Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je
Najnowsze tematy:
Siemka (2)
Hey (2)

Autor

Wiadomość

pompejszyn

User


Dołączył: 02 Kwi 2019

   

Wysłany: 2019-07-11, 17:06   Wszystko sie posypalo

Hejeczka wszystkim. Dlugo sie zastanawialem czy szukac pomocy czy nie i w sumie to potrzbuje jakiejs rady. Chociaz wydaje mi sie ze znam juz odpowiedz, a jednak jakas nadzieje tlaca sie mam :/ Na poczatku roku odezwalem sie do dawnej' kolezanki' z ktora nie mialem kontaktu rpzez dobre 8lat czyli od gimnazjum. Generalnie w trakcie trwania gim. nie mielismy jakiegos super hiper koontaktu, bardziej rzadki i sporadyczny. Przechodzac do sedna. Pewnego razu z gluptoy odsunalem jej krzeslo i wyrznela w lawke. Dodam jeszcze, ze w tamtym czasie podobala mi sie, ale nic w tym temacie nie dzialalem. Nie ponioslem zadnych konsekwencji tego wyczynu, jakos przeszlo mi to bokiem, dziwne to bylo dla mnie. Ta sytuacja utkwila mi jakos z tylu glowy i najwidoczniej czekalo to az jebsnie konkretnie po paru latach. Zaczalem dorastac, kiedy osiagnalem wiek pelnoletni zaczely sie na grubo melanze a to wiaze sie wiadomo z alko a glownie narko narko. Tutaj zaczyna sie spektakl, bo nim zdalem sobie sprawe, siadlo mi to wszystko tak na psychike, ze od dwoch lat to czuje sie jak w piekle, a sumienie dreczy i nic mi nie pomaga(psycholog, psychiatra, tabletki). No i tak na poczatku roku sie do niej odezwalem i wyczulem juz na poczatku, ze chetna raczej nei byla do kontaktu, ale koniec koncow udalo mi sie nawiazac z nia wydawac by sie moglo 'dobry' kontakt, az w koncu z czasem dala mi swoj numer. Dodam jeszcze, ze aktualnie nie meiszka w moim miescie a 200km dalej. Rozmawiajac z nia przez telefon dowiedzialem sie, ze ma jakies problemy zdrowotne i jest po ktorejs z kolei operacji. Troche w tamtym momencie zeswirowalem i poczulem sie winny za ten caloksztalt, ktory ja spotkal. Moim zamairem pojawiajac sie po tylu latach bylo przekonanie sie ososbiscie, ze wszystko z nia okej i w sumie to poznac ja blizej chcialeml. Troche dziwne uczucie. Problem w tym, ze przez zazywanei roznych substancji cierpie na paranoje i depresje, z naciskiem na schizofrenie paranoidalna he Wiec generalnie wszystko co wydawalo sie kolorowe z czasem zaczelo blaknac. Zamierzalem sie do niej wybrac za niedlugo, ale zawalilem cala sprawe miesiac temu. Zalezalo i w sumie zalezy mi na jej zdrowiu i poniekad przez caly ten burdel stala sie wazna-dla mnie, ale jakos w stanie nie bylem wycknac tego z siebie i maskowalem sie swoja glupota i glupimi tekstami, ktore pisalem do niej, a w wiekszosci byly to podteksty takze... Dodac jeszcze trzeba, ze zaczalem oporowo cpac przez ostatnie 2 miechy, wiec moja psycha juz do reszty zryta byla i mimo, ze wiedzialem jak to zje*** to i tak to zrobilem. No i panna wkurzyla sie na mnie o to mocno, bo jesli przez telefon za przeproszeniem darla pysk, nazwala mnie psycholem(XD) i kazala wypierdalac. Po tym zablokowala mnie w sumie gdzie sie dalo, tez pomoglem jej w tym troche :zalamany: Wkurza mnie fakt, ze poniekad zle odebrala moje intencje i spapralem sprawe jak sie tylko dalo! Probowalem sie z nia skontaktowac z innego numeru, ale ona dobrze wie, ze to ja i konkretnie to ignoruje. Nie chce i nie moge tego tak zostawic, ale chyba wyboru nie mam. Przez jej kolezanke srednio chce takie sprawy zalatwiac. Nie wiem nie wiem nie wiem nie mam pojecia co robic, zeswiruje zaraz :przestraszony:
 

4 8 15 16 23 42  

Wymiatacz


Dołączył: 05 Lis 2013

   

Wysłany: 2019-07-11, 17:27   

:mur: Nie zbliżaj się do ludzi najlepiej. Ćpuny nie są nikomu do niczego potrzebne.
 

