Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Bia?y diabe?  

Pogromca postĂłw



Wiek: 27

Dołączył: 16 Maj 2012

Skąd: z Polski

   

Wysłany: 2018-12-10, 22:40   

Bo szko?y to gun free zones czyli strefa ?mierci, gdyby ochrona i nauczyciele mieli przy sobie bro? to by wielu pojebow nie odwazy?o si? robi? masakry ze swoich szkolnych kolegów bo odrazu kto? by im odstrzeli? ?eb.

Federalne ustawodawstwo normuj?ce kwesti? “stref wolnych od broni” (skrót GFZ od Gun Free Zones) Ameryka zawdzi?cza Republikanom w tym sensie, ?e g?osowania za ich ustanowieniem odbywa?y si? zawsze podczas kadencji republika?skiego prezydenta (naturalnie wsparcie Demokratów dla tej idei by?o pe?ne i absolutne). Za Busha Seniora najpierw przepchni?to nieszcz?sn? Gun-Free School Zones Act of 1990, a potem niejaki Donald J. Atwood, zast?pca sekretarza obrony, wyda? dyrektyw? nakazuj?c? rozbrojenie praktycznie wszystkich pracowników cywilnych i wojskowych przebywaj?cych na terenie obiektów militarnych w USA. Nie trzeba si? doktoryzowa? z nauk spo?ecznych ani legitymowa? dyplomem uko?czenia kryminologii, ?eby zgadn??, które cele najcz??ciej staj? si? aren? egzekucji dokonywanych przez masowych morderców.

John Lott przy ka?dej okazji cierpliwie akcentuje znaczenie tego fenomenu w dyskusjach ze zwolennikami kontroli: motywacja zamachowców mo?e by? ró?na (atak terrorystyczny, zemsta powodowana frustracj?, pragnienie zyskania s?awy, seksualna niepewno?? etc.), mog? by? oni równie? emocjonalnie z?yci z danym miejscem, nie zmienia to jednak faktu, ?e w uj?ciu statystycznym i z perspektywy d?ugofalowej, licz?c od lat pi??dziesi?tych XX wieku, poza dos?ownie paroma wyj?tkami – na przyk?ad rozstrzelaniem cz?onków Gwardii Narodowej w barze ?niadaniowym w Carson City (Nevada, 2011) czy usi?owaniem zabójstwa kongresmenki Gabrielle Giffords na wiecu politycznym w Tuscon (Arizona, 2011) – do wszystkich publicznych masakr niepowi?zanych z dzia?alno?ci? stricte przest?pcz? (wojny gangów), w których gin??y wi?cej ni? trzy osoby, dochodzi?o w lokalizacjach, gdzie obowi?zywa? prywatny, stanowy albo federalny zakaz noszenia broni palnej.

3_signs

Poni?ej randomowe mordy w strefach wolnych od broni (tak?e spoza USA), u?o?one z pomini?ciem chronologii. Co zrozumia?e, lista nie wyczerpuje wszystkich tego typu incydentów, zawiera jedynie kilkana?cie rzetelnie udokumentowanych przypadków, które uda?o mi si? zgromadzi? we wzgl?dnie krótkim czasie, jaki mia?em do dyspozycji. S? w?ród nich tak?e zdarzenia, w których interwencja uzbrojonego cywila (posiadacza licencji na noszenie broni ukrytej, gliniarza dorabiaj?cego do emerytury, ?o?nierza w rezerwie) albo kompletnie zapobieg?a rozlewowi krwi, albo zredukowa?a liczb? ofiar ?miertelnych do minimum. B?d? je dodatkowo podkre?la? czerwon? lini?.

Fort Hood, Texas, rok 2009
Fort Hood to baza wojskowa, gdzie teoretycznie nie powinno doj?? do rzezi, skutkuj?cej 13 ofiarami ?miertelnymi i 29 rannymi. Kompleks nie zosta? wybrany na o?lep. Oprawca, Nidal Malik Hasan, s?u??cy w armii jako psychiatra, strzela? do bezbronnych ?o?nierzy i pracowników cywilnych przez dziesi?? minut – do czasu, a? nie zjawi?a si? policja. Po fakcie wysz?o na jaw, ?e przebywaj?cy w bazie personel mia? zakaz noszenia (przenoszenia) broni. Roz?adowana bro? sk?adowana by?a w oddzielnym pomieszczeniu w depozycie pod okiem komendanta ?andarmerii wojskowej. S? to oficjalne wytyczne dla pracowników bazy. Wi?kszo?? mediów tradycyjnie przemilcza?a ten “szczegó?”. Tymczasem genera? Robert Cone o?wiadczy?:

W Fort Hood nie nosimy broni palnej. Traktujemy to miejsce jak nasz dom. [As a matter of practice, we do not carry weapons — this is our home.]

Z kolei kontraktowy specjalista wojskowy, Jerry Richard, którego nie by?o wówczas w bazie, wy?o?y? kawa na ?aw?:

Na misji jeste? gotowy na takie wypadki, a tutaj nie mo?esz si? nawet broni?. [Overseas you are ready for it. But here you can’t even defend yourself.]

Wreszcie ma??onka jednego z postrzelonych wówczas ?o?nierzy – Mandy Foster – na pytanie dziennikarza CNN, co s?dzi o tym, ?e jej m?? ma niebawem wyjecha? do Afganistanu, odpowiedzia?a:

Tam przynajmniej jest bezpieczny i mo?e u?y? broni w razie zagro?enia. [At least he’s safe there and he can fire back, right?]

* * *

Killeen, Texas, rok 1991
By?o.

