Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Speedy Gonzales  

Stały User



Dołączył: 02 Sty 2011

   

Wysłany: 2011-01-02, 22:55   Ocierając się o śmierć

Witam
Chciałbym się was zapytań czy byliście kiedyś w sytuacji gdy otarliście się o śmierć?
Może chcecie się podzielić wrażeniami? :D

No więc ja zacznę.

Momenty które słabo pamiętam ale chyba te najgorsze.

No więc gdy byłem bardzo młody miałem może z 6-7 lat byłem nad zalewem razem z ojcem i siostrą. Uczyłem się pływać, miałem taki mały ponton i rękoma go złapałem i "pracowałem nogami" zobaczyłem że jestem troszkę daleko od brzegu, więć spróbowałem wejść do pontonu ale ponton wywrócił się dnem do góry i mnie przykrył, nie mogłem się go złapać i zacząłem się topić. Opadałem na dno i automatycznie wybijałem się do góry, łapiąc powietrze gdy mogłem i próbowałem odwrócić ponton ale nie za bardzo mogłem się kontrolować.
Gdy zaczęło mi brakować sił siostra zobaczyła co się dzieje (gadała z ojcem) i wtedy tatuś wyciągną synka z wody. Wtedy naprawdę już myślałem, że się utopię.
Wcześniej już kiedyś też się topiłem i też ojciec mnie uratował ale nie pamiętam tego jakoś specjalnie.
Inna sytuaja wyglądała w ten sposób, że jechałem z ojcem ciągnikiem do dziadka przez normalną dosyć ruchliwą drogę. Opierałem się o drzwi, a że zamek w tych drzwiach był trochę lipny to się otworzyły, więc prawie wypadłem z ciągnika ale ojciec mnie złapał w ostatniej chwili.
Kiedyś również jadąc z ojcem tylko, że samochodem jakiś baran wyprzedzał na trzeciego i prawie uderzył w nas na czołówkę.

W tym roku to było naprawdę grubo.
Wracałem ze sklepu z kolegą, i stałem na takim zakręcie więc nie było widać wejścia na plac szkoły (bylismy wtedy w czasie lekcji, i chciałem sprawdzić czy nie ma tam żadnego nauczyciela) Zestawiłem więc nogę z chodnika i się wychyliłem i wtedy poczułem jak coś mnie uderzyło mocno w lewe ucho, i odskoczyłem. Okazało się że uderzyła mnie plandeka od jakeigoś dostawczaka, gdybym zrobił większy krok to by mnie pierdzielną. Miałem farta.

Na jesieni mniej więcej jechałem zatankować motocykl w nocy. Jechałem tak bardziej po lewej stronie pasa, bo prawa była jeszcze przed remontem drogi zmasakrowana i wolałem trzymać się lewej strony. Z naprzeciwka jechał sobie samochód i to nie to, że jechał tylko zapeprzał, ten również trzymał się lewej strony i mało co mnie nie zgarną. Poczułem dosłownie w sobie przenikający lęk, i zaraz fala złośći, że koleś tak zapieprza po takiej drodze. Motocyklista ma małe szanse w starciu z dużym samochodem. :F

No i taka już przygoda "tylko" w sumie bez większego zagrożenia.
Wracałem z przejażdżki wieczorkiem, i gdy byłem może z 1km od domu na drogę wybiegł mi pies. Nie zdążyłem zaaregować, uderzyłem w tego psa i wyłożyłem się na lewy bok, spadłem z motocykla i się potrulałem. Wstałem sam, cholernie zły. Troche sobie pokląłem bo wywaliłem się na nowiutkiej maszynie. Z dwie rodzinki wyszły z domów żeby zobaczyć co się stało, myśleli, że samochód potącił psa.
No więc wstałem, kumpel który jechał ze mną, ale swoim motorowerem podniósł mój motor bo mnie cholernie bolała ręka i nie dałem rady. Chciałem powoli pojechać do domu ale trochę zaniepokoiłem się ręką a się okazało, że złamałem w nadgarstku.
Najlepsze jest to, że przejechałem się po asfalcie i się zbytnio nie porozbijałem poza tą ręką, byłem grubo ubrany więc praktycznie bez krwi się obyło, kask uchronił baniak przed rozbiciem, motocykl równiez w miare dobrze z tego wyszedł.
Znów miałem farta bo, że nie jechał żaden samochód z naprzeciwka bo ja wylądowałem na lewej stronie drogi, więc gdyby coś jechało to by we mnie uderzyło.
Co do pieska to on uciekł szybciej niż ja wstałem. Ja nie wiem chyba jakiś terminator.

