Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

   

Wysłany: 2016-08-07, 20:56   

Kilka takich samochodowych.
Na przykład kiedy straciłam panowanie nad kierownicą, to znaczy zablokowała mi się, na skrzyżowaniu.
Jechałam wtedy z mamą, mama jako pasażer, postanowiła nie wsiadać już, kiedy kieruję.
Więc wjechałabym w tira, lecz tak intuicyjnie zgasiłam silnik w odpowiednim momencie.
A kiedy szłam z moim partnerem, na dworcu i o mało, nie wpadłam pod samochód, chwycił mnie za ramię w ostatniej chwili i przyciągnął ze słowami- proszę, spróbuj dzisiaj nie zginąć.
Kiedy popłynęłam i o mało nie utopiłam siebie i przy tym jego, usłyszałam- na litość boską, ponoszę za ciebie odpowiedzialność.
Kiedy pozwolił mi pojechać swoim ścigaczem, na moje urodziny.
I wjechałam w rów, biegł za motocyklem i trzymał się za głowę , krzycząc- wyłącz silnik ! Na boga, wyłącz silnik!
I kiedy przy hamowaniu, przeleciałam przez jego głowę, lodując na asfalcie.
Byłam jak piórko, jazda bez trzymanki.
Przy nim zawsze wszystko bagatelizowałam.
Dwa razy zdarzyło mi się zachłysnąć wodą do picia. Za pierwszym razem piłam wodę z butelki, na uczelnianym korytarzu, wychylając się przez okno, czekałyśmy na egzamin.
Koleżanka postanowiła zrobić mi masaż na plecach, poruszając palcami i mówiąc jakiś wierszyk, łaskotało, jak cholera, najpierw się chichrałam, a potem wzięłam łyka, i zaczęłam się dusić, nie mogłam złapać oddechu.
Ona myślała, że żartuje.
Więc, ja podnoszę swe ręce do góry, a ona mnie z całej siły uderzyła w plecy (z ramach zemsty, za to, że ją uderzyłam tego samego dnia z rana dla pobudzenia).
Zaczęłam tam padać na kolana, myślałam, że umrę, a ostatnim widokiem będzie jej roześmiana gęba.
Ale to jeszcze nic.
Bo w ostatnim czasie trenowałam, do pokoju weszła moja babcia hipochondryczka, opowiada mi o nowotworze złośliwym u mojego wujka, kończąc słowami, że ona także ma raka!
Po czym pokazuje mi swoją skórę (babcia ma ponad 80 lat), i mówi myślisz, że skąd mam taką skórę. Tylko, że ja nikomu o tym nie mówię.
Babcia uwielbia samą siebie diagnozować, ot tak.
Na nieszczęście przechylałam akurat spragniona butelkę z wodą, słowa tak mnie rozbawiły, że miałam powtórkę z tego zachłyśnięcia się, ale tym razem było gorzej, bo trwało to całą wieczność, babcia spanikowała, zawołała ojca widząc, jak rękę przykładam do klatki piersiowej.
Ja już leżałam na podłodze i musieli mnie przekładać przez kolano.
Mam takie zastrzeżenie, żeby mnie nie rozśmieszać, kiedy chleję, bo to jest bardzo groźne w skutkach.
_________________
W miękkim futrze kota
 

Rhagar14  

Pogromca postów



Wiek: 25

Dołączył: 07 Sty 2013

   

Wysłany: 2016-08-08, 05:37   

Przecież wodą nie da się udusić
 

philosophus  

Pogromca postów


Dołączył: 07 Lut 2013

   

Wysłany: 2016-08-12, 18:11   

DeSade napisał/a:

Na przykład kiedy straciłam panowanie nad kierownicą, to znaczy zablokowała mi się, na skrzyżowaniu.



Przecież to niemożliwe żeby kierownica w samochodzie się zablokowała, chyba że ktoś WCZEŚNIEJ wyłączył silnik kluczykiem. Albo ta blokada kierownicy się zepsuła, ale to potwornie rzadki przypadek. Samochód może przejechać setki tysięcy, a nawet miliony km i psuło się wszystko, ale nie to, raz tylko słyszałem o takim przypadku.

Raz jak byłem b. młody, wyprzedzałem w deszczu na takim trochę niepewnym odcinku. Z naprzeciwka wyjechało mi BMW i wiedziałem już że nie zdążę wyprzedzić, dałem po hamulcach, tu ślizg, praktycznie zero hamowania, a co gorsza wyprzedzany samochód widząc co się dzieje, też zaczął zwalniać żeby zrobić mi miejsce, i tak leciałem obok niego na zablokowanych kołach, nie mając gdzie zjechać. Trwało to może sekundę, ale wydawało się że upływają całe minuty.
Miałem wyćwiczony dobry nawyk hamowania awaryjnego, bo pierwsze co zrobiłem po zdaniu prawa jazdy, a było to w grudniu, wyjeździłem cały bak benzyny ślizgając się po wiejskich, zasypanych drogach.
Więc jakoś udało mi się wyhamować, schować za tamten wyprzedzany samochód, ale byłem w takich nerwach że zaraz zjechałem na pobocze, usiadłem sobie na błocie i zacząłem się histerycznie śmiać. Miałem na liczniku ponad 100km/h przy wyprzedzaniu, a BMW jadące z naprzeciwka, co najmniej tyle samo. Wiedziałem że w razie zderzenia bym nie przeżył, bo szans na jakieś większe zmniejszenie prędkości były żadne.
Miałem jeszcze jeden dość poważny wypadek samochodowy, sporo innych pieszo czy na rowerze, ale żaden we mnie takiej grozy nie wzbudził. Zawsze wiedziałem że albo wyjdę bez szwanku, albo się trochę potłukę, tutaj natomiast byłem pewny że kraksa to śmierć. Jak patrzę na to z perspektywy czasu, w najlepszym razie byłbym ciężko ranny.
_________________
"Jak można szanować kogoś, kto jest moralny tylko dlatego, że boi się kary ze strony potężnej istoty która cały czas go obserwuje?" - Richard Dawkins