* * *

Oak Creek, Wisconsin, rok 2012
Oko?o godziny dziesi?tej rano czasu lokalnego kap?an Singh Kaleka, trzymaj?c w r?ku nó? do mas?a, wyszed? naprzeciw nacieraj?cego zamachowca, uzbrojonego w Springfielda XD(M), staj?c si? tym samym pierwsz? ofiar? masakry w ?wi?tyni Sikhów. Jego ?mier? – nazwana pó?niej przez media “bohatersk?” – spowolni?a napastnika, co nie uchroni?o jednak od kul sze?ciu innych osób.

Dlaczego kap?an mia? przy sobie nó? do mas?a? Poniewa? wnoszenie broni palnej na teren ?wi?tyni by?o zabronione, a pracownicy ?wi?tyni wr?cz zach?cani do przestrzegania tego prawa:

?adnej broni. Wszyscy wiedz?, ?e bro? jest zabroniona w ca?ej ?wi?tyni. [No guns were allowed in the temple. Everyone knows that it’s not allowed, anywhere in the temple.]

Niektórzy spo?ród cz?onków diaspory, zw?aszcza ci nosz?cy przy sobie tradycyjne no?e, zacz?li g?o?no kwestionowa? sensowno?? restrykcji i rozwa?a? zabieranie ze sob? tak?e broni palnej.

* * *

Aurora, Kolorado, rok 2012
W okolicy by?o siedem kin wy?wietlaj?cych “Mrocznego Rycerza” w ramach seansów o pó?nocy, rozproszonych w odleg?o?ci 3-20 minut jazdy od domu zabójcy, ale tylko w jednym obowi?zywa? zakaz wnoszenia broni – i do tego kina wtargn?? James Holmes, masakruj?c dwana?cie osób. I cho? z lektury pami?tnika mordercy mo?na wywnioskowa?, i? nie bra? on pod uwag? GFZ jako decyduj?cego czynnika przy wyborze obiektu (bardziej liczy?y si? dla niego takie walory miejsca jak po?o?enie sali kinowej w stosunku do ca?o?ci multipleksu, rozlokowanie wyj?? ewakuacyjnych czy te? mo?liwo?? ?atwego zablokowania drzwi ?a?cuchem), to trudno polemizowa? z efektem ko?cowym jego dzia?a? – pad?o akurat na taki budynek, co do którego istnia?a najwi?ksza pewno??, ?e w dniu premiery pe?ny b?dzie bezbronnych ludzi.

* * *

Centrum handlowe w pobli?u Happy Valley, Oregon, rok 2012
G?sto zaludniony pasa? handlowy w Clackamas Town Center podczas gor?czki przed?wi?tecznych zakupów. Do ?rodka wpada 22-letni Jacob Tyler Roberts w masce hokejowej, wyposa?ony w karabin AR-15. Morduje dwie osoby, rani jedn?, po czym zabija si? z w?asnej broni.

Czemu rozjuszony psychopata w zat?oczonej galerii u?mierca raptem dwie osoby, a nie dwadzie?cia albo trzydzie?ci? Bo na posterunku by? Nick Meli, który skonfrontowa? si? z szale?cem. Gdy tylko spostrzeg?, co si? dzieje, schowa? si? za filarem, wyci?gn?? pistolet i wycelowa? w zamaskowanego ?wira, ale na skutek zbyt du?ego t?oku nie zdecydowa? si? nacisn?? spustu. W mi?dzyczasie Roberts zauwa?y? Nicka, lecz z powodu mechanicznej usterki w broni wstrzyma? ogie? i wycofa? si? na klatk? schodow?. Poniewa? ponowne spotkanie oko w oko z uzbrojonym cywilem by?o dla niego nieop?acalne, to uporawszy si? z defektem karabinu, pope?ni? samobójstwo strza?em w g?ow?.

* * *

Pearl, Missisipi, rok 1997
16-letni Luke Woodham zabi? matk?, wzi?? sztucer my?liwiski ojca, upcha? po kieszeniach tyle amunicji, ile si? tylko da?o, po czym wsiad? za kó?ko i zajecha? pod ogólniak (The Pearl High School), gdzie zastrzeli? dwie osoby (w tym swoj? by?? dziewczyn?) i rani? siedem innych. Ofiar mog?o by? znacznie wi?cej, gdyby nie szybka interwencja wicedyrektora szko?y Joela Myricka, by?ego ?o?nierza, który wybieg? z budynku na parking po swojego Colta .45 schowanego w samochodzie.

Woodham strzela?, prze?adowywa?, strzela?. Bez opami?tania. Gdy us?ysza? w oddali syreny policyjne, rzuci? si? w kierunku auta. Jak ustalono pó?niej w toku ?ledztwa, chcia? zajecha? pod po?o?one niedaleko ogólniaka przedszkole i zabi? wi?cej dzieci. Ale plany pokrzy?owa? mu Myrick – stan?? przy bramie wyjazdowej ze szko?y i wycelowa? w przedni? szyb? zbli?aj?cego si? pojazdu. Woodham, widz?c luf? wymierzon? w swoj? g?ow?, rozbi? samochód. Dyrektor natychmiast podbieg? do zabójcy i trzyma? go na muszce a? do przyjazdu policji.

* * *

San Ysidro, San Diego, Kalifornia, rok 1984
8 lipca o godzinie 16:00 James Oliver Huberty, czterdziestoletni bezrobotny w wojskowych spodniach i czarnym trykocie, wszed? do restauracji McDonald’s i przez nast?pne 77 minutzabija? sto?uj?cych si? w ?rodku klientów. Egzekucja cywilów w San Ysidro na zawsze zmieni?a sposób dzia?ania policyjnych jednostek taktycznych.

