Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Skrzat  

User


Imię: Skrzat

Dołączyła: 04 Lut 2019

   

Wysłany: 2019-02-04, 22:26   Sens istnienia

Generalnie nie wiem co ja tu robię. Czy piszę w dobrym miejscu, bo nie uważam nawet żebym miała depresję. Ludzie z depresją mają większe problemy niż ja 👀

Ale generalnie nie mam komu tu napisać. Więc uznajemy, że to takie anonimowe wyznanie i może ktoś odpowie mi coś co wywoła element zwrotny, którego tak bardzo mi brakuje.

Mam naście lat i problem ze swoim bytem. Czuję, że nie mogę znaleźć swojego miejsca, ale to nie jest tak, że chodzę ciągle smutna i przygnębiona, a w życiu nie mam żadnych radosnych chwil. Nikt się nade mną nie znęca i w sumie nie mam ciężko w życiu. Papu, dach nad głową, mama w domku.
A jednak w tym wszystkim brakuje mi sensu. Sensu życia. Sensu bytu. Sensu istnienia.
I wiecie, uważam że byłoby prościej gdybym umiała wyłączyć myśli, bo wtedy kiedy nie myślę jestem szczęśliwa, czuję, że jest jakiś sens i planuję przyszłość.
Ale mimo wszystko, codziennie rano (wieczorem, w południe i w sumie ciągle) budzę się z myślą, że hej, po co mi to? Po co chodzić do szkoły, skoro nie ma tam nic co by mnie interesowało, a prawie żadnego sposobu prowadzenia lekcji u mnie w szkole nie szanuję (luz, zachowuje się względnie dobrze, gdybym nie opuszczała lekcji i się uczyła to byłabym wręcz wzorowym uczniem). Po prostu to jak nauczyciele się za to biorą do mnie nie przemawia. Jedynie z dyrektorką rozmawiałam kiedyś o tym (jak była u nas na zastępstwie), że właściwie po co mi te wszystkie przedmioty, no i niby doszlysmy do wspólnego wniosku, ale nadal. Nadal nie chcę chodzić do szkoły, bo zwyczajnie nie widzę sensu ani w tym, ani w samym życiu.
Bo przecież, żyje, żyje i umiera. Po co to komu.

Lubię pracować, lubię moment kiedy mam jasno przedstawiony cel i moja praca jest bardziej fizyczna niż psychiczna. Nie oznacza to, że lubię wf w szkole. Oznacza to, że znajdując pracę na wakacje (właściwie funkcjonowało to pod nazwą wolontariat) byłam szczęśliwa, nawet jak chodziłam poirytowana, wkurzona, smutna, albo byłam tak padnięta, że nie miałam siły przebrać się w pizame. Ale byłam szczęśliwa, bo wreszcie byłam do czegoś potrzebna, tylko na miesiąc, ale to była praca dzień w dzień, na dobrą sprawę bez ustalonych godzin, od kiedy mnie potrzebują do kiedy mnie potrzebują. Ale wtedy byłam przydatna, to co robiłam byłam w stanie robić samodzielnie, mimo moich wad, ułatwiałam komuś życie. A dzieciaki z obozu, ludzie starsi i młodsi ode mnie, darzyli mnie szacunkiem i zaufaniem. Były momenty kiedy czułam sens życia.

Bo to są takie typowe momenty, kiedy myślisz, że już wszystko masz poukładane w życiu, a później dociera do Ciebie, że istnieje takie coś jak szkoła. Eh, naprawdę o moje sensei problems obwiniam placówkę do której muszę uczęszczać jeszcze te kilka miesięcy.

A nie mam na tyle silnej woli, żeby zacisnąć zęby i iść do przodu. Wiecie dlaczego? Bo nie widzę sensu.

A co by nie było, moje sensei problems dotyczą nie tylko szkoły, ale i całej reszty mojego posolonego świata, który jednocześnie jest wart ogromnie dużo, a jednocześnie wcale. Perspektywa moje ziomki, perspektywa.

I ja to wiem, kiedy mam pozytywną perspektywę to jakoś ciągnę z dnia na dzień. Ale nie umiem utrzymywać PP cały czas. I chwile kiedy jej nie ma, za odbijające. Odbijające na tyle, że kiedyś naprawdę będę chciała popełnić samobójstwo.


—--------————
No przepraszam, musiałam się gdzieś rozpisać bez ładu i składu, bo nie piszę pamiętnika. Chociaż pamiętnik to mogłoby być za mało.

Pikselowa gorąca czekolada (albo herbata, ostatecznie kawa) dla wszystkich którzy to chociaż przeczytali. Dodatkowe bezglutenowe i bezlaktozowe ciastko bez cukru, dla tych, którzy odpiszą coś sensownego.

Adiós
 

DeVaneio  

Moderator



Dołączył: 27 Lip 2014

   

Wysłany: 2019-02-04, 23:26   

Cytat:

Generalnie nie wiem co ja tu robię.


Ja też nie.

Skrzat napisał/a:

Czy piszę w dobrym miejscu, bo nie uważam nawet żebym miała depresję. Ludzie z depresją mają większe problemy niż ja


Owszem. Bo mają depresję, czyli lenistwo+ uzależnienie się nad sobą.

Cytat:

Lubię pracować, lubię moment kiedy mam jasno przedstawiony cel


Mam tak samo ;)

Cytat:

A nie mam na tyle silnej woli, żeby zacisnąć zęby i iść do przodu. Wiecie dlaczego? Bo nie widzę sensu.