To chyba tyle z tego co pamiętam :F
 

adamczyk  

User



Imię: Adam

Wiek: 24

Dołączył: 02 Sty 2011

Skąd: Mi?os?aw/Kozubiec

   

Wysłany: 2011-01-03, 15:15   

No u mnie trochę mniej tego było także raz prawie wypadłem z ciągnika ale przez szybę uratowało mnie to że miałem długie spodnie i zahaczyły o siedzenie

Następną taką sytuacją było to jak Tata dał mi poprowadzić samochód po polnej drodze (było ciemno)droga w pewnym miejscu prowadzi przez jednię więc się zatrzymałem,nie jechało więc ruszyłem nagle za zakrętu tata zobaczył samochód nie miał włączonych świateł ani nic,od zakrętu jakieś 150 m tylko to nas uratował że facet zaczął chamowaci a ja przyłożyłem samochodowi na końcu facet wylądował w rowie (był pijany) a nasz samochód miał błotnik wbity.Za trzy dni znowu ktoś miał wypadek z tym samym facetem ale mu się tak nie poszczęściło wylądował w szpitalu

I ostatnią rzeczą która zagroziła mojemu życiu była gorączka 41 i 1 w szpitalu powiedzieli że jestem ich rekordzistą jak na razie ale mało mnie to pocieszyło
_________________
Zycie to nie bajka,nie Bugaj nie Jamajka
Miłosław nie metropolia stare kamienice w oknach folia
 

wolek14  

Hiper wymiatacz

Seksista;d



Wiek: 26

Dołączył: 18 Gru 2009

Skąd: ok ?ywca

   

Wysłany: 2011-01-03, 21:12   

Porażenie wysokim napięciem stałym, ok 30kV z trafopowielacza z TV. Ok. pół godziny byłem nieprzytomny, sam w domu. A paluszek wygląda tak:
http://obrazki.elektroda.net/6_1252265684.jpg

Ciąłem drewno na pile, w której silnik był zdemontowany z suszarni drewna. Ktoś inteligentny zamiast zdjąć z wału łopatki od wiatraka, po prostu je odłamał, i na wale został ostry aluminiowy kawałek, który zsunął się podczas pracy i wbił mi się w nogę.

Wyjeżdżaliśmy z kolegą z placu motorem, gdy nadjeżdżający Daewoo Lanos z pijanym kierowcą na czele nie zauważył nas, i z całym impetem rypnął w przednie koło motoru podcinając go, a nas rzucając na ogrodzenie.
_________________
Tam gdzie kończy się logika, zaczynają się kobiety...

Dźwięk jest jak tworzywo... Daje się obrabiać, ale tylko w rękach zawodowca zmienia się w dzieło sztuki...

10.08.2011r [*]
 

wojtek333-1996

User



Dołączył: 03 Sty 2011

   

Wysłany: 2011-01-03, 22:55   

ja raz. porządne uderzenie w głowę z rozcięciem, jak mnie szyli powiedzieli, że brakowało mi kilku mm, a byłaby rozcięta aorta. murowana śmierć.
 

