



Znajdę Chwilę to się odezwę, choć, założyłem ten wątek by wyczerpać jak najbardziej to co mnie boli i mieć opinie innych ludzi.

[ Dodano: 2019-05-11, 23:56 ]

DeVaneio napisał/a:


Cytat:

*Co jest w nim złożonego? Podaj dane tutaj albo wyślij mi na priva
*A co według ciebie jest mądre?
*To jest forum to znaczy że mamy zostawić twój post pusty bo nie życzysz sobie jakiegokolwiek komentarza? To po co ten temat w ogóle :-D ?



To jest złożone, że tu jest wiele sytuacji, wiele za i wiele przeciw. Nigdy nie chciałem wpakować się w coś gdy coś mi nie pasowało, czekałem, aż znajdę kogoś kto będzie mi pasować, aż się odważę i wtedy chciałem dać z Siebie 100% bez zdrad, kłamst, jakiś chorych akcji, chciałem mieć zdrowy i szczęśliwy związek i dla mnie takie coś jest mądre.

Nie chodzi o to by zostawiać pusty post, wręcz przeciwnie, ale miałem nadzieję, że ludzie oszczędzą mi trochę krytyki bo serio nie chce mi się słuchać ciągle tego samego typu, przejdzie Ci, to nie była miłość, olej te karyne, itp Albo najlepsze inni mają gorzej wiec Ja nie mam mieć prawa do smutku. No takie komentarze nic nie wnoszą i mi nie pomagają i o to mi chodziło.

Cytat:

Raczej twój organizm przyzwyczaił się do tak zwanego "hormonu szczęścia" który obecny podczas tak zwanego "zakochania" i teraz twój organizm nie chce zmienić tego stanu gdyż już się przyzwyczaił.



To niestety nie takie proste, poznałem tę dziewczynę ponad 5 lat temu, z początku bałem się wchodzić z nią w coś więcej i zostawiłem to tak jak jest ale wciąż mieliśmy jakiś kontakt, znalazła sobie kogoś ale ja wciąż ją kochałem, gdy skończył jej się poprzedni związek odezwała się do mnie i wiedziałęm, że muszę wykorzystać tę szanse bo jak nie wtedy to nigdy i tak kochałem ją przed Tym jak Była ze mną, kochałem ją jak była ze mną i podejrzewam, że będę kochać ją już do końca skoro po tym wszystkim co mi zrobiła wciąż za nią tęsknię, i tak też za tym co było dobre.

Naspokojnie napisał/a:

w sumie nie zrobiłem a jej powód było to że to nie to ...
To znaczy co to jest to nie to bo nie rozumiem?



Nie to czyli, nie jestem tym gościem z którym chciała by się zestarzeć, nie tym którego kocha, żę to nie miłość. Coś w tym sensie.

Cytat:


Wmawiaj to sobie dalej że tak byłotak kolorowo to będzie cię bardziej bolało, wmawaij sobie to dalej że ten problem jest bardzo trudny i złożony to napewno taki będzie.
Nie marnuje czasu.



Wiesz, jakbym nie czuł, że mam problem to bym o tym nie pisał. TAk jak mówiłem szukałem pomocy u jakiś specjalistów, nie mam znajomych żeby nawet o tym pogadać a co według Ciebie mam zrobić skoro specjaliści nie pomogli a wciąż mnie to boli ? tak jak powiedziałem jak masz dawać takie komentarze to lepiej nie pisz.

Cytat:


Moim zdaniem ci się nudzi albo nie masz prawdziwych problemów.



Tak jak powiedziałęm wcześniej .,,, powód z dupy,,,, inni mają gorzej to znaczy że masz sięcieszyć ale zrozum człowieku że ja naprawdę Cierpie, mam czasem takie momenty że nie mogę powstrzymać ataków paniki, ataków zalu, mogą mi łzy lecieć w tłumie ludzi. To nie jest normalne i nigdy tak nie miałem. Była moją jedyną słabą stroną eh no raczej mnie nie rozumiesz.

Cytat:

Już nie wiem co mam robić, ciągle ,myślę o jednym, by to się jakoś skończyło. Może ktoś był w podobnej sytuacji i jakoś z tego wyszedł ?

Ale co ma się skończyć?



Ten Ból, że ktoś odnalazł jakieś szczeście, spokój, że można spokojnie spać w nocy bez żadnych prochów, czy alkoholu.

Cytat:

Też kiedyś kochałem, potrzebowałem 2 lata prawie żeby się po tym otrząsnąć i znowu zacząć żyć.
Nie kochałes tylko byłeś w stanie komfortowym dla twojego umysłu, potem dostałeś szoku bo wróciłeś na ziemię. To jak być bezdomnym, zostać milionerem i znowu stać się bezdomnym.