Nora_D

User


Dołączył: 04 Lip 2019

   

Wysłany: 2019-07-11, 17:59   

Daj jej spokój, człowieku... Wylecz się najpierw z narko, a potem dopiero zabieraj się za nawiązywanie kontaktów. Ja bym się ciebie bała na miejscu tej dziewczyny.
 

sky816  

Stały User

Girl Made Of Stars



Imię: Klaudia

Dołączyła: 29 Sty 2019

   

Wysłany: 2019-07-11, 20:23   

Może uda ci się wszystko naprawić, ale najpierw się ogarnij.
_________________
Come in close and take my hand
Let's float across the sky like there's no floor and there's no ceiling
Dance with me like we are made of stars
We are made of stars

Is it too late to tell you that everything means nothing if I can't have you?
 

pompejszyn

User


Dołączył: 02 Kwi 2019

   

Wysłany: 2019-07-12, 00:09   

Spodziewałem sie, ze zamkniete lby tez sie pojawia i mnei zrugaja. To bylo zbyt oczywiste. Wlasnei zazwyczaj tacy ludzie jak ja sie biora za narko, bo maja dosc paplania bezsensownego takich ludzi i, zeby przetrwac to sie zaczyna ehehhe Ale spoko, moze ktos obiektywny sie tu odezwie, zobaczy sie.
 

metalmummy  

Junior Admin

MATKA



Imię: Karolina Magdalena

Wiek: 27

Dołączyła: 28 Gru 2010

   

Wysłany: 2019-07-12, 11:32   

Cytat:

Wlasnei zazwyczaj tacy ludzie jak ja sie biora za narko, bo maja dosc paplania bezsensownego takich ludzi i, zeby przetrwac to sie zaczyna


Zacząłeś ćpać przez ludzi? Zacząłeś bo sam tego chciałeś. Nie próbuj zwalać winy za świat bo nigdy z tego nie wyjdziesz, weź za siebie odpowiedzialność.
Jako dziewczyna, kobieta bałabym się tworzyć związek z narkomanem bo to nie ma przyszłości. A przede wszystkim priorytetem są narkotyki, nie miłość.
Oddaj się na leczenie, tylko zamknięte.
_________________
przestrzegaj regulaminu młody człowieku.
 

pompejszyn

User


Dołączył: 02 Kwi 2019

   

Wysłany: 2019-07-12, 15:24   

metalmummy napisał/a:

Cytat:

Wlasnei zazwyczaj tacy ludzie jak ja sie biora za narko, bo maja dosc paplania bezsensownego takich ludzi i, zeby przetrwac to sie zaczyna


Zacząłeś ćpać przez ludzi? Zacząłeś bo sam tego chciałeś. Nie próbuj zwalać winy za świat bo nigdy z tego nie wyjdziesz, weź za siebie odpowiedzialność.
Jako dziewczyna, kobieta bałabym się tworzyć związek z narkomanem bo to nie ma przyszłości. A przede wszystkim priorytetem są narkotyki, nie miłość.
Oddaj się na leczenie, tylko zamknięte.



Tak masz racje, to moja wina, ze zaczalem brac, bo w otoczeniu ludzi tracilem tylko cierpliwosc i chec na uczestniczenie w zyciu spolecznym, wiec jakso tak to wyszlo, mozna to odebrac jako moaj slabosc a whatever. Nigdzie nie pisalem o jakims zwiazku-poki co to jest kompletnie wykluczone, doskonale sobie zdaje sprawe i ona tez, ze ani ona ani ja- nie ma opcji, zeby to wyszlo...no mzoe za pare lat, ale kto wie. Mamy wiele wspolnego, podobnie myslimy, stad moje odniesienie do zwiazku ^. :[ Tylko no ja jestem takim delikwentem, ze jak zaczelo mi zalezec to sie zdystansowac musialem, ale zrobilem to w tak popaprany sposob, ze skutki sa oplakane. A jak pomysle sobie, ze uronila prze mnie pare leze to mnie kur****** jasna bierze. Moze to wydac sie absurdalne, ale tylko i wylacznei zalezy mi na tym, aby trzymac piecze nad tym czy wszystko jest u niej w porzadku, okazac zainteresowanie i dobrze wiem, ze spodobalo jej sie to, ale cos poszlo nei tak z mojej strony po czasie- wymieklem, chociaz glosy w glowie mojej mowily, ze cos przede mna ukrywala i to tez poniekad przyczynilo sie do zmiany mojego zachowania ehe Sam sie prosilem o kur*** z jej strony. Leczyc to ja sie lecze, ale nic nie poradze, ze sa napady reemisji, takie zycie. :mrgreen:
 

