Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

Straho  

Pogromca postów



Imię: Jacław

Wiek: 29

Dołączył: 04 Wrz 2008

   

Wysłany: 2018-03-09, 17:36   Wieloletnie małżeństwo a kazirodztwo

Jak sądzicie, małżeństwo z długim stażem powiedzmy 20+ może nosić znamiona związku kazirodczego?
 

$karbówka  

Moderator

Najwyższy Autorytet



Dołączył: 08 Paź 2013

   

Wysłany: 2018-03-09, 17:43   

A co ma staż w pożyciu do semantyki?
 

Straho  

Pogromca postów



Imię: Jacław

Wiek: 29

Dołączył: 04 Wrz 2008

   

Wysłany: 2018-03-09, 17:50   

Słyszałem taką opinię, że im dalej wczas to tym bardziej z tą drugą osobą można czuć się jak z bratem/siostrą.
 

metalmummy  

Junior Admin

MATKA



Imię: Karolina Magdalena

Wiek: 26

Dołączyła: 28 Gru 2010

   

Wysłany: 2018-03-09, 17:57   

jednak czuć się a być to wielka różnica, na szczęście
_________________
przestrzegaj regulaminu młody człowieku.
 

Straho  

Pogromca postów



Imię: Jacław

Wiek: 29

Dołączył: 04 Wrz 2008

   

Wysłany: 2018-03-09, 18:21   

Co masz konkretnie na myśli, bo jednak czuć się i być to nie tak odległe od siebie czasowniki. Po intensywnym treningu można czuć nieprzyjemny zapach swojego potu - czuję, że śmierdzę. A więc czuć się = być w tym przypadku, czujesz, że śmierdzisz czy np. czujesz, że jesteś śmierdzielem. Być może posiadać znaczenie czasownika nieprzechodniego czyli trwać lub charakteryzować się jakąś cechą, przykład: trwasz w smrodzie bo jesteś spocony/spocona; jesteś śmierdzący/śmierdząca bo jesteś spocony/spocona.
 

  

metalmummy  

Junior Admin

MATKA



Imię: Karolina Magdalena

Wiek: 26

Dołączyła: 28 Gru 2010

   

Wysłany: 2018-03-09, 18:27   

Między tym czuć się i być stoi twardo biologia ;)
_________________
przestrzegaj regulaminu młody człowieku.
 

Straho  

Pogromca postów



Imię: Jacław

Wiek: 29

Dołączył: 04 Wrz 2008

   

Wysłany: 2018-03-09, 18:31   

Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Ten przykład podałem celowo dlatego, że nie sprecyzowałaś i nie rozwinęłaś do końca swojej wypowiedzi a pozostawiając ją w takiej formie masz zagwarantowaną nawet najgłupszą interakcję. Choćby taką jak moja poprzednia.
 

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

Ostrzeżeń:
 2/3/6
   

Wysłany: 2018-03-09, 19:00   

Straho napisał/a:

Słyszałem taką opinię, że im dalej wczas to tym bardziej z tą drugą osobą można czuć się jak z bratem/siostrą.



Cóż, tak zwykle bywa, i poniektóre osoby to w ogóle odstrasza, żeby zawierać związki małżeńskie.
Ostatnio intensywnie nad tym się zastanawiałam, i doszłam jednak do dość pozytywnych wniosków.
Przede wszystkim żyjemy w takich czasach, gdzie naturalistyczne myślenie stało się dość popularne i modne zwłaszcza w środowiskach młodzieżowych. Objawia się to głównie, w przypadkowych inicjacjach seksualnych, traktowania drugiego jako środka do zaspokojenia swoich potrzeb, czyli w tym przypadku rozładowania napięcia seksualnego, w potocznym rozumieniu tego słowa, bo z fenomenologicznego punktu widzenia, przy takim użytecznościowym traktowaniu człowieka, w ogóle nie ma się do czynienia z pożądaniem. Ha!
Nie dziwi mnie więc, że sam związek małżeński traktuje się jako swego rodzaju umowę, na określonych warunkach, typu: będę z tobą, ale nie będziemy mieć dzieci, będę z tobą ale musisz zajmować się obowiązkami domowymi, itp. W takim rozumieniu, sam związek jawi się jako zwykły biznes.
Ludzie nie łączą się już ze sobą z racji jakiegoś głębszego uczucia, lecz chwilowego zauroczenia, będącego wynikiem działania hormonów, wiedzą przy tym, że to oczywiście minie, ale godzą się na to poniektórzy z lęku przed samotnością, inni w ogóle się na to nie godzą.
Ale to są błędne założenia, że miłość w ogóle nie istnieje. Chyba oczywiste, że przy tak błędnych założeniach, dochodzi się do podobnych sytuacji w związku.