Ja też tak kiedyś myślałem. Cel jest ale go jeszcze nie widzisz.

Skrzat napisał/a:

Perspektywa moje ziomki, perspektywa.


Tak naprawdę liczą się tylko ludzie prawdziwi przyjaciele. Resztę olej.

Cytat:

Odbijające na tyle, że kiedyś naprawdę będę chciała popełnić samobójstwo.


Nie myśl o tym co masz i gdzie żyjesz tylko o tym co możesz przeżyć. Nie gadaj mi nic o samobójstwie. Życie i tak jest za krótkie a ty chcesz się już poddać.

Cytat:

Pikselowa gorąca czekolada (albo herbata, ostatecznie kawa) dla wszystkich którzy to chociaż przeczytali. Dodatkowe bezglutenowe i bezlaktozowe ciastko bez cukru, dla tych, którzy odpiszą coś sensownego.


Poproszę :-D
_________________
Człowiek, który coś znaczy, żyje w taki sposób, że jego życie jest poświęceniem dla jego idei.

O. Spengler
 

Sonmi  

Hiper wymiatacz

Sonmi



Imię: Natalia

Wiek: 19

Dołączyła: 30 Lip 2015

   

Wysłany: 2019-02-05, 01:34   

Nie zastanawiałaś się nad dołączeniem do jakieś wolontariatu na stałe? Skoro to sprawia, że czujesz się chociaż trochę lepiej to może warto się rozejrzeć czy w okolicy nie szukają ludzi do pomocy przy osobach starszych, dzieciach w ośrodkach Caritas lub nawet schroniskach dla zwierząt.
Co do starszych ludzi to taka pomoc wcale nie oznacza wykonywania ich higieny itd. W wielu przypadkach wolontariusze poświęcają swój czas, żeby po prostu BYĆ z tymi starszymi, często samotnymi ludźmi - pograć z nimi w szafy, przeczytać im gazetę.
 

acoo123  

Mega wymiatacz

VaVik



Wiek: 18

Dołączył: 13 Paź 2017

Skąd: Warszawa

   

Wysłany: 2019-02-05, 09:36   

Skrzat napisał/a:

A jednak w tym wszystkim brakuje mi sensu. Sensu życia. Sensu bytu. Sensu istnienia.



Każdy się nad tym zastanawiał chociaż raz w życiu.Nawet najwięksi naukowcy debatują nad tym gdzie tak na prawdę wszyscy zmierzamy?
Gdzie idziemy?Nikt tego nie wie.
Wierzący człowiek powiedziałby że Bóg tylko wie gdzie zmierzamy itd itd.

W życiu chodzi o to (przynajmniej moim zdaniem) żeby znaleźć prawdziwego siebie.Swoją duszę ukrytą wewnątrz ciebie.Wolontariat ci pomagał tam się czujesz dobrze?Chcesz pomagać ludziom rób to może to jest to co na prawdę cię kręci że tak to ujmę.
Życie można przeżyć na wiele sposobów na prawdę.To od ciebie zależy jaką drogę wybierzesz.W większości dróg możesz się świetnie bawić.Dlatego musisz odnaleźć tą swoją drogą i nią po prostu podążać.Myśl o przyszłości wyobrażaj sobie to co byś chciała mieć mając załóżmy 70/80 lat później dąż do tego.
Co do szkoły to nie twoja wina że ci się nie chce.(No chyba że kompletnie wszystko olewasz i masz wszystko gdzieś bo coś tam to to jest złe).Tak na prawdę po części sukces dzieciaka zależy też trochę od nauczyciela.Jeżeli nauczyciel jest fajny największego idiotę przyciągnie do siebie i ten człowiek będzie chciał się uczyć i spędzać jak najwięcej czasu z tym nauczycielem i z tym przedmiotem.Jeżeli nauczyciel jest znużony pracą i najchętniej to już by rzucił to wszystko i wyjechał w bieszczady to jest idiotą który po części psuje dzieci swoim humorem też.Takie jest moje zdanie.Jeżeli nie widzisz sensu chodzenia do szkoły czyli najwyraźniej nie ma takiego nauczyciela.Wiesz w dzisiejszych czasach jednak trzeba mieć tą szkołę ukończoną.Wytrzymaj jeszcze trochę z tą szkołą daj z siebie wszystko bądź wzorowym uczniem.Bądź najlepszym uczniem jakim możesz a zobaczysz że z zbiegiem czasu nie pożałujesz podjętej decyzji :-) .
Głowa do góry.Sens zawsze jakiś jest po prostu musisz odnaleźć siebie.
 

4 8 15 16 23 42  

Wymiatacz


Dołączył: 05 Lis 2013

   

Wysłany: 2019-02-05, 22:38   

I was born to survive - Lady Gaga

https://www.youtube.com/watch?v=wV1FrqwZyKw

Twój tekst przypomina mi swoje przeżycia i poglądy. Mam podobne podejście do pracy. Podobnie przeżywałem szkołe. Jak dla mnie miłość jest tym co nadaje życiu sens, tym co sprawia że chce ci się żyć. Musisz otoczyć się odpowiednimi ludźmi. Poza tym twoje podejście przypomina mi swoje na tyle że podejrzewam że możesz mieć typ charakteru INTJ tak jak ja tylko że u kobiet jest on znacznie rzadszy. Poczytaj sobie na ten temat, może to da ci jakąś inspiracje do życia.
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com