Nigdy nie byłem jakimś typem, który musiał być w związku by być szczęśliwym, raptem dwa razy byłem w związku i w tym pierwszy to był miesiąc wiec nie wiem czy się liczy.

Jak chciałem wejść to tak już na serio i tyle. Nie potrzebowałem czuć jakiegoś komfortu dzięki temu.


Cytat:


*zmień miejsce zamieszkania
*słuchaj dotąd aż Ci obrzydnie
*rób to samo z kimkolwiek aż do skutku



*aktualnie nie mogę, obecne miejsce mnie trzyma i to silną ręką. ale tak rozważałem to i dalej rozważam bardzo mocno tylko no nie mam znajomych, gdzie miałbym pojechać by siedzieć samemu w 4 scianach ? to jest sposób ?
*słuchałem ,teraz wyłączam
*nie mogę trafić nawet na kogokolwiek, kto mógły chociaż trochę mnie zaciekawić, przyciągnąć do siebie i sprawić bym chciał poznać tę osobę wiecej.

Cytat:

Gościu, zrozum, to nie jest jej wina, ona jest tylko człowiekiem. To twoja wina bo twój umysł stworzył sobie hedonistyczny raj, azyl mentlany na podstawie jej osoby. Stworzył szkodliwa karykature dla twojej psychiki. Tak długo jak będziesz o tym myślał tak długo to będzie z tobą.



Jak mam nie myśleć o miłości mojego życia ? poświęciłem całego siebie i wszystko co miałem dlatego, i myśl, że to co dobre jest za mną mnie nie pociesza.

[ Dodano: 2019-05-11, 23:59 ]

DeSade napisał/a:

Naspokojnie napisał/a:

Nie mogę znaleźć sensu bez niej, nic mnie nie cieszy, mimo spotkanych kilku dziewczyn, z żadną nie chciałem wchodzić w coś więcej, tylko z moją miłością byłem szcześliwy i czułem, że to ona. wciąż czuje coś do byłej i proszę nie mówcie, ze zapomnij bo nie mogę , prochy, alkohol.. pomaga na chwile, wtedy nie zadaje pytań ale jak to mija wtedy znów nie mogę znaleźć odpowiedzi



Marnujesz tylko swój cenny czas NA COŚ, co nawet nie jest miłością.
Autentycznie mi Ciebie żal.

Naspokojnie napisał/a:

Może ktoś był w podobnej sytuacji i jakoś z tego wyszedł ?



Tak. Przestań sobie idealizować tamtą.Zajmij się sportem: basen, joga. Czytaniem ubogacających książek.
Sporo rzeczy można robić wyobraź sobie bez tej drugiej "połówki"...




Dlaczego według Ciebie to nie miłość ? w takim razie co nią jest ? Prosiłem o ograniczenie się jeśli nie ma się nic mądrego do powiedzenia, fajnie, że jest Ci mnie żal ale co to wnosi ? pomogło Ci albo mi ? dla mnie Twój post nadaje się do śmietnika.

żyć można, ale gdzie w tym sens bez szczęścia ?

[ Dodano: 2019-05-12, 00:00 ]

sky816 napisał/a:

Daj sobie czas. Uwierz, jeszcze trochę i na pewno uda Ci się chociaż trochę o niej zapomnieć. Jeszcze wszystko będzie dobrze. Czasami tak jest, że kochamy kogoś bardzo mocno i nie potrafimy przestać, mimo że ta osoba już nas nie chce. Trzymam za Ciebie mocno kciuki!



Dziekuję za takie miłe słowa, nigdy nie usłyszałem czegoś podobnego. Ja czuje, że potrzebuje jakiegoś wsparcia ale nigdzie go nie mogę dostać. Nie wiem co mam dalej robić, jakby to co dobre już mineło a teraz jakaś pusta egzystencja.

[ Dodano: 2019-05-12, 00:02 ]

Lady Virgin napisał/a:

Ach ta nieszczęśliwa miłość, któż przez to nie przechodził. Dobrze będzie, daj sobie tylko czas.



10 miesięcy minęło i tyle czasu walczę i się męczę. chciałbym już nie Cierpieć.
_________________
To nie ma znaczenia.
 

Lady Virgin  

Hiper wymiatacz



Wiek: 23

Dołączyła: 19 Cze 2012

   

Wysłany: 2019-05-12, 08:50   

Naspokojnie napisał/a:

10 miesięcy minęło i tyle czasu walczę i się męczę. chciałbym już nie Cierpieć.