Pierwszy zjawi? si? na wezwanie funkcjonariusz Miguel Rosario, kompletnie nieprzygotowany do interwencji, ze s?u?bowym rewolwerem przy pasie. Chwil? pó?niej przyby?a kawaleria, jednak?e na skutek obowi?zuj?cych wówczas regulacji, zabraniaj?cych policyjnym oddzia?om uderzeniowym otwiera? ogie? bez zatwierdzenia ataku przez dowódc?, operatorzy SWAT stali bezczynnie przed restauracj? i czekali na swojego pryncypa?a, który utkn?? gdzie? w korku po drodze. Dojazd zaj?? mu dobre pó? godziny. Gdy w ko?cu dotar? na miejsce rzezi, by?o praktycznie po wszystkim. Czynnikiem utrudniaj?cym dzia?ania by?a dodatkowo konstrukcja budynku. Terrorysta zajmowa? obiekt, który podczas budowy podwy?szono o ponad metr na specjalnym wspornikowym murze biegn?cym wzd?u? trzech stron baru. W rezultacie ekipa ratunkowa dysponowa?a ograniczon? widoczno?ci? – w odró?nieniu od zabójcy, który mia? idealny ogl?d sytuacji na zewn?trz.

Huberty zosta? ostatecznie powalony przez policyjnego snajpera. Zd??y? zamordowa? dwadzie?cia jeden osób (w tym pi?cioro dzieci), a zrani? dziewi?tna?cie. Szaleniec d?ugo wybiera? punkt na mapie – pierwotnie chcia? uderzy? na poczcie, potem w supermarkecie. Koniec ko?ców, wybra? McDonalda, gdzie nie napotka? ?adnego oporu ze strony bezbronnych klientów. Formalnie i w teorii w 1984 roku na terenie hrabstwa San Diego mo?na by?o nosi? bro? ukryt? po otrzymaniu zezwolenia, realnie – otrzymanie takiego zezwolenia graniczy?o z cudem (hrabstwo San Diego to jurysdykcja typu no-issue).

* * *

Rynek miejski, Jerozolima, Izrael, rok 1991
O istnieniu tego zamachu w rocznikach statystycznych przypomnia? Amerykanom izraelski policjant i kryminolog Abraham Tennenbaum na ?amach “Baltimore Sun” (artyku? z 26 pa?dziernika 1991 roku) w kontek?cie masakry w teksa?skim Killeen. Oto trzech uzbrojonych w karabiny maszynowe i granaty terrorystów otworzy?o ogie? do zgromadzonych na placu w Jerozolimie przechodniów. Zdo?ali ?miertelnie postrzeli? tylko jedn? osob?. Zanim si? rozkr?cili, padli od kul cywilów pod broni?. Jeden z ocala?ych terrorystów wspomina? pó?niej, ?e jego ekipa nie mia?a poj?cia, i? Izraelczycy mog? publicznie nosi? ukryt? bro?. (Neutralizing the shooter after the first round of shooting could save a lot of innocent lives. A similar case happened a couple of years ago in Jerusalem. Three terrorists carrying automatic weapons and grenades attacked civilians crowded at the city’s densest junction. Only one person was killed, though many were injured. The small number of victims was explained by the quick response of civilians who used their personal handguns against the attackers.)

* * *

Blacksburg, Wirginia, rok 2007
W kwietniu 2007 roku Cho Seung-huim, wyposa?ony w Walthera P22 oraz Glocka 19, zastrzeli? 32 osoby na terenie Politechniki i Uniwersytetu Stanowego Wirginii. Media ochrzci?y t? egzekucj? mianem “Masakry w Virginia Tech”. Morderca zd??y? kilkana?cie razy prze?adowa? bro? zanim sko?czy?.

Rok wcze?niej Todd Gilbert, cz?onek stanowej legislatury, przed?o?y? w parlamencie kontrowersyjny projekt, zabraniaj?cy publicznym uczelniom zakazywania studentom wnoszenia na teren uniwersyteckiego kampusu broni palnej. W?adze VT g?o?no oprotestowa?y ustaw?, która wkrótce potem przepad?a w g?osowaniu. Profesor Larry Hincker z ulg? przyj?? kasacj? uchwa?y, twierdz?c, ?e

Spo?eczno?? akademicka docenia zdecydowane dzia?ania w?adz uczelni. Pomog? one przebywaj?cym na terenie uniwersytetu rodzicom, studentom i pracownikom czu? si? bezpiecznie.

[The university community is appreciative of the General Assembly’s actions because this will help parents, students, faculty and visitors feel safe on our campus.]

Cho Seung-huim nie szuka? nikogo konkretnego, po prostu par? przed siebie i strzela?. Prócz studentów, w?ród ofiar byli tak?e wyk?adowcy: nauczycielka francuskiego Jocelyne Couture-Nowak (?ona polskiego naukowca prof. Jerzego Nowaka), wyk?adowca j?zyków obcych i literatury Jamie Bishop, wyk?adowca in?ynierii budowlanej i ?rodowiskowej G.V. Loganathan, profesor in?ynierii Kevin Granata.

Podczas egzekucji, jak to potem relacjonowa?y media, “wyj?tkowym po?wi?ceniem” wykaza? si? pochodz?cy z Rumunii profesor Liviu Librescu, który w?asnym cia?em zablokowa? wej?cie do auli wyk?adowej, aby studenci mogli uciec przez okna. Napastnik strzeli? w ko?cu do niego przez zamkni?te drzwi. Wyczyn profesora upami?tni?y wszystkie ?wiatowe serwisy informacyjne i agencje prasowe. Niestety na terenie Uniwersytetu obowi?zywa? ca?kowity zakaz posiadania, noszenia i przechowywania broni palnej zarówno przez studentów, go?ci z zewn?trz, jak i pracowników uczelni, dlatego profesor z Rumunii jedyne, co móg? zrobi?, to w akcie desperacji blokowa? drzwi; u?ycie broni w celu zabicia psychopaty nie wchodzi?o w rachub?.