Ale możemy rozpatrzyć też drugą opcję, kiedy mianowicie osoby wierzą w jakąś tam miłość. Ta opcja jest bardziej skomplikowana, bo okazuje się, że to, co oni nazywają miłością, w ogóle nie ma nic z nią wspólnego. Gdyby było inaczej, to miłość przetrwałaby, a pożądanie nie wygasłoby.
Ja wiem, jak to wygląda z perspektywy psychologicznej. Nagle osoby zaczynają się o siebie troszczyć, opiekować się sobą, zaczynamy widzieć w nich swoją matkę czy ojca. I są w nas sprzeczne skłonności - potrzeba stabilizacji, a z drugiej strony jakiś pociąg do niepewnego, do nowego.
W związku z tym powstają te różne poradniki, w stylu: jak urozmaicić swoje pożycie seksualne. Pomysły w stylu: inna samiczka, sado-maso.
Przyznam szczerze, że kiedy to czytam, to coś mi się tu nie klei, bo w tych psychologicznych wizjach jest silny dualizm pomiędzy duchem i ciałem.
W sypialni pozostawia się ducha, i skupia na ciele, choć nie zawsze.
Dlatego należy skupić się w tym wszystkim na OSOBIE, niezaprzeczalnej jedności bytowej struktury człowieka. Compositum duszy i ciała, poprzez które możemy oddawać się seksualnie drugiemu, w sensie ofiary. Wtedy wydaje się można nadal patrzeć z fascynacją na partnera, widzieć w nim kogoś, kogo seksualnie pożądam, i to wszystko pomimo upływającego czasu.
O tym się niestety nie uczy w szkole, ani się o tym nie mówi dzieciom, o prawdziwej istocie miłości i seksualności człowieka, gdyby się o tym mówiło, to może byłoby mniej tych wszystkich sfrustrowanych ludzi na świecie.
_________________
W miękkim futrze kota
 

acoo123  

Wymiatacz

VaVik



Dołączył: 13 Paź 2017

Skąd: Warszawa

   

Wysłany: 2018-03-09, 19:49   

DeSade napisał/a:

O tym się niestety nie uczy w szkole, ani się o tym nie mówi dzieciom, o prawdziwej istocie miłości i seksualności człowieka, gdyby się o tym mówiło, to może byłoby mniej tych wszystkich sfrustrowanych ludzi na świecie.



Od tego są rodzice. Szkoła jest po to by nauczyć dzieciaka podstaw. Gdyby we wszystko szkoła ingerowała to prawdopodobnie do nauczycielki by się mówiło mamo. Btw to by i tak nie wypaliło bo nauczycieli są walnięci... Więc bez różnicy czy on jest po studiach czy po oksfordzie. Jest mało obiektywnych nauczycieli . Dany nauczyciel zawsze podstawia ci swój pogląd i twardo się niego trzyma.

Wracając do tematu . Jeżeli wiążesz się z drugą osobą to traktujesz ją (raczej) jak kogoś bardzo bliskiego.
 