  

kasia_demańska  

Stały User



Dołączyła: 22 Lut 2019

   

Wysłany: 2019-07-12, 20:25   

pompejszyn napisał/a:

Tak masz racje, to moja wina, ze zaczalem brac, bo w otoczeniu ludzi tracilem tylko cierpliwosc i chec na uczestniczenie w zyciu spolecznym, wiec jakso tak to wyszlo, mozna to odebrac jako moaj slabosc a whatever.


Szkoda, że tak wyszło, bo tracisz na tym zdrowie. Czasami zamiast narkotyków wystarczyłaby zmiana środowiska... no, szkoda, tyle mogę powiedzieć. Mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno i uda Ci się z tego wyjść.
Czy narkotyki pomagały Ci w relacjach z ludźmi, czy chodziło raczej o zresetowanie się albo poprawienie sobie humoru?

pompejszyn napisał/a:

Nigdzie nie pisalem o jakims zwiazku-poki co to jest kompletnie wykluczone, doskonale sobie zdaje sprawe i ona tez, ze ani ona ani ja- nie ma opcji, zeby to wyszlo...


Nie ma opcji, zdecydowanie.

pompejszyn napisał/a:

chociaz glosy w glowie mojej mowily


Te głosy to taka metafora czy serio?

pompejszyn napisał/a:

Leczyc to ja sie lecze, ale nic nie poradze, ze sa napady reemisji, takie zycie. :mrgreen:


W każdym razie leczenia nie przerywaj, naprawdę szkoda życia. A dziewczyna ma prawo do swojego i jeśli nie chce z Tobą trzymać kontaktu, to po prostu musisz to uszanować.
Takie życie, jak sam powiedziałeś.
_________________
Mądrość nie zawsze przychodzi z wiekiem. Czasami wiek przychodzi sam
 

pompejszyn

User


Dołączył: 02 Kwi 2019

   

Wysłany: 2019-07-12, 22:34   

kasia_demańska napisał/a:

pompejszyn napisał/a:

Tak masz racje, to moja wina, ze zaczalem brac, bo w otoczeniu ludzi tracilem tylko cierpliwosc i chec na uczestniczenie w zyciu spolecznym, wiec jakso tak to wyszlo, mozna to odebrac jako moaj slabosc a whatever.


Szkoda, że tak wyszło, bo tracisz na tym zdrowie. Czasami zamiast narkotyków wystarczyłaby zmiana środowiska... no, szkoda, tyle mogę powiedzieć. Mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno i uda Ci się z tego wyjść.
Czy narkotyki pomagały Ci w relacjach z ludźmi, czy chodziło raczej o zresetowanie się albo poprawienie sobie humoru?

pompejszyn napisał/a:

Nigdzie nie pisalem o jakims zwiazku-poki co to jest kompletnie wykluczone, doskonale sobie zdaje sprawe i ona tez, ze ani ona ani ja- nie ma opcji, zeby to wyszlo...


Nie ma opcji, zdecydowanie.

pompejszyn napisał/a:

chociaz glosy w glowie mojej mowily


Te głosy to taka metafora czy serio?

pompejszyn napisał/a:

Leczyc to ja sie lecze, ale nic nie poradze, ze sa napady reemisji, takie zycie. :mrgreen:


W każdym razie leczenia nie przerywaj, naprawdę szkoda życia. A dziewczyna ma prawo do swojego i jeśli nie chce z Tobą trzymać kontaktu, to po prostu musisz to uszanować.
Takie życie, jak sam powiedziałeś.