* * *

Miami, Floryda, rok 1982
Na godzin? przed incydentem Carl Robert Brown, ?o?nierz ameryka?skiej marynarki wojennej zwolniony ze s?u?by z honorami, w cywilu nauczyciel historii, odwiedzi? 10-letniego syna i spyta?, czy nie zechcia?by on do??czy? do tatusia, który tamtego dnia zamierza? zabi? wielu ludzi, a przeja?d?k? po mie?cie zako?czy? wizyt? w pobliskim ogólniaku Hialeah Junior. Nie wiadomo, jakiej odpowiedzi udzieli? na to pytanie dzieciak, niemniej w swoj? ostatni? podró? Brown uda? si? samotnie.

Oko?o godziny jedenastej czasu lokalnego podjecha? na rowerze pod sklep spawalniczy Boba Moore’a ze zwieszonym z pleców na pasku Mossbergiem 500. Niemal natychmiast po wej?ciu do ?rodka zacz?? strzela?, wykrzykuj?c do masakrowanych klientów, ?e ode?le ich wszystkich do Niemiec. W sumie zabi? osiem osób, zrani? za? trzy, które jakim? cudem zdo?a?y wybiec ze sklepu na ulic? i prze?y?. Nikt nie stawia? oporu, nikt nie odpowiedzia? ogniem. Brown spokojnie prze?adowa? strzelb?, wyszed? z budynku, wsiad? na rower i popeda?owa? w stron? ogólniaka, gdzie planowa? doko?czy? dzie?a zniszczenia. ?wiadkowie wspominali, ?e jak na kogo?, kto przed chwil? dokona? masowego mordu, wygl?da? na wyluzowanego.

Na nieszcz??cie dla Browna o egzekucji us?ysza? Mark Kram, pracownik pobliskiego sklepu z narz?dziami. Nie zastanawia? si? d?ugo: chwyci? rewolwer, wskoczy? do auta i ruszy? w pogo? za morderc?. Po drodze zd??y? jeszcze zgarn?? z ulicy kumpla, Ernesta Hammetta. Obydwaj dopadli Browna sze?? przecznic dalej, niedaleko Portu lotniczego Miami. Zgodnie z tym, co pó?niej zezna? Kram, najpierw odda? strza? ostrzegawczy w kierunku zabójcy – tyle ?e zamiast ostrzec, kula trafi?a go w plecy. Rozjuszony wojak nawróci? rowerem i wymierzy? strzelb? w swoich prze?ladowców, lecz oni byli szybsi: wbiegli na niego, wpychaj?c z ca?ych si? na betonowy s?up. Brown zwali? si? z roweru i po chwili umar?. W kieszeniach mia? jeszcze dwadzie?cia nabojów.

Kram zosta? niebawem przez miejscowych okrzykni?ty bohaterem. Nie postawiono mu ?adnych zarzutów. Ówczesna prokurator, Janet Reno, zaraz po zapoznaniu si? z dokumentacj? sprawy sporz?dzon? przez policj? orzek?a, i? m??czyzna dzia?a? w obronie w?asnej i tylko dzi?ki jego b?yskawicznej interwencji uda?o si? zapobiec nieporównywalnie wi?kszej tragedii.

* * *

Kenilworth, przedmie?cia Kapsztadu, RPA, rok 1993
Pewnego niedzielnego wieczoru czterech zaopatrzonych w bro? maszynow? (karabiny R4 u?ywane przez si?y zbrojne RPA) i granaty M26 ?o?nierzy militarnego skrzyd?a Kongresu Panafryka?skiego, nazywaj?cych siebie Armi? Wyzwolenia Ludu Azanii (The Azanian People’s Liberation Army) wpad?o do Ko?cio?a pod wezwaniem ?w. Jakuba. Ich celem by?o zamordowanie jak najwi?kszej liczby zgromadzonych w ?rodku wiernych, a znajdowa?o si? tam wtedy prawie tysi?c czterystu ludzi. ?eby dope?ni? dzie?a zniszczenia, zamierzali obrzuci? gmach ko?cio?a koktajlami Mo?otowa i spali? budynek na popió?. Ostatecznie zabili 11 osób, ranili 58, po czym… uciekli w pop?ochu.

Powodem nag?ego odwrotu zamachowców by? cywil, Charl van Wyk, który wyj?? rewolwer i rani? jednego z napastników. Wystarczy?o kilka nieszczególnie precyzyjnych salw z drugiej strony barykady, ?eby odwróci? wszystko o 180 stopni i pokrzy?owa? plany morderców.Jeden strza? jest czasami tym, co robi ró?nic? mi?dzy ?yciem a ?mierci?. Ale kto? musi mie? bro?, ?eby ten strza? odda?.

Skromny misjonarz napisa? ksi??k? upami?tniaj?c? tamte wydarzenia – “Shooting Back”; nieco wcze?niej w 2004 roku za?o?y? organizacj? dzia?aj?c? na rzecz upowszechnienia broni palnej w?ród cywilów w RPA (Gun Owners of South Africa/GOSA):
* * *

National Shooting Club w Santa Clara, Kalifornia, rok 1999
Zegary wskazywa?y dwunast? w po?udnie, gdy ubrany na czarno Richard Gable Stevens, lat 21, po raz pierwszy przekroczy? próg strzelnicy w Santa Clara. Kilkana?cie minut sp?dzi? rozgl?daj?c si? za broni?, któr? móg?by wypo?yczy?. Jego uwag? przyku? jeden konkretny egzemplarz – Colt Sporter kaliber 9 mm z 32-nabojowym magazynkiem. Obejrzawszy karabin, odda? go obs?udze, po czym wyszed? bez s?owa.