^byku93  

Pogromca postów



Wiek: 26

Dołączył: 14 Lip 2010

   

Wysłany: 2011-01-03, 23:22   

Jechałem ciągnikiem z ładunkiem, jakieś 3 tony było na przyczepce. Hamulce tylko w ciągniku. Stanąłem przed górką, włączyłem napęd na przód (4x4) i zjeżdżałem pomalutku z górki z tym ładunkiem po trawie. Nie wiem co się nagle stało ale silnik zgasł Sam z siebie a musiałem troszkę skręcić bo poszedłbym centralnie na szopę z tym wszystkim. Nie mogłem kierownicą w ogóle skręcić (wspomaganie w traktorze), wcisnąłem luz i puściłem sprzęgło i traktor zapalił na "popych", nagle odbiłem w lewo i przywaliłem lusterkiem w drewno, nic wielkiego niby się nie stało, ale tak 5 metrów jeszcze i by słyszał " Niech Aniołowie zabiorą Cię do raju"
 

Nonsens  

Stały User



Dołączył: 03 Cze 2009

Skąd: Kraków

   

Wysłany: 2011-01-03, 23:34   

^byku93 napisał/a:

ale tak 5 metrów jeszcze i by słyszał " Niech Aniołowie zabiorą Cię do raju"


Słyszałem to, gdy ocierałem się o smierć, czekając na serce. Cóż, nie było to takie pelne akcji wydarzenie jak upadek z traktora, czy uderzenie głową w coś....tak czy inaczej...o mały figiel. Na serce czekałem 2 lata, a gdy juz bylo tak zle, ze mialem sie zegnac, okazalo sie ze jednak ktos nade mna czuwa. Czemu o tym pisze? Aro noł.
_________________
There is a pleasure in the pathless woods,
There is a rapture on the lonely shore,
There is society, where none intrudes,
By the deep sea, and music in its roar:
I love not man the less, but Nature more,
 

^byku93  

Pogromca postów



Wiek: 26

Dołączył: 14 Lip 2010

   

Wysłany: 2011-01-03, 23:36   

Nonsens napisał/a:

Słyszałem to, gdy ocierałem się o smierć, czekając na serce. Cóż, nie było to takie pelne akcji wydarzenie jak upadek z traktora, czy uderzenie głową w coś....tak czy inaczej...o mały figiel.



O mały figiel tak, ale gdyby nie zgasł silnik, nic takiego by nie było. Przywalenie ciągnikiem w szopę pełną drewna a za ciągnikiem ładunek 3 tony to śmierć na miejscu.
 

MillvinaDean  

User



Wiek: 27

Dołączyła: 03 Sty 2011

   

Wysłany: 2011-01-04, 22:04   

Cóż, ja miałam przygodę w kontakcie z naturą.
Kiedyś lubiłam jeździć w piękne miejsce - duże jezioro o wysokich brzegach otoczone lasem ze wszystkich stron. Woda bardzo czysta, bo praktycznie nie było do niej żadnego dojścia (zero plaż, kąpielisk, pływania na sprzęcie wodnym). Jedno z tych miejsc, gdzie człowiek chce się stopić z krajobrazem.
Byłam z przyjaciółką i postanowiłam, że skoczę z brzegu prosto do wody. Próbowała przemówić mi do rozsądku, ale niestety, mój światopogląd blokował wszelkie argumenty.
Wynik był taki, że skoczyłam do wody, która okazała się bardzo zimna. Złapał mnie silny skurcz w nodze, nie mogłam się wydostać. Dzięki pełnym emocji (i bardzo donośnym) krzykom mojej przyjaciółki, na pomoc przybiegł wędkarz.
Wszystko skończyło się dobrze, ale przeczucie zbliżającego się końca, gdy szamotałam się w wodzie było bardzo ciekawe.
 