Kiedy biore to zazwyczaj w gronie bliskich osob a dodac musze, ze osoby w moim gronie nie naleza do tych 'cpunskich' zwykle ogarniete osoby, ktore studiuja, pracuja. Lubia wypic, zapalic no czasami zarzuca ze mna cos i to tyle, nie naleze do tych, ktorzy ciagna za soba innych na dno :) Nigdy nie wychodze na front kiedy jestem pod wplywem. Ot paranoja, ze kazdy wie jak jestem porobiony. Schizy mnei lapia, ze zaraz ktos na policje zadzwoni, albo kazdy patrzy jak an typowego 'cpuna', mimo, ze na miescie pelno tkaich mozna spotkac, ale najwidoczniej oni maja wywalone w tego typu rzeczy. Czesto biore wlasnie, zeby sie 'zresetowac' w zaciszu sam... Zadna metafora, czasami idac ulica pojawial sie glos w mojej glowie 'a mzoe by tak sie wpierdolic pod tira, zrob to' oczywiscie kwitowalem to smiechem w swoim wnetrzu, ale skaza zostaje. Czesto na zwale powstrzymywalem sie od napisania czegos glupiego, ale glos mi podpowiadal 'zrob to zrob to' do tego ten szyderczy usmiech, jakby mi diabel siedzial na ramieniu i szeptal do ucha. Ma prawo to jasne i nie zabronie jej tego. Sama sobie zdala z tego sprawe i podczas jednej z rozmow jasno dalo mi do zrozumienia, ze posunalem sie z tym itekstami za daleko i powinnismy odpusic i sprobowac kiedys. Ale oczywiscie na drugi dzien musialem jeb*** pod wplywem i zadzwonic w nocy, ostrzegala mnie jak to sie skonczy, ale znowu zignorowalem jej prosbe. Jakbym specjalnie chcial dopuscic do owej sytuacji. No doslownie jakbym po jednej stronie mial aniolka a po drugiej diabla a slucham tego drugiego jeb***, zamaist sie opanowac. Z drugiej strony wkurza mnie fakt, ze dala sie w tak latwy sposob sprowokowac, nie okazala ani troche dystansu i chlodnej oceny sytuacji o ktory nawet prosilem ja, w razie takiej sytuacji. Koniec koncow i tak winic moge siebie. Psychaitryczka jasno mi tlumaczyla "Cpasz, albo sie leczysz" Wybralem to i to no i zostawiam zgliszcza za soba jak Napoleonik.
 

kasia_demańska  

Stały User



Dołączyła: 22 Lut 2019

   

Wysłany: 2019-07-13, 15:31   

pompejszyn napisał/a:

Kiedy biore to zazwyczaj w gronie bliskich osob a dodac musze, ze osoby w moim gronie nie naleza do tych 'cpunskich' zwykle ogarniete osoby, ktore studiuja, pracuja. Lubia wypic, zapalic no czasami zarzuca ze mna cos i to tyle, nie naleze do tych, ktorzy ciagna za soba innych na dno :) Nigdy nie wychodze na front kiedy jestem pod wplywem. Ot paranoja, ze kazdy wie jak jestem porobiony. Schizy mnei lapia, ze zaraz ktos na policje zadzwoni, albo kazdy patrzy jak an typowego 'cpuna', mimo, ze na miescie pelno tkaich mozna spotkac, ale najwidoczniej oni maja wywalone w tego typu rzeczy. Czesto biore wlasnie, zeby sie 'zresetowac' w zaciszu sam...


W sumie Twoi koledzy jakoś chyba obojętnie podchodzą do Twojego problemu, a przecież chyba nie jest za późno, żebyś z tego wyszedł? Wspierają Cię jakoś czy tylko od czasu do czasu rzucą od niechcenia jakąś uwagę?

Reset zawsze jest od czegoś, gdyby wszystko w Twoim życiu grało, nie wchodziłbyś w narko...

pompejszyn napisał/a:

Zadna metafora, czasami idac ulica pojawial sie glos w mojej glowie 'a mzoe by tak sie wpierdolic pod tira, zrob to' oczywiscie kwitowalem to smiechem w swoim wnetrzu, ale skaza zostaje. Czesto na zwale powstrzymywalem sie od napisania czegos glupiego, ale glos mi podpowiadal 'zrob to zrob to' do tego ten szyderczy usmiech, jakby mi diabel siedzial na ramieniu i szeptal do ucha.


Tego się obawiałam. To bardzo dziwne zjawisko, te "głosy", ale już wiele razy słyszałam, że coś takiego naprawdę jest... Czy te "głosy" zawsze podpowiadają Ci coś złego, czy podsuwają też dobre pomysły?

pompejszyn napisał/a:

Ma prawo to jasne i nie zabronie jej tego. Sama sobie zdala z tego sprawe i podczas jednej z rozmow jasno dalo mi do zrozumienia, ze posunalem sie z tym itekstami za daleko i powinnismy odpusic i sprobowac kiedys. Ale oczywiscie na drugi dzien musialem jeb*** pod wplywem i zadzwonic w nocy, ostrzegala mnie jak to sie skonczy, ale znowu zignorowalem jej prosbe. Jakbym specjalnie chcial dopuscic do owej sytuacji. No doslownie jakbym po jednej stronie mial aniolka a po drugiej diabla a slucham tego drugiego jeb***, zamaist sie opanowac. Z drugiej strony wkurza mnie fakt, ze dala sie w tak latwy sposob sprowokowac, nie okazala ani troche dystansu i chlodnej oceny sytuacji o ktory nawet prosilem ja, w razie takiej sytuacji.