Wróci? jeszcze tego samego dnia, pod wieczór, gdy ostatni pracownicy zamykali ju? strzelnic? i przylegaj?cy do niej sklep. Wypo?yczy? Colta Sportera, kupi? dwa pude?ka amunicji i poinformowany przez personel, ?e do zamkni?cia pozosta?o niewiele ponad pó? godziny, uda? si? na stanowisko strzeleckie. Oprócz niego wewn?trz znajdowa?y si? trzy osoby: kasjerka, sprz?tacz oraz m?ody instruktor z ukrytym w kaburze pod koszul? Glockiem (dziewi?? nabojów grzybkuj?cych w magazynku i jeden w komorze, co jak si? pó?niej okaza?o, mia?o kluczowe znaczenie dla przebiegu wypadków).

“R?ce do góry albo wam ?by upierdol?!” – krzykn?? Stevens do pracowników stoj?cych przy kasie. Potem spyta?, czy s? uzbrojeni. Zaprzeczyli. Stevens wpad? w furi?. Gdy sko?czy? dziurawi? sufit, podniós? s?uchawk? telefonu i zadzwoni? do matki. Powiedzia?, ?e j? kocha, co zabrzmia?o jak po?egnanie. Roz??czy? si? i ruchem broni wskaza? na drzwi wyj?ciowe na parking przed budynkiem. Szed? ty?em w taki sposób, ?eby przez ca?y czas mie? na celowniku trójk? zak?adników. M??czyzna z Glockiem ustawi? si? na przedzie.

Skr?cili za róg. W tym momencie Stevens ujawni? swoje zamiary, oznajmiaj?c bez emocji, ?e wszystkich zabije. Kiedy na sekund? obejrza? si? za siebie, instruktor b?yskawicznie si?gn?? po pistolet i wygarn?? do niego dwukrotnie, trafiaj?c w rami? i klatk? piersiow?. Niedosz?y morderca run?? na gleb? i w takiej pozycji doczeka? do przyjazdu policji.

Stevens planowa? kontynuowa? zabijanie w innym miejscu. W nale??cym do niego samochodzie zaparkowanym nieopodal strzelnicy policja znalaz?a szczegó?owy grafik dnia. Po wrzuceniu cia? pracowników do kontenera na ?mieci, jego nast?pnym celem mia? by? klub nocny The Usual, gdzie swego czasu pracowa? jako wykidaj?o.

Relacja z wydarze? w formie wspomnie? nieustraszonego cywila do poczytania tu.

* * *

Salt Lake City, Utah, rok 2012
News, który oczywi?cie nie przebi? si? do ogólnokrajowych mediów; pu?cili go tylko w regionalnych. Krótko: jaki? wariat wszed? do spo?ywczaka, kupi? nó? i dos?ownie po chwili zacz?? atakowa? przypadkowych klientów, d?gaj?c ich bez opami?tania. Dwie osoby zosta?y ci??ko ranne – jedna w klatk? piersiow?, druga w g?ow?. Zanim psychol dopad? do kolejnej, atak powstrzyma? anonimowy cywil. Wyci?gn?? bro? i wymierzy? w furiata, ostrzegaj?c, ?e je?li nie od?o?y no?a, zabije go. Go?? pos?ucha?. W tym momencie pozostali klienci dopadli do niego i obezw?adnili.

* * *

Szko?a The Mercaz HaRav, Jerozolima, Izrael, rok 2008
Alaa Abu Dhein, Palesty?czyk, lat 26, dzia?a? sam. Wszed? do budynku szko?y nios?c pud?o, w którym ukry? samoczynn? wersj? AK-47 i zapas magazynków. Szacuje si?, ?e w ci?gu 20 minut wystrzeli? 500-600 nabojów, zabijaj?c 8 osób i rani?c 11. Zgin?? od kul Yitzchaka Dadona, cywila, studenta, który wybieg? z uczelni, wspi?? si? na dach s?siedniego budynku i dwoma precyzyjnymi strza?ami ze swojego prywatnego karabinu zdj?? napastnika:

Wy?oni? si? z biblioteki, siekaj?c na wszystkie strony z automatu. Gdy zbli?y? si? do wyj?cia, strzeli?em mu dwa razy w g?ow?. [He came out of the library spraying automatic fire… the terrorist came to the entrance and I shot him twice in the head.]

* * *

Uniwersytet Teksa?ski, Austin, rok 1966
Historia, któr? zna na pami?? chyba ka?dy Amerykanin, a ju? z pewno?ci? ka?dy rodowity Teksa?czyk. W 1966 roku Charles Whitman zabi? 14 osób, a 38 rani?, strzelaj?c z wie?y uniwersyteckiej z karabinu z zamontowanym celownikiem optycznym. Wcze?niej zamordowa? swoj? matk? oraz ?on?. Zgin?? od kuli policjanta, Houstona McCoya.

O czym si? niestety cz?sto zapomina, to fakt, ?e oprócz gliniarzy, którzy wbiegli na dwudzieste ósme pi?tro wie?y Uniwersytetu Teksa?skiego, w?ród interweniuj?cych by? tak?e Allen Crum. Za m?odu s?u?y? w armii, w si?ach powietrznych, jako operator karabinu maszynowego, przy czym w ?yciu nie wystrzeli? ani jednego naboju. W dniu masakry Crum by? czterdziestoletnim pracownikiem uniwerku, wygl?da? jak dorabiaj?cy do emerytury ochroniarz supermarketu – nadwaga, ?ysina, twarz niepodobna do nikogo. Ostatecznie jednak to on tamtego feralnego popo?udnia pomaga? policji oczy?ci? chodnik ze spanikowanych przechodniów, to on uratowa? ?ycie m?odego ch?opca, wreszcie to on chwyci? za stary karabin i ruszy? razem z funkcjonariuszami na szczyt wie?y ubi? Whitmana. Na miejscu odda? strza?, który odwróci? uwag? zamachowca (inna wersja mówi, ?e bro? mu niechc?cy wypali?a), dzi?ki czemu pozostali m??czy?ni dopadli go i zabili. Crum nie by? jednak jedynym, który z?apa? za bro? i pomaga? policji.

