Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

TomasH94  

Wymiatacz

Life is journey.



Imię: Tomasz

Wiek: 24

Dołączył: 26 Lut 2012

Skąd: Lublin, okolice.

   

Wysłany: 2012-08-04, 10:27   

Trzy lata temu ciąłem z ojcem drzewo w lesie, i wtedy urządliły mnie trzy szerszenie w głowe. Wdało się zakażenie i obrzęk całej głowy. Z pogotowia trafiłem na dwa tygodnie do szpitala. Jakbym dotarł na pogotowie 5min później to by było good bay wonderfull life. To chyba było najpoważniejsze, ale i tak jestem narażony na różne niebezpieczeństwa. Mieszkam na wsi i jeszcze uczę się w drogownictwie. Podczas prac na polu czy na budowie łatwo można zostać kaleką.
 

adrianna95

User


Dołączył: 01 Sie 2012

   

Wysłany: 2012-08-04, 12:48   

Rok temu spowodowałam wybuch, nie dopilnowałam oleju na frytki. Kiedy wybiegałam z domu z młodszą siostrą widziałam mnóstwo urywków nie z mojego życia ale jej . Nigdy nie wybaczę sobie tego że przeze mnie mogło się jej coś stać. na szczęście wszystko dobrze się skończyło:)
 

sofferenze  

User



Imię: Weronika

Dołączyła: 04 Sie 2012

   

Wysłany: 2012-08-04, 13:02   

Ja miałam jedną sytuację w której otarłam się o porażenie prądem. Sytuacja owa miała miejsce w wakacje tamtego roku. Moi rodzice pojechali do cioci na odwiedziny, ja w tym czasie leżałam podajże na dywanie i czytałam książkę. Jak to w wakacje wentylator w moim domu chodził cały czas, jednak była już 20 i zrobiło się już zimniej więc postanowiłam go odłączyć. Odłączyłam...wraz z gniazdkiem. I wtedy na szybko, byle jak, nie patrząc się na to jak powinny być "oczka" włożyłam i wtedy poleciało kilka naście iskier i wywaliłam prąd w całym domu. Na szczęście odskoczyłam jak zobaczyłam że no coś się dzieje :)
_________________
Jeśli nieśmiałość za­bija uczu­cia, to noszę w so­bie se­ryj­ne­go mordercę.
 

PanTotenowy  

Mega wymiatacz

Mr. Sinister



Dołączył: 01 Sie 2012

   

Wysłany: 2012-08-04, 16:59   

Przeżyłem parę podtopień, nigdy nie umiałem pływać, nawet jak zabrałem się z klasą do aqua parku (których obecnie nienawidzę) to zwykła prosta ślizgawka do wody była dla mnie wyzwaniem. Na szczęście każda z takich sytuacji kończyła się odnalezieniem brzegu basenu i odzyskaniem gruntu pod nogami.
_________________
"Say goodbye to sunshine, sunshine"
 

sznurek  

Pogromca postów

Defqon1 Festival!



Imię: M

Wiek: 27

Dołączył: 28 Paź 2012

Skąd: Pó?nocny-Wschód

   

Wysłany: 2012-12-02, 22:34   

Parę razy, kilka podtopień -chociaż jako tako umiem pływać.
Wybiegłem pod samochód,jak byłem mały,ale to mały pikuś przy ostatniej możliwości zejścia z tego śwoata,jednak o tym nie chcę pisać.
_________________
NO GUTS
NO GLORY
DEFQON.1

weekend festival

19-20-21 czerwiec 2015
BIDDINGHUIZEN NL
 

Different  

Pogromca postów



Wiek: 24

Dołączył: 31 Paź 2012

   

Wysłany: 2012-12-03, 17:13   

Pamiętam tylko jedną sytuację z zeszłego roku. Byliśmy z kolegami poćwiczyć na siłowni. Wracaliśmy idąc w stronę przystanku, zauważyłem autobus stojący, więc zacząłem biec i koledzy również, przebiegłem przez drogę nie zważając na inne pojazdy, mój wzrok był skierowany ślepo w ten autobus, bo za wszelką szansę chciałem zdążyć.

Gdy Byliśmy po drugiej stronie koledzy powiedzieli mi, że miałem niezwykłe szczęście, gdy przebiegałem przez jezdnię, byłem zaledwie 5-6 metrów od auta.
 

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

   

Wysłany: 2012-12-03, 19:01   

"Przeżyłem parę podtopień, nigdy nie umiałem pływać"

Ja miałam podobną sytuację.
Mój brat mnie uratował, bohater.
_________________
W miękkim futrze kota
 

Elpremiero  

Stały User



Dołączył: 29 Kwi 2011

   

Wysłany: 2012-12-04, 22:49   

To ja tam też parę sytuacji miałem jak byłem młodszy oczywiście, jak miałem z 4 lata to szedłem sobie szutrową ulicą u babci i mnie prawie jakiś gość potrącił motorem ale poślizgnąłem się i wpadłem do rowu opowiadali mi że po tym musieli mojego dziadka w piwnicy zamykać bo już siekierę ostrzył na chłopaka( który faktycznie przesadził z prędkością) skończyło się tym że owy motur 2 dni później "się" podpalił. Innym razem postanowiłem sam wyjść z tira i zawisnąłem głową w dół, najbardziej jednak pamiętam szpital i powikłania po pewnej chorobie dziecięcej lekarze przez tydzień nie mogli mi zbić temperatury i mówili że jeszcze kilka dni i bym zszedł. Był jeszcze pitbull który zerwał się na poligonie z łańcucha i tylko przytomność jakiegoś żołnierza nie zostałem obiadem dla zwierzaka który po tym incydencie szybko zniknął :) było tego jeszcze trochę ale nie chce mi się tyle pisać :-P
_________________
"Pewien Pan przeskoczył przez bramę i 3 dni później myślał że obalił komunizm" prof. Kołodko
 

momoko  

Wymiatacz



Dołączyła: 24 Lis 2010

Skąd: Toru?