Don Rafaello  

Hiper wymiatacz


Imię: Rafał

Wiek: 26

Dołączył: 14 Paź 2010

Skąd: z planety Ziemia

   

Wysłany: 2011-01-04, 22:44   

Tak naprawdę było wiele przypadków
1 Jak byłe bardzo mały nie wiem ile miałem lat może z 4 to z siostrą znalazłem lekarstwa , tabletki , antybiotyki normalnie pełny koszyk tego gówna , i podobno wszystko zjedliśmy nie zdają sobie z tego konsekwencji podobno to cud że przeżyłem tak mówili lekarze (lecz ja tego wgl nie pamiętam tylko jak szedłem do tego szpitala).

2.Jakiś rok temu mało co nie zabiłem się na motorku przy 80 km/h , dosłownie 3 cm brakowało bym wpakował się w tył samochodu .
_________________
Jestem tylko człowiekiem ^^
 

szostol  

Pogromca postów


Dołączył: 03 Kwi 2009

   

Wysłany: 2011-01-04, 23:30   

Cytat:

ja raz. porządne uderzenie w głowę z rozcięciem, jak mnie szyli powiedzieli, że brakowało mi kilku mm, a byłaby rozcięta aorta. murowana śmierć.



aorta biegnie w głowie?
 

Straho  

Pogromca postów



Imię: Jacław

Wiek: 30

Dołączył: 04 Wrz 2008

   

Wysłany: 2011-01-05, 00:33   

W 2008 roku miałem powikłania pogrypowe, ciężko, ale wyszedłem. A oprócz tego to nic takiego chyba się nie zdarzyło. A, no i jeszcze miesiąc temu byłbym sobie nogę amputował piłą motorową (była na pełnych obrotach), mało brakowało, ale przyszyliby.
_________________
https://www.photoblog.pl/straho
 

Don Rafaello  

Hiper wymiatacz


Imię: Rafał

Wiek: 26

Dołączył: 14 Paź 2010

Skąd: z planety Ziemia

   

Wysłany: 2011-01-05, 01:00   

szostol,
cytuję ...
Aorta, tętnica główna, największa tętnica organizmu, wychodząca z lewej komory serca (u człowieka, ptaków i ssaków). Aorta człowieka ma średnicę ok. 28 mm, składa się ze skierowanej ku górze aorty wstępującej, łuku aorty, zagiętego w tył i w lewo, oraz aorty zstępującej.
_________________
Jestem tylko człowiekiem ^^
 

szostol  

Pogromca postów


Dołączył: 03 Kwi 2009

   

Wysłany: 2011-01-05, 18:12   

A co ma piernik do wiatraka. Korzystając nawet z wikipedii jest rysunek:



Ni uja mi to do głowy nie dochodzi.
 

Speedy Gonzales  

Stały User



Dołączył: 02 Sty 2011

   

Wysłany: 2011-01-05, 22:48   

<double facepalm> W tym temacie opowiadamy o swoich przeżyciach a nie o anatomii człowieka...
 

bartek4334  

Wymiatacz


Imię: Bartek

Wiek: 25

Dołączył: 01 Gru 2010

Skąd: KMP

   

Wysłany: 2011-01-06, 12:47   

Hmm...w macie bardziej codzienne historię :P

1. Jechałem drogą skuterkiem jakieś 70km/h i wyprzedzałem ciężarówkę, a z naprzeciwka wyjechała betoniarka. Brakowało jakieś 5m ledwo się zmieściłem.
Znowu baba jechała prosta ja byłem na skrzyżowaniu wrzuciła kierunek to ja gaz, a się okazało, że jedzie prosto.Też brakowało kilka metrów.

3. Najpoważniejszą sytuacje miałem w dzieciństwie. W wieku 4lat leżałem w szpitalu. Miałem guza na głowie przez co teraz mam w jednym miejscu płaską głowę. Leżałem tam ponad rok. Było ciężko lekarze na początku cieżko to widzieli, ale jakoś przeżyłem. Wbijać igła, wenflony u mnie już było ciężko. Miałem je nawet w palcach u nóg.
No a teraz zostało. Przez całą chemię, lekarstwa itd. jestem otyły i jeszcze mam lekko płaską głowę :P
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com