Ramiro Martinez, jeden z trójki gliniarzy interweniuj?cych wówczas na wie?y, podzi?kowa? pó?niej za pomoc wszystkim cywilom. W swojej biografii pisa? o ogromnym szacunku, jakim darzy przechodniów, którzy si?gn?li wtedy po bro? i oddaj?c strza?y w kierunku mordercy maksymalnie utrudnili mu celowanie:

Miasto Austin i ca?y stan stan Teksas powinni by? im dozgonnie wdzi?czni, bo tamtego dnia uratowali wiele ?y?.

Cytowany urywek pochodzi z ksi??ki “Deadly Force: Firearms and American Law Enforcement”:

txtWydawana na Uniwersytecie Teksa?skim gazeta studencka “The Daily Texan” w czterdziest? rocznic? wydarze? z Austin opublikowa?a artyku? ze wspomnieniami uczestników owej strzelaniny (niestety nie mog? zlokalizowa? ?ród?a). Jedn? z moich ulubionych historii by?a opowie?? o profesorze, który bez przerwy strzela? w stron? Whitmana z okna swojego gabinetu, podczas gdy inni pracownicy uczelni ?adowali mu amunicj? do karabinu. W zegarze na szczycie wie?y by?o tyle dziur po kulach, ?e musieli pó?niej wymieni? ca?? konstrukcj?. Whitman wi?kszo?? swoich ofiar trafi? w pierwszych kilku minutach od rozpocz?cia masakry, kiedy nikt w okolicy nie mia? jeszcze bladego poj?cia, co si? dzieje. Gdy do akcji w??czyli si? uzbrojeni cywile, zasypuj?c czubek wie?y gradem pocisków ze swoich prywatnych karabinów, licznik body count wyhamowa?.

Sposób, w jaki Whitman doko?czy? ?ywota, powinien pos?u?y? za materia? na film propagandowy dla NRA. To w gruncie rzeczy heroiczna opowie?? o zwyk?ych ludziach uzbrojonych w zwyk?? bro?, którzy przez pó?torej godziny stawiali czo?a zdeterminowanemu szale?cowi.

* * *

Restauracje Denny’s, Houston, Texas, rok 2013
Jak donosz? media z Houston – napastników by?o w sumie sze?ciu, mieli bro? paln?.Jednym z okradanych klientów by? m?? kobiety, która zosta?a pó?niej g?ówn? bohaterk? dnia. W momencie gdy wychodzi?a z toalety, zobaczy?a go na ziemi, otoczonego przez z?odziei. Bez namys?u si?gn??a do torebki po pistolet i odda?a kilka strza?ów w ich kierunku. Nie wiadomo, ile dok?adnie wystrzeli?a nabojów, nie wiadomo, czy celowa?a tak ?eby zabi? i chybi?a czy specjalnie mierzy?a obok, w ka?dym razie przest?pcy zwiali z restauracji z ukradzionymi fantami. Policja znalaz?a pó?niej par? dziur po kulach w zaparkowanych na zewn?trz autach. Nikt nie zosta? ranny. ?wiadkowie podkre?lali, ?e kobieta uratowa?a swojemu m??owi ?ycie t? interwencj?.

Mimo i? sprawa z Houston nie podpada pod klasyczn? sytuacj? typu “mass shooting”, to ?adnie pokazuje, jakim niebezpiecznym absurdem jest ustawowe, czysto arbitralne ograniczanie pojemno?ci magazynków. Gdyby do opisanej wy?ej sytuacji dosz?o w Nowym Jorku, kobieta stan??aby naprzeciwko sze?ciu m??czyzn, maj?c pod r?k? pistolet z raptem siedmioma nabojami (takie limity nak?ada pakiet regulacyjny znany jako NY SAFE Act, jest to akronim od The New York Secure Ammunition and Firearms Enforcement Act). I nawet gdyby rabusie przestrzegali prawa co do litery i nie przynie?li ze sob? dodatkowych magazynków, dysponowaliby przewag? ognia 42 do 7.

* * *

Washington Navy Yard, Waszyngton DC, rok 2013
To ju? drugi obiekt wojskowy na tej li?cie. Jaki? czas temu dyrektor FBI James Comey ujawni? szczegó?y rzucaj?ce wi?cej ?wiat?a na przebieg wydarze? w budynku dawnej stoczni marynarki wojennej.

Aaron Alexis bardzo dobrze zna? wn?trze gmachu 197, a co najwa?niejsze, potrafi? przewidzie?, ilu stra?ników pod broni? mo?e napotka? na swojej drodze. Jak si? pó?niej okaza?o, napotka? tylko jednego, ale o tym za chwil?. Wrze?niowa masakra nie by?a zatem jego pierwsz? wizyt? w budynku marynarki, wcze?niej wykonywa? tam prace dla jednego z podwykonawców, zajmuj?c si? konserwacj? wewn?trznej sieci komputerowej bazy, mia? wi?c sporo czasu na rekonesans i zaplanowanie ataku (Before Monday, Alexis had been working on a server refresh project in Building 197, and that would require movement and access throughout the building).

Na teren placówki wjecha? samochodem po uprzednim okazaniu przepustki. Mia? przy sobie torb?, w której ukry? roz?o?on? na cz??ci strzelb? ze spi?owan? kolb? (Remington 870). W ?azience na czwartym pi?trze z?o?y? bro? do kupy i bez zb?dnej zw?oki rozpocz?? strzelanin?. Wali? na o?lep w tym sensie, ?e nie interesowa?a go ?adna konkretna grupa osób. Comey powiedzia?, ?e Alexis po prostu “w?drowa? korytarzami, poluj?c na ludzi” (He was wandering the halls and hunting people to shoot).