Wiesz, trudno ją winić o cokolwiek, i tak ma anielską cierpliwość do Ciebie, doceń to.

pompejszyn napisał/a:

Koniec koncow i tak winic moge siebie. Psychaitryczka jasno mi tlumaczyla "Cpasz, albo sie leczysz" Wybralem to i to no i zostawiam zgliszcza za soba jak Napoleonik.


To fakt. Ale zdajesz sobie z tego sprawę, a to już coś.
Nie możesz wybrać "i tego, i tego". Albo w lewo, albo w prawo. Może ta przykra sytuacja z dziewczyną to sygnał, że czas w końcu radykalnie wybrać leczenie?
_________________
Mądrość nie zawsze przychodzi z wiekiem. Czasami wiek przychodzi sam
 

pompejszyn

User


Dołączył: 02 Kwi 2019

   

Wysłany: 2019-07-13, 19:36   

kasia_demańska napisał/a:

pompejszyn napisał/a:

Kiedy biore to zazwyczaj w gronie bliskich osob a dodac musze, ze osoby w moim gronie nie naleza do tych 'cpunskich' zwykle ogarniete osoby, ktore studiuja, pracuja. Lubia wypic, zapalic no czasami zarzuca ze mna cos i to tyle, nie naleze do tych, ktorzy ciagna za soba innych na dno :) Nigdy nie wychodze na front kiedy jestem pod wplywem. Ot paranoja, ze kazdy wie jak jestem porobiony. Schizy mnei lapia, ze zaraz ktos na policje zadzwoni, albo kazdy patrzy jak an typowego 'cpuna', mimo, ze na miescie pelno tkaich mozna spotkac, ale najwidoczniej oni maja wywalone w tego typu rzeczy. Czesto biore wlasnie, zeby sie 'zresetowac' w zaciszu sam...


W sumie Twoi koledzy jakoś chyba obojętnie podchodzą do Twojego problemu, a przecież chyba nie jest za późno, żebyś z tego wyszedł? Wspierają Cię jakoś czy tylko od czasu do czasu rzucą od niechcenia jakąś uwagę?

Reset zawsze jest od czegoś, gdyby wszystko w Twoim życiu grało, nie wchodziłbyś w narko...

pompejszyn napisał/a:

Zadna metafora, czasami idac ulica pojawial sie glos w mojej glowie 'a mzoe by tak sie wpierdolic pod tira, zrob to' oczywiscie kwitowalem to smiechem w swoim wnetrzu, ale skaza zostaje. Czesto na zwale powstrzymywalem sie od napisania czegos glupiego, ale glos mi podpowiadal 'zrob to zrob to' do tego ten szyderczy usmiech, jakby mi diabel siedzial na ramieniu i szeptal do ucha.


Tego się obawiałam. To bardzo dziwne zjawisko, te "głosy", ale już wiele razy słyszałam, że coś takiego naprawdę jest... Czy te "głosy" zawsze podpowiadają Ci coś złego, czy podsuwają też dobre pomysły?

pompejszyn napisał/a:

Ma prawo to jasne i nie zabronie jej tego. Sama sobie zdala z tego sprawe i podczas jednej z rozmow jasno dalo mi do zrozumienia, ze posunalem sie z tym itekstami za daleko i powinnismy odpusic i sprobowac kiedys. Ale oczywiscie na drugi dzien musialem jeb*** pod wplywem i zadzwonic w nocy, ostrzegala mnie jak to sie skonczy, ale znowu zignorowalem jej prosbe. Jakbym specjalnie chcial dopuscic do owej sytuacji. No doslownie jakbym po jednej stronie mial aniolka a po drugiej diabla a slucham tego drugiego jeb***, zamaist sie opanowac. Z drugiej strony wkurza mnie fakt, ze dala sie w tak latwy sposob sprowokowac, nie okazala ani troche dystansu i chlodnej oceny sytuacji o ktory nawet prosilem ja, w razie takiej sytuacji.