Zlikwidować urzędy pracy i podatek dochodowy!
 

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

   

Wysłany: 2016-08-12, 18:21   

Tak było.
Zaznaczę, że jechałam wówczas starym oplem mojej mamy.
_________________
W miękkim futrze kota
 

vaaag780  

User


Imię: Łukasz

Wiek: 21

Dołączył: 31 Sie 2016

   

Wysłany: 2016-09-07, 16:14   

Ciekawy temat :-D
Kiedy miałem 4 lata, okresowo mój brzuch robił się czerwony i na zmianę swędział i parzył, co się okazało, wyrósł koks nowotwór, przewieźli mnie do szpitala, żeby go ogarnąć ale oczywiście pękł no i to były minuty nim weszłoby zakażenie :-D
Pół roku później wybiegłem za piłką prosto pod sportowe auto, które na szczęście oprócz sportowego silnika miało również sportowe hamulce :mrgreen:
W podstawówce rodzice kolegi zabrali nas nad jezioro, płynęliśmy na dmuchanym materacu, a ja miałem niesprawną wówczas nogę, bo tuż po dramatycznej kontuzji :-D Kolega zeskoczył z materaca, zadziałały prawa fizyki i ześlizgnąłem się do wody, dno było zbyt nisko, by ktokolwiek zobaczył moją wystającą rękę, no i tak sobie tonąłem, aż straciłem przytomność i obudziłem się zarzygany na brzegu :-D
W gimnazjum, w wakacje, chodziliśmy z kolegami po osiedlu, postanowiliśmy się odlać pod jakimiś ruderami, i tak sobie załatwiamy potrzebe, na co zza rogu wychodzi rosły acz chudy koleś i nagle zaczyna biec :-D chwycił mojego kolegę, zaczął go dusić i mówi "Ty będziesz pierwszy". Jako, że trenowałem karate, wyswobodzenie kumpla nie było wielkim problemem, problem był wtedy, kiedy zza rogu wybiegło dwóch kolejnych :-D nigdy tak nie spie#dalałem mimo astmy; nie wiem, czy by nas zabili, ale wtedy wziąłem to za pewnik.
Innym razem przedawkowałem leki, w sumie brałem wszystko jak leci, ale dość szybko mnie nakryto :mrgreen:
Ostatnim raz, to było w te wakacje jak jechałem z siostrą autem, delikatnie powiedziawszy poirytowana, dawała złomkowi w palnik. Z podporządkowanej wyjechał dziadek w seacie, zatrzymaliśmy się kilkanaście centymetrów przed nim, pasy zapiąłem minutę wcześniej. To chyba jakiś znak :mrgreen:
No i to chyba tyle ;)
 

Mecheu24  

User



Imię: Michał

Wiek: 25

Dołączył: 13 Wrz 2016

Skąd: Katowice

   

Wysłany: 2016-09-13, 22:26   

6 lat temu już właściwie pożegnałem się z tym światem. Wypad nad morze z kumplami, zwykłe wakacje. Aż pewnego dnia wchodząc do morza duży kawał drogi (było płytko) popełniłem błąd i zacząłem wracać łukiem inną drogą. No i zabrakło mi gruntu pod nogami, kawałek przepłynąłem ale nie potrafiłem utrzymać się na powierzchni (tak, mam z tym problem). Zacząłem się topić i próbowałem wołać kumpli, którzy płynęli przede mną. Byłem już pod powierzchnią wody, całe życie przed oczami mignęło, a najgorsza była świadomość, że ja tu umieram, a rodzice w domu nie mają o tym zielonego pojęcia. Uratowali mnie dwaj kumple, którzy po mnie wrócili, ale jestem też osobą wierzącą, miałem wtedy na sobie medalion z Matką Bożą. Wiem, że Ona też wtedy przy mnie była. Nie wiem czy was takie zdanie na ten temat śmieszy, czy ktoś może ma podobne przeżycia, rozumie to. Ostatecznie rodzice do teraz nie wiedzą o tej historii i nie wiem, czy chcę im o tym mówić :)
Serio, jeżeli planujecie samobójstwo to nie topcie się, długo to trwa. W ogóle jeśli planujecie samobójstwo to jesteście nienormalni, ale to taka dygresja :D
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com