Konfrontacja w Navy Yard bezlito?nie obna?y?a ja?owo?? niektórych propozycji wysuwanych przez kierownictwo NRA, zw?aszcza tych dotycz?cych rozstawiania wsz?dzie uzbrojonej i umundurowanej ochrony. W pewnym momencie zamachowiec natkn?? si? bowiem na ochroniarza, Richarda Ridgella, 52 lata (z czego osiemna?cie sp?dzi? w mundurze policji stanowej Maryland). Ridgell jako jeden z niewielu pracowników Navy Yard mia? pozwolenie na noszenie broni w obr?bie gmachu, o czym Alexis doskonale wiedzia?. Zabiwszy stra?nika, zabra? mu Berett? razem z zapasow? amunicj? i gdy wystrzeli? ostatni nabój z Remingtona, kontynuowa? “polowanie” przy u?yciu zdobycznego pistoletu.

Media donosi?y równie?, ?e bardzo szybko pojawi? si? oddzia? SWAT w pe?nej gotowo?ci bojowej, ale nie interweniowa?, bo dosta? rozkaz wycofania si? z miejsca zdarzenia:

My?l?, ?e nie b?dzie przesad?, je?li powiem, i? mogli?my uratowa? par? osób wi?cej, gdyby zezwolono nam na interwencj?. [I don’t think it’s a far stretch to say that some lives may have been saved if we were allowed to intervene.]

Nie oby?o si? te? bez tradycyjnych przekr?tów. Zanim go edytowano, oryginalny akapit z reporta?u “Daily Mail Online” pojawi? si? w wielu relacjach medialnych i kopiowany by? przez blogerów. Nied?ugo potem zosta? jednak zredagowany i w konsekwencji z finalnego tekstu wylecia?y wszystkie nacechowane pozytywnie fragmenty o broni palnej:

statement of a concealed carry permit holder

Na zako?czenie jeszcze krótki wywiad z ojcem jednego z ?o?nierzy, który w dniu strzelaniny przebywa? w Navy Yard:

Mój syn by? wczoraj w koszarach na terenie stoczni. ?o?nierze mieli przy sobie bro?, ale bez amunicji. “Byli?my szkoleni na wypadek takich sytuacji” – mówili. “Gdyby?my mieli na?adowan? bro?, wyczy?ciliby?my ten budynek. Do tego czasu zgin??y tylko trzy osoby. Mogli?my uratowa? reszt?.”

[My son was at Marine Barracks – at the Navy Yard yesterday – and they had weapons with them, but they didn’t have ammunition. And they said, ‘We were trained, and if we had the ammunition, we could’ve cleared that building.’ Only three people had been shot at that time, and they could’ve stopped the rest of it.]

Podsumujmy: ?o?nierze gotowi do interwencji po us?yszeniu pierwszych strza?ów – rozbrojeni, cywile/pracownicy gotowi do odstrzelenia zabójcy – rozbrojeni, oddzia? SWAT przyje?d?a, po czym dostaje polecenie wycofania si?. Ale wiadomo – bro? to z?o.

AKTUALIZACJA 21/09/2015

Kilka przyk?adów cywilnych interwencji z ostatnich dwóch lat, dzi?ki którym uda?o si? powstrzyma? w zarodku potencjalnie zabójczy atak w przestrzeni publicznej:

Darby, Pensylwania, 2014
By?o.

Chicago, Illinois, 2015
Kierowca taksówki wyci?ga bro? i sze?ciokrotnie otwiera ogie? w stron? m??czyzny, ostrzeliwuj?cego grupk? przechodniów id?cych chodnikiem. Zero ofiar po stronie cywilów, napastnik zostaje powa?nie ranny, jedna z kul grz??nie w dolnych partiach jego pleców.

Chicago, Illinois, 2014
?o?nierz na przepustce powala dwoma strza?ami z prywatnego pistoletu m??czyzn? atakuj?cego ludzi wychodz?cych z imprezy. Jedna kobieta zostaje niegro?nie ranna.

Rockdale, Georgia, 2015
Wariat wpada do monopolowego i zabija w?a?ciciela oraz jednego z klientów. Inny klient si?ga po bro? i odpowiada ogniem, zmuszaj?c strzelca do ucieczki. Po obejrzeniu nagrania z kamery policja nie ma w?tpliwo?ci, ?e uzbrojony cywil zapobieg? wi?kszej masakrze. Na konferencji prasowej szeryf hrabstwa, Eric Levett, mówi:

Uwa?am, ?e gdyby pan Scott nie wyj?? broni i nie strzeli? do podejrzanego, mieliby?my wi?cej ofiar. Napastnik nie troszczy? si? zbytnio o to, do kogo celuje tak d?ugo, dopóki kto? nie wycelowa? w jego kierunku. W mojej opinii pan Scott uratowa? innych ludzi przebywaj?cych akurat w tym sklepie.

[I believe that if Mr. Scott did not return fire at the suspect then more of those customers would have hit by a gun. It didn’t appear that he cared who he shot or where he was shooting until someone was shooting back at him. So in my opinion he saved other lives in that store.]

Filadelfia, Pensylwania, 2015
Awantura w salonie fryzjerskim, rozlegaj? si? odg?osy wystrza?ów. Jeden z przechodniów reaguje i wchodzi do ?rodka z prywatn? broni? w pogotowiu. Przewiduj?c rozwój wypadków, strzela furiatowi prosto w klatk? piersiow?, po czym zg?asza si? na komisariat. Zdaniem kapitana policji, Franka Llewellyna, swoj? zdecydowan? postaw? m??czyzna udaremni? masowy mord:

Osoba, która ruszy?a z pomoc?, nosi?a bro? legalnie, zareagowa?a na zagro?enie i, jak s?dz?, uratowa?a wielu ludzi.

