Panel logowania

Nie masz jeszcze konta na e-Mlodzi.com?

Zarejestruj się!

Zapomniałeœ hasła?

Przypomnij je

Autor

Wiadomość

KowaiKaktus  

User


Dołączyła: 13 Lis 2018

   

Wysłany: 2018-11-13, 23:56   Wyprowadzka niedługo po 18'stce?

Witam.
Na początku chciałabym zaznaczyć, że postaram się, aby ten post miał więcej treści, niż gorzkich żali. Chcę zasięgnąć opinii, nie potrzebuję wsparcia.
Zacznijmy więc od tego, że moja mama choruje na afektywną chorobę dwubiegunową. Jest to wynik komplikacji i depresji po porodowej, o które wini mnie, a przynajmniej tak mi powiedziała (acz rodzina od strony taty twierdzi, że zaczęło się to wcześniej). Rodzice są po rozwodzie, tata mieszka na drugim końcu Polski. Co tu dużo kłamać, nie czuję się we własnym domu dobrze. Między nami nigdy nie było ciepłych relacji, zazwyczaj były one albo platoniczne, albo złe. Mama twierdzi, że wychowałam się sama i po części to prawda, bo do teraz wiele aspektówmojego wychowania ignoruje i jedyne, co się dla niej liczy, to porządki w domu. Bardzo często miesza mnie z błotem i mówi, jak to się do niczego nie nadaję, jakich mam porąbanych znajomych. Wiem, że to nie jest jej wina, że jest chora,ale chwilami ja sama mam wrażenie, że wariuję, a od paru lat jestem pod opieką psychologiczną. Do tego jej facet. Wszystkim chciałby rządzić. On również ciągle mówi mi, jaka to jestem po******, chora, nienormalna. Tak, przyznam, że bywam emocjonalna, jednak wiele osób w moim otoczeniu uważa, że zachowuję się zupełnie normalnie, chociaż moi przyjaciele i bliscy widzieli mnie w niejednej sytuacji. Nic, co mnie dotyczy, nie jest w porządku. Ponury styl bycia, jaki towarzyszy mi od dobrych kilku lat, znajomi, orientacja... Nawet mój cholerny chomik, którego widzą raz w tygodniu przy dobrych wiatrach im przeszkadza. Wszystko. Ojczym potrafi mi robić trzy godzinną litanię, jak zapomnę rano otworzyć okno. Ja szczerze zwyczajnie nie mam siły i uważam, że zdrowiej zarówno dla mnie, jak i dla mojej edukacji, a pewnie i dla nich będzie, jak się wyniosę. Osiemnaście lat kończę w przyszłym roku, jestem w drugiej klasie technikum. Tata powiedział mi kiedyś, że jemu samemu było trudno mieszkać z moją mamą i może mi pomóc wynająć, lub nawet wziąć na kredyt jakieś mieszkanie, jak tylko będę dorosła. Moja dziewczyna również chciała wziąć w tym udział, mieszkając razem ze mną i pomagając mi finansowo. Oczywiście, nie zamierzam zdawać się tylko na nich. Moja godność by tego nie przeżyła. Chcę podjąć pracę na pół etatu, w jakimś sklepie, lub restauracji i w ten sposób skończyć szkołę, a potem pewnie zaocznie studiować. W domu i tak sprzątam i gotuję, więc myślę, że dałabym radę. Chciałam jednak zapytać, co wy o tym myślicie? Czy to nie jest zbyt radykalne? Niby jestem prawie pewna mojej decyzji, ale potrzebuję opini od osoby trzeciej, obiektywnej.
Dziękuję wszystkim za przeczytanie i życzę miłego dnia, bądź wieczoru :)
 

4 8 15 16 23 42  

Wymiatacz


Dołączył: 05 Lis 2013

   

Wysłany: 2018-11-14, 01:50   

Hmm nie wiem jak takie sprawy przechodzą dziewczyny, ale powiem tyle że skoro twój ojciec nie ucieka się od odpowiedzialności to jak najbardziej skorzystaj z jego pomocy. W końcu on wybrał ci matkę z którą nie da się żyć i od której sam uciekł, więc wskocz mu na ambicje i powiedz "Ty uciekłeś, a ja się 18 lat muszę z nią męczyć". A to czy dasz sobie radę to już zależy od twojego charakteru, na ile dojrzała i samodzielna jesteś. Niektórzy w wieku 18 lat świetnie sobie radzą, a inni potrzebują więcej czasu żeby się usamodzielnić. A od strony finansowej to najlepiej w twojej sytuacji kupić w kredycie możliwie jak najmniejsze i jak najtańsze mieszkanie na wsi. Za 30000-50000 można już coś nadającego się do życia znaleźć.
 

Forum młodzieżowe e-Mlodzi.com