Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Visage  

Mega wymiatacz


Wiek: 32

Dołączył: 03 Sty 2010

   

Wysłany: 2010-01-11, 12:13   

Cytat:

właśnie przeczytałem jeszcze raz pierwszy post i muszę stwierdzić ze to o czym teraz piszemy ma niewiele wspólnego z toksycznością, w pierwszym poście padły słowa

Bo namieszałeś tym linkiem do innego tematu, który porusza sprawę sporo ciekawszą (przynajmniej dla mnie), z racji tego, że rzadko czyta się o tego typu zabiegach, rzadko trafia się na takie osoby, a już tym bardziej, takie, które otwarcie o tym mówią :>

Cytat:

W tym momencie my rozmawiamy na temat wyższości umiarkowanego "altruizmu" (robimy dobrze dla innych ale tak abyśmy nic nie tracili) nad umiarkowanym "egoizmem" (nie zawaham się podjąć działania które może być niemiłe dla innych.

Ale nie uważasz, że altruizm bazujący na szkodliwym (z widzenia, niekoniecznie z efektu) postępowaniu, jest objawem jakiegoś skrzywienia?

Cytat:

natomiast niedopuszczalna jest sytuacja w której znasz metody działania nie szkodliwe, a stosujesz te szkodliwe.

Innymi słowy jesteś przeciwny eskalacji umiejętności na zasadzie - jestem bardziej rozwinięty, mogę sobie pozwolić na jedno i drugie; dzisiaj wybieram drugie, co by to była jakaś odmiana... czyli podejściu egoistycznemu? Nie uważam tego za niedopuszczalne, do czasu póki ktoś nie wyjeżdża z armatą na muchę.
_________________
We are Satan's generation and we don't give a fuck(...)
Infernal blood runs in our veins
Alcohol and drugs is what we need and take
We need no stupid fucking conscience
Go get fucked if you are not one of the bestial ones
 

cretultix  

Pogromca postów



Wiek: 32

Dołączył: 05 Lip 2009

   

Wysłany: 2010-01-11, 16:24   

Visage napisał/a:


Ale nie uważasz, że altruizm bazujący na szkodliwym (z widzenia, niekoniecznie z efektu) postępowaniu, jest objawem jakiegoś skrzywienia?


to kwestia definicji, jeśli większość by tak robiła, to ci co tak nie robią byli by nazywani skrzywionymi.
No i pytanie czy pracujesz na efekt, czy po laury??
wszystko zależy od tego jakie masz przekonania w głowie, mi absolutnie takie szkodzące działanie nie przeszkadza, wielu świetnych psychoterapeutów działało w taki niekonwencjonalny sposób, i byli nazywani skrzywionymi, bo solom w oku innych była ich efektywność.


Cytat:

Innymi słowy jesteś przeciwny eskalacji umiejętności na zasadzie - jestem bardziej rozwinięty, mogę sobie pozwolić na jedno i drugie; dzisiaj wybieram drugie, co by to była jakaś odmiana... czyli podejściu egoistycznemu? Nie uważam tego za niedopuszczalne, do czasu póki ktoś nie wyjeżdża z armatą na muchę.



niby tak, ale daj komuś palca to weźmie rękę, pozwolisz kijem bejsbolowym polować na muchę, nim się obejrzysz będzie to armata, albo rakieta nuklearna.

Druga sprawa jeśli jesteś bardziej rozwinięty, to i powinieneś wziąć na siebie odpowiedzialność związana z tym.

Byli już tacy rozwinięci którzy właśnie mieli podejście egoistyczne czasem, a potem coraz częściej, że wspomnę niedawnego Hitlera czy Stalina, albo tego co robili europejczycy z Indianami, tudzież Afrykaninami, warstwa arystokratyczna z chłopską itd
historia jest pełna takich którzy egoistycznie wykorzystywali swoje umiejętność, i nigdy to do niczego dobrego ie prowadziło, i tacy ludzie nie są wspominani dobrze.
Ale są też altruiści niektórzy papieże, Dalajlamy, Gandhi, z takich w zasadzie mitycznych postaci to Chrystus, Budda.
I znowu pytanie czy i jak chcesz być wspominany, tudzież traktowany za życja
Jak JPII czy może Gierek

można by też rozpatrywać to pod kontem moralność naturalnej, religijnej.
z punktu widzenia jednostki, grupy, społeczeństwa, wszechświata

Ja osobiście postępuje tak jak bym chciał aby wszyscy postępowali, kreuje taki świat w jakim chce żyć.
_________________
Jedynymi ludźmi na ziemi, którzy nie widzieli Chrystusa i jego nauk jako przekazu pokoju są chrześcijanie.

Mohandas Karamchand Gandhi
 

Visage  

Mega wymiatacz


Wiek: 32

Dołączył: 03 Sty 2010

   

Wysłany: 2010-01-13, 10:44   

Cytat:

Druga sprawa jeśli jesteś bardziej rozwinięty, to i powinieneś wziąć na siebie odpowiedzialność związana z tym.

W miarę rozwoju idzie zauważyć, ba nie można obalić myśli, że w sumie wraz z wiedzą w parze idzie odpowiedzialność. W każdym razie wtedy wykształca się większa wrażliwość, a co za tym idzie szkodzenie wydaje się nierozumne. Zakładając, że jest to jakiś wyższy etap rozwoju, a w nim człowiek dochodzi do wniosku, że powinien dążyć do dobra (niekoniecznie absolutnego, bo teologii w to mieszać nie chcę); czy na tej podstawie można wysnuć tezę, jakoby dobro leżało w naturze człowieka? (Czy to raczej szczęście dominuje nad dobrem?)

