Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

tpd138  

User


Imię: Krzysztof

Dołączył: 21 Maj 2018

Skąd: śląskie

   

Wysłany: 2018-05-21, 22:52   Problem z relacją z matką

W listopadzie 2017 roku zmarł mój tata. Był dla mnie wzorem i przykładem prawdziwego, porządnego faceta. Od małego uczył mnie wszystkiego- od wiedzy szkolnej po tą praktyczną, przydatną w codziennym życiu. Chorował na nowotwór płuc, kiedy dowiedziałem się, że wystąpiły przerzuty do mózgu wiedziałem, że nie ma już szans i starałem się na to prygotować. Po jego śmierci dosyć szybko wstałem z kolan i zacząłem normalnie funkcjonować. Powiedziałem sobie, że jak nie dla siebie, to chociaż dla bliskich stań się na nowo sobą. Minęło ponad pół roku i wszystko wraca do normy oprócz jednego- relacji z matką. Nie jestem święty,ale szczerze życzyłbym sobie takiego syna jakim jestem ja. Wątpię, żeby problem tkwił w moim zachowaniu. Wyniki w nauce od zawsze trzymam na wysokim poziomie, w sporcie, który uprawiam, również odnoszę calkiem niezłe wyniki. Owszem, czasem jestem "gorszy", w końcu zdarzają mi się słabsze dni, ale zawsze służe mamie pomocą, gdy tylko mogę. Z początku mama rozmawiała ze mną i wzajemnie się wspieralilśmy, obecnie prawie nic nie romawiamy a w próbie kontaktu z mojej strony w odpowiedzi otrzymuję ciszę. Kiedy przychodzę do domu (nigdy się nie spóźniam) robi mi wyrzuty o byle pierdołe a nie daj Bóg jak ja jej coś wytknę to sytuacja od początku, foch.
Na pytanie "Mamo, na pewno wszystko w porządku?" słyszę odpowiedź "nie jest i już nigdy nie będzie". Jestem w totalnej rozterce, normalnie nigdy nie napisałbym cokolwiek na jakimkolwiek forum. Nie wiem co robić, nigdy nie przypuszczałbym, że może zdarzyć mi się taka sytuacja. Uwarzacie, że dobrze byłoby porozmawiać ze szkolnym pedagogiem albo udać po poradę do lekarza psychologa?
Za odpowiedzi z góry dziękuje.

Krzysiek
 

Obserwator  

User


Imię: Przemek

Wiek: 25

Dołączył: 01 Cze 2018

   

Wysłany: 2018-06-01, 15:36   

Cześć Krzyśku.

Na wstępie: jest mi przykro z powodu śmierci Twojego taty.
Patrząc na Twoje wypowiedzi, wnioskuję, że wiesz, że nie możesz się ciągle oglądać za siebie. W końcu to w Twoich rękach jest Twoja (i nie tylko) przyszłość.
To bardzo dobrze, że pomagasz jej jak tylko możesz, że starasz się ją odciążyć. Wiem, że takie komentarze w Twoim kierunku nie są budujące ale nie możesz sobie ich w 100% dobierać do siebie.
Twojej mamie jest na pewno bardzo ciężko. Może dopiero teraz do niej dociera to, że już, jak to sam napisałeś, nigdy nic nie będzie dobrze (a prawda jest taka, że nigdy nic nie będzie takie samo. Dobrze jeszcze może być :-) ).
Co do pomocy- myślę, że można by było porozmawiać ze szkolnym pedagogiem jednak nie znam Ciebie ani Twojej rodziny. Może udało by się zaktywizować Twoją mamę do działalności w jakimś samorządzie czy coś w tym stylu. Pytanie tylko jak to wszystko zostanie przez nią odebrane (zakłada z góry, że nigdy nie będzie dobrze). Ważne, żeby miała kontakt z innymi (chociaż to też może być budujące jak i niszczące ale nie mnie oceniać). Biorąc pod uwagę fakt, że dobrze się uczysz, może w pewnym momencie będzie to na plus dla Waszych relacji.
Najgorsze jest czekanie (na nic) i błądzenie po bezdrożach. Jednak warto pamiętać, że jak jedno wydarzenie jest w stanie wiele zniszczyć, tak i inne wydarzenie jest w stanie wiele odbudować. Każdy chce być potrzebny i czuć się potrzebny.

Życzę Ci wszystkiego dobrego!
Przemek
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com