[The person who responded was a legal gun permit carrier. He responded and I guess he saved a lot of people in there.]

New Holland, Po?udniowa Karolina, 2015
Dwóch stra?aków posiadaj?cych zezwolenie na noszenie broni w ukryciu neutralizuje aktywnego strzelca na parkingu przed budynkiem stra?y po?arnej.

Boiling Springs, Karolina Po?udniowa, 2012
By?o.

AKTUALIZACJA 09/02/2016

Agenci federalni aresztowali 21-letniego mieszka?ca Michigan, Khalila Abu-Rayyana, który deklarowa? w mediach spo?eczno?ciowych poparcie dla Pa?stwa Islamskiego i w ho?dzie dla nich planowa? dokona? masowego morderstwa w jednym z ko?cio?ów w Detroit. Oto jak ów zwolennik czarnej flagi racjonalizowa? wybór akurat tego konkretnego celu (za aktem oskar?enia [link]):

Jest to miejsce ogólnodost?pne, ucz?szcza tam wielu ludzi i nikt nie mo?e wnosi? do ?rodka broni palnej. Nag?o?niliby to na ca?y kraj. Wszyscy by si? dowiedzieli.

[It’s easy, and a lot of people go there. Plus people are not allowed to carry guns in church. Plus it would make the news. Everybody would’ve heard.]

AKTUALIZACJA 25/03/2016

Shlomo Aharonisky

Lista zwie?czonych fiaskiem ataków terrorystycznych powstrzymanych przez uzbrojonych izraelskich cywilów w 2002 roku (na podstawie felietonu Johna Lotta dla “USA Today”):

Efrat, Dystrykt Judeii i Samarii, 2002
Podczas robienia zakupów w supermarkecie kobieta spostrzega zamachowca usi?uj?cego zdetonowa? pas szahida. Wyci?ga bro? i zabija go dwoma strza?ami w g?ow? z bliskiej odleg?o?ci (“The Jerusalem Post”, artyku? “Alert Customer Shoots Terrorist in Efrat Supermarket”).

Tel Awiw, 2002
Prywatny ochroniarz ratuje dwie?cie osób, likwiduj?c kierowc? samochodu wype?nionego materia?ami wybuchowymi, który próbowa? wjecha? do klubu nocnego (patrz “New York Post”, artyku? “Israeli Hero Kills Bomber”).

Lott wspomina o dwóch innych zaj?ciach, co do których nie uda?o mi si? zlokalizowa? oryginalnych ?róde?: sklepikarz eliminuje terroryst?, d?wigaj?cego granaty oraz karabin maszynowy, i anonimowy m??czyzna zabija Palesty?czyka, strzelaj?cego do ludzi na potancowce
_________________
Lepiej by? martwym niz czerwonym
 

Sonmi  

Hiper wymiatacz

Pov


Wiek: 27

Dołączyła: 30 Lip 2015

   

Wysłany: 2018-12-11, 00:44   

Bia?y diabe?, Wysi?ek doceniam, ?róde? na razie nie przeczytam bo w sumie z robot? nie wyrabiam, a fakt, ?e wci?? si? tu udzielam to moja pomy?ka, bo potem b?d? psioczy?, ?e terminy goni?. Na razie wrzuc? sobie w zak?adk? i mo?e do tego wróc?, bo w sumie to temat dla mnie ciekawy.
---
A tak ko?cz?c z mojej strony to i tak niech ka?dy robi to co uwa?a dla siebie za najlepsze. Ty pakujesz walizki do USA, a ja nie mog? si? doczeka? zbierania si? z powrotem do Polski. Ale to za jakie? 4-5 latek dopiero :zalamany:
 

acoo123  

Mega wymiatacz



Imię: acoo123

Dołączył: 13 Paź 2017

   

Wysłany: 2018-12-11, 10:11   

Nie ma co nawet o tym dyskutowa? pozwolenie na bro? powinno by? WSZ?DZIE. Czy to czysto sportowo postrzelania sobie do celów butelek or something czy to do obronienia si? przed bandytami z?odziejami w domu i tym podobnym.
 

Sonmi  

Hiper wymiatacz

Pov


Wiek: 27

Dołączyła: 30 Lip 2015

   

Wysłany: 2018-12-11, 11:54   

Zdobycie pozwolenia kolekcjonerskiego na bro? w Polsce nie jest takie trudne. Trzeba tylko znale?? zwi?zek który ci zaufa, troch? podszkoli. Potem test z bezpieczenstwa na policji, test praktyczny i wpada pozwolenie na zakup i posiadanie.
No ale w przypadku u?ycia w zagro?eniu nikt nie uzna tego jako obrona konieczna...
 

acoo123  

Mega wymiatacz



Imię: acoo123

Dołączył: 13 Paź 2017

   

Wysłany: 2018-12-11, 12:56   

Ju? nie chodzi o to by kogo? za?atwi? ale na przyk?ad wystraszy? albo co? a jak dojdzie do nieprzyjemnej sytuacji to si? nie waha?. Wystarczy jaka? wiatrówka w domu i jeste? bezpieczny
 

Sonmi  

Hiper wymiatacz

Pov


Wiek: 27

Dołączyła: 30 Lip 2015

   

Wysłany: 2018-12-11, 13:04   

acoo123, O wiatrówce pisa?am wcze?nie. Jak si? kupi wiatrówk? w formie repliki za 400+ z? zamiast 100z? to czasem nie idzie tego rozró?ni?. A postraszy? mo?na.
 

acoo123  

Mega wymiatacz



Imię: acoo123

Dołączył: 13 Paź 2017

   

Wysłany: 2018-12-11, 13:40   

No dok?adnie.Celnie strzela? mo?na si? nauczy? szybko wi?c to jest luz
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com