Cytat:

można by też rozpatrywać to pod kontem moralność naturalnej, religijnej.

No to raczej w stronę utylitaryzmu, jeżeli szkodzenie ma być w jakikolwiek sposób uzasadnione.

Cytat:

z punktu widzenia jednostki, grupy, społeczeństwa, wszechświata

W sumie i tak już mocno wykroczyliśmy poza temat, ale co tam. Wszechświat chcę zostawić w spokoju, z racji tego, że chcę opuścić pojęcie jedności z wszechrzeczą. Bodajże Swedenborg w "Heaven & Hell" przedstawił pewną koncepcję, która oprócz duchowej natury człowieka i boskiego bytu w postaci raczej hmm.. siły? nie, raczej organizmu, czegoś co jest we wszystkich i zarazem wszyscy są w nim; w każdym razie wszechświat kojarzy mi się z taką jednością. Z punktu widzenia jednostki i społeczeństwa - tutaj istotne są różnice kulturowe i postrzeganie pewnych cech człowieka, emocji oraz ich rozumienie.

Ostatnio natrafiłem na szczątki myśli tybetańskiej; gdzie współczucie było definiowane w inny sposób niż ma to miejsce w zachodnich kulturach (w tym naszej, polskiej); u nas kojarzy się to jednoznacznie ze stanem emocjonalnym kierowanym w stronę innych; nie mamy czegoś takiego jak współczucie wobec własnego ja; raczej jakieś użalanie się nad sobą. W tradycji tybetańskiej istnieje współczucie wobec siebie, co zdaje się nieco niepojęte (przynajmniej mnie się takie wydawało z początku); stąd też powstają różnice w postrzeganiu otoczenia.

Paradoksalnie w naszej kulturze bardziej popularne są stany... mniej rozumne; nie zakładające refleksji wobec siebie - jak dane zachowanie działało by na mnie; ba nawet skłonności do "obdarowywania" innych tym czego, sami wobec siebie nie możemy zaaplikować; genialnym przykładem jest nienawiść - nastawiona na szkodzenie, ograniczanie czyjegoś szczęścia. Czyjegoś - bo wobec siebie samego NIE DA się takiego czegoś stosować. Podobnie zresztą z zazdrością. Co wskazuje jednoznacznie na batalię o szczęście.
_________________
We are Satan's generation and we don't give a fuck(...)
Infernal blood runs in our veins
Alcohol and drugs is what we need and take
We need no stupid fucking conscience
Go get fucked if you are not one of the bestial ones
 

Hella  

Pogromca postów



Dołączyła: 03 Sie 2014

Skąd: Warszawa

   

Wysłany: 2015-07-08, 07:58   

Znam kilku toksycznych ludzi. Jedni są tacy, bo chcą tacy być, działają celowo i z premedytacją, ale są też tacy, którzy nieumyślnie powodują, że kontakt z nimi jest przykry i trudny. Według mnie nie warto zadawać się z nimi, w takich relacjach tylko się traci.
 

trum4

User


Dołączył: 26 Cze 2015

   

Wysłany: 2015-07-20, 07:09   

Tak I z biegiem lat mam wrazenie ze istnieje ich coraz wiecej!!!
 

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

   

Wysłany: 2015-09-24, 15:31   

Ja jestem takim typem czlowieka.
Bo mowie o nonsensie w obecnosci ludzi.
Kiedys nie chcial sie ze mna spotykac. Bo pozniej. On nie mogl sie pozbierac. Tylko musial sie isc napic.
Ale kiedy juz przestalam. To bylo ok.
Bo mam kilka takich osobowosci ponoc.
Zalezy od dnia, godziny ktora strona mnie sie ujawni.
Moj chlopak doliczyl sie trzech mnie.
Dziecko. Kobieta fatalna. Egzystencjalistka.
Jak trzy rozne osoby. Bo za pierwszym, to sie potrafie nawet smiac.
Ale ogolnie to dosc szyderczy smiech przyswieca wszystkiemu czego tknie sie moj umysl.
W zasadzie to nikt ze mna nie wytrzymuje. I czasami to nawet placze z tego powodu.
Szkoda mi tego wszystkiego. Utraconego. Na rzecz wlasnego egocentryzmu.
_________________
W miękkim futrze kota
 

metalmummy  

Junior Admin

MATKA



Imię: Karolina Magdalena

Wiek: 27

Dołączyła: 28 Gru 2010

   

Wysłany: 2015-09-24, 18:12   

DeSade napisał/a:

Moj chlopak doliczyl sie trzech mnie.
Dziecko. Kobieta fatalna. Egzystencjalistka.


Schizofreniczka i

DeSade napisał/a:

W zasadzie to nikt ze mna nie wytrzymuje.


Wampir energetyczny
:D
_________________
przestrzegaj regulaminu młody człowieku.
 

hiphop  

User


Wiek: 21

Dołączył: 16 Gru 2018

   

Wysłany: 2020-01-04, 23:20   Re: toksyczni ludzie

margola napisał/a:

Czy według was istnieją tak zwani toksyczni ludzie?
Tzn. tacy którzy samą swoją obecnością zatruwają powietrze negatywnymi emocjami.
Po kontaktach z takimi ludźmi często mamy zły humor, po psuty cały dzień czujemy sie zdołowani.
Spotkaliście takiego toksycznego człowieka?



Na każdym etapie mojej edukacji w szkole ponad połowa to byli toksyczni ludzie. Najczęściej obgadywali albo się naśmiewali.
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com