   

Wysłany: 2012-12-05, 18:46   

W pracy osa wpadła do napoju w puszce. Biorąc łyk miałam już ją w ustach. Poczułam że coś jest nie tak i wszystko wyplułam. Gdybym nie zwróciła uwagi to nie wiem co by było dalej.
 

Speedy Gonzales  

Stały User



Dołączył: 02 Sty 2011

   

Wysłany: 2012-12-06, 00:21   

Na wakacjach mało brakowało, żebym rozwalił się na zderzaku jakiegoś poczciwego opla.
Zobaczyłem fajny zakręt i mnie poniosło. Na szczęście kierowca opla trochę zjechał ja odpuściłem i udało się wyjść z tego na maszynie i w jednym kawałku.
 

Hella  

Pogromca postów



Dołączyła: 03 Sie 2014

Skąd: Warszawa

   

Wysłany: 2015-03-12, 16:32   

W wieku około 1,5 roku użądliła mnie osa w szyję. Szyja spuchła, zaczęłam się dusić. Nie pamiętam tego zdarzenia, oczywiście, ale znam je z opowieści mamy. Była jeszcze przynajmniej jedna sytuacja (mówię "przynajmniej", ponieważ jedna na pewno, a ile więcej - nie potrafię ustalić), kiedy byłam blisko. Wolę jednak oszczędzić szczegółów.
 

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

   

Wysłany: 2015-03-12, 17:28   

Zeszłe wakacje. Postanowiłam popłynąć z moim partnerem do boi. Zdaje się, że dalej już nie można było płynąć. To ja wpadłam na ten genialny pomysł. Więc popłyneliśmy i wszystko było dobrze. Kiedy już tam przy niej nadeszła ogromna fala . domyślam się że było bardzo głęboko. i nikt tam nie pływał. nikogo wokół nas. więc ja nie zdążyłam na nią że tak powiem wskoczyć i znalazłam się zupełnie pod nią pijąc przy okazji wodę oraz wciągając ją nosem. wtedy zupełnie straciłam panowanie nad sobą. próbowałam wypluwac wodę ale kolejne fale wtedy pomyślałam boże chyba tu umrę. nie mogłam się utrzymać . wtedy on kazał mi złapać się tej pieprzonej boi. a ja chciałam płynąć do brzegu bez jakichkolwiek sił. i odpoczynku.
Rozplakalam się wtedy i powiedziałam że nie dam rady płynąć dalej. łapiąc się za jego ramie . ale kazał mi się wtedy położyć na plecach i wciąż nabieralam wody w usta. było mi niedobrze. płynąc miałam wciąż wrażenie że jestem w miejscu. to było straszne.
kiedy wyszliśmy z wody zaczęłam się śmiać dość diabolicznie. ale po 10 minutach znowu do niej wskoczyłam już sama. ponieważ on się wtedy śmiertelnie obraził za te głupie pomysły płyniecia tak daleko.
to było bardzo piękne przeżycie.
_________________
W miękkim futrze kota
 

Jimmyblack  

Mega wymiatacz


Imię: Jimmy

Wiek: 23

Dołączył: 19 Maj 2015

Skąd: Dublin

   

Wysłany: 2015-08-01, 22:32   

Kilka lat temu potrąciło mnie auto. Wybite zęby, poniszczona papa, kolana i łokcie zdarte do kości. Na szczęście żadnych złamań ani uszkodzonych organów.
Co ciekawe, kumpel z którym mieszkałem bardzo nie przejął się moim zniknięciem, był to czas w którym dużo imprezowałem i znikałem na kilka dni. A po powrocie do domu, jak sprawdził, że leżę w łóżku, to pomyślał, że jestem tak napruty, że lepiej mnie nie ruszać.
Powrót do stanu używalności zajął mi miesiąc, a całkowite ogarnięcie się chyba 2-3 miesiące.

Poza tym było jeszcze kilka ciekawych sytuacji w moim życiu, ale ta była chyba najbardziej hardkorowa. Swoją drogą sam się dziwie, że jakoś to wszystko przeżyłem.
_________________
Projektowanie gier, pomysły na gry, mój blog
http://projektowanie-gier.pl
Game Based Learning
http://gamebasedlearning.edu.pl/
 

cappuccino  

VIP



Imię: Mama Madzia

Wiek: 31

Dołączyła: 04 Paź 2009

   

Wysłany: 2015-08-02, 23:29   

Podczas pierwszej ciąży a dokładnie porodu miałam tak wysokie ciśnienie, że momentalnie poszłam pod nóż(CC) bo bym po prostu zeszła z tego świata. Lekarz długo mi nie mówił o tym, poczekał aż ciśnienie mi się unormuje i wtedy wyjaśnił co się ze mną działo.
_________________


http://mama24na7.blog.pl/
 

lexie  

Hiper wymiatacz



Imię: Ola

Wiek: 27

Dołączyła: 28 Sty 2012

   

Wysłany: 2015-11-22, 10:09   

Nie miałam jeszcze na szczęście tak dramatycznych przeżyć, ale kilka razy w zamyśleniu prawie bym weszła pod samochód. W tym raz o mało co mnie nie przejechał starszy pan pod McDonalds ;)
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com