Wiesz, trudno ją winić o cokolwiek, i tak ma anielską cierpliwość do Ciebie, doceń to.

pompejszyn napisał/a:

Koniec koncow i tak winic moge siebie. Psychaitryczka jasno mi tlumaczyla "Cpasz, albo sie leczysz" Wybralem to i to no i zostawiam zgliszcza za soba jak Napoleonik.


To fakt. Ale zdajesz sobie z tego sprawę, a to już coś.
Nie możesz wybrać "i tego, i tego". Albo w lewo, albo w prawo. Może ta przykra sytuacja z dziewczyną to sygnał, że czas w końcu radykalnie wybrać leczenie?



U mnie problem polega na tym, ze rzadko kiedy kogo slucham. Wszystko robie na wlasna reke. Podobno czlowiek uczy sie na bledach, wiec jestem zdania, ze jak sam sie nei naucze, to na czyims bledzie sie nie naucze... :przestraszony: Sek w tym, ze nikt z moich znajomych nie popelnai takich drastycznych bledow, wiec jakto moj kiedys kolega powiedzial "robisz za krolika doswiadczalnego" xd I to jest zabawne bo czesto jak sluchaja co robie, to nie maja slow i tylko slysze 'wez sie chlopie ogarnij' Ta mam jednego znajomego, ktory jako jedyny 'niby' rozumie moj problem. Moze nie byl tak wpakowany w narko, ale swego czasu sporo jaral, a ci co w tym siedzieli to zdaja sobie sprawe, ze w tym gownie spokoju zadnego nie ma. Leki sie nasilaja, depresja, nerwica, paranoje etc. Ale to tez juz zalezy od psychiki czlowieka, jesli cos tam siedzialo uspione to predzej czy pozniej sie obudzi niczym pies ujadajacy dzien i noc. Ten kumpel czasami az za bardzo sei o mnie martwi co mnie doprowadza do szalu, bo ino ciagle slysze moralizatorska gadke, az staram sie go unikac hah Oboje mielismy te same problemy no na przyklad. rodzina. Rodzice rozwiedzeni, do ubogich rodzin nie nalezymy, ale do nie wiadomo jakich zamoznych tez nie. W takich rodzinach zazwyczaj jesli jakis jest konflikt to chodzi o siano i problemy w zrozumieniu siebie nawzajem co czesto prowadzilo do konfliktow, klotni i agresjii. W moim przypadku rodzina od zawsze podzielona byla, wiec mozna wyobrazic sobie jak sie w srodku cieszylem, kiedy starsi oznajmili mi, ze sie rozwodza eheheh Do dzis sie zastanawiam czy widzieli w ulamku sekundu jak sie milo usmiechnalem :hyhy: Nie wiem nie wiem, ostatnie 2-3 miesiace to byl dla mnie dramat. Resetowalem sie, zeby an chwile bylo mi lepiej, nie myslec o niej. Byc mzoe w jej mniemaniu ja zawiodlem, dawno jej powiedzialem, ze przyjade ja odwiedzic, ale minely wtedy miesiac-dwa mnie nie ma. Jesli chodzi o mnie to nic nie jest proste, czesto slysze ze doprowadzam sie do samodestrukcji huh :przestraszony: Jest dobrze a wystarczy maly bodziec, zeby wszystko runelo. Wszystko jest bez sensu bo ino odczuwam negatywne emocje. Tak i tutaj, wystarczylo, ze dostalem od niej negatywny bodziec i to niekoniecznie swiadomy(rownie dobrze to moglo sie w mojej glowie uroic), a w mojej glowie zaraz zmienia sie nastawienie i postawa-agresywna. jeb*** borderline. Tak samo tu, latwiej jest sie wypisac niz byc otwartym u psychologa, psychaitry eee W dodatku troche chaotycznie napisane. Ta wlasnie wczoraj to w glowie rozkminialem, ze pora jakos sie bardziej ogarnac i osdstawic zle nawyki, bo predzej w grobie wyladuje niz reszta rodziny czego oczywiscie nie chce. To tez zabawne, bo niby jakos nie czuje wiezi z rodzinka ,ale wolalbym predzej umrzec niz oni :-o No i mala poprawka, ona nie miala cierpliwosci do mnie zadnej w sumie, z mojej perspektywy tak to wyglada, ale nie bylo jeszcze tkaiej, ktora by wytrzymala d
 

  

kasia_demańska  

Stały User



Dołączyła: 22 Lut 2019

   

Wysłany: 2019-07-14, 19:04   

pompejszyn napisał/a:

U mnie problem polega na tym, ze rzadko kiedy kogo slucham. Wszystko robie na wlasna reke. Podobno czlowiek uczy sie na bledach, wiec jestem zdania, ze jak sam sie nei naucze, to na czyims bledzie sie nie naucze... :przestraszony: Sek w tym, ze nikt z moich znajomych nie popelnai takich drastycznych bledow, wiec jakto moj kiedys kolega powiedzial "robisz za krolika doswiadczalnego" xd I to jest zabawne bo czesto jak sluchaja co robie, to nie maja slow i tylko slysze 'wez sie chlopie ogarnij' Ta mam jednego znajomego, ktory jako jedyny 'niby' rozumie moj problem. Moze nie byl tak wpakowany w narko, ale swego czasu sporo jaral, a ci co w tym siedzieli to zdaja sobie sprawe, ze w tym gownie spokoju zadnego nie ma. Leki sie nasilaja, depresja, nerwica, paranoje etc. Ale to tez juz zalezy od psychiki czlowieka, jesli cos tam siedzialo uspione to predzej czy pozniej sie obudzi niczym pies ujadajacy dzien i noc. Ten kumpel czasami az za bardzo sei o mnie martwi co mnie doprowadza do szalu, bo ino ciagle slysze moralizatorska gadke, az staram sie go unikac hah


Może unikasz go, bo mówi Ci prawdę w oczy i jest takim Twoim żywym wyrzutem sumienia? A w sumie jako jedyny naprawdę interesuje się Twoim problemem...

pompejszyn napisał/a:

Oboje mielismy te same problemy no na przyklad. rodzina. Rodzice rozwiedzeni, do ubogich rodzin nie nalezymy, ale do nie wiadomo jakich zamoznych tez nie. W takich rodzinach zazwyczaj jesli jakis jest konflikt to chodzi o siano i problemy w zrozumieniu siebie nawzajem co czesto prowadzilo do konfliktow, klotni i agresjii. W moim przypadku rodzina od zawsze podzielona byla, wiec mozna wyobrazic sobie jak sie w srodku cieszylem, kiedy starsi oznajmili mi, ze sie rozwodza eheheh Do dzis sie zastanawiam czy widzieli w ulamku sekundu jak sie milo usmiechnalem :hyhy:


Mówisz to ironicznie czy na serio?
Rozwód w bliskiej rodzinie nigdy nie przechodzi bez śladów na psychice.


pompejszyn napisał/a:

Nie wiem nie wiem, ostatnie 2-3 miesiace to byl dla mnie dramat. Resetowalem sie, zeby an chwile bylo mi lepiej, nie myslec o niej. Byc mzoe w jej mniemaniu ja zawiodlem, dawno jej powiedzialem, ze przyjade ja odwiedzic, ale minely wtedy miesiac-dwa mnie nie ma. Jesli chodzi o mnie to nic nie jest proste, czesto slysze ze doprowadzam sie do samodestrukcji huh :przestraszony: Jest dobrze a wystarczy maly bodziec, zeby wszystko runelo. Wszystko jest bez sensu bo ino odczuwam negatywne emocje. Tak i tutaj, wystarczylo, ze dostalem od niej negatywny bodziec i to niekoniecznie swiadomy(rownie dobrze to moglo sie w mojej glowie uroic), a w mojej glowie zaraz zmienia sie nastawienie i postawa-agresywna. jeb*** borderline.


Widać, że ta dziewczyna mocno Ci tkwi w głowie... Zależy Ci na niej, prawda? Czy to nie mogłoby stać się impulsem do pozbierania się w garść?

pompejszyn napisał/a:

Tak samo tu, latwiej jest sie wypisac niz byc otwartym u psychologa, psychaitry eee W dodatku troche chaotycznie napisane.


To prawda, łatwiej wypisać się anonimowo w Internecie niż zwierzać się psychologowi w cztery oczy. W Internecie można być w 100% szczerym - jednak często pozostaje się samotnym.

pompejszyn napisał/a:

Ta wlasnie wczoraj to w glowie rozkminialem, ze pora jakos sie bardziej ogarnac i osdstawic zle nawyki, bo predzej w grobie wyladuje niz reszta rodziny czego oczywiscie nie chce. To tez zabawne, bo niby jakos nie czuje wiezi z rodzinka ,ale wolalbym predzej umrzec niz oni :-o


Pora się ogarnąć, to pewne.

pompejszyn napisał/a:

No i mala poprawka, ona nie miala cierpliwosci do mnie zadnej w sumie, z mojej perspektywy tak to wyglada, ale nie bylo jeszcze tkaiej, ktora by wytrzymala d


I nie ma się co dziwić.
W każdym razie musisz się ogarnąć sam, nie ma innej opcji.
_________________
Mądrość nie zawsze przychodzi z wiekiem. Czasami wiek przychodzi sam
 

pompejszyn

User


Dołączył: 02 Kwi 2019

   

Wysłany: 2019-07-15, 21:32   

kasia_demańska napisał/a:

Może unikasz go, bo mówi Ci prawdę w oczy i jest takim Twoim żywym wyrzutem sumienia? A w sumie jako jedyny naprawdę interesuje się Twoim problemem...