Na tym polega życie, przeżywamy raz dobre raz ciężkie chwilę. Obiektywnie nie jesteś w najgorszej sytuacji (chociaż wiem, że każdy ma swoich problemów do pełna tylko jedni szklanki, a inni wiadra), ludzie rozstają się po kilkunastu, kilkudziesięciu latach, wychodzą zdrady albo inne paskudztwa. Możliwe, że jak są starsi to mają mocniejszą psychikę, łatwiej im to przepracować, co nie zmienia faktu, że proces jest ten sam. Da się pogodzić, ze stratą ukochanej osoby i ruszyć dalej. Daj sobie tylko czas i zajmij się czymś sensownym. ;)
_________________
There are no unlockable doors
There are no unwinnable wars
There are no unrightable wrongs
Or unsingable songs
 

  

Naspokojnie  

User


Dołączył: 10 Maj 2019

   

Wysłany: 2019-05-12, 15:21   

Lady Virgin napisał/a:

Naspokojnie napisał/a:

10 miesięcy minęło i tyle czasu walczę i się męczę. chciałbym już nie Cierpieć.


Na tym polega życie, przeżywamy raz dobre raz ciężkie chwilę. Obiektywnie nie jesteś w najgorszej sytuacji (chociaż wiem, że każdy ma swoich problemów do pełna tylko jedni szklanki, a inni wiadra), ludzie rozstają się po kilkunastu, kilkudziesięciu latach, wychodzą zdrady albo inne paskudztwa. Możliwe, że jak są starsi to mają mocniejszą psychikę, łatwiej im to przepracować, co nie zmienia faktu, że proces jest ten sam. Da się pogodzić, ze stratą ukochanej osoby i ruszyć dalej. Daj sobie tylko czas i zajmij się czymś sensownym. ;)



Dziękuję za odpowiedz,

Temat nie zakładałem bez powodu, gdybym nie czuł, że w jakiś sposób może mi to pomóc to by mnie tu nie było. Logicznie podchodząc do tematu to proste, że z czasem mniej już będzie bolało. Ja po prostu chciałbym znaleźć sposób by jakoś sobie pomóc, by nie myśleć tak o tym. By może jakoś się z tego wyleczyć bo nie zgadzam się z obecnym stanem rzeczy, nie podoba mi się i go nigdy nie zaakceptuje a skoro tak to jak mam się niby z tym pogodzić ? Co rozumiesz, przez ruszyć dalej ? bo wciąż mam z tym probelm, myślę, że już dalej mnie nic dobrego nie czeka i jak narazie przez te 10 miesięcy mam tego dowody.

Skoro mówisz o czymś sensowym to może masz jakiś pomysł czym ? Co człowiek samotny jak ja może robić co choć trochę sprawiło by mi radość ? i widział bym w tym sens ? nie ukrywam, żę mam z tym duży problem. Żyje z dnia na dzień, bez wiekszych celów. Pracuje bo muszę ale co to za życie skoro się jest niewonikiem, nic nie sprawia radości a całe szczęście już nie wróci ?
_________________
To nie ma znaczenia.
 

Lady Virgin  

Hiper wymiatacz



Wiek: 23

Dołączyła: 19 Cze 2012

   

Wysłany: 2019-05-12, 15:40   

Naspokojnie napisał/a:

Co rozumiesz, przez ruszyć dalej?





[ Dodano: 2019-05-12, 15:40 ]
"A gdy serce Twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,z łez ocieraj cudze oczy, chociaż Twoich nie otarto.” - mniej więcej to
_________________
There are no unlockable doors
There are no unwinnable wars
There are no unrightable wrongs
Or unsingable songs
 

Damn  

Pogromca postów

Queen Dude



Wiek: 23

Dołączyła: 10 Kwi 2010

Ostrzeżeń:
 1/3/6
   

Wysłany: 2019-05-12, 21:52   

Jesteś jeszcze młody, masz szansę ułożyć swoje życie, nie masz aż tak źle jak ludzie którzy rozstają się po 40 i mają już swój bagaż... Ale rozumiem Twój ból i musisz sobie dać do niego prawo. Tak jak LV pisała - musisz swoje wycierpieć, na razie postaraj się czymś zająć myśli, zatroszczyć się o siebie i swój rozwój, a czas wyleczy Twoje rany. Choć nie wiadomo ile tego czasu będziesz potrzebował. Po pierwszym rozstaniu byłam już spoko po 2 tygodniach, po ostatnim wciąż nie mogę dojść do siebie, a to już prawie rok. To zależy od okoliczności, wielu czynników dodatkowych.
Jeśli chcesz się więcej pożalić śmiało pisz na priv.
_________________

If you don't wanna see that sunset,
stop looking in a demon's eye

Temporarily online
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com