Malolatka  

Hiper wymiatacz

wyrafinowana :-)



Imię: Magda

Dołączyła: 12 Kwi 2011

Skąd: z daleka

   

Wysłany: 2018-03-09, 21:12   

acoo123 napisał/a:

DeSade napisał/a:

O tym się niestety nie uczy w szkole, ani się o tym nie mówi dzieciom, o prawdziwej istocie miłości i seksualności człowieka, gdyby się o tym mówiło, to może byłoby mniej tych wszystkich sfrustrowanych ludzi na świecie.



Od tego są rodzice. Szkoła jest po to by nauczyć dzieciaka podstaw. Gdyby we wszystko szkoła ingerowała to prawdopodobnie do nauczycielki by się mówiło mamo. Btw to by i tak nie wypaliło bo nauczycieli są walnięci... Więc bez różnicy czy on jest po studiach czy po oksfordzie. Jest mało obiektywnych nauczycieli . Dany nauczyciel zawsze podstawia ci swój pogląd i twardo się niego trzyma.

Wracając do tematu . Jeżeli wiążesz się z drugą osobą to traktujesz ją (raczej) jak kogoś bardzo bliskiego.



To oczywiste,ale z pewnścią tę drugą osobę nie traktujemy jak brata czy siostrę.
_________________
Patrz w przyszłość z nadzieją,a nie w przeszłość z żalem.
 

acoo123  

Wymiatacz

VaVik



Dołączył: 13 Paź 2017

Skąd: Warszawa

   

Wysłany: 2018-03-09, 21:20   

Malolatka napisał/a:

To oczywiste,ale z pewnścią tę drugą osobę nie traktujemy jak brata czy siostrę.



Dokładnie. Bo jest kimś więcej.
 

DeSade  

Pogromca postów



Dołączyła: 20 Lip 2011

Ostrzeżeń:
 2/3/6
   

Wysłany: 2018-03-09, 21:53   

Malolatka napisał/a:

To oczywiste,ale z pewnścią tę drugą osobę nie traktujemy jak brata czy siostrę.



Traktujemy z czasem.
_________________
W miękkim futrze kota
 

metalmummy  

Junior Admin

MATKA



Imię: Karolina Magdalena

Wiek: 26

Dołączyła: 28 Gru 2010

   

Wysłany: 2018-03-10, 10:31   

Nie mam wielkiego stażu, zaledwie 7 lat, aczkolwiek śmiem twierdzić, że poprzez udział namiętności w związku, pożądania, regularnego uprawiania seksu, NIGDY nie dojdzie do takiego podświadomego stanu rzeczy.

Poza tym, co czuje w takim wypadku małżonek, który jest jedynakiem i miłości, relacji siostrzanej/ bratniej nie doświadczył?
_________________
przestrzegaj regulaminu młody człowieku.
 

Malolatka  

Hiper wymiatacz

wyrafinowana :-)



Imię: Magda

Dołączyła: 12 Kwi 2011

Skąd: z daleka

   

Wysłany: 2018-03-10, 14:58   

acoo123 napisał/a:

Malolatka napisał/a:

To oczywiste,ale z pewnścią tę drugą osobę nie traktujemy jak brata czy siostrę.



Dokładnie. Bo jest kimś więcej.



Otóż to - jest kimś więcej. Bo siostra zawsze powinna być siostrą,a żona to zupełnie coś innego,trwałego,własnego,do której powinno podchodzić się z większym zaangażowaniem i miłością. Miłość do siostry czy brata będzie inna,do żony całkiem inna.
_________________
Patrz w przyszłość z nadzieją,a nie w przeszłość z żalem.
 

  

AT4  

Wymiatacz

...



Wiek: 21

Dołączył: 29 Mar 2013

   

Wysłany: 2018-03-11, 12:39   

Znam dowody prawdziwej, spełnionej miłości więc cóż uważam, że takie twierdzenie jest dziwne.
_________________
Maskę zdejmij, obcego nie udawaj
Muzykę badaj - nie śpij, dawaj, wstawaj
To ludzi łączy, dopiero zaczyna nie kończy
Życie dobre chwile sączyć, chodź do nas dołączyć
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com