Ja nie lubie hipokryzji. Jesli ktos wlewa w siebie multum alkoholu a zarzuca komus, ze jara w podobnych ilosciach lub mniejszych(nie bede wspominac o ciezszych), to dla mnie slwoa takiej osoby gowno znacza.

kasia_demańska napisał/a:

Mówisz to ironicznie czy na serio?
Rozwód w bliskiej rodzinie nigdy nie przechodzi bez śladów na psychice.


Powaznie pisze, aczkolwiek masz racje, psycha zryta. Gdzies to siedzi i uaktywnia sie w interesujacych momentach zycia.

kasia_demańska napisał/a:

Widać, że ta dziewczyna mocno Ci tkwi w głowie... Zależy Ci na niej, prawda? Czy to nie mogłoby stać się impulsem do pozbierania się w garść?


No tkwi mi w glowie i bedzie tkwic, po ostatnich miesiacach to juz z pewnoscia sie tego nie pozbede. Zalezy to dla mnie zbyt mocne i wyraziste slowo, zwlaszcza w aktualnej sytuacji. Nie przez przypadek nie ponioslem zadnych konsekwencji 8-9lat temu w gimnazjum. Te 3-4 miesiace temu, kiedy uslyszalem jej glos po tylu latach to byla dla mnie taka bomba. Jakbym nagle urjzal i uslyszal w powtorce kazdy konkretny moment tamtego mojego wyczynu i rozmowe z nia, a potem znowu wrocil do terazniejszosci. Bomba emocjonalna to malo powiedziane-rozpier*** na psychice hehe Jest dla mnie Wazna, ale ja to zlekcewazylem i dobrowolnie odrzucilem.


kasia_demańska napisał/a:

To prawda, łatwiej wypisać się anonimowo w Internecie niż zwierzać się psychologowi w cztery oczy. W Internecie można być w 100% szczerym - jednak często pozostaje się samotnym.


Mysle, ze gdyby ludzie troche wiecej mysleli a nei zajmowali sie pier**** zycia codziennego, ktore i tak nie wnosza nic do ich zycia(oprocz iluzji, ktora tworza sobie kazdego dnai wstajac), to swiat moglby pojsc troche do przodu. Kiedys testowano terapei za pomoca psychodelikow a takze mdma- jakie byly skutki... Ale, gdyby taka kuracje odpalic w wiezieniach huh jaka selekcje bysmy mieli na skale swiatowa. Momentami bywam oblakany


kasia_demańska napisał/a:

Pora się ogarnąć, to pewne.


Ta kwestia nastawienia. Wolalbym jednak tylko i wylacznie zrobic to dla siebie, jak dluzej nad tym mysle. Robienei czegos dla kogos bywa klopotliwe i zgubne.

kasia_demańska napisał/a:


I nie ma się co dziwić.
W każdym razie musisz się ogarnąć sam, nie ma innej opcji.


Moze jest naiwna, a moze nie. Cos mi momentami mowi, ze jeszcze sama wroci, ale nie nastawiam sie na to(nie sprawilem jeszcze tego, zebym byl kims dla niej wyjatkowym a ciagle o tym zapominam)- nie wiem czy moglbym sie nazwac realista, bardziej pesymista. Ehh moja pierwsza dziewczyna wiecej ze mna przeszla. Ta, to na kazdym kroku starala sie koic to co sie we mnie budzilo, za 3 podejsciem pekla :przestraszony:
 

  

iwonakalinaa  

User


Dołączyła: Dzisiaj 10:53

Skąd: Toruń

   

Wysłany: Dzisiaj 11:09   

Najpierw sam się ogarnij. Wiem, że to trudne i może wydawać się, że dziewczyna wszystko naprawi. Ale tak nie jest, sam musisz sobie poradzić ze swoimi problemami. Ewentualnie pomoc psychologa/psychiatry. Ale to musi wychodzić od ciebie. Powodzenia
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com